Skocz do zawartości
Nerwica.com

WRÓCIŁAM


Marzena

Rekomendowane odpowiedzi

KILKA LAT TEMU OPISYWAŁAM MOJE PRZEŻYCIA Z NERWICĄ,PO JAKIMŚ CZASIE ODSTAWIŁAM OPISYWANIE I NIE ZAGLADAŁAM TU WIECEJ.TERAZ ZAGLĄDAM TU ZNOWU NIE MAM KOMU OPOWIADAC CO ZE MNA SIE DZIEJE ,MOZE JEST KTOS KTO TU MNIE JESZCZE PAMIETA:) Nie moge sobie poradzić,wiecej stresu i kłopotów i dopadło mnie.Tym razem nie tak silne lęki jak poddawanie sie i panika,wielka panika.W pracy boje sie odpowiedzialnosci i zamiast myslec co w danej chwili robie to skupiam sie nad tym ,że nie dam rady i że nie zapamietuje tego co mam.Poszłam na prawojazdy bo bardzo potrzebne teraz juz 4 raz będę podchodzić ale nie czuje sie na siłach.Najchetniej zaszyła bym sie w domu nie mam ochoty nawet pojsc do pracy.Teraz jestem na chorobowym ale niedługo czas bedzie wrócić.Jak długo moge rezygnowac z kazdej pracy ,jak długo mąż bedzie sam utrzymywał rodzine?Nie wyprowadziłam sie od matki bo nie stac nas było z jednej pensji na spłate kredytu lub wynajecia czegoś.Nie wiem jak sobie pomóc?Dostałam leki rexetin dzis wziełam pierwsza dawke mam nadzieje ze moze cos we mnie drgnie:)Jak ktos bedzie miał ochote niech pisze,pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, nerwica jest czymś przewlekłym. Tak więc raz wycofane może powrócić. Nerwicowcy bardzo często się o tym przekonują. Nie biorą leków, bo się poprawiło, a potem nagle bęc i objawy wracają. Nie chciałabyś porozmawiać o swoich problemach z jakimś psychologiem? Może on nieco by Ci rozrzedził to napięcie, w którym być może jesteś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O miło ktos sie odezwał:)NIe narazie nie mam ochoty wybrac sie do psychologa,mam siostre z ktorą duzo rozmawiam przez telefon,bo nie mamy innej mozliwosci ponieważ nie mieszka w Polsce.Z tego co mowią inni to słysze,że ja przed wszystkim uciekam,mówie że nie dam rady potem ataki paniki,lęk i sie poddaje.Nie wiem jak to dalej bedzie,pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzena ja jestem teraz w takim stanie, że plakać się chce.Mnie z pracy już zwolnili bo tak Mnie wzieło,że się nie nadawałam do niczego. A mało tego w środe jade z dzieckiem do Warszawy do IPCZD na operacje, bo mała ma tarczyce guz ma ponad 4 cm i trzeba się go jak najszypciej pozbyc bo w każdej chwili może zezłośliwieć. Nie mam siły. Do środy normalnie zeświruje nie mówiąc już o pobycie tam. Sama potrzebuje pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej,współczuje Ci i wiem jak sie czujesz.Jak na to wszystko patrzy twoja rodzina,maszkogos kto cie wspiera?Bierzesz jakies leki?Ja prze ten czas musze uporac sie z prawkiem a jak ciezko mi zadzwonic i umowic sie na jazde.Teraz biore chorobowe z pracy a juz mysle ze jak to bedzie jak wroce.Czy dostanie mi sie od szefa za to ze poszłam na chorobowe.Dlaczego tak wszystkim sie przejmuje brrrrrrrr.Pozdrawiam wszystkich paaaaaaaaa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja rodzina to koszmar. Ojciec alkoholik,brat z bratową to samo, całe szczęście,że niedawno się wyprowadzili. Został tatuś chodzi jak ból po kościach,mam nieraz chęć urwać mu głowę.Moja mama zmarła 10 lat temu. Został mi mąż który sam też jest po operacji tarczycy.W nim tylko mam oparcie,wiem, że to bardzo dużo,ale żyć pod jednym dachem z pijakiem to okropne, zniszczy wszystko. A co do leków brałam 12-cie rodzajów ostatni xetanor ale jego skutek uboczny u mnie niedokrwienie siatkówki.Teraz zaczęłam od 3 dni rano ZOMIRAN na noc TRITTICO. Wiem,że Ci ciężko z jazdami .Ja nawet teraz boje się wsiąść za kółko,tylko jako pasażer. Dobrze będzie.Powodzenia.Daj znać jak się uporasz z jazdami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć marzena i beatmic!

 

marzena, ja w pracy miewałam ( i miewam ) podobne chwile, po 2 -tygodniowej przerwie dzis w nocy co chwile sie budziłam i miałam wrazenie ze w ogóle jej nie przespałam, ciagle odczuwałam napiecie w srodku czy jakis strach nawet nie umiem nazwac tych uczuc. niby chciało mi sie spac w głowie ale ze srodka, z zoładka czy ze splotu słonecznego cos mnie budziło!?

 

mam nadzieje ze było to z powodu coca coli (w co jednak wątpie), zaraz zjem 2 magnezy, nie ma to jak placebo.jak myslisz, dlaczego tak przejmujemy sie praca??? ja mysle ze dlatego ze nie mam dzieci a jestem ambitna, zaangazowana i porzadna jako pracownik wiec chyba stanowie dobry cel dla humorków szefowej /szefowych. aha, no i jestem jeszcze zbyt tchórzliwa i kulturalna zeby im cos odpyskowac tak jak to robia inni.

 

na szczescie nie biore leków i nie chce do nich wracac, jutro ide na rozmowe do psychiatry ale nie wezme zadnych tabletek, czuje ze sobie z tym radze.

 

beatmic!podziwiam cie za to ze wytrzymujesz z ojcem alkoholikiem tez to przezywałam jednak uwazam ze od takich osób trzeba uciekac jak najdalej, jesli nie chca sie leczyc.

 

mam nadzieje ze nie zanudziałam was. interesuje mnie marzeno co myslisz o tym przejmowaniu sie praca?mysle ze jednak WARTO byłoby pogadac o tym z terapeuta, mi terapia dosc pomogła w tej kwestii, ale jeszzcze bardziej w kwestii ojca alko.

 

piszcie.i trzymajcie sie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej betty_boo :).Nie wiem co sadzic co to ma bycz tymi lękami przed pracą.Z tego co opisałas mamy troche wspólnych cech takich jak:kultralnosc,posłusznosc i brak odwagi na odpyskowanie,przejmuje sie kazda wpadka.Jest chyba jeszcze jeden problem co wstyd mi o tym pisac kiepska z matmy.A prawie w kazdej pracy mi sie to kłania.Pracuje w zywnosci wydawało by sie proste ale musze przeliczac porcje czasami na poł albo mniej kiepsko mi to wszystko idzie.Teraz jakos udawało mi sie bo zawsze ktos co dłuzej pracował był a zbliza sie okres ze bede musiala zostac sama i nie wiem co zrobie?chyba nic i wylece z hukiem a juz mozna zapomniec o zapamietywaniu przepisow to szkoda gadac.Jak sie zestresuje to juz wogole nic nie wiem:(.Nie umiem wytłumaczyc tego dlaczego tym sie tak przejmujemy.Zostaje teraz na dwa tygodnie w domu chorobowe ale jak bede miala wrocic to nie wiem jak to zrobie.Czytam co pisze i sama panike tu sieje:)Co do arkoholikow to mieszkalam jakis czas i wiem jak sie z nimi żyje.Uciekalam od nich do domu rodzinnego gdzie tez nie mam super ale to było mniejsze zło.Nie wiem czego chce czy gdzies jest praca w ktorej bym sie odnalazła?przepraszam ze skupiam sie tu na sobie:( moze z czasem bede umiała komuś pomóc,pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej betty_boo.Wiem,że od takich ludzi najlepiej uciec,ale z jednej pensji nawet nie ma szans na wynajęcie jakiegoś mieszkania. A co do leczenia to pan policjant stwierdził,że ze względu na wiek pacjent się nie kwalifikuje. Terapeuta twierdzi,że najlepiej nie zwracać uwagi przyjdzie pogada i pójdzie. Łatwo się mówi.Dziewczyny wiem jak się czujecie. Ja jak miałam iść do pracy dostawałam takich ataków paniki,że coś okropnego a jak tam już byłam to sama nie wiem jak robiłam to co do mnie należało,jak robot chodziłam jak obłąkana,bałam się ludzi z którymi przepracowałam ponad 10 lat.po prostu uciekałam przed nimi.Nawet nie myślę jak będzie w nowej pracy. Bo przecież kiedyś będę musiała iść do pracy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej! dochodze do wniosku ze musimy sie trzymac wtej pracy, bo co nas nie zabije to nas wzmocni, tak?:) marzena, ja tez zawsze byłam kiepska z matmy ale pomaga mi kalkulator!uzywasz?

beatmic, ja bym jednak uciekała od tej osoby oknami i drzwiami, wiem ze warto.a propos, skąd jestescie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej betty_boo a kalkulator jest tylko czasami to nawet nie wiem jak mam obliczyc,moze do tego za mało inteligetna jestem.Kurcze chyba wyszło szydło z worka:)Marudze wam tu za duzo,przepraszam.Wczesniej wspominałam tez ze mam problem z zapamietywaniem tych przepisow,chodzi o to ze tam juz po jakims czasie trzeba samemu organizowac prace i krecic kremy itd.pracuje w cukierni.Jestem ciekawa czy mi sie to zycie poukłada.Pozdrawiam pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzenko, jeżeli nie masz pamięci do przepisów, to załóż sobie taki mały notes, podręczny, który zawsze będziesz miała przy sobie. Zapisuj tam wszystko, przepisy a także jak się oblicza różne rzeczy. Ja z matmą nie mam problemu, ale z pamięcią i owszem. Jak zapisuję różne rzeczy to łatwiej zapamiętuję, no a poza tym zawsze można zajrzeć do notatek.

Jeżeli o mnie chodzi to miałam dobrą pracę, niestety, koleżanka z którą pracowałam doprowadziła mnie swoim zachowaniem do nerwicy i depresji. Kurczowo się trzymałam tej pracy a mój stan coraz bardziej się pogarszał. W końcu wylądowałam u psychiatry, a po 180 dniach choroby zakład miał prawo mnie zwolnić. Potem byłam rok na świadczeniu rehabilitacyjnym. Teraz pracuję, ale niestety nie udało mi się znaleźć dobrej pracy. Muszę być zadowolona z tego co mam. Ale przynajmniej nie mam już kontaktu z tą osobą. Dziennie walczę sama ze sobą i przekonuję się że muszę iść do pracy, że nie jest tak najgorzej itd. Wiem, że jak się poddam, to będzie źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki,ze piszecie:)wiem przynajmniej ,że nie jetem sama.Mąż twierdzi ze mnie rozumie ale tak naprawde to wychodzi w sprzeczkach.Mowi,jak moge to albo tam to nie rozumiec.Tak do konca nie wie jak sie czuje ostatnio mam problem aby cos ugotowac,wstac wyrka itd.a prze de mna jazda i egzamin kolejny na prawko:( najchetniej bym z niego juz zrezygnowała,ale kazdy nalega ze jak zaczełam to mam to ciagnąc.Wiecie co ja nawet sie wstydziłam jak oblałam na miescie przed tym instruktorem ze poprostu nie umiem jezdzic i wymusiłam pierwszenstwo a poprzednie dwa nie mogłam zaliczyc testow nio ale za trzecim uporałam sie ale na miescie klapa.Buziolki dla was wszystkich.A co moi bliscy zauważyli ze poddaje sie szybko i juz na poczatku mowie ze nie dam rady ale co zrobic ja juz tak mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej wam:) miałam jazde dodatkowa przed egzaminem ,jestem rozkojarzona i nie zapamietuje wielu czynnosci.CZasami nawet nie wiedzialam ktory pas mam zajmowac jestem ciekawa czy uda mi sie kiedys dostac to prawko.Moze to nie jest az tak trodne ale nie potrafie sie skupic na tym co robie?czy moge sobie w jakis sposób pomoc?Bardzo potrzebny jest mi ten swistek bo wszedzie musze dojechac aby cos załatwic,pozdrawiam pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×