Skocz do zawartości
Nerwica.com

Uzależnienie od lęku?


biedronka

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

ostatnio z przerażeniem odkryłam, że chyba jestem uzależniona od własnego lęku. Z nerwicą zmagam się już dobre kilka lat, od dawna nie mam objawów somatycznych, ale jakiś czas temu męczyłam się z derealizacją/depersonalizacją, a potem z hipochondrią. Zauwazyłam, że kiedy zaczęłam wkręcać sobie choroby (głównie raka) d/d minęło nawet nie wiem kiedy, ale ja ciągle czułam lęk, lęk przed chorobami. Byłam przekonana, że kiedy uporam się z hipochondrią nareszcie będę wolna i szczęśliwa. I nagle teraz, kiedy mi się to udało stało się coś dziwnego, zamiast szczęścia poczułam pustkę i zauważyłam, że znów zaczyna wracać d/d, a tak bardzo nie chcę znów przeżywać tego koszmaru. Gdy lęk na chwilę mija w mojej głowie pojawiają się mysli celowo go wywołujące. Gdy budzę się rano ze świadomością, że nie mam się czego bać, bez tego charakterystycznego ściskania w żołądku czuję się jakoś dziwnie i zaraz zaczyna się gonitwa myśli. Cholera jak sobie z tym poradzić? Czym zastąpić lęk, czym wypełnić tę cholerną pustkę? Nie mogę przecież bać się przez całe życie, straciłam już wystarczająco dużo czasu. Czy ktos z Was ma podobne doświadczenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj biedronka.

 

Ja jestem w dość podobnej sytuacji. Prześladują mnie FAŁSZYWE urojenia, które powodują we mnie lęk. Myśli , których się boje. Wszystko jest okej przez moment kiedy się budzę, lub czasami we śnie ( o ile nie śni mi się jakiś koszmar ). Jednak chwile po przebudzeniu dochodzi do mnie uderzenie rzeczywistośći i tego, że coś nie gra, coś jest nie tak itp. I nie pozwala mi to myśleć. Wydaje mi się, że jestem zamknięty w wielkim dziwnym i nieprawdziwym świecie. Taka derealizacja chyba.. Te myśli powodują u mnie lęk. Jednak staram sobie wmawiać że to tylko lęk i nie ma czego się bać i udaje mi się go jakoś zwalczyć. Kilka razy takowe przeróżne myśli doprowadziły mnie aż do paniki. Teraz im na to nie pozwalam. Też się boję, że może jednak sam sobie cos ubzdurałem i przyzwyczaje się do takiego myślenia. Jednak zaufaj sobie i swojej podświadomości. Zawsze rano,w południe i przed snem WPAJAJ sobie na siłe ,że wszystko będzie okej. Kiedy poczujesz mocną potrzebę. Z czasem twoja psychika zakoduje sobie wpajane wiadomości, które wykorzysta.

 

Ewentualnie jeżeli naprawdę bardzo Ci przeszkadza ten stan, i ciężko Ci się funkcjonuje, to możesz skorzystać z pomocy psychoterapeuty :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie!:) Mialam to samo uczucie ,kiedy zaczelam walczyc z atakami paniki. Wysysaly ze mnie cala energie,a kiedy pojawialy sie ,myslalam ,ze nastepnego juz nie przezyje. Jedynym moim celem i marzeniem bylo uwaolnic sie od nich. Kiedy nauczylam sie panowac nad nimi ,powoli przestawaly sie pojawiac. No i wtedy zaczelam miec wrazenie,ze nienormlne jest to,ze ich nie ma. Pisalam w "Ataki -jak sobie radzimy",ze przez jakis czas bylam uzalezniona od lęku ,ataków i stresu.Budzilam sie rano i zamiast cieszyc sie ,ze jest dobrze ,wsluchiwalam sie w siebie tak dlugo,az uslyszalam cos niepokojacego.Wczesniej ataki pojawialy sie kilka razy dziennie ,a kiedy do poludnia nic sie nie wydarzylo ,zaczynalam czuc sie nieswojo. Totalnie sprzeczne uczucia,jakbym byla uzalezniona od adrenaliny. Zaczelam juz myslec ,ze jestem w nalogu lęku-powiedzialam o tym psychoterapeutce.Zrozumialam,ze nie wolno sie tym przejmowac,nie wolno bac sie ,ze sie boimy ,bo to kolo bez konca.Postanowilam za wszelka cene odwracac sobie uwage od tego "kuszacego" uczucia,bo przeciez walczylam o wolnosc od nerwicy.I udalo sie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie wiem o czym mówicie ... to chyba w naszym przypadku całkiem normalne ...

Ja również kiedy czuję jakąś poprawę ... nie wierzę, że może być dobrze. Myślę sobie, że to podstęp losu, próba uśpienia mojej uwagi, i że zaraz z nienacka coś mnie dopadnie ... że to taka cisza przed burzą ...

Co za tym idzie ... kiedy się przestaje bać ... zaczynam być podejrzliwa i zaczynam bać się jeszcze bardziej ... to tak jakbym czuła pełny spokój tylko bojąc się ... he he

MASAKRA - beznadziejne to wszystko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie tyle nie wierzę, że może być lepiej co mam wrażenie, że po prostu boję się, że będzie lepiej. To tak jakbym wcale nie chciała być zdrowa, jakby stan lęku był dla mnie normalnym stanem, a komfort psychiczny czymś nienormalnym. Często łapię się na tym, że sama zaczynam produkować mysli wywołujące lęk. Zeppelin masz rację, to bardzo kuszące uczucie, tylko jak sprawić, żeby przestało być takie kuszące?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Wam! Wiecie, ze mialam dokladnie takie samo uczucie?? Bardzo dlugo zmagalam sie z pewnym swoim lękiem.. az poszlam na psychoterapie. Kiedy po polowie roku intensywnej pracy lęk ustąpił, zniknął (czego przeciez tak bardzo chcialam i teraz znow chce), poczulam dziwna pustke, bylo mi zle, czulam sie ze soba obco, czulam sie jakas pusta i wyzuta z jakichs doznan.. bylo mi nijako, pamietam, to byl jeden dzien - kiedy wiedzialam ze jestem calkowicie wolna.. i wtedy wlasnie czulam sie taka rozdarta! powiedzialam o tym swojej terapeutce, chcemy do czegos dojsc, czym mozna zastapic miejsce po moim lęku.

ostatnio jakos tylko ciagle czuje sie gorzej, zle mi.. i co gorsza, jakby trace motywacje, a ja jej potrzebuje! musze nad soba pracowac, nie chce sie poddawac;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się czuje zbyt dobrze to nagle mnie nachodzi coś takiego, że "halo... a czy przypadkiem nie powinieneś mieć zawrotów?" i zaczynam się pocić i źle czuć. Tak jakby mi tego brakowało. Z jednej strony chce wyzdrowieć, a z drugiej brakuje mi tego. Nie potrafie racjonalnie wytłumaczyć czemu tak jest. Tak jak z fajkami: ludzie wiedzą, że to złe i szkodzi, a i tak palą. Właśnie to mnie martwi. Że się uzależnie od nerwicy i już mi tak zostanie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam to samo ! Z tym , ze ja to wogóle jestem uzależniona od mocnych wrażeń. :smile: Jak są to czuję , ze zyję a jak ich zaczyna brakować to popadam w przygnębienie. A z lękiem to u mnie jest tak , ze w chwili spokoju czegoś mi brakuję i tak jakby podświadomie oczekuję , ze on się pojawi i zwykle się cholercia jasna doczekuję..... eh, najlepiej to mają Ci co nigdy nie mieli ataku lęku, mam wrażenie czasem , ze tylko oni tak naprawdę są wolnymi ludżmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też Się Zastanawiam Czy Nie Jestem Uzależniona Od Uczucia lęku. Pewnego Dnia Nie Czułam Go I Pojawiła Się Pustka. okropne uczucie. 

 

W dniu 19.08.2008 o 01:00, rozi napisał:

Hej Wam! Wiecie, ze mialam dokladnie takie samo uczucie?? Bardzo dlugo zmagalam sie z pewnym swoim lękiem.. az poszlam na psychoterapie. Kiedy po polowie roku intensywnej pracy lęk ustąpił, zniknął (czego przeciez tak bardzo chcialam i teraz znow chce), poczulam dziwna pustke, bylo mi zle, czulam sie ze soba obco, czulam sie jakas pusta i wyzuta z jakichs doznan.. bylo mi nijako, pamietam, to byl jeden dzien - kiedy wiedzialam ze jestem calkowicie wolna.. i wtedy wlasnie czulam sie taka rozdarta! powiedzialam o tym swojej terapeutce, chcemy do czegos dojsc, czym mozna zastapic miejsce po moim lęku.

ostatnio jakos tylko ciagle czuje sie gorzej, zle mi.. i co gorsza, jakby trace motywacje, a ja jej potrzebuje! musze nad soba pracowac, nie chce sie poddawac;(

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×