Skocz do zawartości
Nerwica.com

czy mój chłopak ma depresję?


aguuuch3

Rekomendowane odpowiedzi

witajcie,

 

mam nadzieję, że nie powielam wątku. mam problem. jestem z moim facetem od 3,5 roku. ja mam 23 lata, a on 24. poznalismy sie z planem stworzenia powaznego związku, wszystko bylo u nas swietnie, nigdy sie nie rozstawalismy. po okolo 2latach powiedział mi, że wie, że jestem juz tą jedyną i czułam, że bedziemy razem juz zawsze. niestety... zaczelo sie psuć.... moj facet nie zaliczył rok po roku dwóch lat studiów, od tego momentu zaczał miewać dołki, że mu się nie powiodło. wspieralam go, mowil, ze to dla niego ważne. później zrobił się bardzo rozdrażniony, wszystko zaczeło go irytować. we mnie wiele rzeczy zaczeło go złościć. jak chcialam się rozstać, bo myślałam, że to o mnie chodzi, że mu już ze mną źle, to usłyszałam, że powinnam spróbować do niego dotrzeć, że on ma ciężki okres, że w życiu nie pomyślał nigdy o rozstaniu ze mną... potem było już tylko gorzej, zaczał sam zastanawiać się, że może pewne rzecz nas dzielą i nie ma sensu tego kontynuować, zaczał narzekać na siebie, że jest beznadziejny, że nic mi sie nie udaje, mówić mi, że może lepiej bedzie miz kims innym, stał się oschły i zamknięty w sobie, często był przybity. obecnie jest tak, że ciągle jak twierdzi jest zestresowany, "zamula", czuje się słaby jak nigdy dotąd, stara się zagłuszyć to wszystko poprzez aktywność fizyczną i ciągłe robienie czegoś, ale ma wrażenie, że jeszcze chwila i załamie się całkiem, z rodzicami nie może się dogadać. do wszystkigo ma konfliktowe podejście, chciałby mieć pracę, ale nie, chciałby cieszyć się swoimi zainteresowaniami (motor itd), ale narzeka na nie. stwierdził, że nic nie daje mu satysfakcji, poza rowerem, w którym chociaż trochę się spełnia. i... teraz stwierdził, że my sie prawie nie widzimy bo ja pracuje i studiuje, a chciał ze mna miec wspomnienia, aktywnie spedzac czas, ze lepiej bedzie sie rozstać, ze nie wyobraza sobie tak spedzic naszej młodości, że praca, praca, studia, a spedzamy razem czas czasem na spanie, kolacje i sniadanie. tyle, że jak proponuje rozstanie, to on zalewa się takim placzem... mowi, że jest beznadziejny... mam wrazenie zatem, że chce się rozstać aby mnie odsunać od siebie, że z nim coś niedobrego się dzieje. wczoraj przegladalam stare smsy i tam sprzed kilku miesięcy sms od niego, że ma depresje, że nic mu sie nie chce i nienawidzi sie za to". myslalam, że to takie gadanie, ze to chwilowe, ale teraz nie wiem juz co sie dzieje.... wczoraj napisalam mu o tej wiad. ze nie myslalam, ze to jest tak powazne, ze myslalam, ze to tylko takie chwilowe, a on: myslalaś, że przesadzam"... i teraz juz nie wiem, czy on mnie odsuwa od siebie, bo tak bedzie lepiej, bo jest w jakims porządnym dole czy co... mowi, że kocha, płacze, że jak ma sobie wyobrazić życie beze mnie, że się boi, ale że w ogolnym rozrachunku to bedzie lepsze. poza tym nic o nie cieszy, ciagle jest zirytowany, niezadowolony z siebie....

 

czy ktoś ma podobne przezycia? ciezko mi sie odnaleźć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Objawy trochę podobne jak u mnie. Oczywiście jak większość facetów nie byłem z tym jeszcze u lekarza, ale depresja - jak najbardziej prawdopodobna. Mogę Ci powiedzieć tylko tyle - bądź przy nim choćby nie wiem co się działo. Mnie właśnie brakuje najbardziej drugiej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chciałabym, ale jak on teraz sir nie odzywa, bo jak mówi ma "sieczkę" w głowie, nie chce marnowac mi zycia, ze ma watpliwosci, ze z czasem będziemy bardziej przywiazani i sfrustrowani.... jakby nie chciał ze mną być. czy facet w depresji może robić tak, że odswa swoja partnerke i dla jej dobra chce z nią się rozstać, albo wyolbvrzymia te wątpliwości i szuka powodów? nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On chce z tobą być tylko tak mówi, bo sam chce się uporać ze swoim problemem. Nie zostawiaj go. Sam jestem w takim stanie i wiem jak to jest kiedy nie ma się nawet do kogo odezwać. Zresztą prawie każdy facet tak się zachowuje w takiej sytuacji (no ja nie, bo nie mam dziewczyny), ale pewnie mówiłbym jej to samo, skoro sam uważam, że marnuje swoje życie to pewnie marnowałbym i jej. Także nie zależnie co by się działo bądź przy nim i wspieraj go. Jeżeli to trwa długo to powinien skorzystać z pomocy psychologa/psychiatry. Wiem, że to głupie, że Ci tak doradzam skoro sam nie miałem odwagi tam pójść, on pewnie też nie ma, bo chce być twardzielem jak każdy facet, ale skoro ma Ciebie to powinnaś go do tego namówić. Nawet nie wiesz ile ja bym dał za to żeby mieć kogoś takiego przy sobie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no tak, ale zastanawia się, bo uważa, że mamy inne oczekiwania względem życia, że on nie chce tak przeżyć życia, tylko praca i praca, że nie chce tak przeżyć naszej młodości, że chciałby abyśmy spędzali razem czas, a tu tylko praca. skoro tak chce odejść to niech idzie, ja go nie trzymam na siłę... a on od kilku dni gryzie się czy być razem czy nie... ja juz nie rozumiem, postanowiłam się wycofać w ogóle, bo cokolwiek bym nie robiła to ciągle żle, nie pisze- żle, pisze - żle... i tak cały czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na 99% jestem pewnie, że mówi o odejściu tylko dlatego, że zgrywa twardziela, który sam chce sobie ze wszystkim poradzić. Ale jak odejdzie to zrozumie, że samemu w takiej sytuacji jest jeszcze gorze (wiem bo jestem sam i nie mam prawie nikogo). Gorzej jak nie zrozumie i pomyśli, że przez swoją głupotę wszystko stracił w tym i Ciebie i wtedy sobie coś zrobi. Ja Ci radzę bądź przy nim czegokolwiek by nie mówił. Tym bardziej, że większość tego co mówi to przez depresję, a nie to co naprawdę myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale on nigdzie z tym nie był, to moje spekulacje, że ma depresję. zresztą wszystko opisałam w pierwszym poście, po to tu weszłam aby jakiś facet mi doradził jak to z Wami jest. gdyby nie to, że nic go za bardzo ogólnie nie cieszy itd to pomyślałabym, że to ze mna chce faktycznie zerwać, ale tak to ja już nie wiem. to już kilka miesięcy się ciągnie, ciągle narzeka, martwi się o przyszłość, mówi, że oczekiwania wobec niego go przerosły, że to dużo zmieniło... o.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O tym czy ma depresję czy nie to tylko lekarz może mu powiedzieć. Ale to właśnie na depresje wygląda, wiem bo mam podobnie. Tylko po prostu chce być twardzielem i sam się z tym uporać. A on nie ma przypadkiem jakiegoś dobrego kumpla/przyjaciela? Może ktoś inny mógłby z nim pogadać, może przed kimś innym się otworzy, choć w to wątpię, bo nie łatwo się facetowi przyznać do jakiejkolwiek słabości. Ale przynajmniej miałabyś opinię osoby trzeciej o nim ;) Skoro się to ciągnie już tyle czasu to na pewno nie jest to chwilowy kryzys. Jedynie specjalista pozostaje. Ale to on musi chcieć. Jak nie chce to musisz go sama namówić. Tylko delikatnie. Z facetem w takim stanie trudno jest się porozumieć i łatwo go urazić. To też widzę po sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz co... dzisiaj napisałam czy może wpaść do niego po zajęciach, wezmę notatki i się pouczę, to chociaż razem posiedzimy, a on że raczej nie, bo znów będą jakieś emocje, a on chce odpocząć od tego, bo to go zbytnio obciąża". więc... ja już nie mam cierpliwości na to. i już mi to nie wygląda na depresyjne odsuwanie się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szukałam już w necie. teoria teorią, ale ważzne jest dla mnie poznanie zdania facetów na to chorujących, albo takich, którzy przez to przeszli. dlaczego ostatnią osobą? co wtedy czułeś wobec niej? przeszło Ci to w ogole, czy cały czas ją odsuwałeś? dzięki za wypowiedź :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wielu depresji nie miałem, ale jak miałem to pamiętam to rozdrażnienie i agresję wobec najbliższych, a obojętność wobec osób mi dalszych. Moim zdaniem, jeśli Ci na nim zależy to nie naciskaj na spotkania z nim, ochłódź kontakt, poboli go, przyjdzie do Ciebie, wtedy zaproponuj wizytę u psychiatry, psychologa albo nawet terapię. Możesz go równie dobrze zostawić, ale to takie trochę kopanie leżącego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depresja. Ciekawy stan. Ja walczyłem sam w sobie długi czas bo ponad 10 lat aż pękło coś we mnie. Nie byłem w stanie kontrolować emocji – ból fizyczny jest niczym w porównaniu do psychicznego. W moim przypadku nie byłem w stanie kontrolować niczego. Najprostsze czynności były dla mnie niczym zdobywanie mount everetu.. Teoretycznie ataki depresji szybko mijają ale wsparcie najbliższych jest bardzo potrzebne choć ich ranimy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×