Skocz do zawartości
Nerwica.com

jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??


Rekomendowane odpowiedzi

jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

wasze sposoby, znane wam albo z ksiązek, albo z doświadczen u psychologa!co robic, aby sie nie pojawiały i co najwazniejsze by nie urochamiały tej okropnej machiny lęku!?Moj sposob jest taki, ze zastepuje mysli, negatywne pozytynymi tym samym wchodza mi one w nawyk.W OGOLE CHYBA ZAUWAYZłAM, ze podłozem, leki przed tymi myslami, jest niewiara w siebie!!i brak zaufania do siebie, a takze zbyt surowe osądzanie samej siebie.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:31 pm ]

TAK NAPRAWDE NASZ MOZG SKłADA SIE Z 2 CZESCI!!swiaodmosci i podswiadomosci!

Swiadomosc, to nasze poglady, czesto prawdy w ktore wierzymy, lub, kktore wpojono nam w dziecinstwie i to własnie swiadomosc najczesniej poprzez błędne wnioski i poglady podsyca w nas lęk , czesto powiazany z natretnymi myslami, czesto przykrymi dla nas..podswiadmosci natomiast, wszystko co"usłyszy od swiadmosci" przyjmuje za prawde, bo podswiadmomosci nie jest logiczna, ani racjonalna, bierze wszystko za prawde, i ona sprawia, ze kiedys pomyslimy o czyms przykrym,zacyznamy sie lękac, itd..zaczyna bic szybciej serce..itd..takie cos moze prowadzic do nerwic i innych zaburzen!Grunt to zdac sobie, sprawe, ze sami decydujemy o tym jak sie czujemy.Myslmy pozytywnie, a bedzie sie działo pozytywnie!a nie odwrotnie, bo tez bedzie działo sie jak, pomyslimy.Nie usuwajmy na siłe negatywnych mysli, bo one w ten sposob nie odejda, robmy to na spokojnie , odprezeni najlepiej w połsnie, odprezeni!wiem, ze łatwo powiedziec, mysl!pozytywnie!, ale trzeba sie starac!czasem te natręctwa są silniejsze ode mnie, ale nie damy sie prawda?:)

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:42 pm ]

to ja podam moje sposoby, codziennie powtarzanie sobie w ciszy i spokoju, nie przez wymuszane tego na sobie, ale trzeba sie autentycznie zrelaksowac, zeby moc zaczac wypowiadac te słowa

w książce sa tez mantry, ktore powinni sie powtarzac np

"we wszystkim kieruje mną nieskończona mądrośc!Cieszę się pełnią zdrowia , a w moim ciele i duchu działa prawo harmonii.Piekno, miłosc,spokój i dostatek są zawsze moim udziałem.Całym moim zycia rządza zasady słusznego postepowania i Bozy ład.Wiem, ze to załozenie zasadza sie na wiecznych prawach zycia, wiem, czuję i wierze, ze moja podswiadomosc urzeczywistni moje swiadome myslenie wiernie az po najdrobniejsze szczegóły"Wypowiadajac te słowa, musisz nprawde w nie wierzyc i naczej nie podziałaj, pomysl, sobie, ze estes wart tej wiary!!w te słowa i w siebie!

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:44 pm ]

na mnie działaja pozytywnie mantry z ksiazki"potega podswiadomosci" w książce ktore powinno sie powtarzac kilka razy dziennie np

"we wszystkim kieruje mną nieskończona mądrośc!Cieszę się pełnią zdrowia , a w moim ciele i duchu działa prawo harmonii.Piekno, miłosc,spokój i dostatek są zawsze moim udziałem.Całym moim zycia rządza zasady słusznego postepowania i Bozy ład.Wiem, ze to załozenie zasadza sie na wiecznych prawach zycia, wiem, czuję i wierze, ze moja podswiadomosc urzeczywistni moje swiadome myslenie wiernie az po najdrobniejsze szczegóły"Wypowiadajac te słowa, musisz nprawde w nie wierzyc i naczej nie podziałaj, pomysl, sobie, ze estes wart tej wiary!!w te słowa i w siebie!

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:45 pm ]

powtarzajcie tez te sobie" Kazda komorka, kazdy nerw, kazda tkanka, i kazdy organ mojego ciała(tu mozesz podac, np wątrobe jesli masz problkem z wątroba) oczyszcza sie w tej chwili i zdrowieje"

[ :P

wiele razy w ciagu dnia powtarzaj z wiara i ufnoscia, bo przeciez jestes tego wart!!"Jestem zdrow i sprawny , silny, życzliwy, zrównoważony i szczesliwy"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :szukam:

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:51 pm ]

ciag dalszy moich sposob na natretne mysli i lęk

czytając te słowa już robi się lepiej .

to prawda powtarzając wciąż pozytywne słowa powodujemy pozytywną myśl a potem czyn poz.-----ja polecam książki cayce-go dalajlamy ....byłam wiecznie zagniewana i w środku mnie ściskało na wszystkich i wszyystko---niby szłam na kompromis pod warunkiem że był po mojej myśli ---dzisiaj nie oczekuję niczego od ludzi jest ok.jak coś robię dla innych to tylko dlatego że tego chcę...jest dużo lepiej ale wracają natrętne myśli czasami i rośnie wściekłość --wtedy myślę o tym co już wiem nie napędzam się ,wyciszam przywołuję dobre myśli....natomiast żal do przeszłości i do osób które przyczyniły się do naszych myśli złych należy IM WYBACZYĆ....

, ale zeby wybaczyc innym, trzeba NAJPIERW WYBACZYC SOBIE!!

nawet te głupie natretne mysli, je trzeba sobie wybaczyc i samemu pozwolic na nie,nie krytykowac siebie za nie, powiedziec sobie,skoro sa znaczy, ze sa jakos mi potrzebne by zrozumiec swoje wewntrze sprzecznosc!!

mysle, ze lek starch i nawracajace mysli negatywne, wynikaja,wlasnie z braku WYBACZENIA SAMEMU SOBIE!!!jesli sobie nie wybaczysz, nikt inny ci nie wybaczy, ale ty innym tz nie bedziesz wstanie wybaczyc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

napoleon wiesz, ze jakos milej mi sie zrobiło, ze mogłąm komus:)pomoc:)

sama od razu sie lepiej czuje:)w tym szalenstwie jest metoda:)

tzn w pomaganiu innym:)

jak bedziecie miec swoje sposoby dawajce@@piszcie!!ale bez narzekania!!tylko same pozytywne rady! :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

napoleon wiesz, ze jakos milej mi sie zrobiło, ze mogłąm komus:)pomoc:)

sama od razu sie lepiej czuje:)w tym szalenstwie jest metoda:)

tzn w pomaganiu innym:)

jak bedziecie miec swoje sposoby dawajce@@piszcie!!ale bez narzekania!!tylko same pozytywne rady! :P

 

Zgadzam się z Tobą w 100%. Też borykam się z natrętnymi myślami (ale na dzień dzisiejszy głównie z jedną - (czuję ogromny żal do siostry mojego męża - kiedyś nie traktowała mnie dobrze i ja ciągle to pamietam natrętnie powraca mi ta myśl) mimo iż nasze stosunki trochę się poprawiły. Ale tak jak mówisz chodzi o to aby móc umieć sobie wybaczyć i innym. Bez wybaczenia nie ma uzdrowienia. To jest cholernie trudne ale musimy się starać. Zgadzam się równiez z tym, że musimy sobie bardziej ufać. Ja często rozmawiam sama ze sobą w spokoju i ciszy, uczę się zaufania do siebie, pytam siebie samą jak sie czuję, zwracam się do siebie w pozytywnych słowach. To mi pomaga a przede wszystkim uczy mnie to szacunku do siebie i zaufania. My osoby z natręctwami musimy mysleć pozytywnie (nawet wtedy gdy nie zawsze nam się udaje). Powiem Wam szczerze, że natręctw można się pozbyć właściwie całkowicie. Mnie się udało 7 lat żyć bez nich- niestety teraz wróciły a to tylko dlatego, że znowu się zatraciłam, nie zwracałam uwagi na to co jest dla mnie ważne, co w życiu jest ważne, często dotykały mnie systuacje stresujące a ja zamiast dalej pracować nad sobą "wszczepiłam" w siebie tyle złości i negatywnych emocji, że w końcu coś we mnie wybuchło. Ale wiem jedno, skoro raz udało mi się pokonać te myśli (a właściwie zrozumieć samą siebie dzięki tym myślom) to uda się i drugi raz. Potrzeba tylko włożyć w to dużo pracy. Nie jest to proste ale warto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lola , a co takiego zrobiłas?ze przez te 7 lat wytrwałąs bez natretnych mysli?

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:16 pm ]

znalezione w siecie..o tym..jak pzobyc sie natretnych mysli

 

"

Nie jestem żadnym ekspertem w stosunkach damsko-męskich ale mam metodę na pozbycie się natrętnych myśli. Jeśli ci nie pomoże zmiana sposobu myślenia o niej za pomocą metody opisanej powyżej spróbuj tego.

 

Twoja reakcja na nią jest niczym innym jak tylko schematem myślowym którego nauczył się twój mózg. Wcześniej zawsze gdy ją zobaczyłeś myślałeś o niej intensywnie. Mózg nauczył się tego procesu. Cała zabawa polega na tym żeby nauczyć umysł na ten bodziec (ona) reagować inaczej. Za każdym razem gdy o niej pomyślisz zauważ to i powiedz "stop". Wtedy zaczynasz myśleć np. o tym co zrobić sobie na obiad. Najlepiej niech będzie to coś co cię wcale nie interesuje. Twój umysł szybko wyczyści się z tego co cię nie interesuje. Gdy znowu zaczniesz o niej myśleć powtarzasz proces. I tak kilka razy. Po jakimś czasie mózg nauczy się nowego sposobu myślenia o niej. Proste :lol: .

 

Możesz to też zrobić w transie. Wtedy wyobrażasz sobie sytuację gdy o niej myślisz. Widzisz siebie jak o niej myślisz. Wtedy wyobrażasz sobie siebie że myślisz o czymś innym. I tak robisz kilka razy. Ta metoda działa lepiej.

 

Pozbyłem się dzięki temu schematu myślowego którym się dobijałem. W sumie nie był taki zły ale mi bardzo przeszkadzał. "

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:47 pm ]

dla pocieszenia:)i to nie jest prima aprilisowy zart wypisze osoby znane cierpiace na te chorobe:)

* Dr. Samuel Johnson

* Donald Trump

* Cameron Diaz

* Jim Eisenreich

* Albert Einstein

* Ian Puleston-Davies

* David Beckham

* Rose McGowan

* Dan Ackroyd

* Aaron Bagnola

* Fred Durst

* David Beckham

* Tim Howard

* Charlie Sheen

* Howard Hughes

* Joey Ramone

* Marc Summers

* Leonardo DiCaprio

* Michael Jackson

* Howie Mandel

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:54 pm ]

Howard Hughes

Roseanne Barr

Howie Mandel

Martin Scorsese

Howard Stern

Marc Summers

Michelangelo

Stanley Kubrick

Harrison Ford

Jane Horrocks

Penélope Cruz

Billy Bob Thornton

Warren Zevon

John List

Thomas 'Stonewall' Jackson

John George Haigh

Andrew Kehoe

Volkert van der Graaf

Paul Gascoigne

Nikola Tesla

John Melendez

Kathie Lee Gifford

Ludwig van Beethoven

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:04 pm ]

2.1. Systematyczna desensytyzacja i technika implozywna.

 

 

 

Systematyczna desensytyzacja jest stosowana najczęściej wobec pacjentów dotkniętych objawami fobii. Stosowana jest w celu zmiany niepożądanych reakcji pacjenta na specyficzne obiekty bądź sytuacje. Desensytyzacja prowadzi do zaniku reakcji unikania wobec obiektów lub sytuacji, które wywołały irracjonalny lęk.

Metoda ta polega na tym, że u pacjenta pozostającego w stanie głębokiej relaksacji wywołuje się kolejno wyobrażenia szeregu bodźców i sytuacji wzbudzających u niego lęk.

Pacjenta należy nauczyć wchodzić w stan relaksacji zazwyczaj stopniowo, poprzez rozluźnianie różnych grup mięśni. Jednocześnie pacjent razem z terapeutą opracowuje listę wyobrażonych scen budzących coraz większy lęk.

Sesja terapeutyczna polega na wyobrażeniu sobie przez pacjenta poszczególnych scen w warunkach głębokiej relaksacji. Rozpoczyna się od sytuacji i bodźca najmniej lękotwórczego i powtarza tak długo, aż lęk przestaje towarzyszyć wyobrażeniom. Następnie ćwiczy się podobnie drugą z kolei sytuację, potem trzecią, dopóki nawet najsilniejszy bodziec nie przestanie wywoływać uczucia lęku.18

Sesje terapeutyczne trwają dopóki wszystkie pozycje z listy, będą mogły być wyobrażone, nie budząc niepokoju. Sesje trwają około trzydziestu minut i odbywają się z częstotliwością od dwóch do trzech razy w tygodniu. Cała terapia może trwać kilka tygodni lub nawet miesięcy.

Systematyczna desensytyzacja obejmuje trzy etapy:

– wyćwiczenie relaksacji mięśni;

– zestawienie hierarchii bodźców i sytuacji lękotwórczych;

– właściwa desensytyzacja: łączenie wyobrażenia sytuacji wywołujących lęk z relaksacją.

Stosując tą technikę, doprowadza się do wytworzenia hamowania warunkowego w stosunku do zaburzonego zachowania. Następuje przewarunkowanie – reakcje nieprzystosowawcze zostają zastąpione przez zachowania pożądane. Proces hamowania uzyskiwany jest w sytuacji, w której jednocześnie występują u pacjenta tendencje do dwóch niezgodnych reakcji. Wywołanie reakcji fizjologiczne, przeciwstawnej w stosunku do lęku, tłumi reakcję lękową.19

Ostatnio coraz bardziej popularna staje się desensytyzacja „in vivo”, tj. stopniowe przyzwyczajenie się do nieprzyjemnych bodźców, występujących bezpośrednio w naturalnych warunkach, a nie tylko w wyobraźni. Część badaczy opowiada się za stanowiskiem, iż dłuższa desensytyzacja na realne bodźce jest bardziej skuteczna od polegania jedynie na wyobraźni. Zdarza się jednak, że niektórzy pacjenci przeżywają bardzo silny lęk na myśl o konfrontacji z realną sytuacją, iż nie sposób ich nakłonić do wykorzystania tej metody.

Technika implozywna polega na modyfikacji zachowań przez pozbawienie wzmocnień za zachowania niepożądane. Polega ona na wyobrażeniu sobie sytuacji wzbudzających lęk lub przebywania w niej przez dłuższy czas bez podejmowania prób ucieczki.

Pacjent na polecenie terapeuty wyobraża sobie sytuacje lękowe i przeżywa związane z nimi uczucia. „Sesje zaczyna się od bodźców o najmniejszej wartości lękotwórczej. Podczas sesji, gdy pacjent wyobraża sobie sytuacje lękowe, terapeuta pobudza jego wyobraźnię, aby utrzymać u niego względnie wysoki poziom lęku. Wraz z końcem sesji lęk pacjenta zaczyna słabnąć. W ten sposób zostaje wygaszona u pacjenta reakcja unikania bodźców, jakie dotychczas wywoływały u niego lęk.”20

Stosując tę technikę doprowadza się do wygaszenia niepożądanej reakcji na skutek braku jej wzmocnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki ! twoje posty sa swietne, duzo zrozumialem dzieki temu

 

mam tak , ze brzydzilem sie homoseksualizmu, nasmiewalem z tego, koledzy udawali it, widze jak ludzie udaja gejow, moze im topasuje , ale moj mozg od kad mam nerwice (czy tez podobno jestem opetany;D wierze w to i w to) moj mozg pokazuje mi wszystko, z czego sie smiaelm brzydzilem i najgorszy jest lek przed lekiem... mam lęki, przed tym, że bede mial lek na jakis temat... dodam, ze mi wszystko przechodzi , odkad czytam Twoje posty ! :) you be great (takim slangiem :):D:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z lękiem to róznie bywa, raz jest raz nie ma..nie biore narazie zadnych psychotropow jak bedzie potrzeba,pojde do psychiatry,mam juz nagraną Panią ktora, podobno moze mi pomoc..ale poki co..wspomagam sie lekami naturalnymi neospasmina..+staram sie akceptowac mój lęk..to wtedy on znika..staram sie akceptowac moje negatywne mysli , to wtedy nie nawracaja.tylko przelatuja..Staram sie te natrstne mysli bagatelizowac, nie wierze w nie..i mimo iz powoduja u mnie wyrzuty sumienia, staram sie nimi nie przejmowac..nie zajmowac sie nimi, nie analizuje ich..Tak naprawde wiem,ze musze znimi zyc i je zaakceptowac, a wtedy moj wrog sie oswoi!

Najgorsze co moze byc to walka z nimi!!One wtedy wracaja z podwojna siła!

Tak naprawde trzeba zdac sobie sprawe, ze to sa tylko mysli i tyle!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie, podałaś krótki ale konkretny sposób radzenie sobie z natrętnymi myślami: nie walczyć, traktować je jak powietrze. Tylko te wyrzuty sumienia....:(. O ile nie mam problemów z lekceważeniem absurdalnych myśli typu jak nie staniesz tak na płytkach, to się stanie to i to, tak z natręctwami poważniejszymi (np. wróć się, bo kogoś przejechałeś samochodem), to ciężko bagatelizować, bo wyrzuty sumienia paraliżują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skąd te myśli = skąd ta choroba/przypadłość. Bo podatność naszej głowy, bo błędy (niezawinione często) wychowawcze rodziców, bo nie natrafiliśmy na pomoc na samym początku i wyuczyliśmy się pewnych nawyków/uwrażliwiliśmy źle sumienie. A co do wyjątkowości, to pewien ksiądz powiedział mi, że wszyscy co trafili do niego z nerwicą natręctw, to osoby wrażliwe i inteligentne. Jednak nie popadajmy w samouwielbienie. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

znalezioen w sieci sposoby na natrętne mysli

"Obserwować. Dać przepłynąć. Nie dawać się wciągać w łańcuchy skojarzeń i wspomnień. Przeszłość już była, warto docenić to, co było dobre, ale nie ma co tracić energii na przeżywanie tego raz jeszcze we własnej głowie. Bo życie płynie dalej i dzieje się tu i teraz. Warto sobie o tym wciąż przypominać. Warto konfrontować się z rzeczywistością zamiast tkwić we własnym umyśle. Nie warto zbytnio uciekać w robienie przeróżnych “rzeczy”, bo myśli uderzą potem ze zdwojoną mocą. A przy tym wszystkim…traktuj siebie dobrze i z wyrozumiałością. Jeśli czujesz potrzebę odpoczynku i odcięcia się - zrób to, zrelaksuj się tak, jak najbardziej lubisz. Ważne by cały czas być świadomym tego, co się dzieje."

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:55 pm ]

"Niepotrzebnie się starasz oczyścić umysł - kiedy myślisz "Pozbądź się wszystkich myśli" automatycznie zaczynasz myśleć jakiej to myśli chcesz się pozbyć - w ten sposób sprawiasz ,że się ona pojawia - a odgonić ją nie tak łatwo.

Ty nie myśl "Muszę oczyścić umysł" tylko poprostu to zrób.. Oczyszczanie umysłu nie polega na odpędzaniu myśli ale na nie zwracaniu na nie uwagi.

A jeżeli pojawi sie z nikąd jakaś myśl to pod żadnym pozorem nie analizuj jej ani nie myśl "Nie! Znowu jakaś myśl! Muszę się jej pobyć" - w ten sposób sprawisz tylko ,że zamist odejść stanie się silniejsza.

 

Próbuj sobie odliczać od 100 do 0 i się na tym skupić, gdy przyjdzie jakaś myśl, to ją olać i liczyć sobie dalej. Aż do skutku"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czasami juz wsyzstkiego probowalem :D ale dzisaij sie poczulem jakby ze mnie spadl wielki kamien, ciezar... rano sie budze jest spoko, swietnie, jak kiedys :) pozniej w szkole schizy, ciagle leki , siedzialem obok kolegi , ktorego uwazam ze pedala (rpzynajmniej tak ise zachowuje) i kolesia ktorego nie cierpie imam ochote mu w papę dac ... :/ Ale pozniej jakos poczulem sie wolny, free na caly dzien :) teraz mam bole glow i chyba zrezygnuje z silowni

 

potegapodswiadomosci bardzo fajne posty piszesz

To sa tylko mysli, jestesmy wszyscy normalni ;) i to sobie mowmy caly czas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchanie Myśli

 

Słuchanie myśli

 

Ajahn Sumedho

 

Otwierając swój umysłu, czy też „uwalniając go" kierujemy uwagę na jeden punkt. Jest to czujna obserwacja niejako tego, co przychodzi i odchodzi. W trakcie medytacji wglądu (vipassana), gdy chcemy obserwować mentalne oraz cielesne zjawiska, rozważamy trzy cechy tych zjawisk: nietrwałości, braku satysfakcji, niesubstancjalności. Uwalniamy umysł z jego ślepej skłonności do wypierania, a jeśli ulegamy obsesji trywialnych myśli, strachu, czy też wątpień, zmartwień albo gniewu, nie ma potrzeby tego analizować. Nie musimy wyjaśniać sobie czemu tych stanów doznajemy, należy natomiast być w pełni ich świadomymi.

 

Jeżeli naprawdę się czegoś boisz, bój się świadomie. Nie uciekaj od tego, ale obserwuj tendencję dążącą do pozbycia się takiego stanu. Utrzymuj go w umyśle, rozważ go i wsłuchaj się w swoje myśli. Nie po to jednak, by analizować, lecz by sprowadzić strach do absurdalnego kresu, gdzie ujawni się całe jego dziwactwo, a ty zaczniesz się z niego śmiać. Słuchaj pożądań, oszalałego „chcę tego, chcę tego, muszę to mieć – nie wiem co zrobię, jeśli tego nie otrzymam, chcę tak…" Wielokrotnie twój umysł będzie wykrzykiwać: „chcę tego!" - Ty się w to tylko wsłuchuj.

 

Czytałem o konfrontacjach, podczas których każdy krzyczy na każdego, wyrażając wszystko to, co było dotąd kontrolowane przez umysł. Jest to swego rodzaju katharsis, pozbawione jednak mądrej refleksji. Wynika to z braku umiejętności wsłuchania się w ów krzyk jako stanu, a nie tylko i wyłącznie sposobu na swobodne wypowiedzenie swoich prawdziwych myśli. Przejawia się w tym brak stabilności umysłu, który sygnalizuje wolę przetrwania najgorszych myśli.

 

W takich przypadkach, nie traktujemy tego, jako problemów natury wewnętrznej, ale doprowadzamy mentalnie ów strach i gniew do absurdu, aż zaczną one być postrzegane jako naturalny, doskonalący się proces myślenia. Rozważamy więc wszystkie te sprawy, o których dotąd baliśmy się pomyśleć, tu i teraz przyglądając się im oraz słuchając ich jako stanu umysłu, nie traktując ich w kategorii osobistych błędów czy też problemów.

 

A zatem, w naszej obecnej praktyce, zaczynamy uwalniać rzeczy. Nie musisz poszukiwać jakiejś poszczególnej kwestii, wystarczy, że sprawy, na punkcie których wydaje ci się, że stajesz się obsesyjny, które cię męczą, a ty próbujesz się ich pozbyć, tym bardziej je sobie uświadomisz. Zastanów się nad nimi uważnie i słuchaj ich, tak jakbyś słuchał kogoś rozmawiającego po drugiej stronie płotu, dajmy na to jakąś plotkarę: "zrobiliśmy to i zrobiliśmy to w ten sposób, następnie zrobiliśmy tak, potem tak…" nawijającą tak w nieskończoność. Teraz, praktykuj tylko wsłuchiwanie się w ów głos, bez osądzania w stylu: "Nie, nie, mam nadzieję, że to nie ja, to nie jest moja prawdziwa natura", nie próbuj też zgasić jej słowami: "Oh, ty stara babo, nie chcę cię tu widzieć!"

 

My wszyscy, łącznie ze mną, przejawiamy podobne skłonności. Taka jest kondycja naszej natury, czyż nie? Ale to nie jest osoba. A więc, owa gderająca w nas skłonność - "Tak ciężko pracuję, a nikt mi się nie odwdzięcza" - jest stanem, nie osobą. Czasem, kiedy jesteś marudny, nikt według ciebie nie postępuje słusznie – nawet, jeśli inni robią coś tak, jak należy, to twoim zdaniem robią to źle. I oto kolejny stan umysłu, nie zaś osoba. Zrzędliwość, zrzędliwy stan umysłu jest więc rozpoznany, jako jego kondycja: Anicca – nietrwała; Dukkha – nie satysfakcjonująca, bolesna; Anatta – pozbawiona jaźni, nie-osobowa. W takiej kondycji umysłu tkwi strach o to, co inni będą myśleć na twój temat, jeżeli się spóźnisz; zaspałeś, wchodzisz, i zaczynasz zachodzić w głowę, co każdy myśli o twoim spóźnieniu - "Myślą, że jestem leniwy". Zamartwianie się o to, co myślą inni, jest stanem umysłu. Albo też przychodzimy zawsze punktualnie, za to kilka innych osób się spóźnia, myślimy więc: "Oni zawsze się spóźniają, czyż nie mogliby przyjść na czas!" I znów stan umysłu.

 

Mówię o tym, byście sobie w pełni uświadomili, wszystkie te trywialne rzeczy, które łatwo odsunąć od siebie właśnie dlatego, że są trywialne, bo nikt przecież nie chce się zajmować trywialną stroną życia. Jednakże, kiedy się tym nie zajmujemy, wtedy wszystko to ulega represji i staje się problemem. Zaczynamy doznawać lęku, awersji do siebie lub do innych ludzi, depresji; a wszystko to pochodzi z odrzucenia tych stanów, trywialności i innych okropnych rzeczy, którym nie pozwoliliśmy stać się w pełni świadomymi. Wskutek tego pojawia się nagle w umyśle wątpienie, nigdy nie dość pewne tego, co robić: rodzi się strach i zwątpienie, niepewność oraz wahanie. Świadomie rozważ więc stan owej nieustannej niepewności twojego umysłu, po to by się odnaleźć w innym stanie, w którym umysł nie chwyta, ani niczego nie przechowuje. "Co teraz zrobić, zostać albo iść, zrobić to czy coś innego, praktykować anapanasati czy raczej vipassanę?" Przyjrzyj się temu. Zadaj sobie pytania, na które nie ma odpowiedzi, w rodzaju: "Kim jestem?" Dostrzeż tę pustą przestrzeń, poprzedzającą twoje myślenie - "kim"? Bądź w pogotowiu, zamknij oczy i tuż przed pomyśleniem "kim", spójrz, na swój umysł, który jest zupełnie pusty, prawda? Następnie, "Kim – jestem?", zobacz przestrzeń po pytajniku. Ta myśl przychodzi i wyłania się z pustki, prawda? Kiedy jesteś uwikłany w nawykowe myślenie, nie widzisz powstawania myśli. Nie możesz jej zanotować, a jedynie uchwycić myśl po tym, jak zauważysz, że myślałeś; zacznij więc uważnie śledzić proces myślenia, uchwyć początek myśli, zanim rzeczywiście pomyślisz o czymś. Weź na warsztat taką myśl: "Kim jest Budda?". Przyglądnij się tej myśli od samego początku, tam gdzie powstaje, a także jej końcowi, wraz z przestrzenią wokół. Patrzysz tylko na myśl i koncept w perspektywie, nie reagując na nie.

 

Przykładowo, jesteś na kogoś zły. Myślisz wówczas: "Powiedział to, powiedział tamto, zrobił to, niesłusznie, wszystko co zrobił, było błędne, jest egoistą… pamiętam co zrobił tej a tej osobie, a jeszcze…" Jedna myśl napędzą następną, prawda? Jesteś uwikłany w ten łańcuch motywowany awersją. W tej sytuacji, zamiast poddawać się takiemu strumieniowi połączonych ze sobą myśli, konceptów, jedynie stwierdź trzeźwo: "On jest najbardziej egoistyczną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem." I na tym koniec, pustka. "Jest jak zgniłe jajo, śmierdzący szczur, zrobił to, zrobił tamto", widzisz już, jakie to śmieszne? Kiedy pierwszy raz wszedłem do Wat Pah Pong, miewałem przeraźliwe wybuchy złości oraz awersji. Czułem się bardzo sfrustrowany, bywało, że dlatego, iż nigdy nie wiedziałem, co się wokół mnie działo, no i nie chciałem dostosować się do tego, choć musiałem. Krótko mówiąc, byłem wściekły. Zdarzało się, że Ajahn Chah potrafił przeznaczyć dwie godziny na rozmowę w Lao – a ja odczuwałem przenikliwy ból kolan. Wówczas pojawiały się we mnie następujące myśli: "Czy Ty kiedyś skończysz gadać? Myślałem, że Dhamma jest prosta, dlaczego wyjaśnienie czegoś zajmuje mu dwie godziny?" Zacząłem krytykować każdego, ale nagle zdałem sobie z tego sprawę i zacząłem wsłuchiwać się w siebie, pełnego gniewu, pełnego krytycyzmu, dokuczliwego, opornego, "Nie chcę tego, nie chcę tak, tego nie lubię, nie widzę powodu, żeby tu siedzieć, nie chcę mieć nic wspólnego z tymi głupotami, nie wiem w ogóle…", i w kółko to samo. Zacząłem jednak zastanawiać się "Czy tak mówi uprzejma osoba? Czy taki właśnie chcesz być, ciągle narzekający i krytykujący, szukający błędów, naprawdę taki chcesz być?" "Nie! Nie chcę!" Ale, żeby to dojrzeć, wpierw musiałem to sobie uświadomić. Czułem się zupełnie w porządku wobec siebie, a kiedy czujesz, że postępujesz słusznie, łatwo się oburzyć, wskutek przekonania o tym, że inni się mylą, a także ulec następującym myślom: "Nie widzę żadnej potrzeby zajmowania się tymi sprawami, poza tym Budda powiedział… Budda nigdy by na to nie pozwolił, Budda; przecież znam Buddyzm!" Uświadom to sobie, przypatrz się temu, doprowadź to do absurdu, skąd już uzyskasz perspektywę, pozwalającą ci bawić się tym. Zrozumiesz, jaka to komedia! Naprawdę, traktujemy się nazbyt poważnie, "Jestem wielce istotną osobą, moje życie jest niesłychanie istotne, więc ja też muszę traktować je śmiertelnie poważnie w każdej chwili. Moje problemy są bardzo istotne, niezmiernie istotne; muszę spędzać mnóstwo czasu z moimi problemami, gdyż są tak istotne".

 

Ktoś myślący o sobie, jako o kimś bardzo ważnym, postrzega siebie tak: "Jestem Bardzo Ważną Osobą, a więc moje problemy również są niezwykle istotne oraz poważne". Takie traktowanie siebie jest śmieszne, brzmi żałośnie, gdyż naprawdę zauważasz, że wcale nie jesteś aż tak ważny – nikt z nas. Natomiast problemy, które sobie tworzymy, są jak najbardziej trywialne. Niektórzy ludzie potrafią zrujnować swoje życie bezustanną produkcją problemów, które uważają za najpoważniejsze w świecie. Jeśli myślisz o sobie jak o istotnej, poważnej osobie, wówczas chcesz uniknąć wszystkiego, co trywialne i głupie. Jeżeli chcesz być kimś dobrym i świętobliwm, wtedy ze świadomości wypierasz wszystkie złe cechy. W przypadku, gdy chcesz być istotą kochającą oraz hojną, każdy rodzaj skąpstwa czy zazdrości staje się twoją największą obawą, którą wypierasz, bądź unicestwiasz w swoim umyśle. Tak więc, rozważ i obserwuj w sobie to, czego najbardziej się obawiasz, że możesz tym być. Wyznaj otwarcie: "Chcę być tyranem!" "Chcę być przemytnikiem heroiny", "Chcę być członkiem Mafii!" "Chcę…" Czymkolwiek to jest. Nie zajmujemy się już jakością tego, ale zwykłą charakterystyką owego nietrwałego stanu; przyczyny cierpienia, bo nie posiada on w sobie ani jednego pierwiastka, który mógłby cię usatysfakcjonować. To przychodzi i odchodzi; to nie jest jaźnią.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:01 pm ]

TAK CIESZE, SIE ZE POMAGAM pietrucha, ale wielu z was tutaj na forum rowniez mi pomogło:)wiec staram sie odwdzieczyc:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam wielu psychologów i znam także troche osób którzy uwierzyli w magiczną moc /magicznych książek/ i cudownych sekwencji powtarzanych po 50 razy typu: 'jesteś mądra i wartościowa, kierujesz się w życiu naturalną energią ukrytą w naturze którą jak nikt inny potrafisz wyłapać, żyć według niej[...]masz świadomość o swojej mocy a gdy jej brakuje, dotknij trawy, doładuj sie naturalną energią..' Coś takiego może zrobić z kogoś tylko kalekę życiowego. Znam kobietę która przez takie mantry doprowadziła się do takiego stanu że nie mogła nigdzie wyjść bo we wszystkim dopatrywała się tylko jakichś elementów okultystycznych i magicznych mocy. Straciła kontakt z rzeczywistością i wtedy nie trafiła do psychologa ale już do psychiatry. Być może to skrajny przykład ale takie powtarzane sekwencje pomagają na krótką chwile a jak tam dochodzą jakieś okultystyczne elementy o naturalnych mocach czy energii kosmicznej to może doprowadzić tylko do jakiegoś obłędu. Uważam że najlepsze efekty przynosi rozmowa z samym sobą, pracowanie nad sobą, poznawanie swojego JA. A takie mantry tylko bombardują naszą już i tak chorą, niepoznaną i niepoukładaną świadomość krótkimi pozytywnymi sekwencjami które wywołują tylko prostą emocje krótkotrwałej radości i uwolnienie do krwi hormonu szczęścia. I nic więcej. TO może ja to spróbuje jakoś zobrazować. Przypomina to trochę wlewanie wody do dziurawego plastikowego kubka, gdzie wodą są te mantry, a kubkiem nasze JA. Woda przez pewien czas zostaje w kubku ale do momentu kiedy nie wycieknie całą. I tak sie dzieje gdy zasypujemy takimi mantrami nasze /nienaprawione/ JA. To tylko maskuje rzeczywisty stan naszej psychiki. Bo co nam to da gdy będziemy sobie mówić 'jestem wartościowy, jestem wartościowy', jeżeli nie poznamy prawdziwej przyczyny z jakiej się źle czujemy! A poprzez prace nad sobą, /rozmowę/ ze swoim JA i poznawanie siebie uda nam sie poznać przyczynę, wytłumaczyć ją sobie i naprawde poczuć się lepiej. Chodź to jest trudne.

 

Pzd!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja np. powiedzialem sobie (gdyz balem sie ze moglbym bvyc homo, a wiem ze tak nie bedzie i to jest temat closed) "chce byc gejem " i nagle przeszlo mnie przez glowe dziwne uczucie, jakbym dostał 30 tysiecy niutonów od mike'a tysona.... wiem , ze tego nie chce, wiem co wybrala moja dusza przychoidzac tu na swiat, chciala miec dzieci, zone ;d i takie tam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jaki okultyzm i jaka magia?szukam roznych drog..

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:41 pm ]

Metoda ta polega na całkowitym lub częściowym pozbyciu się myśli, czyli po prostu niemyśleniu, bądź "wyłączeniu" mechanizmu wnioskowania. Na początku może się to zdawać trudne, zwłaszcza w sytuacjach stresowych, niemniej jednak metoda ma dużą skuteczność nie tylko przy zasypianiu, może także służyć wprowadzeniu się w stan relaksu w innych sytuacjach. Całkowite pozbycie się myśli na dłuższy czas wymaga treningu, zaprzestanie myślenia nie jest bowiem odruchem naturalnym. Najlepiej jest zacząć od tego, żeby nie skupiać się na żadnej myśli, która przychodzi do głowy. Pozwól aby myśli przelatywały przez twój umysł, ale nie poddawaj ich analizie (tak jakbyś obserwował przed sobą samochody przejeżdżające z dużą szybkością po autostradzie). Oddychaj równomiernie, ale swobodnie. Z każdym wydechem odpychaj od siebie kolejną myśl jaka przyjdzie ci do głowy. Ważne jest aby oddech był naturalny, nie za głęboki i nie za płytki.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:40 pm ]

ZNALEZIONE W NECIE:)"Kiedyś oglądałem taką bajkę, w której skrępowany człowiek za wszelką cenę starał się uwolnić z więzów. Im bardziej się szarpał i napinał tym bardziej sznur go krępował, im bardziej starał się rozerwać tym bardziej ciaśniej sznur przylegał. W momencie, kiedy przestał walczyć czyt. wchodzić w dialog z tym skrępowaniem sznury opadły. Śmieszne? Nie do końca. W stanach zapętlenia przez natrętne myśli między innymi ta scena scena spadających sznurów pozwalała mi wziąć głęboki oddech i na przekór wszystkiemu co miałem w głowie robić swoje choć czułem się tak jakbym górę ciągną za sobą albo po kolana w bagnie szedł. Walka z tymi myślami pochłania OLBRZYMIE ilości energii. Naprawdę niczemu to nie służy."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×