Skocz do zawartości
Nerwica.com

Sposoby radzenia sobie z depresją


Jeszua333

Rekomendowane odpowiedzi

Dialog ze sobą jest dla mnie podstawą. Żadne tam duchowe pierniczenie, ale po prostu realizm. Staram się nie nazywać każdego dołu chorobą i każdego uśmiechu drugą chorobą jak to mają w zwyczaju psychiatrzy. Motywacji szukam w sobie i pomimo fatalnej sytuacji w życiu zdarza się ją odnajdować. A kiedy mi się to nie udaje, to mówię sobie "spokojnie" i zaczynam układanie wszystkiego od nowa w głowie. Do skutku. Przede wszystkim odkłamałem pewne sprawy i przestałem się oszukiwać (to niestety robi większość chorujących na depresję i prawie nikt się nie przyzna). To była i jest cudowna porcja energii do działania jak na razie lepiej niż wszystkie dotychczas pożerane leki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dopada mnie kryzys, zatracam się w świecie wirtualnym (można by rzec, że cały czas w nim żyję, ale podczas załamania całkowicie się wyłączam z życia realnego). Wieczorem/ późną nocą, gdy wszystkie myśli się kumulują po prostu płaczę nakręcając się jeszcze bardziej. Po takim "zabiegu" mogę żyć w jako takiej kondycji psychicznej nawet 2/3 tygodnie (chociaż co raz rzadziej to się zdarza).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MI POMAGA TO:

 

Postaraj się uświadomić w tym i poukładać w głowie. Odpowiedz proszę na te 4 pytania,

1. Co teraz czujesz? (np. smutek, zmęczenie)

2. O czym myślisz? (np. jestem nikim...)

3. Jaka jest twoja sytuacja życiowa? (np. rozwód, matura...)

4. Jakie masz objawy somatyczne itd.? (np. bezsenność, ból brzucha, drgawki...)

 

Postaraj się odpowiedzieć na każdy punkt osobno, mozliwie jak najbardziej szczegółowo i nie myl ich ze sobą (myśli z uczuciami, rzeczywistości z myślami.....).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kliku, widzę, że używamy tych samych metod. ;)

Na terapii nauczyłam się, jak rozpoznawać schematy, które mną kierują. Jest ich całe mnóstwo, wbrew pozorom, a wprowadzać je w życie zaczynam wtedy, gdy nasilają się objawy. To tak, jakbym tonęła we własnej truciźnie. Dużo rozmawiam sama ze sobą, staram się poznać spectrum własnego działania i bardzo często dochodzę do niemiłych wniosków; np., takich, że bywam zbyt naiwna i łatwowierna. Że próbuję za wszelką cenę zbawić otaczający mnie świat. Że zbyt szybko obdarzam ludzi zaufaniem, a potem zbieram tego konsekwencje. Wbrew wszystkiemu, uważam się za dobrego człowieka, tylko w którymś momencie wędrówki zupełnie się pogubiłam. Lewa noga utknęła na Syberii, prawa ręka utonęła w Adriatyku, głowę zostawiłam w Nigdzie Bądź a duchem jestem na Marsie. Daleka droga, by pozbierać się do kupy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie na mnie też niewiele działa. Musze wtedy zwiększyć dawkę leku i czekać aż zadziała. Najgorzej na mnie działa jak mi ktoś powie że mam wziąć się w garść. Wtedy czuję się dopiero beznadziejnie. Ostatnio mam zdecydowane zaostrzenie depresji i niestety już nie mam ochoty z łóżka wstawać :( A najlepsze jest to że kiedy już sie spotykam z ludzmi to sprawiam wrazenie ze jestem bardzo wyluzowana i wesołą osobą. Wracam do domu i wpadam w czarną dziurę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc wracam do Was po dluzszej przerwie i pewnie na dluzszy czas tez tutaj zostane. Marie nie martw sie wiem co czujesz, przez ostatnie 2 tygodnie mam straszne pogorszenie samopoczucia dzis od 5 rano nie spie i poplakuje i nie wiem co ze soba zrobic. Ty mozesz chociaz lezec, a ja ? Dostalem sie na staz pierwszy raz od 3 lat, mam szanse zaczac samodzielnie zyc i przeprowadzic sie do dziewczyny w ktorej sie zakochalem i jestem w pulapce. Nie moge udzwignac psychicznie tej odpowiedzialnosci i poczucia, ze moge zawiesc rodzicow ktorzy od dawna narzekaja ze nie mam pracy i dziewczyne, ktora tak bardzo za mna teskni i chce byc blisko. Mam mysli o smierci, o tym ze jestem do niczego i mam niska samoocene, do tego lęki. Mam ochote powiedziec o tym wszystkim mamie ale boje sie braku zrozumienia, mam 22 lata i oni mnie traktuja jak doroslego gdy ja czuje ze naprawde potrzebuje pomocy ... Dziewczyna wspiera mnie jak moze ale i tak nie mowie jej o wszystkim bo nie chce na nia zle oddzialywac. Nie wiem co z terapia, jesli lekarz przepisze mi leki prawdopodobnie zostane zwolniony ze stazu z tytulu niezdolnosci do jego wykonywania bo w umowie jest niestety wzmianka o tym, ze stazysta nie moze realizowac stazu pod wplywem srodkow psychotropowych. Ciagle sobie wmawiam dasz rade, nie przejmuj sie za kilka miesiecy bedziesz szczesliwy, ale to nie przechodzi ... Nie wiem co bedzie dalej ale sie boje :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O kurcze. To sytuacja trochę patowa. Ja póki co moge lezec ale niedawno zaczęłam szukac pracy i wiem że jak mnie gdzieś zaprosza na rozmowę to zacznie się panika. Niby chcę coś w życiu zmienić na lepsze ale tak się boję, że nie dam rady jednak. Leki jednak dużo pomagaja ale fakt, przynajmniej przez pierwsze tygodnie człowiek jest jednak trochę wyłączony.

Co mnie strasznie dobija to, że nikt oprócz lekarza nie widzi mojego problemu. A też nie chcę łazić za wszystkimi i mówić żeby sobie poczytali o depresji więc większość mojego mega doła widzi jako marudzenie. A jedynym rozwiązaniem tego wg nich jest pójście do pracy. Tylko nikt nie pomysli o tym ze w nowej pracy odezwą się wszystkie lęki związane z ocena własnych umiejętności i pewnością siebie. I kółeczko się zamyka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi na depresję najbardziej pomaga wypicie kilku piw, do tego lufka zioła i gram kokainy. Po spożyciu używek udaje się do klubu. W klubie bawię się piję wciągam , palę i tańczę. Jest super. Mija noc czas do domu. Tu bajka się kończy, a zaczyna zgon. Jest bardzo źle przez najbliższe 2-3 dni. Ale po tym czasie mówię sobie, że warto było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co z terapia, jesli lekarz przepisze mi leki prawdopodobnie zostane zwolniony ze stazu z tytulu niezdolnosci do jego wykonywania bo w umowie jest niestety wzmianka o tym, ze stazysta nie moze realizowac stazu pod wplywem srodkow psychotropowych.

 

Ciekawe, kto w takie bzdury wierzy :mrgreen:

 

-- 17 lis 2014, 09:44 --

 

Mi na depresję najbardziej pomaga wypicie kilku piw, do tego lufka zioła i gram kokainy. Po spożyciu używek udaje się do klubu. W klubie bawię się piję wciągam , palę i tańczę. Jest super. Mija noc czas do domu. Tu bajka się kończy, a zaczyna zgon. Jest bardzo źle przez najbliższe 2-3 dni. Ale po tym czasie mówię sobie, że warto było.

Rób tak dalej- przecież wielcy z tego świata jak Presley czy Jackson też tak robili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co z terapia, jesli lekarz przepisze mi leki prawdopodobnie zostane zwolniony ze stazu z tytulu niezdolnosci do jego wykonywania bo w umowie jest niestety wzmianka o tym, ze stazysta nie moze realizowac stazu pod wplywem srodkow psychotropowych.

 

Ciekawe, kto w takie bzdury wierzy :mrgreen:

 

-- 17 lis 2014, 09:44 --

 

Mi na depresję najbardziej pomaga wypicie kilku piw, do tego lufka zioła i gram kokainy. Po spożyciu używek udaje się do klubu. W klubie bawię się piję wciągam , palę i tańczę. Jest super. Mija noc czas do domu. Tu bajka się kończy, a zaczyna zgon. Jest bardzo źle przez najbliższe 2-3 dni. Ale po tym czasie mówię sobie, że warto było.

Rób tak dalej- przecież wielcy z tego świata jak Presley czy Jackson też tak robili.

 

A świstak siedzi i zawija w sreberka chciałoby się rzec :mrgreen: Jeżeli te leki nie zamulają/upośledzają go bardzo to nie wiem w czym tkwi problem ;)

Nie ma to jak sobie coś wmówić, w inną opcję nie wierzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może jakiś wysiłek fizyczny? Łyżwy, albo basen? Ostatnio swoją energię zużywam na złość i niechęć, zamiast na pożyteczne rzeczy. Coraz częściej myśle o aktywnym spędzaniu wolnego czasu,

Chodziłem na basen i nieziemsko mi się tam nudziło.

 

Proszę hejterkę żeby darowała sobie chamskie docinki pod tym postem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi sie wydaje że lepiej być znudzonym niż wkur*onym :P, Doberman, może warto z kimś pójść na basen i np konkurować ze sobą o przepłynięty dystans?

Dobrym sposobem wydają sie też gry, jednak nie zawsze relaksują,

Na basenie próbowałem różnych metod. Nie da rady, po prostu strasznie mnie to nudzi. Gry? Mówisz o grach komputerowych? Już mi nie dają żadnej radości.

 

Proszę hejterkę żeby darowała sobie chamskie docinki pod tym postem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet o grach planszowych, pójść pograć ze znajomymi, teraz tworzą najróżniejsze. Jeżeli nie dają ci żadnej radości to ci sie znudziły, zrobiłabym przerwę, a wolny czas wypełnila czymś innym. Pytanie- tylko czym? Może czytanie książek?

Czytanie książek powiadasz? Nie chce mi się, już pół roku nie czytałem. Nic mi się nie chce i nic mi nie sprawia radości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie,

 

Od pol roku jade bez lekow i bez kontaktow z lekarzami.

Jak sobie radze? Nie radze sobie ...

 

Na "lenistwo" - zmuszam sie do zrobienia czegokolwiek, czasem to wystarcza aby sie rozkrecic i zaczac robic cos konkretniejszego, czasem nie... Ale wystarczy, ze "musze" przerwac i zbrac sie za co innego (co jest bardzo pilne, a nie jakas "glupota" - wg. mojej zony) i przewaznie trace sily i caly rozped, robie w tedy "na raty", co tym bardziej irytuje malzonke i doprowadza do awantury.

 

Na zamulenie ("zglupienie"/wate w mozgu) - nic nie robie...nic sie nie da zrobic tylko przeczekac.

 

Natlok mysli/marzen - trzeba to "przemyslec do konca" - wpadam w trans medytacyjny, czasem przysypiam (na szczescie nie jak prowadze auto )

 

Rodzina (dzieci) to fantastyczny "rozrusznik", zwlaszcza jak trzeba rano wstac i przygotowac do wyprawienia do szkoly.

 

"samopoczucie" - nie zastanawiam sie nad tym jak sie czuje, zwlaszcza jak czuje nadchodacy/rosnacy smutek, ignoruje uczucia, i tak nic sie nie da zrobic/zmienic wiec trzeba to zignorowac, aby jakos wegetowac dalej

i tak nikt nie zrozumie, nikt nie pomoze, nikt sie nie przejmie ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×