Skocz do zawartości
Nerwica.com

Metlik w głowie i sercu.


niqqa

Rekomendowane odpowiedzi

Sama nie widziałam co wpisać w polu "temat"...

 

3 miesiace temu poznalam faceta. Sama bylam zaskoczona, ze zdecydowalam sie na ten krok (po 2 latach bycia singlem- z wyboru). Z wyboru bo bylam z facetem, ktory mnie cholernie skrzywdzil. Cierpialam, moja nerwica sie poglebiala....ale to nie jest teraz istotne..

 

Poznalam faceta. Jak sie pozniej okazalo "swiat jest mały"- mamy wspolnych znajomych.

 

Nasza znajomosc zaczela sie bardzo szybko. Na drugim spotkaniu zrobilam cos o co nigdy bym sie nie podejrzewała, ze zrobie to tak szybko- poszlismy do lozka. Naprawde tego chcialam.

 

Po spedzonej nocy, ze mam niewyparzony jezor- powiedzialam cos w stylu" Przespaliśmy się to co? koniec znajomosci?" On spojrzal na mnie jak na wariatke i sie obrazil na kilka dni. Urazilam Go, ze tak o Nim myslalam. Ze jeden raz i koniec..

 

Przeprosilam Go. Spotykamy sie raz, dwa razy w miesiacu. Niestety zadko tak poniewaz nie mieszkamy w tych samych miastach. Dzieli nas 140 km.

 

I w czym jest problem??

Czuje, że to zauroczenie przeradza sie w milosc. Boje sie tego, bo kiedys tak dostalam po tyl**...

Nie mowimy o uczuciach.

On nie jest wylewny. Chociaz codziennie dzwoni, pisze esemesy. Mowi, ze nie jest zazdrosny natomiast w zartach(?) nie pozwala mi chodzic "w tango" ;) Jak dluzej nie pisze do Niego dostaje esemesy co sie dzieje..itd..

Czasem ma duzo pracy, jest padniety ale tlucze sie samochodem przez pol Polski zebysmy mogli spedzic kilka godzin.

Nie rozumiem faceta....

Nie wiem co mam o tym myśleć...

Wiem, że się boje. I to bardzo.

 

Zastanawiam sie czy nie zerwac tej znajomosci....boje sie, ze zabardzo sie zaangazuje i znow bede cierpiec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zamień płcie, kilka faktów i będzie podobnie jak u mnie.

 

Też, jak ty, kiedyś bardzo skrzywdzony przez kogoś, kogo kochałem, potem kilka przelotnych romansów, generalnie twarda skorupa, której nikt nie przebije, a teraz związałem się z (młodszą) dziewczyną z innego miasta i tłukę się raz w tygodniu 4,5h pociągami... A najgorsze, że czuję, że zaczyna mi na niej zależeć, bardzo, za bardzo. Angażuję się, zakochuję, wbrew sobie, mimo tego, że tak bardzo chcę pozostać w tej swojej bezpiecznej skorupce.

 

Też bardzo szybko się to wszystko potoczyło. Dla niej chyba za szybko. Ale jesteśmy razem, mimo tego lęku, że kiedyś się obudzę, a na komórce, tak jak kiedyś, będzie SMS, że to już koniec...

 

Co robić? Cholera wie. Ja po prostu jestem. I na razie jest dobrze. Ale jestem przewrażliwiony, zazdrosny o jej znajomych, w każdej najmniejszej kłótni doszukuję się tego że to dla niej nie to, że za wcześnie, że za szybko, że nie ten facet, że różnica odległości, wszystko. Ciężkie to jest. Ale chyba samo musi przejść. Trzeba zaufać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, wcale byś nie chciał - nie wierzę, że potrafisz jedynie nienawidzić.... :-|

niqqa, nie mierz wszystkich jedną miarą - uprzedzenia wykorzystaj a nie że one Cię wykorzystują. Niepowodzenia w przeszłości to przeszłość. Jesteśmy tylko ludźmi - popełniamy błędy po to, aby się na nich uczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niqqa, dojeżdżałałem do mojej dziewczyny 200km autem lub pociągiem przez rok.

Pewnie, że jest to niewygodne, ale ...

W uczuciach trudno o gwarancje, ale czy warto z góry zakladać, że będzie źle.

Pewnie nie o taką odpowiedź chodziło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, wcale byś nie chciał - nie wierzę, że potrafisz jedynie nienawidzić.... :-|

Bethi...ja chyba chciałbym żeby nie było ani milości ani nienawiści....żeby było coś po środku tych uczuć. :?Bo miłość potrafi ranić....nienawiść też...właściwie to miłość czasami bardziej rani niż nienawisc :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj Darek, pomiędzy nienawiścią a miłością jest cała gama uczuć, które też by Ci się nie podobały ;) Kiedyś będziemy się oboje śmiać wspominając Twoje słowa - kiedy tylko poradzisz sobie ze sobą samym ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miłość jako uczucie którym się darzy kogoś nie może ranić przecież. Nie spełnienie oczekiwań to już coś innego ;] Żadko po prostu milosc jest czysta i sama w sobie chyba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja kocham jednego człowieka 20 lat ,wiele miłości i cierpienia zaznałam ,nie mam jednak super charakteru ,miłość jest wzajemna ,potrzeba wiele starań ,wiele dawać drugiej osobie ale też muwić czego się pragnie i oczekuje ,trzeba jednym słowem umieć brać i dawać ,inaczej miłość nie rozkwitnie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mojemu partnerowi dawałam zawsze dużo wolności ,choć strasznie bywałam zazdrosna ,myślę że dlatego się dobrze czuje przy mnie bo go zanadto niekontroluję,mężczyżni kojarzą mi się czasem z kotami które lubią kroczyć własnymi drogami. Myślę że miłość może być na bardzo długo lecz wymaga wiele pracy i starań ,o miłość trzeba zabiegać albo być samemu ,a samotność jest straszna .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje Kochani za wszytskie odpowiedzi. W sumie nie minelo duzo czasu od momentu, kiedy zakładałam temat a wszystko sie pozmieniało.

 

Jestesmy RAZEM. Rozmawialismy szczerze, powiedzielismy sobie co czujemy do siebie. I postanowilismy byc razem.

 

Moje watpliwosci, moze troche zmalały...ale jakis "diabeł niepewnosci" w głowie czasem słysze.. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak rozmawianie ma wielką przyszłośc:) fajnie że rozmawiacie czyli komunikacja w obie strony :) Jest taka "sztuczka" kiedy jest Ci dobrze z jakiegos powodu - chwyć się np za ucho- Troche to dziwnę ( nie ja to wymyśliłem) to jest chyba "zakotwiczenie" - w słabszych chwilach pozwala to "przywołać te dobre odczucia. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydawało mi się, że wszystko jest wporządku.

 

2 tygodnie temu widzieliśmy się ostatni raz. Były piękne słowa. Widziałam, że pomimo tego, że jest wygadany na co dzień trudno mu było ułożyć słowa w tamtym momencie..

Mówił, że czuje pustke, kiedy mnie nie ma przy nim. Czuje, że jest już jakoś inaczej. Ze szuka stabilizacji... Pytał się o mój poprzedni związek- co się stało, że po tym związku byłam tak długo sama. Wiedział wcześniej w sumie bo juz na poczatku znajomosci, kiedy wydawało sie, że robi sie cos powazniejszego miedzy nami powiedziałam mu- jesli chcesz mnie tylko zranic zostaw mnie juz dzis. Jednak wtedy tego nie zrobił.

Mineły dwa tygodnie od naszego ostatniego spotkania po którym byłam szczesliwa. Od tego czasu odezwał sie tylko 2 razy i to przez esemes. Ja wiem , ze jest zapracowany, ale..... :cry:

 

Bardzo boli mnie jego zachowanie. Nie wiem przez to co On naprawde o tym mysli.

Napisalam mu niedawno esemesa (czekałam na wiadomosc kilka dni) , ze boli mnie to kiedy nie pisze, nie odpisuje. Kiedy milczy. Ze zalezy mi... i chyba lepiej zebysmy to zakonczyli. I prosilam by napisal choc slowo czy rowniez tak mysli, czy mozle lepiej gdybysmy zapomnieli.

Chociaz bedzie trudno... ja sie zakochalam.

 

Mienelo poltorej godziny. Wiem, ze esemes do Niego trafil dostalam potwierdzenie... nie odpisuje...

 

A ja siedze i placze... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×