Skocz do zawartości
Nerwica.com

Moi rodzice mnie nie kochają


k@rolin@

Rekomendowane odpowiedzi

Moi rodzice mnie nie kochają. Codziennie na mnie krzyczą, często także biją. Wyzywają mnie od d***ek sz**t i debili. Mój tato mówi że już nie jestem jego córką i że jestem dziwolągiem. Kiedy próbuję coś powiedzieć mówi: Zamknij m**de nie mam ochoty cie słuchać. Ja już nie mam córki wypier****j. Mama ciągle staje po jego stronie i uważa że robi słusznie. Nie mam rodzeństwa więc nie mam wsparcia od nikogo. Miałam już kilka myśli samobójczych ale nie podjęłam się tego. Co mam zrobić? Brać pod uwagę samobójstwo? Psychologa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam rodzeństwa więc nie mam wsparcia od nikogo. Miałam już kilka myśli samobójczych ale nie podjęłam się tego. Co mam zrobić? Brać pod uwagę samobójstwo? Psychologa?

myslisz że rodzeństwo by ci pomoglo?rodzeństwo by było oczkiem w głowie i by sie pierdło i już by leciało do starych.jak cie nie lubili od narodzin nie oczekuj cudów filmowych.życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...Co mam zrobić? ...
Wiać.

Potwierdzam słowem i czynem. Po ucieczce za parę dni się otrząśniesz.

 

myslisz że rodzeństwo by ci pomoglo?rodzeństwo by było oczkiem w głowie i by sie pierdło i już by leciało do starych.jak cie nie lubili od narodzin nie oczekuj cudów filmowych.życie.

Przeważnie rodzeństwo jest współuzależnione i cierpi na syndrom sztokholmski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może mają takie widzimisię, rodzice bywają posrani.

 

Nie wiem, czy psycholog pomoże na toksyczne środowisko.. Zawsze możesz spróbować. Najgorsze jest to, że jeśli jesteś w gimnazjum, to bardzo dużo czasu minie, zanim staniesz się pełnoletnia.

Nie znam się na kwestiach prawnych, ale takie traktowanie jest chore. Może ktoś wie, czy da się coś z tym zrobić, ja tą osobą nie jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może mają takie widzimisię, rodzice bywają posrani.

 

Nie wiem, czy psycholog pomoże na toksyczne środowisko.. Zawsze możesz spróbować. Najgorsze jest to, że jeśli jesteś w gimnazjum, to bardzo dużo czasu minie, zanim staniesz się pełnoletnia.

Nie znam się na kwestiach prawnych, ale takie traktowanie jest chore. Może ktoś wie, czy da się coś z tym zrobić, ja tą osobą nie jestem.

 

 

Zaden psycholog/psychoterapeuta nie przyjmie osoby niepełnoletniej bez zgody rodziców. Sytuacja jest b.trudna gdy osoba doznająca przemocy rodzicielskiej jest niepełnoletnia.

Wątek do poczytania:

hej-t56395.html

Najlepszy jest kontakt z dorosłą osobą z rodziny, która jest przeciwna takim metodom wychowawczym. Jeśli nie ma kogoś takiego to psycholog, pedagog szkolny. Też niestety musi być rozsądny ale tacy się zdarzają. Można też iść do GOPS )Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej) każda gmina musi mieć program przeciwdziałania przemocy ale oczywiście w realu to różnie działa i raczej bez osoby dorosłej nie polecałabym.

Dużo wiadomości jest tu:

http://www.niebieskalinia.pl/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiać.

dokładnie.

Nieważne jak ciężko będzie - jesli chcesz cos zmienić, jesli chcesz się RATOWAĆ - wiej.

Na serio taką radę macie dla gimnazjalistki ??????

A gdzie wiać???????

Prosto na skraj szosy?

Nie jestem wróżką - niby skąd mam wywróżyć jest gimnazjalność? Myśl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem wróżką - niby skąd mam wywróżyć jest gimnazjalność? Myśl.
Myślę, że w tym przypadku może się obejść bez zdolności paranormalnych. ;)

http://www.nerwica.com/moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670-14.html#p2119863

Jak zwykle Twój intelekt powala.

moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670.html#p2119767

Niech jakaś dobra dusza wyjasni Ci skomplikowane zależności sekwencji zdarzeń w czasie.

Mi się nie chce z Tobą gadać, więc się odwal.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem wróżką - niby skąd mam wywróżyć jest gimnazjalność? Myśl.
Myślę, że w tym przypadku może się obejść bez zdolności paranormalnych. ;)

http://www.nerwica.com/moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670-14.html#p2119863

Jak zwykle Twój intelekt powala.

moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670.html#p2119767

Niech jakaś dobra dusza wyjasni Ci skomplikowane zależności sekwencji zdarzeń w czasie.

Mi się nie chce z Tobą gadać, więc się odwal.

Mój, jak sam zauważyłeś, skromny intelekt mi podpowiada że post abbey jest poźniejszy w czasie niż post gimnazjalistki. To po pierwsze. Po drugie zastanawia mnie jak twój intelekt był wstanie wywróżyć niegimnazjalność autorki, w kontekście Twojej chamskiej odpowiedzi do Naan i następnie mnie? Po trzecie ile razy Ci trzeba powtarzać, że jeśli nie masz ochoty z kimś rozmawiać to tego nie rób. Jest na forum nawet taka opcja, która dodatkowo to ułatwia, zapytaj jakiegoś moderatora, może Ci w końcu wytłumaczą jak jej użyć.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No. I jak zwykle wiadomo, kto zaczyna. Pół wątku jest o tym, że ona jest w gimnazjum i nie za bardzo ma gdzie uciec. Jednak każda okazja jest dobra by wykazać się chamstwem i prostactwem. :great:

 

k@rolin@, psycholog, pedagog szkolny. Jeśli w domu jest przemoc, to warto by porozmawiać z kimś dorosłym o tym, sama raczej nic tu nie zdziałasz. Skoro chodzisz do dobrej szkoły, to na pewno jest tam jakiś nauczyciel, któremu można by zaufać. Może on coś podpowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

k@rolin@ - gdy byłam w gimnazjum, sytuację miałam podobną (moi starzy to alkoholicy, dlatego mnie tak traktowali).

Nie było dokąd uciec i żyć się nie chciało...

W domu trzymał mnie malutki brat (urodził się, gdy miałam 13 lat).

Tobie poradzę teraz to, co zawsze powtarzam jemu: skończ gimnazjum, znajdź liceum/technikum daleko stąd, wyprowadź się do internatu, a gdy stuknie Ci 18 - po prostu WIEJ.

 

Przedmówcy teoretycznie też mieli trochę racji, ale w praktyce takie działania się nie sprawdzają - rozmowa z pedagogiem szkolnym poskutkuje wezwaniem rodziców i dopiero rozpęta się piekło (ja tak zrobiłam - nie polecam, bo życia później w domu nie miałam), niebieska linia to pic na wodę, zresztą jeśli zadziała, także pociągnie za sobą lawinę...

 

W której jesteś klasie i jakie są szanse na szkołę średnią z internatem w przyszłości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

k@rolin@ - gdy byłam w gimnazjum, sytuację miałam podobną (moi starzy to alkoholicy, dlatego mnie tak traktowali).

Nie było dokąd uciec i żyć się nie chciało...

W domu trzymał mnie malutki brat (urodził się, gdy miałam 13 lat).

Tobie poradzę teraz to, co zawsze powtarzam jemu: skończ gimnazjum, znajdź liceum/technikum daleko stąd, wyprowadź się do internatu, a gdy stuknie Ci 18 - po prostu WIEJ.

 

Przedmówcy teoretycznie też mieli trochę racji, ale w praktyce takie działania się nie sprawdzają - rozmowa z pedagogiem szkolnym poskutkuje wezwaniem rodziców i dopiero rozpęta się piekło (ja tak zrobiłam - nie polecam, bo życia później w domu nie miałam), niebieska linia to pic na wodę, zresztą jeśli zadziała, także pociągnie za sobą lawinę...

 

W której jesteś klasie i jakie są szanse na szkołę średnią z internatem w przyszłości?

Z przykrością potwierdzam Twoje słowa co do skuteczności pomocy z zewnątrz. Najczęściej bywa ona bardzo mało skuteczna.

Pomyśl tylko, czy może ktoś w dalszej rodzinie mógłby Ci jakoś pomóc. Czasami bywają mądre i dobre ciocie.

A jesli nie ma nikogo takiego to rady Cheiloskopii są bardzo dobre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×