Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mam ochotę lyknac wszystkie tabletki, jest coraz gorzej....


zaczarowanazyciem

Rekomendowane odpowiedzi

Z czasem jest coraz gorzej. Z pozoru wszystko super. Maluje się, ładnie ubieram, jem, myje , maluje paznokcie. Dbam o siebie po prostu. Natomiast te wszystkie czynności są dla mnie takie bezsensu. Zauważyłam kolejną rzecz u mnie....gdy sama jestem na mieście, sama stoję przy kasie po prostu się boję. Nie mam pojęcia czego Ale czuje się fatalnie. Czuje się taka przycmiona wszystkim wokół. Parę dni temu lekarz mamie przepisał leki na drętwienie rąk, jednocześnie są to antydepresanty. Mama oczywiście psychicznie jest zdrowa. I po prostu od tych paru dni mam ochotę polknac je wszystkie. Czuje ze inaczej sobie nie poradze. Te wszystkie myśli przez które to wszystko się zaczęło zasmiecaja mi głowę. W szkole są momenty kiedy się zamyslam i myślę o tych przykrosciach. Nawet głupia propozycja pojechania z bratem i jego dziewczyna na kręgle mnie dołuje. Odmawiam im, idę do siebie i po prostu wszystko wraca....bardziej nasilone niż przed momentem. Chciałabym pstryknac palcem i żeby wszystko wróciło do normy. Więc może te tabletki to nie taki zły pomysł. Ale z drugiej strony jestem głupia, bo wiem że kiedyś mi to przejdzie, jestem młoda całe życie przede mną.....natomiast nie potrafię już tak żyć. Nie chce. Dziękuję że czytasz to do końca, to wiele dla mnie znaczy. Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczarowanazyciem,

Jeżeli czujesz,że nie potrafisz już tak żyć, to zmień coś,być może nie powinnaś być już sama..

Dbaj o siebie jak najwięcej,ale tabletek nie łykaj;)

Tu nie chodzi o zmianę....tylko o przeszłość. Z która nie mogę się pogodzić. O moja chorobę, przez która już w wieku 17lat muszę się truć hormonami i będę miała problem z zajściem w ciążę... O niespelniona miłość a raczej spełniona Ale zbyt dosłownie, już półtora roku walczę żeby zapomnieć o nim. I jest parę Jeszce przykrości która niszczą moją psychikę. Bo oprócz tego moje życie jest naprawdę fajne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łooo matko ! Dziewczyno czytając Ciebie , to tak jakby ktoś pukał do mych drzwi , które znam tylko ja.

Innymi słowy, trochę z opisów mnie przypominasz...

i owszem choćbyś nie wiem co zmieniała w aktualnym życiu , nic a nic sensowniej się nie poprawi.

Skoro już sama wiesz- przeszłość z nią sobie nie radzę , to bierz się za to.

I skoro ta przeszłość , długo już leży Ci na serduchu , to chyba nie poradzisz sobie sama....

Jeśli masz możliwość rozejrzyj się za terapią , za pomocą dla siebie.....

Bo po trudach znajdą się osoby które na prawdę będą chciały Ci pomóc, które będziesz obchodzić Ty i Twoje życie.

A nie tylko kolejne recepty i kasa w portfelu ..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łooo matko ! Dziewczyno czytając Ciebie , to tak jakby ktoś pukał do mych drzwi , które znam tylko ja.

Innymi słowy, trochę z opisów mnie przypominasz...

i owszem choćbyś nie wiem co zmieniała w aktualnym życiu , nic a nic sensowniej się nie poprawi.

Skoro już sama wiesz- przeszłość z nią sobie nie radzę , to bierz się za to.

I skoro ta przeszłość , długo już leży Ci na serduc

serduchu , to chyba nie poradzisz sobie sama....

Jeśli masz możliwość rozejrzyj się za terapią , za pomocą dla siebie.....

Bo po trudach znajdą się osoby które na prawdę będą chciały Ci pomóc, które będziesz obchodzić Ty i T

Twoje życie.

A nie tylko kolejne recepty i kasa w portfelu ..

Boję się ....nie chce żeby mama się dowiedziała że coś mam z głową. I tak już ze mną miała dużo zmartwień. Z resztą nie chce żeby ktokolwiek dowiedział się o tym....także nie wiem co robić. A psycholog jest obok mojej szkoły i internatu więc nie chce żeby ktoś znajomy zobaczył mnie jak tam wchodzę. To naprawdę nie jest takie proste...Współczuję Ci ze utożsamiasz się ze mną bo wiem że to przyjemne nie jest. Ale może wzajemnie jakoś sobie pomożemy ?Trzymaj się mocno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łooo matko ! Dziewczyno czytając Ciebie , to tak jakby ktoś pukał do mych drzwi , które znam tylko ja.

Innymi słowy, trochę z opisów mnie przypominasz...

i owszem choćbyś nie wiem co zmieniała w aktualnym życiu , nic a nic sensowniej się nie poprawi.

Skoro już sama wiesz- przeszłość z nią sobie nie radzę , to bierz się za to.

I skoro ta przeszłość , długo już leży Ci na serduc

serduchu , to chyba nie poradzisz sobie sama....

Jeśli masz możliwość rozejrzyj się za terapią , za pomocą dla siebie.....

Bo po trudach znajdą się osoby które na prawdę będą chciały Ci pomóc, które będziesz obchodzić Ty i T

Twoje życie.

A nie tylko kolejne recepty i kasa w portfelu ..

Boję się ....nie chce żeby mama się dowiedziała że coś mam z głową. I tak już ze mną miała dużo zmartwień. Z resztą nie chce żeby ktokolwiek dowiedział się o tym....także nie wiem co robić. A psycholog jest obok mojej szkoły i internatu więc nie chce żeby ktoś znajomy zobaczył mnie jak tam wchodzę. To naprawdę nie jest takie proste...Współczuję Ci ze utożsamiasz się ze mną bo wiem że to przyjemne nie jest. Ale może wzajemnie jakoś sobie pomożemy ?Trzymaj się mocno

 

 

To trochę nie tak jak myślisz, przypominasz mnie, z młodszych lat. Kiedy to chciałam zmieniać życie, zapominając że muszę rozprawić się z tym co przeżyłam .

 

A gdybyś poszukała gdzieś na obrzeżach ? W każdym mieście jest duży wybór poradni i gabinetów psychologicznych, czasem dobrze się ukrywają .

" Mam coś z głową " a co to znaczy ? Jesteś niepoczytalna? Zagrażasz innym ? Nie przesadzaj.

Po prostu ktoś musi pomóc Ci się uporać , albo nawet tylko uświadomić Cię o Twojej sile ..

Wiem że nie jest proste, mało co jest proste, ale musisz postarać się myśleć tylko o sobie....

Nie o mamie, nie o znajomych i nie o ludziach...

Będzie Ci lżej.

 

Dziękuję , trzymam się , ostatnio coraz mocniej . :))

 

Dużo słońca koleżanko .

 

 

 

Warior , wybacz źle ujęłam swoje myśli, jak już ktoś zauważył piszę chaotycznie, czasem chciałabym tak wiele napisać , a jeszcze więcej ciśnie mi się na mózg, zanim wszystko przesieję.... ale i tak wydaje mi się że zrozumiałeś / zrozumiałaś o co mi mniej więcej chodzilo :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, dlugo masz taki stan? W zasadzie prawdopodobnie masz stan obnizonego nastroju, nazwałbym to takim przedpokojem depresji. Tracisz zainteresowania, zaczynasz zapadac sie w szczegolach wlasnej slabosci, zamiast sie cieszyc i isc jak walec tak jak reszta otoczenia. Powinnas gdzies pojsc pogadac, stany lekowe jak sie rozbujaja moga namieszac sporo w takim mlodym umysle a jak sie domyslam masz najlepsze lata przed soba. Jesli bierzesz hormony to jest to sprawa troche bardziej skomplikowana, do tego jestes rzeczywiscie mloda (doczytalem:D) wiec jesli to trwa od rozstania to raczej idz gdzies po pomoc, jak zaczelo sie po hormonach to moze tego to sprawka.Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczarowanazyciem, tak wiele przed Tobą, że aż sobie nie wyobrażasz. Dlatego warto już teraz udać się po pomoc, żeby nie dręczyć się tymi destrukcyjnymi myślami. Nie można tego bagatelizować. Ja w podobnym wieku tak zrobiłem i troszkę się tutaj zasiedziałem jak widać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczarowanazyciem, tak wiele przed Tobą, że aż sobie nie wyobrażasz. Dlatego warto już teraz udać się po pomoc, żeby nie dręczyć się tymi destrukcyjnymi myślami. Nie można tego bagatelizować. Ja w podobnym wieku tak zrobiłem i troszkę się tutaj zasiedziałem jak widać..

A mogę wiedzieć ile czasu już z tym czymś "walczysz" ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, to skomplikowane . Ogólnie wszystko zaczęło się na początku lipca tego roku. Byłam nad jeziorem ze znajomymi, trochę było alkoholu. Jak to na takich wypadach. Następnego dnia czułam się jak pod wpływem alkoholu, Ale pomyślałam że to jakiegoś rodzaju kac. Le to trwało 2dni, 3,4,5,6.....i tak doszło do ponad dwóch tygodni. Dzień w dzień się z tym meczylam. Czułam się jak w bance, jakbym żyła przez te dwa tygodnie we śnie. Płakałam cały czas bo byli to okropne uczucie i nikt mnie nie rozumiał. Mama twierdziła że to stres, bo zaczęłam pracować. (W wakacje przez msc dorabialam w McDonaldzie). Po tych dwóch tygodniach przeszło, Ale pi paru dniach powróciło i tak w kółko do teraz. Któregoś dnia w wakacje w Google wpisalam " od dwóch dni czuje się jak we śnie, jak pod wpływem alkoholu " no i wyszło mi pełno artykułów o nerwicy. Tak to się zaczęło. A hormony biorę dopiero miesiąc także to nie one są powodem tego wszystkiego. Wiesz....dziwi mnie troszkę to, że i płeć męska ma takiE problemy. Najwidoczniej jeszcze wiele o życiu nie wiem.... Pozdrawiam ciepło ;)

Witam, dlugo masz taki stan? W zasadzie prawdopodobnie masz stan obnizonego nastroju, nazwałbym to takim przedpokojem depresji. Tracisz zainteresowania, zaczynasz zapadac sie w szczegolach wlasnej slabosci, zamiast sie cieszyc i isc jak walec tak jak reszta otoczenia. Powinnas gdzies pojsc pogadac, stany lekowe jak sie rozbujaja moga namieszac sporo w takim mlodym umysle a jak sie domyslam masz najlepsze lata przed soba. Jesli bierzesz hormony to jest to sprawa troche bardziej skomplikowana, do tego jestes rzeczywiscie mloda (doczytalem:D) wiec jesli to trwa od rozstania to raczej idz gdzies po pomoc, jak zaczelo sie po hormonach to moze tego to sprawka.Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze raz dziękuję za te wszystkie słowa. Naprawdę . Poszukam jakiegoś psychologa, coś wymysle. A to z głową to źle napisałam....Po prostu sama nie wiem co mi jest i tyle. Zawsze dziwilam się jak ktoś ma takie problemy to jest psychiczny, głupi itd....A tu nagle ja się taka okazuje.

Łooo matko ! Dziewczyno czytając Ciebie , to tak jakby ktoś pukał do mych drzwi , które znam tylko ja.

Innymi słowy, trochę z opisów mnie przypominasz...

i owszem choćbyś nie wiem co zmieniała w aktualnym życiu , nic a nic sensowniej się nie poprawi.

Skoro już sama wiesz- przeszłość z nią sobie nie radzę , to bierz się za to.

I skoro ta przeszłość , długo już leży Ci na serduc

serduchu , to chyba nie poradzisz sobie sama....

Jeśli masz możliwość rozejrzyj się za terapią , za pomocą dla siebie.....

Bo po trudach znajdą się osoby które na prawdę będą chciały Ci pomóc, które będziesz obchodzić Ty i T

Twoje życie.

A nie tylko kolejne recepty i kasa w portfelu ..

Boję się ....nie chce żeby mama się dowiedziała że coś mam z głową. I tak już ze mną miała dużo zmartwień. Z resztą nie chce żeby ktokolwiek dowiedział się o tym....także nie wiem co robić. A psycholog jest obok mojej szkoły i internatu więc nie chce żeby ktoś znajomy zobaczył mnie jak tam wchodzę. To naprawdę nie jest takie proste...Współczuję Ci ze utożsamiasz się ze mną bo wiem że to przyjemne nie jest. Ale może wzajemnie jakoś sobie pomożemy ?Trzymaj się mocno

 

 

To trochę nie tak jak myślisz, przypominasz mnie, z młodszych lat. Kiedy to chciałam zmieniać życie, zapominając że muszę rozprawić się z tym co przeżyłam .

 

A gdybyś poszukała gdzieś na obrzeżach ? W każdym mieście jest duży wybór poradni i gabinetów psychologicznych, czasem dobrze się ukrywają .

" Mam coś z głową " a co to znaczy ? Jesteś niepoczytalna? Zagrażasz innym ? Nie przesadzaj.

Po prostu ktoś musi pomóc Ci się uporać , albo nawet tylko uświadomić Cię o Twojej sile ..

Wiem że nie jest proste, mało co jest proste, ale musisz postarać się myśleć tylko o sobie....

Nie o mamie, nie o znajomych i nie o ludziach...

Będzie Ci lżej.

 

Dziękuję , trzymam się , ostatnio coraz mocniej . :))

 

Dużo słońca koleżanko .

 

 

 

Warior , wybacz źle ujęłam swoje myśli, jak już ktoś zauważył piszę chaotycznie, czasem chciałabym tak wiele napisać , a jeszcze więcej ciśnie mi się na mózg, zanim wszystko przesieję.... ale i tak wydaje mi się że zrozumiałeś / zrozumiałaś o co mi mniej więcej chodzilo :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, to skomplikowane . Ogólnie wszystko zaczęło się na początku lipca tego roku. Byłam nad jeziorem ze znajomymi, trochę było alkoholu. Jak to na takich wypadach. Następnego dnia czułam się jak pod wpływem alkoholu, Ale pomyślałam że to jakiegoś rodzaju kac. Le to trwało 2dni, 3,4,5,6.....i tak doszło do ponad dwóch tygodni. Dzień w dzień się z tym meczylam. Czułam się jak w bance, jakbym żyła przez te dwa tygodnie we śnie. Płakałam cały czas bo byli to okropne uczucie i nikt mnie nie rozumiał. Mama twierdziła że to stres, bo zaczęłam pracować. (W wakacje przez msc dorabialam w McDonaldzie). Po tych dwóch tygodniach przeszło, Ale pi paru dniach powróciło i tak w kółko do teraz. Któregoś dnia w wakacje w Google wpisalam " od dwóch dni czuje się jak we śnie, jak pod wpływem alkoholu " no i wyszło mi pełno artykułów o nerwicy. Tak to się zaczęło. A hormony biorę dopiero miesiąc także to nie one są powodem tego wszystkiego. Wiesz....dziwi mnie troszkę to, że i płeć męska ma takiE problemy. Najwidoczniej jeszcze wiele o życiu nie wiem.... Pozdrawiam ciepło ;)

 

Miałaś/masz po prostu stan obniżonego nastroju. Napiłaś sie alko a jak wiadomo alkohol to doskonały euforant (w czasie picia) i maksymalnydepresant gdy nastepuje jego brak. Ten podwójny spadek neuroprzekaźników spowodowal stan znany pod terminem - deralizacja ,,uczucie przebywania w szklanej kuli, braku przynaleznosci do otaczajacego cie swiata'' Ja ten stan czasami porownuje do defa po zajaraniu trafki, takie skrepowanie, nie trybienie plus lęk ogolny, czasami silny. Powinnaś sie niejako zmuszac do tego wychodzenia/bywania to z czasem przejdzie, choc wiem, ze to czasami nie do wyobrażenia, ze trzeba robic cos czego sie nie lubi w tej chwili, co powoduje opadanie klap i nie kiedy nawet taki lek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samo tak przejdzie ? Dzisiaj akurat miałam świetny humor...do czasu jak nie zaczęłam wspominać. I tak u mnie jest na okrągło. A nie chce czekać aż to samo minie.

Hej, to skomplikowane . Ogólnie wszystko zaczęło się na początku lipca tego roku. Byłam nad jeziorem ze znajomymi, trochę było alkoholu. Jak to na takich wypadach. Następnego dnia czułam się jak pod wpływem alkoholu, Ale pomyślałam że to jakiegoś rodzaju kac. Le to trwało 2dni, 3,4,5,6.....i tak doszło do ponad dwóch tygodni. Dzień w dzień się z tym meczylam. Czułam się jak w bance, jakbym żyła przez te dwa tygodnie we śnie. Płakałam cały czas bo byli to okropne uczucie i nikt mnie nie rozumiał. Mama twierdziła że to stres, bo zaczęłam pracować. (W wakacje przez msc dorabialam w McDonaldzie). Po tych dwóch tygodniach przeszło, Ale pi paru dniach powróciło i tak w kółko do teraz. Któregoś dnia w wakacje w Google wpisalam " od dwóch dni czuje się jak we śnie, jak pod wpływem alkoholu " no i wyszło mi pełno artykułów o nerwicy. Tak to się zaczęło. A hormony biorę dopiero miesiąc także to nie one są powodem tego wszystkiego. Wiesz....dziwi mnie troszkę to, że i płeć męska ma takiE problemy. Najwidoczniej jeszcze wiele o życiu nie wiem.... Pozdrawiam ciepło ;)

 

Miałaś/masz po prostu stan obniżonego nastroju. Napiłaś sie alko a jak wiadomo alkohol to doskonały euforant (w czasie picia) i maksymalnydepresant gdy nastepuje jego brak. Ten podwójny spadek neuroprzekaźników spowodowal stan znany pod terminem - deralizacja ,,uczucie przebywania w szklanej kuli, braku przynaleznosci do otaczajacego cie swiata'' Ja ten stan czasami porownuje do defa po zajaraniu trafki, takie skrepowanie, nie trybienie plus lęk ogolny, czasami silny. Powinnaś sie niejako zmuszac do tego wychodzenia/bywania to z czasem przejdzie, choc wiem, ze to czasami nie do wyobrażenia, ze trzeba robic cos czego sie nie lubi w tej chwili, co powoduje opadanie klap i nie kiedy nawet taki lek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczarowanazyciem, Mogłabyś pojsc do psychologa/terapeuty ale zapewne to co ci napisalem zniwelowałoby sporo twoich problemów. Wiesz stan niskiego nastroju, leku nie jest nigdy bez powodu. To mózg robi taka regulacje aby zasygnalizowac ze cos jest nie tak, aby dzialac, ruszac sie i zalatwiac/rozwiazywac sprawy ktore nas nurtuja. Ludzie biora od razu na to leki, potem sa w tej samej pozycji tylko leki wytwarzają za nich dobre samopoczucie, potem przestaja dzialac a lęk, dół, depresja wraca bo rzadko kto zaczyna sie wiecej ruszac i rozwiazywac problemy,bo po co jak juz depry i lęku nie ma a to blad, podstawowy blad. Depresja jednak u wiekszosci ludzi sama przechodzi. Tu na forum oczywiscie mozna sie naczytac, że to prawdziwa walka z wiatrakami:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pójdę do psychologa bo u mnie w mieście są dwie poradnie i każda w centrum miasta. A że jest to małe miasteczko i za każdym rogiem czai się jakiś znajomy ....to nie chcę tak. Ta jedna poradnia jest obok mojej szkoły także tym gorzej. A nie chciałabym żeby ktokolwiek się dowiedział o tym z czym się borykam. Nie chce też martwić mamy itd....także humor znów mi się pogorszył. A jakiś leków nie mam zamiaru brać. Potrzebuje po prostu rozmów.

zaczarowanazyciem, Mogłabyś pojsc do psychologa/terapeuty ale zapewne to co ci napisalem zniwelowałoby sporo twoich problemów. Wiesz stan niskiego nastroju, leku nie jest nigdy bez powodu. To mózg robi taka regulacje aby zasygnalizowac ze cos jest nie tak, aby dzialac, ruszac sie i zalatwiac/rozwiazywac sprawy ktore nas nurtuja. Ludzie biora od razu na to leki, potem sa w tej samej pozycji tylko leki wytwarzają za nich dobre samopoczucie, potem przestaja dzialac a lęk, dół, depresja wraca bo rzadko kto zaczyna sie wiecej ruszac i rozwiazywac problemy,bo po co jak juz depry i lęku nie ma a to blad, podstawowy blad. Depresja jednak u wiekszosci ludzi sama przechodzi. Tu na forum oczywiscie mozna sie naczytac, że to prawdziwa walka z wiatrakami:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczarowanazyciem, tak wiele przed Tobą, że aż sobie nie wyobrażasz. Dlatego warto już teraz udać się po pomoc, żeby nie dręczyć się tymi destrukcyjnymi myślami. Nie można tego bagatelizować. Ja w podobnym wieku tak zrobiłem i troszkę się tutaj zasiedziałem jak widać..

A mogę wiedzieć ile czasu już z tym czymś "walczysz" ?

 

Stanowczo za długo .. Problemy się zmieniają, ale od czegoś się zaczęło, jak u Ciebie, w podobnym wieku i wiem, że gdybym miał pomoc to pewnie zupełnie inaczej to by się wszystko potoczyło. Jeśli czujesz, że póki co wystarczą Ci tutaj rozmowy i nie jesteś zdecydowana na psychologa to poczekaj jeszcze. Moim zdaniem nie warto też przejmować się, jakby coś się miało wydać. Ludzie są i zaraz ich nie ma, a problemy zostają, czasem na bardzo długo..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczarowanazyciem, tak wiele przed Tobą, że aż sobie nie wyobrażasz. Dlatego warto już teraz udać się po pomoc, żeby nie dręczyć się tymi destrukcyjnymi myślami. Nie można tego bagatelizować. Ja w podobnym wieku tak zrobiłem i troszkę się tutaj zasiedziałem jak widać..

A mogę wiedzieć ile czasu już z tym czymś "walczysz" ?

 

Stanowczo za długo .. Problemy się zmieniają, ale od czegoś się zaczęło, jak u Ciebie, w podobnym wieku i wiem, że gdybym miał pomoc to pewnie zupełnie inaczej to by się wszystko potoczyło. Jeśli czujesz, że póki co wystarczą Ci tutaj rozmowy i nie jesteś zdecydowana na psychologa to poczekaj jeszcze. Moim zdaniem nie warto też przejmować się, jakby coś się miało wydać. Ludzie są i zaraz ich nie ma, a problemy zostają, czasem na bardzo długo..

 

 

 

:brawo: mądrze prawi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×