Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm


Rekomendowane odpowiedzi

Taka sytuacja:

 

http://pogromcymitowmedycznych.pl/blog/celem-patriarchatu-jest-m%C4%99ska-kontrola-nad-seksualno%C5%9Bci%C4%85-kobiet-czyli-o-tym-jak-feministki-odrzucaj%C4%85-mo%C5%BCliwo%C5%9B%C4%87-zrozumienia-i-przezwyci%C4%99%C5%BCenia-seksistowskich-przes%C4%85d%C3%B3w-dyskryminacji-i-innych-przejaw%C3%B3w-kultury-patriarchalnej/

 

Zgodnie z założeniami ewolucjonizmu, kobiety i mężczyźni mają różne interesy reprodukcyjne, co musi prowadzić i faktycznie prowadzi do ukształtowania się u nich odmiennych wzorców psychoseksualnych. [...] Dopiero z tej perspektywy dostrzegamy głębokie przyczyny zachowań, postaw i skłonności rozpowszechnionych wśród przedstawicieli jednej i drugiej płci, tego na przykład, że mężczyzn bardziej pociągają młodość i uroda, jako ważne oznaki płodności, że przeciętnie bardziej oddziałują na nich bodźce wizualne; że częściej niż kobiety interpretują zachowania innych ludzi jako motywowane seksualnie, że mają większą potrzebę różnorodności seksualnej, są bardziej skłonni do ryzyka i bardziej agresywni fizycznie niż kobiety. [...] W historii ewolucyjnej naszego gatunku osobniki mniej zazdrosne i słabiej kontrolujące zachowania seksualne swoich partnerek, nie mogły odnieść i faktycznie nie odniosły sukcesu reprodukcyjnego, przez co męska permisywność seksualna nie miała szansy na upowszechnienie się w następnych pokoleniach.[...]

Większość kobiet z kolei współzawodniczy między sobą pod takimi względami, które mężczyźni uważają za wyznaczniki atrakcyjności seksualnej: młodości i urody. Kobiety są też bardziej opiekuńcze niż mężczyźni i chętniej poświęcają się wychowaniu dzieci. Preferują ponadto mężczyzn ambitnych, nieco starszych od siebie, odnoszących sukcesy i zamożnych – takich, którzy mogą dużo zainwestować w potomstwo. Kobiety przywiązują większą wagę do jakości partnerów niż do ich ilości. Mężczyźni oceniani jako wartościowsi, są zwykle wybierani jako partnerzy seksualni.[...]

Wymienione wyżej cechy przeciętnych mężczyzn i kobiet zostały trafnie przewidziane na gruncie teorii ewolucji, a potem potwierdzone w badaniach psychologicznych i międzykulturowych. Żadne inna teoria ludzkiej natury i kultury nie ma tej mocy wyjaśniającej i nie uzyskała tak silnego potwierdzenia formułowanych w jej ramach predykcji.[...]

Ewolucjoniści przewidzieli na przykład, co potem potwierdzono w badaniach prowadzonych wśród wielu gatunków zwierząt, że udział ojca w opiece nad potomstwem będzie prawdopodobnie niewielki, lub że wcale go nie będzie tam, gdzie niska jest pewność ojcostwa, gdzie ojcowska opieka nie zwiększa istotnie szans potomstwa na przeżycie, lub gdy zmniejsza szanse samca na kopulowanie z innymi samicami. Przewidziano także i potwierdzono w badaniach, że u zwierząt z zapłodnieniem wewnętrznym, płeć mniej inwestująca w rozmnażanie, – na ogół samce – będzie dążyć do pełnej kontroli nad życiem seksualnym drugiej płci, czyli w większości samic, gdyż tylko w ten sposób samce mogą zwiększyć pewność ojcostwa.

 

Kurwa jesteśmy zwierzętami powstałymi na kanwie jakiegoś gównianego przystosowania do środowiska.

Wygra najsilniejszy samiec w walce o samicę.

Wygra najładniejsza i najbardziej opiekuńcza i sprytna kobieta w walce o samca.

Pozostali muszą zadowalać się ochłapami, odpadami. Tworzy się hierarchia, podziały na lepszych i gorszych.

Sens mają tylko ci lepsi ale jest to sens pozorny bowiem nadal pozostają zwierzętami i nie mogą być wcale z siebie dumni - po prostu urodzili się jako świadomość w takim a nie innym ciele z takimi uwarunkowaniami genetycznymi a potem dostali takie wychowanie.

Ci gorsi nie mają sensu ale zazwyczaj łączą się w pary z braku laku żeby nie być samotnym. Ale ja tak nie chcę. Poza tym zauważam u siebie duże rozbieżności co do tego jacy są samce co tylko potwierdza myśl, że jestem jakimś gównem, odpadem ewolucji, który nie ma miejsca dla siebie na tym świecie. Podejrzewam, że na tym forum większość osób może mieć podobnie bo ci silni nie mają problemów tego typu a jeśli mają to je rozwiązują zamiast siedzieć na forum. Jak radzicie sobie z tymi faktami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hitman, a Ty dalej o ewolucji :hide:

Jesteś inteligentny gościu ( wbrew Twojej opinii ), co można wnioskować po Twoich postach i nie wiadomo, czemu na siłę chcesz nas przekonać, że jesteś mało atrakcyjny, beznadziejny, nie nadajesz się do związku, a w ogóle to wszystko i tak nie ma sensu, bo światem rządzi wyłącznie chęć przedłużenia gatunku :D Może byś się zajął budową swojej wartości ( co by Ci się przydało nie tylko w relacjach z kobietami ), a nie biadolił, że pozostała Ci wyłącznie kastracja !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha, kwestionujesz naukę? Ewolucja to fakt i takie są uwarunkowania więc związki są bez sensu. Najgorszy był moment ocknięcia się z iluzji i miłości. Aż dziwię się, że wierzyłem w takie głupoty widząc jak ludziom nie układa się w związkach. Liczyłem, że mi się uda. Miałem niesłusznie zawyżoną samoocenę i narcyzm, który obrócił się przeciwko mnie w momencie ocknięcia się z iluzji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem niesłusznie zawyżoną samoocenę i narcyzm

I dlatego teraz postanowiłeś startować z pozycji parteru ? Nie ma niczego pośrodku ? Albo jesteś wielki i wspaniały, albo do dupy ?

Tobie by się przydała praca nad sobą, a nie zastanawianie się nad tym, czy Darwin miał rację. Niepotrzebnie marnujesz czas na rzeczy, które w codziennym życiu są Ci na .uja potrzebne :bezradny:

 

-- 28 mar 2015, 00:00 --

 

Hitman, bez sensu to jest popęd płciowy i pożądanie :pirate: Związki są OK, o ile tylko ludzie właściwie się dobiorą :D

Dlatego właśnie uważam, że białe związki są trwalsze i wartościowsze, bo oparte na czymś więcej niż tylko pożądaniu i namiętności. Ludzie w takim układzie bardziej nad sobą panują i mogą rozwijać inne obszary ! A najlepiej być aseksualnym, bo taka osoba wiadomo, że nie będzie szukała przygód na boku i tym samym oszczędzi sobie i partnerowi niepotrzebnych nerwów :lol: W tym kontekście Twój pomysł z likwidacją popędu wydaje się być sensowny, ale po co od razu rezygnować z obcowania z drugim człowiekiem w sferze niefizycznej :roll: ? Coś od życia trzeba mieć :D

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jaraz piłem herbate gdy nagle sobie uświadomiłem że dyrektor fabryki tej herbaty jest kutasem na szczycie ewolucji co wykorzystuje niższe pomioty i płaci im za godz.5złoty i życie to walka i wszyscy umrzemy i kupmitrumne je spagetti przez słomke i od tamtej pory mam depre

aha i nigdy nie bede miał takiej dziewczyny bo nie jestem na szczycie drabiny

 

pajeczyca.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha, byłoby coś na środku czyli przeciętniactwo i plebejstwo ale mnie to także nie interesuje. A ja nie dorównuję nawet do tego bo nie potrafię iść do pracy, nie mam żadnej pasji czyli jestem poniżej średniej. Nie byłem nigdy w związku bo czekałem na ideał na co i tak nie było szans.

 

Popęd jest potrzebny - na nim opiera się to co nazywacie miłością. Bez tego nie potrzebowałbym związku bo przecież wtedy wszystko jedno czy jest się z laską czy z facetem :D A ludzie dobierają się właśnie na podstawie popędu i moja wartość społeczna zależy od tego jaką kobietę jestem w stanie zdobyć i zatrzymać a to jaką jestem w stanie zależy od tego jaka jest moja wartość. Ta jest zerowa.

 

buka, :lol: on jest jebanym kutasem na szczycie ewolucji a ci co u niego pracują za 5 zł to jebani frajerzy, którzy się nie szanują i idą do pracy do wyzyskiwacza psując rynek.

 

P.S. co to za paszczur co ją wkleiłeś ? :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hitman, z dupy teoria. Jestem opiekuńcza, ładna i nikt mnie nie podrywa. Gdzie, kiedy, w jakich warunkach przeprowadzono przytoczone badania?

 

-- 28 mar 2015, 13:17 --

 

a do tego z dupy przedmiotowe podejście do człowieka - jakby ten posiadał raz dane, niezmienne cechy i nie mógł się rozwijać, zadbać o siebie itp. W swoich rozważaniach nie uwzględniasz potrzeby emocjonalnej więzi z drugim człowiekiem. Wszystko sprowadzasz do wyboru naj modelu z katalogu, przy czym cechy składające się na najmodel zostały ustalone przez kogoś innego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie jest teoria z dupy tylko FAKTY NAUKOWE. O ile jestem sceptyczny co do różnych teorii (np takich o jakiej napisał jetodik,) tak wobec faktów naukowych nie mogę przejść obojętnie i wmawiać sobie, że jakaś kobieta pokocha mnie za wnętrze albo ja pokocham jakiegoś paszczura za jej wnętrze bo przecież wygląd się nie liczy.

 

Gdzie, kiedy, w jakich warunkach przeprowadzono przytoczone badania?

 

Takich badań jest mnóstwo i potwierdzają się na każdym kroku. To jedna z podstaw teorii ewolucji więc trochę szokuje mnie Twoje podejście nieuka do tej sprawy.

 

Jesteś opiekuńcza? Ok, większość kobiet takich jest z natury (co innego jak niektóre mają w głowie kulturową papkę i myśli o wyzwolonych "nowoczesnych" kobietach). Ładna? Zależy wg jakich standardów. Uroda to kwestia częściowo obiektywna, częściowo subiektywna a częściowo zależna od stylu - ubioru, mowy ciała. Ale może jesteś ładna i dobrze ubrana ale nikt cię nie podrywa bo nie chodzisz w miejsca gdzie faceci to robią. Poza tym faceci teraz to przeważnie takie ciepłe kluchy bo tak zrobiła z nimi kultura i może boją się podejść.

 

a do tego z dupy przedmiotowe podejście do człowieka - jakby ten posiadał raz dane, niezmienne cechy i nie mógł się rozwijać, zadbać o siebie itp.

 

Nigdzie w tej teorii nie jest tak powiedziane. Teoria mówi o korzystnych ewolucyjnie cechach, nikt nie wyznacza ich obiektywnie - chodzi o rozkład średni i przystosowanie do warunków. Kultura jest nowym warunkiem, do którego nie pasuje większość maczo, samców alfa itd. To już przeżytek. Teraz modni są wysocy, dobrze zbudowani, ciemnowłosy faceci z trzydniowym zarostem, którzy mają dużo pieniędzy, pasję, są intelektualistami, mają poczucie smaku i stylu ale też potrafią komuś przyjebać w mordę żeby się obronić, nie boją się wyzwań, są odważni i czuli. Kury domowe też mało kogo kręcą. Teraz kobieta musi się spełniać zawodowo, chodzić na fitness i zdrowo się odżywiać, ubierać się dobrze, ze smakiem i seksownie, mieć zgrabną dupę i fajne cycuszki. Tu jest większa dowolność bo pożądane są różne kolory włosów, różne cechy charakteru - niektórzy wolą łagodne i nieśmiałe a inni (np ja) przebojowe, mówiące wprost czego chcą i co im się podoba.

 

Dla większości osób istnieje możliwość rozwoju żeby stawać się lepszą wersją siebie, bliższą ideału. Można ulepszyć ubiór, rozwijać swoją pasję, rozwijać się zawodowo i towarzysko, iść na siłownię, do fryzjera, przełamywać swoje ograniczenia, konfrontować się z lękiem, pracować nad osobowością, uczyć się od lepszych i mądrzejszych sposobu postępowania, który doprowadził ich na szczyt. Ważne tylko żeby nie kopiować czyjegoś stylu tylko sam sposób - wzór na styl.

 

To wszystko są cechy idealne, do których większość ludzi nigdy nie dojdzie bo trzeba w to wkładać ciężką pracę a to nie zawsze jest korzystne rozwiązanie. Mi się np nie chce bo uważam, że to by było bez sensu. Nie byłbym sobą bo ja jestem gównem i mógłbym naśladować taki styl ale wolę usiąść na ławce z butelką i lufką. Czyli pasuje do mnie kobieta, która też jest gównem i tak robi ale nie będę czerpał satysfakcji mając to porównanie.

 

W swoich rozważaniach nie uwzględniasz potrzeby emocjonalnej więzi z drugim człowiekiem. Wszystko sprowadzasz do wyboru naj modelu z katalogu, przy czym cechy składające się na najmodel zostały ustalone przez kogoś innego.

 

Uwzględniam potrzebę emocjonalną. Jak już ludzie dobiorą się pod względem statusu i seksualności trzeba jeszcze zbudować więź opartą na przyjaźni. Należy więc mieć umiejętności społeczne gwarantujące powodzenie z mojej strony oraz dobrać się z kobietą, która ma te umiejętności na podobnym poziomie. Tu zazwyczaj kobiety są dużo lepsze ale o dziwo w tej materii mam pewne zdolności.

 

A cech nikt nie ustalił. Każdy ma je indywidualnie ustalone z czego wychodzi pewna średnia. Część cech jest ustalonych przez kulturę, modę panującą na danym terenie, zasady z tego terenu. Rozkład średni pokazuje, że najwięcej jest przeciętnych cech, jest też trochę jednostek poniżej średniej i niewiele jednostek ponadprzeciętnych, bardzo mało "idealnych" i to te lepsze jednostki ustalają trend kulturowy motłochowi oraz zasady gry. Tyle, że oni nic sami nie ustalili tylko okazali się posiadać cechy, które okazały się najlepszymi ocenionymi przez większość. Innym pozostaje uczenie się cech, które dały sukces tym jednostkom albo pogodzenie się z gorszą rolą w hierarchii i gorszą partnerką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hitman, skrytykowałam twoje osobiste podejście, a nie siakieś naukowe.

Z resztą, teorie teoriami, praktyka praktyką.

 

Mam nadzieję, że nigdy nie znajdziesz sobie kobiety, gdyż byłaby ona jedynie gorszą partnerką z dolnych warstw hierarchii.

 

buka, jak miło 8)

 

-- 28 mar 2015, 15:46 --

 

Znowu jestem złośliwa :roll:

Hitmanie, szukasz i znajdujesz potwierdzenie przekonań wynikających z twojego rozgoryczenia chyba tylko po to, żeby czuć się gorzej. Idź na terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dark Velvet, skrytykowałaś naukowe podejście, które tu przedstawiam.

 

Z resztą, teorie teoriami, praktyka praktyką.

 

To jedna z metod manipulacji (za wikipedią):

"Powiedzieć, że w teorii to ładnie wygląda, ale praktyka pokazuje inaczej. (Jak gdyby teoria czegoś nie uwzględniała)."

 

Mam nadzieję, że nigdy nie znajdziesz sobie kobiety, gdyż byłaby ona jedynie gorszą partnerką z dolnych warstw hierarchii.

 

Dlatego nawet nie będę szukał. Próbuję się godzić z tym, że zawsze będę sam i znaleźć sobie inny sens. Chyba tylko narkotyki mi pozostają, ale cóż - jedni dostają geny gwarantujące sukces a inni odpady i muszą odpaść. Ewolucji i prokreacji nie obchodzi szczęście jednostek tylko przetrwanie gatunku.

 

Hitmanie, szukasz i znajdujesz potwierdzenie przekonań wynikających z twojego rozgoryczenia chyba tylko po to, żeby czuć się gorzej. Idź na terapię.

 

Na odwrót. Miałem pozytywne przekonania ale poszerzając wiedzę i świadomość natknąłem się na naukowe fakty, które nie pasowały do moich wcześniejszych przekonań. Żadna terapia nie leczy ze świadomości. Mógłbym się chociaż pogodzić z samotnością ale terapeuci nie oferują nic w tej kwestii. Chyba, że znasz takiego kto pomógłby mi w tym problemie i nauczyłby mnie panować umysłem nad emocjami (tak żeby tych emocji nie było lub żeby szły wprost za myślami a nie były z nimi sprzeczne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakaś kolejna teoria z dupy. Bez sensu.

 

dlaczego tak twierdzisz?

teoria w skrócie zakłada istnienie 3 czynników: intymność, namiętność i zaangażowanie.

 

sama intymność (bliskość) to tylko lubienie, sama namiętność to zadurzenie, pożądanie, samo zaangażowanie to więź oparta na decyzji bycia razem.

 

kiedy występują tylko 2 czynniki to w zależności jakie to są pojawia się miłość partnerska (brakuje namiętności), romantyczna (brak zaangażowania), niedorzeczna (brak bliskości/intymności).

 

obecność 3 czynników dopiero stanowi tą taką pełnowartościową miłość i jeżeli dwójka ludzi tworzy związek oparty na właśnie takiej i dobrze w tym funkcjonują to co tu jest bezsensownego?

 

a że każdy z czynników regulowany jest przez powstałe w procesie ewolucyjnym biologiczne procesy, to co to zmienia?

nikt raczej nie twierdzi ze miłość jest porozumieniem ciał astralnych ;)

 

ja mogę napisać śmiało, że ta 3czynnikowa koncepcja miłości jest zgodna z moim doświadczeniem, w moim życiu pojawiało się i zadurzenie i te kilka czynników na raz i wszystko pasuje do tej koncepcji.

 

w związku z tym, nie zgadzam się, że miłość to bez sensu określenie, pożądać można setki kobiet a stworzyć 3 czynnikową relację tylko z np. jedną z nich, więc ta 3czynnikowa relacja się wyróżnia, dlatego termin na jej określenie też powinien być różny od tego który określa samą chęć uprawiania seksu z daną kobietą.

 

często piszesz że coś jest bez sensu, co to dokładnie oznacza? może najpierw zdefiniuj sens, bo nie wiem w jakim rozumieniu się odwołujesz do jego braku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

emocje są po to, że by je odczuwać, a nie nad nimi panować. Żaden terapeuta nie zaakceptuje takiego celu terapii.

Czemu chcesz panować nad emocjami czy też nic nie czuć? Może w przypadku sprzeczności między emocjami i myślami, racja leży po stronie emocji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dark Velvet,

 

emocje są po to, że by je odczuwać, a nie nad nimi panować.

 

Kto powiedział po co są emocje? To zaszłość ewolucyjna i wynika z instynktów. Następnie ewoluował rozum, który ma za zadanie panować nad emocjami.

 

Żaden terapeuta nie zaakceptuje takiego celu terapii.

 

Dlatego nie ma sensu żebym szedł na terapię ponieważ to nie pomoże mi w zrealizowaniu mojego celu. Wpadł mi nowy pomysł - joga, techniki oddechowe i medytacyjne. Spróbowałbym tego ale tam każą się pozbyć używek czyli też nie bardzo mi pasuje. Ale może poczytam na ten temat i coś wymyślę. Fajnie, że wpadł mi do głowy jakiś pomysł dający nadzieję :)

 

Czemu chcesz panować nad emocjami czy też nic nie czuć? Może w przypadku sprzeczności między emocjami i myślami, racja leży po stronie emocji?

 

Nie leży. Po to jest umysł żeby ocenić czy emocje są dobre czy złe czy też może inaczej - korzystne lub niekorzystne, pomagające w sukcesie lub przeszkoda w drodze do sukcesu, sensowne lub bezsensowne. Wolałbym się nie pozbywać emocji tylko zsynchronizować je z umysłem. Chcę panować nad emocjami żeby:

-uzyskać wolność

-odnaleźć sens

-być spójnym, nie być hipokrytą

-móc dalej się rozwijać a emocje póki co mnie blokują bo są sprzeczne z moją logiką, wartościami i rozwojem, sensem

-stawać się lepszym człowiekiem

-nie pojawiła się kiedyś nowa emocja, która wszystko mi zburzy

-nie być zależnym od zewnętrznych czynników, które manipulują emocjami

 

jetodik, a ta teoria jest falsyfikalna, naukowa czy to tylko czyste teoretyzowanie? Mi wygląda na to drugie a ja odrzucam takie teorie dla zasady, żeby zachować racjonalność, spójność i uniknąć posiadania systemu wierzeń.

 

często piszesz że coś jest bez sensu, co to dokładnie oznacza? może najpierw zdefiniuj sens, bo nie wiem w jakim rozumieniu się odwołujesz do jego braku.

 

Sens to subiektywne poczucie, że to co robię jest dobre i warto to robić, czemuś konkretnemu to służy. Moje emocje są sprzecznością do sensu więc muszę je dostosować albo wytłumić jeśli nie uda się synchronizacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×