Skocz do zawartości
Nerwica.com

Warto brać leki?


Lucid Dream

Rekomendowane odpowiedzi

Pewnie Ci kazał iść, bo się bał, że jak coś sobie przykładowo zrobisz to bedzie miał usprawiedliwienie, że byłeś u psychiatry, bo przecież i to psychiatra powinien wykryc, że coś takiego może sie stać. Dotatkowo, pewnie sam nie wie co Ci jest, bo nie jest lekarzem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie Ci kazał iść, bo się bał, że jak coś sobie przykładowo zrobisz to bedzie miał usprawiedliwienie, że byłeś u psychiatry, bo przecież i to psychiatra powinien wykryc, że coś takiego może sie stać. Dotatkowo, pewnie sam nie wie co Ci jest, bo nie jest lekarzem.

Psycholog kazał mi iść do psychiatry ze względu na stwierdzenie przez niego depresji i nietypowych zaburzeń odżywiania i żeby psychiatra stwierdził, czy to nie stanowi jakichś przeszkód w psychoterapii.

A psychiatra nie powiedział mi, co mi jest. Odniosłem jednak wrażenie, jakby trochę podejrzewał spektrum psychotyczne, bo "wiercił mi dziurę w brzuchu" o objawy pozytywne psychozy. Część takich objawów mam, ale nie przyznałem się, bo nie chcę mieć diagnozy F2x, bo to by oznaczało dużo silnych psychotropów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brać czy nie brać to jest ważkie pytanie natury egzystencjalnej, które dręczy ludzkość od początków jej istnienia (ekhm, no a w każdym razie od połowy XXw., kiedy zostały wynalezione psychocukierki) tak samo istotne lub być może nawet istotniejsze niż 'być czy nie być', 'co było pierwsze- jajko czy kura' itede. Ja powiem tak jak nasz nieustraszony wąsaty elektryk- jestem za, a nawet przeciw. Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na to pytanie i nikt nie może tego zrobić za niego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla obserwatora w trzeciej osobie z zewnątrz być może i jest oczywista, ale dla samego zainteresowanego już nie zawsze (tendencje suicydalne, brak nadziei, dominujący nihilizm w myśleniu jeżeli mówimy o depresji endogennej, brak krytycyzmu, wglądu jeżeli mówimy o psychozach schizofrenicznych itp.). Jeszcze takie małe sprostowanko- należałoby Cię cieszyć kiedy się w ogóle ma jeszcze ten wybór i możliwość jego podjęcia. Niektórzy chorzy takiego szczęścia nie mają (patrz: psychiatra zinstytucjonalizowana).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, mogę zapytać jakie masz objawy psychotyczne?

Wrażenie nasyłania myśli (od ludzi, zwierząt i rzeczy martwych); wrażenie zmowy zwierząt przeciw mnie; wrażenie, że niektórzy pragną mojego cierpienia; wrażenie, że każdy nastolatek, to groźny przestępca; wrażenie, że moje somatyzacje to działanie obcej inteligentnej istoty, która jest w moim organizmie; wrażenie, że ojciec może mnie skrzywdzić lub zabić; poczucie pewnej misji do wypełniania; poczucie, że niektóre moje myśli i czynności mają nadprzyrodzoną moc.

Moja psychotyczność rozwija się bardzo powoli. Pierwsze objawy wytwórcze pojawiły się, gdy miałem 6 lat i było to wrażenie, że społeczeństwo inwigiluje mnie pod kątem higieny i wrażenie, że wszyscy rówieśnicy są zamieszani w "ciemne interesy" i muszę trzymać się od nich z daleka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wrażenie nasyłania myśli (od ludzi, zwierząt i rzeczy martwych); wrażenie zmowy zwierząt przeciw mnie; wrażenie, że niektórzy pragną mojego cierpienia; wrażenie, że każdy nastolatek, to groźny przestępca; wrażenie, że moje somatyzacje to działanie obcej inteligentnej istoty, która jest w moim organizmie; wrażenie, że ojciec może mnie skrzywdzić lub zabić; poczucie pewnej misji do wypełniania; poczucie, że niektóre moje myśli i czynności mają nadprzyrodzoną moc.

Moja psychotyczność rozwija się bardzo powoli. Pierwsze objawy wytwórcze pojawiły się, gdy miałem 6 lat i było to wrażenie, że społeczeństwo inwigiluje mnie pod kątem higieny i wrażenie, że wszyscy rówieśnicy są zamieszani w "ciemne interesy" i muszę trzymać się od nich z daleka.

Twój przypadek bardziej pasuje do ksiązkowych opisów schizofrenii niż mój. To wrażenie bycia inwigilowanym, zmowy istot przeciw tobie, dziwaczne "poglądy" na ciało (kwestia rzekomego obcego w organizmie) są wręcz "klasycznie" schizofreniczne.

 

Jak chciałbyś sobie pomóc w swojej sytuacji? Co chciałbyś zrobić, co zamierzasz zrobić, żeby podnieść swój sposób funkcjonowania? Mi się wydaje, że tobie leki bardziej mogłyby pomóc w twoich objawach, które wyglądają ogólnie bardziej schizofrenicznie niż moje (ale to tylko takie przypuszczenie). Pisałeś też o anhedonii gdzieś na forum, ja tego objawu w ogóle sobie nie przypominam u siebie, a anhedonia może być jednym z objawów negatywnych schizofrenii.

 

Czy miałeś kiedyś omamy, halucynacje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, i nie zamierzasz nigdy lekarzowi o tym wspomnieć czy dopiero jeśli się znacznie nasilą podobne objawy?

Może powiem, ale jeszcze nie teraz.

Ja bym radziła jednak powiedzieć, zanim to przerodzi się w coś nad czym nie będziesz mieć kontroli......

 

Chodzisz do terapeuty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak chciałbyś sobie pomóc w swojej sytuacji? Co chciałbyś zrobić, co zamierzasz zrobić, żeby podnieść swój sposób funkcjonowania? Mi się wydaje, że tobie leki bardziej mogłyby pomóc w twoich objawach, które wyglądają ogólnie bardziej schizofrenicznie niż moje (ale to tylko takie przypuszczenie).

Wolałbym, żeby pomogła mi terapia, żeby obeszło się bez leków.

 

Czy miałeś kiedyś omamy, halucynacje?

Nie

 

Chodzisz do terapeuty?

Tak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz rację, że wolisz, aby leki nie były potrzebne. Zwłaszcza leki na schizofrenię, bo zdaje się, że łatwo po nich o nie takie łagodne skutki uboczne. Po arypiprazolu byłem bardziej upośledzony niż przez jego zażyciem przez wyraźnie dokuczliwy, fizyczny niepokój bardzo przeszkadzający w funkcjonowaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bralam oba leki o ktorych piszesz. Trittico na noc - dzialanie lekko antydepresyjne i nasenne bez dokuczliwych skutkow ubocznych. A sulpiryd to porazka bardzo szybko zadzialal w takiej niskiej dawce ma dzialanie antydepresyjne ale czulam sie po nim jakbym dziecko urodzila, przytylam i sikalam do lozka podczas snu. Lek przestal dzialac po okolo miesiacu-dwoch.

 

Skoro funkcjonwales tyle lat z tymi zaburzeniami to najpierw powinienes pojsc na psychoterapie a jak nie pomoze to wtedy probowac lekow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bralam oba leki o ktorych piszesz. Trittico na noc - dzialanie lekko antydepresyjne i nasenne bez dokuczliwych skutkow ubocznych.

 

Ja się nie zgodzę, brałam to gówno raz w życiu i więcej nie popełnię tego błędu. Wyschło mi wszystko w gardle i w nosie, nie mogłam oddychać na leżąco, w rezultacie całą noc nie spałam. Do tego spadło mi tak ciśnienie, ze chodziłam po ścianach i nic nie widziałam. A przepisano mi ten lek na bezsenność. Także komuś coś pomogło, nie ma reguły że komuś innemu też pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z trittico zrezygnowałem, bo dziwne zwiechy po nim łapałem, a do tego bóle brzucha miałem i strasznie się pociłem w nocy.

Sulpiryd dalej biorę, bo dosłownie działa na wszystkie moje zaburzenia i czuje się jak nowo narodzony :D

Wykorzystam to, że dobrze się czuje i zapiszę się na terapie, a do tego bardziej się przyłożę do medytacji i może jakiegoś oświecenia doznam :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×