Skocz do zawartości
Nerwica.com

Opowieści z krypty.


Zupapomidorowa

Rekomendowane odpowiedzi

Lubię słuchać opowieści z dreszczykiem, przekazywanych przez starsze pokolenia (zwykle w celu przestraszenia niesfornych urwisów), które rzekomo miały miejsce. Znacie jakieś zasłyszane historie o duchach, a może sami byliście świadkami nadnaturalnych zdarzeń?

 

-- 05 sty 2015, 20:23 --

 

To może ja zacznę. Brat twierdzi, że jak miał około 7 lat zobaczył ducha w naszej 100 letniej kamienicy w której się wychowaliśmy. Nie było mnie jeszcze wtedy na świecie. Podobno mama siedziała na sedesie, kiedy ten zaczął panikować na korytarzu i krzyczeć, że jakiś pan jest w ostatnim pokoju. Dziś twierdzi, że był to dorosły mężczyzna w czarnym meloniku na głowie, sunący przez pokój w stronę okna. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam książkę "Ptak-straszydło i inne baśnie braci Grimm". Jako kilkuletnie dziecko wraz z siostrami ciotecznymi, które dostały tę książkę na gwiazdkę czytałam ją wieczorami. Przerażające bajki... z udziałem dzieci..... Wystająca z grobu rączka dziecka, kuma-śmierć, itp. Brrrr byłyśmy ze strachu mokre jak szczury i nie mogłyśmy później zasnąć. Jakby tego było mało, ciocia przekonywała nas, że są to historie, które zdarzyły się naprawdę. :hide: Od jakiegoś czasu mam tę książkę (siostra mi ją oddała) i nie mogę się przełamać i przeczytać te bajki. :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja babcia mi opowiadała jedną historię. W czasie wojny miała ok. 12 lat i mieszkali na wsi 30 km od trójmiasta. Rodzina wysyłała ją by załatwiała różne sprawunki w mieście bo jako jedna z nielicznych znała niemiecki. Jak jechała rowerem ulicą usłyszała nadjeżdżające wojsko. Zdenerwowała się i wskoczyła do lasku nieopodal drogi i rowu, który był zaraz przy ścianie lasu. Wskoczyła prosto na niemieckiego dezeretera! Powalił ją i trzymał ją na muszce jakiś czas. Bała się że ją zastrzeli albo zgwałci. Zaczęła się po niemiecku modlić i potem twierdziła, że to ją uratowało. Zabrał jej tylko rower...

Co najdziwniejsze nie wróciła z płaczem do domu, tylko doszła na piechotę do miasta i załatwiła sprawy i wróciła do domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SCP-087 znajduje się w kampusie █████████. Drzwi wejściowe do niego zbudowane są ze wzmacnianej stali z elektrycznym mechanizmem blokującym. Zostały zamaskowane, by z zewnątrz przypominać drzwi do pokoju dozorcy, spójne ze wzornictwem całości budynku. Zamek można otworzyć tylko przy jednoczesnym przyłożeniu napięcia ██ woltów i obracaniu klucza przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Wnętrze drzwi jest wyłożone sześciocentymetrową warstwą pianki przemysłowej.

 

Z powodu wyników ostatniej z wypraw (patrz dokument D087-IV), żaden personel nie jest dopuszczony do SCP-08

 

 

 

OPIS:

 

 

 

SCP-087 to nieoświetlona klatka schodowa. Schody opadają pod kątem 38 stopni do poziomu przez 13 stopni, gdzie znajduje się półpiętro - pomieszczenie w kształcie połowy walca; schody opadają równolegle do poprzednich 13 stopni. Konstrukcja SCP-087 ogranicza pole widzenia do około półtora piętra. Jakiekolwiek badanie SCP-087 wymaga posiadania źródła światła, jako że nie ma tam żadnego oświetlenia ani okien. Wykazano nieefektywność źródeł światła mocniejszych niż 75 wat.

 

Badający donoszą (co zostało potwierdzone nagraniami) o dźwięku płaczącego, błagającego o litość dziecka, dochodzącym z odległości około 200 metrów spod pierwszego półpiętra; wszystkie próby przybliżenia się do niego są jednak bezskuteczne i dźwięk sprawia wrażenie tak samo odległego. Obliczona głębokość jaką udało się osiągnąć przy czwartej wyprawie znacznie przekracza prawdopodobną głębokość budynku, zwłaszcza biorąc pod uwagę uwarunkowania geologiczne okolicy. Nie udało się jak na razie ustalić, czy SCP-087 ma koniec.

 

 

 

Przeprowadzono cztery rejestrowane wyprawy do SCP-087 przez personel klasy D. Każda z wypraw napotkała SCP-087-1, wyglądające jak twarz bez źrenic, nozdrzy i ust. Osobowość SCP-087-1 pozostaje nieznana, ale ustalono, że nie jest źródłem płaczu. Badający w obecności SCP-087-1 odczuwają paranoję i strach, nie wiadomo jednak, czy jest to specjalna zdolność SCP-087-1, czy naturalna reakcja badających.

Dodatek

 

 

 

Dokumenty:

 

 

 

D087-I

 

D-8432 to 43-letni mężczyzna rasy białej kaukaskiej o przeciętnej budowie ciała i nie budzącej zastrzeżeń przeszłości psychicznej. Klasa D została przydzielona w wyniku niewłaściwego obchodzenia się z SCP-██. D-8432 został wyposażony w 75-watową lampę HID z baterią pozwalającą na 24 godziny nieprzerwanej pracy, kamerę przesyłającą obraz w czasie rzeczywistym i zestaw do komunikacji dźwiękowej z doktorem ████████.

 

D-8432 przechodzi przez drzwi. Pomimo mocy, lampa oświetla tylko 9 pierwszych stopni; kolejne piętro jest niewidoczne.

 

D-8432: Zajebiście ciemno.

Dr: Czy lampa funkcjonuje prawidłowo?

 

D-8432 oświetla korytarz budynku; strumień światła pada zdecydowanie dalej.

 

D-8432: Działa, tylko tych schodów nie widać.

Dr: Dziękuję, proszę kontynuować.

 

D-8432 pokonuje trzynaście stopni przed osiągnięciem kolejnego piętra. Ma ono kształt półkola z podłogą i ścianami najprawdopodobniej betonowymi. Nie ma tu niczego poza kurzem i pyłem typowymi dla dowolnej betonowej klatki schodowej. D-8432 obraca się o 180 stopni i zaczyna schodzić dalej, ale się zatrzymuje.

 

Dr: Powód zatrzymania się?

D-8432: Słyszysz to? Tam na dole jest, *****, dziecko.

 

Nagranie nie potwierdza tych doniesień.

 

Dr: Proszę opisać dźwięk.

D-8432: Młody głos, jakaś dziewczyna, albo mały chłopiec. Płacze i powtarza "proszę, pomocy".

Dr: Jaka jest, przypuszczalnie, odległość tego dźwięku?

D-8432: *****, nie wiem. 200 metrów?

Dr: Proszę kontynuować.

 

Badający dochodzi do kolejnego piętra. Kiedy je osiąga, głos dziecka zostaje zarejestrowany przez mikrofon; istotnie, wśród płaczu słychać słowa "proszę", "pomocy", "na dole". Głośność wskazywałaby, że rzeczywiście odległość wynosi około 200 metrów.

 

Dr: Czy wciąż słychać płacz?

D-8432: Tak.

Dr: Udało nam się go zarejestrować. Proszę kontynuować i zatrzymać się w przypadku zauważenia jakichkolwiek zmian w otoczeniu.

 

Badający schodzi kolejne 3 piętra i zatrzymuje się.

 

D-8432: Iść dalej?

Dr: Bardzo proszę.

 

D-8432 schodzi kolejne 17 pięter (w sumie 22). Nie ma jakichkolwiek zmian w wyglądzie otoczenia; pomiędzy każdymi piętrami jest zawsze 13 stopni.

 

D-8432: Wcale się, *****, nie zbliżam do tego dziecka.

 

Transmisja dźwięku potwierdza, że głośność płaczu nie uległa zmianie.

 

Dr: Zostało to odnotowane, proszę kontynuować.

 

Badany pokonuje jeszcze 28 pięter (w sumie 50). D-8432 stoi na 51, licząc od parteru budynku. Znajduje się około dwustu metrów pod poziomem początkowym; minęły 34 minuty. Głośność płaczu nie uległa zmianie.

 

D-8432: Czuję się trochę nieswojo.

Dr: To normalne po spędzeniu czasu w ciemnym, nieznanym miejscu. Proszę kontynuować.

 

Badany waha się przed wejściem na kolejne stopnie; kiedy posuwa się dalej światło lampy pada na twarz znajdującą się na kolejnym piętrze (SCP-087-1). Wydaje się być rozmiarów ludzkiej głowy; nie ma jednak ust, nozdrzy ani źrenic. Jest zupełnie nieruchoma, ale zdaje się patrzeć wprost na D-8432, wskazując na świadomość jego obecności.

 

D-8432: Ja ********, co to, *****, jest?! ***** mać!

Dr: Proszę opisać.

D-8432: Jakaś, *****, ***** twarz, patrzy się na mnie...

Dr: Czy to się porusza?

D-8432: (oddychając głęboko) Tylko się patrzy. ***** mać, boję się.

Dr: Proszę podejść i lepiej oświetlić tę istotę.

D-8432: ****, nie zamierzam do tego *****...

 

Twarz przeskakuje na przód, około 50 centymetrów w stronę D-8432.

 

D-8432: ***** ****** w **** mać!

 

D-8432 wpada w panikę i zaczyna gwałtownie biec w górę SCP-087. Osiąga parter w czasie 18 minut, po czym traci przytomność. Nie widać śladów SCP-087-1. Badanie taśmy wykazuje tę samą ilość pięter i schodów przy schodzeniu, co przy wchodzeniu w górę; głośność płaczu jest cały czas stała, a dźwięk znika po wejściu na najwyższe piętro. Raporty medyczne wykazały, że utrata przytomności była spowodowana zmęczeniem fizycznym.

 

 

D087-II

 

D-9035 to 28-letni Afroamerykanin o mocnej budowie ciała. Badania psychiczne nie wykazały problemów poza nieuzasadnioną nienawiścią do kobiet. Badający był wielokrotnie karany za ████████████. Został wyposażony w 100-watową lampę, kamerę i zestaw komunikacji głosowej z doktorem ███████ w centrali. D-9035 został też wyposażony w plecak zawierający małe diody LED z taśmą samoprzylepną z bateriami gwarantującymi trzy tygodnie nieprzerwanej pracy.

 

D-9035 zapala lampę i oświetla schody. Pomimo większej mocy, światło nie dociera poniżej dziewiątego stopnia.

 

D-9035: Chcesz, żebym tam poszedł, co?

Dr: Proszę oświetlić korytarz poza SCP-087, by upewnić się, że lampa pracuje prawidłowo.

 

D-9035 oświetla korytarz; porównanie z nagraniem z pierwszej wyprawy wykazuje, że światło jest mocniejsze.

 

Dr: Dziękuję. Proszę zejść na pierwsze piętro.

D-9035: Stary, wiem co mówiłeś, ale nie widzi mi się tam iść, co?

Dr: Proszę zejść na pierwsze piętro.

D-9035: Słuchaj no,

Dr: (przerywając) Zgodnie z naszą umową, proszę zejść na pierwsze piętro.

 

D-9035 stoi przez 18 sekund, po czym przechodzi 13 stopni i zatrzymuje się.

 

D-9035: Macie tam dziecko?

Dr: Proszę przytwierdzić samoprzylepną diodę do ściany.

D-9035: Ej, słyszysz to? Na dole jest jakieś dziecko?

Dr: Nie mamy pewności. Proszę przykleić diodę do ściany i upewnić się, że świeci.

 

Po chwili wahania, D-9035 przytwierdza jedną z diod do ściany. Przyciska włącznik.

 

Dr: Proszę wyłączyć lampę.

 

D-9035 ponownie się waha, ale wyłącza lampę. Światło diody oświetla podłogę, ale nie dociera do nawet pierwszego stopnia.

 

Dr: Dziękuję. Proszę włączyć lampę ponownie i kontynuować schodzenie. Na każdym piętrze proszę przytwierdzić diodę do ściany i zaświecić ją. W razie zauważenia czegoś szczególnego, proszę zdać raport.

 

D-9035 włącza lampę i schodzi na kolejne piętro. Gdy na nie trafia, w transmisji pojawia się dźwięk płaczu dziecka podobny, jak przy pierwszej wyprawie.

 

Dr: Czy nadal słychać niepokojące dźwięki?

D-9035: Tak, jakiś płacz gdzieś 150, może 200 metrów stąd. Mam ją stamtąd przynieść? Stary, ja się nie znam na dzieciach.

Dr: Proszę umieścić diodę i kontynuować schodzenie.

 

Badający przytwierdza diodę i schodzi na kolejne piętro, gdzie przykleja do ściany kolejną. W podobny sposób pokonuje kolejne 25 pięter.

 

D-9035: Chyba się nie zbliżam do tego dzieciaka.

Dr: Jak odległy wydaje się być dźwięk?

D-9035: Tak jak przedtem, 150 do 200 metrów.

Dr: Dziękuję, proszę kontynuować.

 

D-9035 przechodzi kolejne 24 piętra. Na 51 zatrzymuje się; w betonowej ścianie widać wyżłobienie o długości w przybliżeniu 50 i szerokości 10 centymetrów. Pierwszy stopień w dół jest pełen gruzu.

 

D-9035: Widzisz to?

Dr: Tak. Proszę opisać ten widok.

D-9035: Wygląda jakby coś przecięło ścianę, no i pierwszy ze schodów jest rozwalony. Nacięcie wygląda gładko...

 

D-9035 dotyka nacięcia.

 

D-9035: Tak, gładkie. Jak szkło.

Dr: Dziękuję. Proszę kontynuować.

D-9035: Słuchaj, doszedłem już chyba wystarczająco daleko.

Dr: Proszę kontynuować, zgodnie z umową.

D-9035: Nie chcę tego robić, umowa mnie nie obchodzi.

(część rozmowy wycięto)

 

D-9035 przechodzi nad zniszczonym stopniem i kontynuuje. Na kolejnym piętrze nie znajduje się nic niezwykłego; przyklejając diody pokonuje kolejne 38 pięter. Dźwięk płaczu wciąż pozostaje bez zmian. D-9035 jest na 89 piętrze po 74 minutach od wyruszenia. Jest to około 350 metrów od parteru.

 

D-9035: Słuchaj no, wydaje mi się że to dziecko próbuje mnie tam zwabić. Chyba czas...

 

D-9035 przerywa i zatrzymuje się w chwili, gdy światło lampy oświetla SCP-087-1. Twarz patrzy wprost na D-9035, wykazując świadomość jego obecności. Pomimo, że wygląda na nieruchomą, znajduje się 38 pięter poniżej poziomu spotkania z pierwszej wyprawy.

 

Dr: Jaka jest przyczyna zatrzymania się?

D-9035 (bliżej nieokreślone słowo)

 

Oddech D-9035 staje się ociężały. SCP-087-1 pozostaje nieruchomy przez 13 sekund. SCP-087-1 mruga.

 

D-9035 (niezrozumiały krzyk)

 

SCP-087-1 przeskakuje do przodu; znajduje się w odległości około 90 cm od D-9035. Badający odwraca się i zaczyna biec po schodach.

 

Dr: Proszę się uspokoić i odwrócić, musimy dokładniej przyjrzeć się twarzy.

 

D-9035 ignoruje zalecenie i kontynuuje gwałtowną ucieczkę, nie przestając krzyczeć.

 

Dr: D-9035, czy mnie słyszysz? Proszę zwolnić.

 

D-9035 nie odpowiada i nadal biegnie. Jego krzyk zamienia się w niezrozumiały bełkot. Po przejściu 72 pięter, traci przytomność na 17 piętrze.

 

Dr: D-9035, czy mnie słyszysz?

 

D-9035 nie odpowiada, ale da się słyszeć ciężki oddech. Przez 14 minut, D-9035 nie porusza się, obraz jest ciemny; nadal słychać płacz. Po 14 minutach i 32 sekundach, słychać odgłosy gwałtownego bicia serca, nie przypominające bicia serca człowieka i niski, trzeszczący dźwięk. 7 sekund później D-9035 kaszle i odzyskuje przytomność, wstaje i bez słowa biegnie w górę schodów. Dźwięk bicia serca cichnie, nie widać nic podejrzanego w transmisji obrazu. D-9035 opuszcza SCP-087 i siada na podłodze obok drzwi.

 

Wpada w stan katatoniczny, z którego do tej pory nie wyszedł.

 

 

 

D087-III

 

D-9884 to 23-letnia kobieta o przeciętnej budowie ciała. Przechodziła depresję. Użyła nadmiernej siły do ██████████████████████. D-9884 została wyposażona w 75-watową lampę, kamerę, zestaw telekomunikacyjny. Ma też plecak z 4 litrami wody, 15 batonami spożywczymi i koc ratunkowy.

 

D-9884 stoi za wejściem do SCP-087. Lampa oświetla 9 pierwszych stopni; nie widać diody umieszczonej na ścianie podczas poprzedniej wyprawy.

 

Dr: Proszę zejść na pierwsze piętro i obejrzeć ścianę.

 

D-9884 schodzi 13 stopni. Nie widać diody w miejscu, gdzie została przyklejona w nagraniu z drugiej wyprawy.

 

D-9884: Nic tu nie ma, pusta, betonowa ściana. Moment, tu jest jakiś klej.

 

D-9884 wskazuje na miejsce, gdzie powinna znajdować się dioda.

 

D-9884: Tu jest jakieś dziecko! Płacze i... woła o pomoc.

Dr: Dziękuję. Proszę schodzić dalej i poinformować w razie napotkania czegoś nietypowego.

 

D-9884 schodzi. Po przejściu na kolejne piętro w nagraniu pojawia się dźwięk dziecka taki, jak przy poprzednich wyprawach. Na żadnej ze ścian nie widać diod. D-9884 kontynuuje bez przeszkód do 17 piętra.

 

D-9884: Tu jest coś na ziemi i strasznie capi. Jest klejące i chyba przyczepiło mi się do buta. Ohyda!

 

Nagranie obrazu potwierdza obecność substancji. Plama ma średnicę około 50 centymetrów.

 

Dr: Czy ta substancja ma jakikolwiek zapach?

D-9884: Tak, trochę jak zardzewiały metal i mocz.

Dr: Dziękuję. Proszę kontynuować do zaobserwowania czegokolwiek innego.

 

D-9884 przechodzi bez przeszkód do 51 piętra. Jego wygląd nie zmienił się od wcześniejszej wyprawy. D-9884 jest ponownie poproszona o kontynuowanie wyprawy. Po osiągnięciu 89 piętra badająca obraz przeskakuje, a badająca krzyczy.

 

D-9884: Osz *****, tu jest dziura, prawie do niej wpadłam!

 

Nagranie potwierdza obecność dziury o średnicy około metra. Badająca kieruje promień lampy, jednak nic nie widać. Mija około 4 sekund, kiedy w bliżej nieokreślonej odległości w dziurze pojawia się światło, które następnie znika po około 2 sekundach.

 

D-9884: Tam coś świeci! Teraz tego nie ma, ale przez chwilę coś świeciło, widzieliście?

Dr: Tak. Proszę określić głębokość dziury.

D-9884: Nie da się. Za głęboka. Z kilometr. Albo więcej niż kilometr.

Dr: Dziękuję. Czy nadal słychać głos dziecka?

D-9884: Ano. Cały czas tak samo daleko. Nie wydaje mi się, żebym się zbliżała. Tak jakby z każdym moim krokiem ona też schodziła.

Dr: Proszę kontynuować do momentu napotkania czegoś nietypowego.

 

D-9884 kontynuuje podróż SCP-087 przez około godzinę, przechodząc kolejne 164 piętra. Zatrzymuje się na 253 piętrze, spożywa baton i pije odrobinę wody. D-9884 znajduje się około 1.1 kilometra pod ziemią; głośność płaczu nie zmieniła się. Po czterominutowej przerwie, D-9884 wznawia schodzenie, nie zatrzymując się przez kolejne 216 pięter, co zajmuje półtorej godziny. Znajduje się na 469 piętrze, około 1.8 km pod ziemią.

 

D-9884: To donikąd nie prowadzi. Chyba czas wracać. Znaczy, zejść to jedno, ale trzeba też wrócić.

Dr: Zostały wydane porcje żywnościowe, woda i koc wystarczające na 24 godziny. Proszę kontynuować.

D-9884: Nie, wracam.

 

D-9884 odwraca się.

 

D-9884: Ja... (krzyki)

 

SCP-087-1, twarz, znajduje się dokładnie przed D-9884, blokując drogę powrotną. Twarz znajduje się około 30 cm od soczewki kamery; patrzy prosto w obiektyw, jakby patrzyła nie na badającego, a na osobę oglądającą transmisję obrazu. Transmisja zatrzymuje się na około 4 sekundy, słychać szum akustyczny. Następnie obraz i dźwięk powracają, widać D-9884 zbiegającą po schodach.

 

D-9884: (spanikowana) Goniło mnie! Cały czas było zaraz za mną, Boże, jest zaraz za mną, patrzyło na mnie! Doktorze ██████████, proszę, pomóżcie mi jakoś, Boże, nie, proszę, zabierzcie to, wiedziałam, że za mną idzie, pomóżcie mi, zabierzcie to stąd, proszę, nie, to patrzyło na mnie, patrzyło cały czas, Boże dopomóż, nie, proszę (do końca nagrania podobnie)

 

kontynuuje histeryczne krzyki zbiegając ze schodów. Słychać też cichy szum akustyczny, nadal słychać też płacz dziecka. Około 14 pięter dalej, na obrazie widać przez chwilę strefę za D-9884; twarz znajduje się około 20 centymetrów od obiektywu, nadal nie patrzy na badającą, a w obiektyw kamery. Należy zauważyć, że od spotkania SCP-087-1, głośność płaczu zaczęła się nasilać, co wskazywałoby na zbliżanie się do jego źródła. Po 150 piętrach ucieczki i trzech kolejnych wizualnych potwierdzeniach pościgu SCP-087-1, D-9884 przewraca się i najprawdopodobniej traci przytomność. Transmisja dźwięku wskazuje na niedużą odległość od źródła płaczu; szum akustyczny i zakłócenia nie ustają. Obraz pokazuje dalsze schody w dół, wskazując na to, że D-9984 nie jest jeszcze na samym dole. Po 12 sekundach w kadrze pojawia się SCP-087-1, patrząc wprost na oglądającego transmisję.

 

Po tym transmisja urywa się i nie udaje się ponownie nawiązać połączenia.

 

 

36,400,000. To jest liczba inteligentnych cywilizacji, których możemy się spodziewać w naszej galaktyce- według słynnego równania Drake’a. Od ostatnich 78 lat wysyłamy w kosmos wszystko, co jest związane z naszą cywilizacją- nasze radio, naszą telewizję, naszą historię, nasze największe odkrycia. Wykrzykujemy swoją obecność co sił w płucach, zastanawiając się, czy jesteśmy sami we wszechświecie. 36 milionów potencjalnych cywilizacji, prawie wiek nasłuchiwań i nic. Jesteśmy jedyni.

 

Tak mi się wydawało jeszcze około 5 minut temu.

 

Transmisja pojawiła się na każdej na każdej częstotliwości, którą nasłuchiwałem. Od razy wiedziałem, że taki sygnał nie pojawia się naturalnie- musiał zostać wytworzony sztucznie. Pojawiał się i znikał ze stałą amplitudą; szybko zrozumiałem, że to musi być swego rodzaju kod dwójkowy. Zmierzyłem 1679 impulsów na minutę podczas transmisji. Zaraz po tym nastała cisza.

 

Początkowo te liczby nie miały dla mnie żadnego sensu. Wydawały się być pomieszanymi, nic nie znaczącymi zakłóceniami. Jednak sygnał był tak idealnie stały i pojawił się na częstotliwościach, na których do tej pory nie zarejestrowaliśmy żadnej aktywności. Jeszcze raz przyjrzałem się zarejestrowanej przeze mnie transmisji, serce załomotało mi w piersi. 1679 bitów- to dokładna długość wiadomości nazwanej Arecibo, która została wysłana przez ludzkość 40 lat temu. Szybko zacząłem ustawiać częstotliwość i już po odczytaniu połowy informacji moje nadzieje się potwierdziły- to była dokładnie ta sama wiadomość. Liczby od 1 do 10 w zapisie dwójkowym. Liczby atomowe podstawowych pierwiastków z których zbudowane są związki organiczne: wodór, węgiel, azot, tlen i fosfor. Składniki kwasu DNA. Ktoś nas usłyszał i chciał nam odpowiedzieć, że gdzieś tam jest.

 

Wtedy do mnie dotarło, że skoro ta wiadomość została nadana 40 lat temu, to życie musi się znajdować najdalej 20 lat świetlnych od nas. To możliwe, obca cywilizacja tak blisko, że można by się z nią kontaktować? To przecież zrewolucjonizowałoby wszystkie dziedziny, w których kiedykolwiek miałem okazję pracować: astrofizykę, astrobiologię, astro...

 

Sygnał znów się pojawił.

 

Tym razem wolniejszy, jakby bardziej przemyślany. Trwał przez około 5 minut, z nową liczbą bitów, pojawiających się jeden po drugim. Chociaż komputer rejestrował wiadomość, ja też zacząłem ją notować na kartce. 0101 0101... Od razu wiedziałem, że to nie jest ta sama informacja, co przedtem. Miałem gonitwę myśli, umierałem z ciekawości co też mogą zawierać te numery. Transmisja zakończyła się na 248 bitach, zdecydowanie za mało żeby zawierać jakąś znaczącą wiadomość. Co można przesyłać innej, obcej cywilizacji w zaledwie 248 bitach? Na komputerze tak mały plik ograniczałby się tylko do... tekstu.

 

Może tak być? Naprawdę obca cywilizacja wysyła do nas wiadomość w naszym własnym języku? Kiedy zacząłem się nad tym zastawiać, uświadomiłem sobie, że to nie było całkiem niemożliwe- przecież przez ponad 70 lat nadaliśmy mnóstwo informacji w całkiem sporej liczbie języków. Zacząłem odszyfrowywać wiadomość pierwszym kodem, który przyszedł mi do głowy: ASCII. 0101 0101. To będzie U... 0100 0011 to C...

 

Kiedy skończyłem odszyfrowywanie, poczułem jak żołądek podchodzi mi do gardła. Słowa leżące przede mną wyjaśniały wszystko:

„UCISZCIE SIĘ, BO INACZEJ WAS USŁYSZĄ”

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×