Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój facet próbuje rzucic maryske po 9 latach.


hulakula

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczął palić, kiedy miał zaledwie 15 lat, ja poznałam go, gdy miał niespełna 18 i wtedy długo, długo nie palił. Był normalnym chłopakiem, uśmiechniętym, ambitnym i tym mnie urzekł. Niestety po dłuższym czasie w naszym związku, kiedy ja już byłam na maxa zakochana zauważyłam, że coś jest z nim nie tak.

Oczywiście wiedziałam, że kiedyś palił, że 90% młodych z jego osiedla jara jak smoki, byłam tego w pełni świadoma. Jednak ja pochodzę z całkiem innego środowiska i nigdy przed nim nie miałam z tym styczności. W ogóle nie wiedziałam jak to smakuje, czym pachnie, ani jak bardzo uzależnia.

No i zaczęło się palenie pełną parą, spotkania z kolegami w jednym celu. Dodam, że mój chłopak pochodzi z dość zamożnej, lecz dysfunkcyjnej rodziny. Stąd zawsze miał pieniądze na palenie, ale w domu tak naprawde nie miał żadnego wsparcia. Później wywnioskowałam z jego zachowania, że on w tej marihuanie szuka oderwania od rzeczywistości i problemów z rodzicami.

Jednak kiedy już dojrzał, wyprowadził się z domu jego nawyki wciąż się nie zmieniły. Kiedy miał 20 lat zamieszkaliśmy razem u mnie, z moją rodziną. Wtedy się troche ograniczał, miał mniej swobody i chyba bał sie wracać do domu najarany.

Ogólnie nigdy tak bardzo mi to nie przeszkadzało, popalał sobie, ale nie odbijało się to na naszym związku, starał się, dbał o mnie i było naprawde super. Może ciężko to zrozumieć, ale pokochałam go z pakietem wszystkich zalet i wad, więc i to zaakceptowałam.

Później znalazł sobie bardzo dobrą pracę, na której mu zależało, więc przestał palić na około 3-4 miesiące. Zobaczyłam jego drugą stronę, był bardzo czuły, uśmiechnięty(po marihuanie jest taki ponury i przybity), zaczął rozmawiać ze mną o ślubie.

Wszystko skonczyło się, gdy zamieszkaliśmy razem. Palił codziennie wieczorem, po powrocie z pracy, zeby sie "odstresować". I to tak weszło mu w nawyk, że kiedy tylko nie miał już zioła chodził jak wściekły, rozdrażniony, wydzwaniał do kolegów jak ze sraczką.

Teraz ma 24 lata i pare dni temu postanowił, że rzuca(chyba pierwszy raz, niby na zawsze). Te dni z nim są nie do zniesienia, chodzi jak zjawa, wcale ze mną nie rozmawia, siedzi tylko obrażony. Kiedy pytam go jak mu minął dzien lub cokolwiek innego on sie złości i pyta, czy cały czas musze do niego mówić... Siedzi taki jakby zamyślony, a jak już coś mówi to narzeka. Na nic nie ma ochoty, nawet w łóżku mówi ciągle, że jest zmęczony.

Nie wiem jak długo to potrwa, czy ja w ogóle jestem w stanie to znieść, bo ciężko tak siedzieć z kimś i nawet się nie odzywać. Albo jak powiem jedno słowo za dużo to zaraz się wścieka, kompletnie bez powodu. Chcę mu pomóc i mogę znieść dużo, ale z drugiej strony nie muszę cierpieć ze względu na jego nałóg, w który sam się wpakował. Może najlepszą metodą jest przeczekać i po prostu schodzić mu z drogi, a po jakimś czasie te objawy same ustąpią. Mam taką nadzieję. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twierdzi, że sam sobie poradzi, że wystarczy znaleźć sobie zajęcie i nie myśleć o tym. Zaczął uprawiać sport w wolnym czasie, bo mówi, że już kiedyś mu się udało, jednak niestety nigdy do konca się nie wyleczył. Sama nie wiem czy mogę mu w jakiś sposób pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zdaje sobie z tego sprawę, ale on na taką pomoc się nie zgodzi- jest na to zbyt "dumny".

On przecież jest 100% facetem, który nie będzie się przed nikim przyznawał do swoich błędów, nawet przede mną się nigdy nie przyznał, aż do zeszłego piątku, kiedy to powiedział mi, że jest uzależniony i, że chce coś z tym zrobić. Pamiętam jego słowa, które jednak były dla mnie ciężkie, bo smutne jest, kiedy najważniejsza osoba na świecie ma taki problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On przecież jest 100% facetem, który nie będzie się przed nikim przyznawał do swoich błędów

To niestety, ale wg mnie nie jest 100% facetem tylko niedorosłym dzieciakiem. Bez tego przyznania się, głównie przed sobą samym - nic nie zrobi. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niceh próbuje , ja nie próbuję rzucać , to ostatni nałóg , który chcem kontrolowac i zachować.

I teraz akurat palę dobre zioło .Mocne i 100% naturalał z tropedą .

Pozdrawiam.Idę walnąć lufę .

Życzcie mi dobrego nastroju , ale i bez waszych życzeń dam sobie z tym radę. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On przecież jest 100% facetem, który nie będzie się przed nikim przyznawał do swoich błędów

To niestety, ale wg mnie nie jest 100% facetem tylko niedorosłym dzieciakiem. Bez tego przyznania się, głównie przed sobą samym - nic nie zrobi. Pozdrawiam.

 

No niestety, ale w jego przekonaniu jest tym facetem, nie moim. Przyznał się przed samym sobą, ale na żadną terapie nigdy nie pojdzie, pewnie bedzie gadal, ze terapia jest dla narkomanów, ktorzy daja w zyle albo alkoholikow, a on przeciez tylko palil trawke.

 

Czasem sama nie rozumiem siebie, dlaczego tak bardzo go kocham i to wytrzymuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niestety, ale w jego przekonaniu jest tym facetem, nie moim.

Aaa, no to ok.

 

Przyznał się przed samym sobą, ale na żadną terapie nigdy nie pojdzie, pewnie bedzie gadal, ze terapia jest dla narkomanów, ktorzy daja w zyle albo alkoholikow, a on przeciez tylko palil trawke.

 

Czyli normalnie gada, jak większość uzależnionych (narkomanów, alkoholików, hazardzistów). Spoko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak jest uzalezniony ii tak reaguje to mu nie minie, raczej się pogorszy, ja w wieku 18 lat rzuciłam goscia bo palił trawe a mi to nie odpowiadało, przy mnie nie palił, ale palił z kumplami, powiedziałam,ze ma przestac, ale nie miał na to ochoty, koledzy moga sobie palic, wisi mi to , nawet im dopinguje, nabijam sie z nich, smieje z nimi , sama nie pale, ale facet ma nie palic trawy i tyle, jest to na dłuższą metę do nie wytrzymania.

Obcuj sobie codziennie w domu z upalonym gościem, który smieje sie i inaczej odczuwa rzeczywistośc, raz na jakis czas mozna, ale dzień w dzień nie do zniesienia dla osoby obok na trzeźwo znosic drugą ujaraną pernamentnie, z alkoholikiem jest tak samo , nie do wytrzymania , w pewnym momencie czlowiek nie daje rady.Nałogi bardzo często rozwalaja zwiazki bo zamiast przebywać z osobą , na której ci zalezy, przebywasz z jego marna kopia, która świat postrzega przez opary substancji psychoaktywnej a nie przez siebie samego.

No i daj mu czas moze ma zespól odstawienny bo mozg mu sie przyzwyczaił do odczuwania przyjemności z trawy i teraz trudno mu na trzeźwo zakceptować rzeczywistość,ze jest taka szara i ciagnie go moze tez fizycznie do trawy.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem sama nie rozumiem siebie, dlaczego tak bardzo go kocham i to wytrzymuje

 

Bo go kochasz prawdziwie .

On sam wtedy się za siebie weżmie , jak poczuje ten moment .

Moższ mu dobrze życzyć i wysyłac prądy wizualizacyjne < jak jest wolny od palenia ) ,albo jeszcze modlic sie .

On sam rzuci lub ograniczy , jak ja , średniu palę raz ( ale mocne dwa dni ;) ) na 30- 40 dni .Zawsz cos bardzo dobrego i się wyyyluzowuję , ide na urlop od choroby .

Wtedy kleżę sobie wygodnie nałóżku słucham muzyki i wyobrażam sobie szersze przestrzenie . Trawa w pewnym stopniu jest światłem dla umysłu , ale nie można się na samym wyobrażaniu zatrzymać , bo wtedy czasu i sił nie będzie na działanie i chęci .

Ja palę trawsko od 21 lat . W 92 pierwszy raz się spaliliśmy na dzielnicy . To była o wiele słabsza trawa , ale w miarę dobra jak na tamte czasy , potem hasz i tak dalej . Lubie sobie przybuwać caszem , tylko moja żona w tym temacie m,a fobie i zawsze się na moje palonka wkur-wia . Nie lubi , jak wszystko a mam w dupie .Ale co mi tam , ja jestem głową Rodziny i ja decyduję , aBaba niech mi tu cicho siedzi . Wypełniam wszystkie swoje obowiązki dobrze , a Ona myśli ,że ja wtedy jestem nieodpowiedzialny i moge 7 letniego syna nioe dopilnować . No jebnięte babsko w tym temacie , bo w reszcie jest w sumioe dobrą żoną ( ,,, i wyrozumiałą ) - z powodu rzadkiego dla niej seksu , a ciągłej ochoty , tyle ,że z mojej strony większych i intensywniejszych żarliwych libido . ;) i pompowania żonki nie znajduję za dużo . :-|

No , ale jakoś wszystko dobrze sie kończy ,,,

I zniowu dla żony miesiąc odpoczynku ;)

Pozdro Wszystkim , całej Rodzinie Forum. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3 napisał(a):

Idę walnąć lufę .

Życzcie mi dobrego nastroju

 

 

Enjoy. Z fartem :-)

 

_

Dzięki Czarny .

Osiągniesz Trzeżwośc i będziesz w prawdziwej wolności żył.

Pozdro.

 

-- 30 sty 2014, 13:13 --

 

Buka , taki sie urodziłem :lol: i obym taki umarł i umrę .

Ty tez masz swój charakter na Forum .

Połaczyła nas choroba psychiczna ,hahahahaha :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@tahela właśnie znam to z autopsji. Jakoś nie potrafię się z nim dogadać kiedy jest w "tym" stanie. Ale teraz, kiedy nie pali to już w ogóle jest taki obojętny, nie ma ochoty ze mną rozmawiać i co więcej, odnoszę wrażenie, że wkurza go kiedy chce pogadać, bo jest strasznie rozdrażniony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osiągniesz Trzeżwośc i będziesz w prawdziwej wolności żył.

Pozdro.

Staram się, i coraz bardziej mi się to podoba.

Co do trawy, to ja też mam za sobą wiele lat palenia, ale jakoś mi przeszło i mi nie smakuje. Druga sprawa ze sam nie sadzę a nie mam dojścia do naturalnych wyrobów, a tego shitu od diluchów nie ruszam.

 

Poza tym jak powiedział Mr. Bob Marley "Marihuana nie służy do rozwiązywania problemów, ale pozwala usiąść i spokojnie się nad nimi zastanowić". Generalnie rozumiem to w ten sposób, że jak masz we łbie poukładane to nie zrobi ci krzywdy i faktycznie może pomagać w ogarnięciu pewnych spraw z innej perspektywy. Ale jak masz problemy to może zaszkodzić, u mnie chyba tak jest bo nie umiałem się wyluzować po paleniu jak kiedyś tylko krzywe jazdy mi wskakiwały i miałem różne schizy. I dlatego nie palę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×