Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kilka słów od siebie


nestra

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, na początek wypadało by się przedstawić i coś o sobie napisać.

Mam na imię Patrycja, mam 32 lata... i chyba na tym póki co zakończę. Jest tyle spraw które wpędzają mnie w czarną otchłań, moja psychika od dłuższego czasu się "przegrzewa" funkcjonuje w stanie alarmowym, a z zewnątrz napływają i tak kolejne sytuacje, które dalej spychają mnie w głąb tej czarnej dziury... Dotychczas miałam z kim pogadać o sobie, o tym co się dzieje w moim życiu i jak to wszystko na mnie wpływa dziś nie mam nikogo, bo człowiek którego uważałam za przyjaciela przez 16 lat okazał się osobą która chciała wykorzystać słaby moment mojego życia by w nie wejść i zaistnieć jako mój partner, to zniszczyło nasze relacje... Nie radzę sobie ze sobą, wiem, że potrzebuję rozmowy z psychologiem, czy psychiatrą... Lub po prostu z drugim człowiekiem, który wysłucha i pomoże nakierować moje myśli na właściwy tor... Problemy ciągną kolejne- jak łańcuch do którego ktoś ogniwa doczepia... Straciłam już siły do walki o dziś, o jutro. Są chwile gdy uświadamiam sobie co muszę zrobić, ale nie robię nic, nie mam już siły podnosić się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On był dla mnie jak brat, czułam z nim więź taką jakby z rodzeństwem... Zapewniał że z jego strony jest tak samo... Zawiodłam się.

 

-- 04 paź 2014, 14:18 --

 

Niestety nie należę do tych, których stać na prywatną wizytę, czy terapię...

Myśli narastają w mojej głowie nie radzę sobie z nimi, do tego były partner dokłada swoje, szargając mną, przekonując że jestem nikim, że własnym dzieckiem się nie interesuje... Dwa tyg temu walczyłam z myślami o życiu, udało mi się tą walkę wygrać dziś znów mam to samo, ale dziś nie ma nikogo kto byłby obok jako wsparcie dla mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mój pierwszy mąz miał kolegę, takiego od podstawówki a moze i od przedszkola, kolega był bardzo przeciwny naszemu związkowi. Potem był jak cień, ciągle koło nas. Jak runęło nasze małżeństwo powiedział że od dnia mojego slubu jest zakochany. Z rozpędu, z żalu zaczęłam byc z nim. Wytrzymałam 8 miesięcy. Do dzis nie rozmawiamy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×