Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rozczarowanie ludźmi


helpless

Rekomendowane odpowiedzi

o tym, że mam problemy z sobą, wiem od dawna, ale to, co mi sie ostatnio przydarzyło przerasta moje siły

 

nie potrafię dokładnie określić kim jestem, może mam demofobię, nerwice natręctw, hipochondrię albo po prostu jestem niedojrzały i nieprzystosowany do zycia

 

ostatnio podjąłem nową pracę; pracuję w restauracji jako kelner... juz samo podjęcie takiej decyzji kosztowało mnie bardzo dużo, byłem jednak motywowany przez rodzinę...

muszę tu wspomniec że rodzice wychowali mnie na bardzo kulturalnego i uprzejmego, od dziecka wmawiali że nie wolno brzydko mówić, jak traktować innych ludzi, jak sie do nich odnosić, itd. za to jestem wdzięczny...

zawsze jednak podchodziłem do ludzi z dystansem, nie lubiłem prowadzic rozmów, na rodzinnych imprezach nie odzywam sie do nikogo tylko grzecznie siedzę i słucham, ewentualnie odpowiem na pytanie, które jest skierowane do mnie

nie lubię nawiązywac kontaktów z nowymi ludźmi, wolę siedziec w domu; nie mam przyjaciół, kontakt utrzymywałem tylko okresowo z rówieśnikami z klasy, a po ukończeniu szkoły ten kontakt znacznie osłabł

 

przyznam, że boję sie ludzi, jestem nieśmiały, nie wiem o czym z nimi rozmawiac (temat o pogodzie sie nie nadaje), bardzo przejmuje sie tez tym, co inni o mnie pomyślą; z drugiej strony czuje w sobie chęć samorealizacji, zdobywania (to tez zaszczepili mi rodzice)

 

pomyślałem jednak że to moje zachowanie i sposób myślenia sam stworzyłem i nie jest taki, jak w rzeczywistosci, toczę walke w sobie

 

pierwszego dnia byłem pozytywnie nastawiony: sztuczny usmiech na twarzy, zabawne odpowiedzi, proszę, dziękuje, przepraszam, itd.

wydawało mi się, że jako kelner powinienem byc uprzejmy i sympatyczny... myślałem że każdy w obsłudze taki powinien być

rozczarowała mnie jednak dziewczyna, która wprowadzała mnie w tajniki kelnerowania... zaczeła niemiłosiernie bluźnić sobie pod nosem na wszystko co jej weszło w drogę... byłem nia przerażony; wyzywała na boku na klientów, nawet na małe trzyletnie dzieci;

co więcej podobnie odzywała się do ludzi z obsługi, kiedy popełnili błąd... dla mnie była miła bo byłem nowy

 

po powrocie do domu byłem psychicznie wycieńczony, cały czas widze jej twarz i słysze bluźnierstwa

boje sie kolejnego dnia i jej zachowania

 

może i byłem wychowany w warunkach szklarniowych pod kloszem, ale wcześniej bluxnierstwa tak mnie nie męczyły... mozna powiedziec że to brutalne zderzenie z rzeczywistością, ale dla mnie było zbyt brutalne... to moja pierwsza praca, a juz mnie zniesmacza i zniechęca do podjecia innych, wazniejszych stanowisk

 

nigdy tak źle się nie czułem, jestem rozczarowany światem i ludźmi; choć krytyka tej nie dotyczyła mnie (na razie) to bardzo to przeżyłem, mam prawdziwą depresję, chodze śnięty jak ryba, zamyslony z opuszczoną głową i myślę, że nie chce życ wśród takich ludzi

naprawde mam doła i nie wiem co robić, bo długo nie wytrzymam

 

Co mam począć?

weźcie pod uwagę, że jestem bardzo skomplikowany

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Duzo myślisz.....,moze nie myśl tyle ,bo w sumie nic dobrego z tego nie wynika .Pogrążasz sie z tymi myślami.Koń ma dużą głowe to niech myśli.Ty skup sie na pracy ,na znajomych.Staraj sie uśmiechać do ludzi.To często odbija sie w drugą strone.Oczywiście świat jest pełny ludzi różnych.My ich niestety nie zmienimy ,i świata też.Musimy życ dalej i przyjmowac różne trudy na swoje barki.

Ty jesteś dobrym człowiekiem,dobrze wychowanym.

Do tego powiem nie tylko pracą człowiek żyje.Rozluznij sie troche(basen,kino,znajomi).Dasz rade.Jesteś młody sądze z postu..Wszystko przed Tobą.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz, mniej więcej wiem co czujesz, u mnie na uczelni są ludzie którzy widzą wartość w rzeczach których ja nie uznaje, takie jak alkohol, papierosy, imprezy, też przekleństwa, obgadywanie ludzi na boku, nie wspominając o tym, że kompletnie nie szanują tego że na studiach są inni ludzie, którzy chcą posłuchać co ma do powiedzenia wykładowca a nie plotkować i traktować sale wykładową jak kawiarnie, a na jakiekolwiek zwrócenie uwagi reagują "to kup sobie mp3" i inne... ja jestem zupełnie inna. Idąc na studia myślałam że będzie to dla mnie raj na ziemi, że poznam ludzi takich jak ja, a się rozczarowałam.

To co mogę Ci poradzić, to rób swoje. Skup się na tym żeby jak najlepiej wykonywać swoją pracę, jesteś tam po to żeby pomóc rodzinie, zarobić na utrzymanie itp. Spróbuj znaleźć też osobę której także to nie pasuje, nie będziesz sam i zapewniam Cię że nie jesteś sam. Jest wielu ludzi, którzy jak Ty nie uznają bluźnierstwa, po prostu może na nich nie trafiłeś.

Staraj się tym nie przejmować, jak wychodzisz z pracy, to ją zostaw, wyrzuć ze swoich myśli, bo tylko się zadręczasz. Wiem że łatwo mówić, ale rozmyślanie o tym nic nie da. Rozwijaj swoje pasje, hobby, po pracy zajmuj się tym co lubisz, odpoczywaj.

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma sensu przejmować się tak bardzo zachowaniem innych ludzi. To, że nie są oni tak samo wychowani, jak Ty, nie znaczy że nie możesz wśród nich żyć. Pomyśl co by było gdyby każdy człowiek był dobrze wychowany? Oszalelibyśmy wszyscy. Z monotonii. Jeśli jednak naprawdę potrzebujesz odpowiedniego towarzystwa, to po prostu zmień miejsce pracy, czy cokolwiek. Poznanie ludzi podobnych do siebie wcale nie jest takie trudne - wystarczy chcieć. A nawet jeśli nie masz na tyle siły, to zacznij coś robić w samotności. Nie będziesz potrzebował kontaktów z nikim. Praca jako kelner to jednak zajęcie, w którym trzeba posiadać pewne umiejętności interpersonalne. Albo się przystosujesz, albo w końcu wymiękniesz. Brutalna prawda życiowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem tu nowa,

tez kiedys pracowalam w restauracji jako kelnerka i moze nie krzyczalam glosno jak ta dziewczyna, ale szczerze rownie niegrzecznie klnela na ludzi i ich rozwydrzone bahory w myslach.

Tez jestem dobrze wychowana, tak uwazam ale pewne osobowosci tego swiata, ktore zjawialy sie w restauracji mocno lechtały moje skronie. doszlo do tego ze znienawidzilam dzieci i stwierdzilam ze niechce nigdy miec wlasnego.

chodzi o to ze dokola nas zyją ludzie wychowani inaczej i tez po czesci powinnismy ich zrozumiec, jednak spotykajac wybryki natury takiejak pseudo pozadne rodzinki w restauracji, z zadartymi nosami - po jakims czasie te ich humory i grymasy oraz rozwydrzone bahory zaczna cie powaznie denerwowac.

zeby pracowac w restauracji miejscu z ciąglym kontaktem z ludzmi trzeba miec stoiski spokoj i napradwde duzo cierpliowsc.

Ta dziewczyna pewnie tez ma jakies swoje problemy, stad to ordynarne zachowanie.

czlowiek ze zdrowa psychiką nie zachowuje sie jak swir. Ty jestes skryty i masz problemy z nawiazywaniem kontaktów, ona przeciwnie...i to tez jest problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem tu nowa,

tez kiedys pracowalam w restauracji jako kelnerka i moze nie krzyczalam glosno jak ta dziewczyna, ale szczerze rownie niegrzecznie klnela na ludzi i ich rozwydrzone bahory w myslach.

Tez jestem dobrze wychowana, tak uwazam ale pewne osobowosci tego swiata, ktore zjawialy sie w restauracji mocno lechtały moje skronie. doszlo do tego ze znienawidzilam dzieci i stwierdzilam ze niechce nigdy miec wlasnego.

chodzi o to ze dokola nas zyją ludzie wychowani inaczej i tez po czesci powinnismy ich zrozumiec, jednak spotykajac wybryki natury takiejak pseudo pozadne rodzinki w restauracji, z zadartymi nosami - po jakims czasie te ich humory i grymasy oraz rozwydrzone bahory zaczna cie powaznie denerwowac.

zeby pracowac w restauracji miejscu z ciąglym kontaktem z ludzmi trzeba miec stoiski spokoj i napradwde duzo cierpliowsc.

Ta dziewczyna pewnie tez ma jakies swoje problemy, stad to ordynarne zachowanie.

czlowiek ze zdrowa psychiką nie zachowuje sie jak swir. Ty jestes skryty i masz problemy z nawiazywaniem kontaktów, ona przeciwnie...i to tez jest problem.

 

[Dodane po edycji:]

 

jestem tu nowa,

tez kiedys pracowalam w restauracji jako kelnerka i moze nie krzyczalam glosno jak ta dziewczyna, ale szczerze rownie niegrzecznie klnela na ludzi i ich rozwydrzone bahory w myslach.

Tez jestem dobrze wychowana, tak uwazam ale pewne osobowosci tego swiata, ktore zjawialy sie w restauracji mocno lechtały moje skronie. doszlo do tego ze znienawidzilam dzieci i stwierdzilam ze niechce nigdy miec wlasnego.

chodzi o to ze dokola nas zyją ludzie wychowani inaczej i tez po czesci powinnismy ich zrozumiec, jednak spotykajac wybryki natury takiejak pseudo pozadne rodzinki w restauracji, z zadartymi nosami - po jakims czasie te ich humory i grymasy oraz rozwydrzone bahory zaczna cie powaznie denerwowac.

zeby pracowac w restauracji miejscu z ciąglym kontaktem z ludzmi trzeba miec stoiski spokoj i napradwde duzo cierpliowsc.

Ta dziewczyna pewnie tez ma jakies swoje problemy, stad to ordynarne zachowanie.

czlowiek ze zdrowa psychiką nie zachowuje sie jak swir. Ty jestes skryty i masz problemy z nawiazywaniem kontaktów, ona przeciwnie...i to tez jest problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam restauracje..i kelnerki ktore u mnie pracują sa różne..ale nie mam nic do nich:)Są wspaniałymi kolezankami..Pamietajcie że rózni są ludzie ..ile ludzi tyle charakterów..Co do dzieci..hmm..to nie wina dzieci że sa takie a nie inne, często złym zachowaniem chca zwrocic na siebie uwagę własnie rodziców.Musza przecież brac przykład z kogoś..ważne jest wychowanie, lecz nie każdy tak rodzic mysli-jedni gonia za pieniądzem, drugi liczy na to iż ktoś np..szkoła za niego to zrobi, trzeci nie potrafi..czwarty sam ma ze soba problemy itd..Nie wolno przekreslac ludzi..Każda praca z ludzmi jest dla ludzi co potrafia , maja siły i sa odporni na prawie wszystko:)..Byłam kiedys kasjerka w hipermarkiecie.Real...co tam sie działo..klijenci byli rózni, przerózni..ale lubiłam ta prace jak i w restauracji, tak i w banku:).. Jestem osoba która lubi przebywac między ludzmi ..Sa różne sytuacje stresujace jak i żenujące..ale to życie..poznajemy siebie w takich sytuacjach..i uczymy sie ciągle jak sie zachować aby wyjśc z sytuacji nie krzywdząc siebie ani drugiej osoby..wiadomo iz popełniamy błedy..ale nikt nie jest doskonały:)

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×