Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nienawiśc po związku, jak sobie z nią radzic?


Rekomendowane odpowiedzi

4 miesiące temu zakończyłem swój ponad 2-letni związek. Oboje bylismy dla siebie pierwszymi powaznymi partnerami, pierwszą prawdziwą miłością. Po 15 miesiącach zamieszkalismy razem i dryfowalismy do końca.

Do rzeczy. Zerwaliśmy. Dziewczyna chciala zachowac znajomość, jednak ja odmówiłem ze wzgledu na to, że wciąż ją kocham, nie wierze zresztą w zmiane relacji miłość -> przyjaźń a do tego targał mną ogromny żal i nienawiść do niej za pewne sprawy.

Miała ona spore problemy emocjonalne, często się na mnie wyładowywała, cały czas chodziła wkur*iona, odmawiała mi seksu (chociaz sama z 'przyjmowaniem' przyjemnosci ode mnie nie miała problemu) i ogólnie nie widziałem z jej strony zbyt wiele dobrych chęci, nigdy nie widziała problemu, zawsze znalazła wytłumaczenie i nie rozumiała że mnie krzywdzi, na nic się zdały żadne próbe, rozmowy, wytłumaczenia, to tylko pogorszało sytuacje. Zawsze byłą bardzo władcza i decyzyjna, mimowolnie nade mną dominowała. Wychowała się bez ojca który bił ją i jej matke, stad zapewne pochodzą jej problemy z współczuciem i empatią.

 

I teraz nie wiem co z tym zrobić. Nie robiła tego przecież z PEŁNĄ premedytacją, nie mogę niby jej winić za to, że jej kobiecy umysł tak nią steruje, ale jednak każdy ma wolną wole i nawet jeśli robi coś złego, zawsze dopadnie go chwila refleksji, można przeprosić i się przynajmniej starac zmienić, liczą się intencje których z jej strony nie widziałem nigdy. Nie mówie też, że byłem idealnym partnerem, bo nie byłem, ale sądze, że nie ma żadnego wytłumaczenia na krzywdzenie innych ludzi, zwłaszcza tych ukochanych.

 

Wracając, czuje gniew. Z poczatku tłumiłem to w sobie, mysląc, że minie i nie chce jej robić krzywdy, nawet po zakonczeniu związku, ale nie mineło. Targają mną silniejsze emocje niż kiedykolwiek, mam fantazje gdzie ją bije, dusze czy topie. Mam ochotę wziąć telefon, zadzwonic do niej i powiedziec jej co o niej mysle i że życze jej jak najgorzej, w glowie juz wiele razy układałem przemowę. Wiem, że to zle, ale z drugiej strony, co to za świat jeśli zły człowiek jest tak bezkarny, bez żadnej kary, ani pewnie nawet POCZUCIA, że zrobił coś złego, bo wątpie żeby ona tak to widziała.

 

Co sądzicie o całej sytuacji? Jak radzicie mi się zachować?

Wojtek, lat 21.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WojuBoju, Dziewczyna miała ciężkie dzieciństwo ,specjalnie Cię nie krzywdziła rozmawiałeś z nią o tym co czujesz?szczerze powiedziałeś ?podkreślasz że ją kochasz skoro tak jest może warto nad tym związkiem popracować?Twoje fantazje z przemocą wobec niej są niezdrowe aż tak ją nienawidzisz?Twoje uczucia są ambiwaletne ..w związku dwojga osób jedno bierze odpowiedzialność za drugie wiążąc się z nim w jakimś tam stopniu.To co sie dzieje w waszym związku to problem WAS obojga .Odczekaj jakiś czas aż emocje opadną w Tobie jesli to się stanie porozmawiaj z nią szczerze .Może razem uda WAm się znależc jakiś kompromis?Oboje potrzebujecie pomocy ,wsparcia zrozumienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skąd w Tobie aż tyle negatywnej energii? Była dziewczyna Cię wyeksploatowała i potem zostawiła, czy jest coś więcej w tej historii?

 

Jeśli 'tylko' była pijawką to nie warto tracić czasu na planowanie odwetu albo niszczenie samego siebie. Odpuść. Wiem, brzmi łatwo, ale wykonanie jest niesłychanie trudne. Cóż można więcej jeśli nie przebaczyć i iść dalej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety czasami chyba sama miłość nie wystarczy. Chciałbym żebyśmy byli razem, ale nie wiem czy to po prostu nie jest zwykła tęsknota za uniesieniem. Po drugie jestem jeszcze niedojrzałym gówniarzem, sam mam swoje problemy do rozwiązania, nie wiem czy to rozsądne pakować się w związek. Po trzecie do tanga trzeba dwojga. Ja mógłbym w sobie znalezc cierpliwosc i wytrwalosc by to znow odbudować, ale co z nią? Wyglądałbym jak totalny desperat w takiej sytuacji, ona ma nade mną władze mentalną, psychicznie jest silniejsza. Po czwarte kwestia dopasowania. Jestesmy zupelnie inni, nie wiem czy jest to do pogodzenia, próbowałem z nią rozmawiac, nie dało się do niej dotrzeć NIGDY, gdy mówiłem o czyms co mnie boli (mówiłem rzadko bo nie dawała mi poczucia pewnosc) totalnie sie unizalem, porzucajac dume bo zalezalo mi na nas, nic nie pomogło, dostawałem wyzwiskami w twarz i sarkastycznym uśmieszkiem. Totalne wyparcie z jej strony by nie wyszlo, że przypadkiem cos stalo sie przez nią, zbyt wiele razy to przerabiałem. Do tego seks, ja jestem młody, jurny, mam potrzeby, a ona najchetniej to by raz na 3 miesiace.

 

Miłość jedno, rozsądek drugie. Kobiecie bitej przez męża raczej bys nie polecała z nim zostawac co?

 

@up

No wlasnie nie. I dlatego sprawa jest tak zawiła. To nie jest facet króry przeleca laske i ją odrazu zostawia, bylismy w związku, kochalismy sie, chcielismy razem tworzyc wspolna przyszlosc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WojuBoju, piszesz, że tłumiłeś złość i że ona się nasila...wiesz zapewne co się dzieje kiedy na rzece stawiają tamę? To samo dzieje się z emocjami, dlatego może warto byłoby napisać list (którego wcale nie trzeba jej dawać do przeczytania), w którym napiszesz o swojej złości, smutku, strachu, żalu i miłości, tak jak to w swojej książce proponuje John Gray (Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To juz osobiscie wole do niej zadzwonic i sprawic jej troche bólu

Myślisz, że ona jest teraz szczęśliwa? Czy po prostu chcesz jej jeszcze dowalić, mimo że jest dalej zagubiona w życiu i nie może się odnaleźć? To, co czujesz jest raczej wynikiem niedopasowania i niedojrzałości niż jej złych intencji, więc nie miej pretensji do dziewczyny, która sama ze sobą ma problem. Ona się może teraz czuje jeszcze gorzej niż Ty, może chciałaby być szczęśliwa ale nie potrafi.. albo po prostu nie jest tego wszystko świadoma, ale jest jej źle. Tobie nikt nie kazał się płaszczyć i poddawaj tej niby dominacji. To Twój problem jak reagowałeś na jej osobowość. Ktoś inny zareagowałby inaczej i relacja potoczyłaby się w innym kierunku. Nie ma sensu szukać winnych, równie dobrze Ty mogłeś "rządzić", a argument z odmawianiem seksu jest słaby, no bo czy osoba, która ma z tym problem (chce za rzadko lub sama nie wie kiedy) może być zrównoważona, zaspokojona i poukładana? Jej życie seksualne też się nie układało i ona też odczuwała tego skutki. Seks to nie jest karta przetargowa, bo kobiety też mają swoje potrzeby, lub mają je zaburzone. Jeśli chciała tylko brać a nic nie dawała z siebie, to nie jest przez jej złośliwość, tylko wyraźnie miała z tym jakiś problem. I chcesz jej teraz sprawiać ból, bo ma gorszy bajzel w głowie niż Ty? Jesteś niepoważnym, urażonym małym chłopczykiem. Daj jej spokój, niech dojdzie do ładu ze sobą, i tak ma przerąbane, bo z takimi problemami nie stworzy udanego związku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@veganka

Idąc tym tokiem myślenia... tak samo potraktowalabys pedofila, morderce, gwałciciela czy alkoholika terroryzującego swoją rodzine? Oni wszyscy też mają ze sobą problem a ich akty to jedynie ich uzewnętrznienie. Resocjalizacja jednym, ale nikt nie zwróci tym ludziom ich ukochanych bliskich, straconego dziecinstwa czy zdrowia psychicznego i tez nalezy im sie jakies zadoscuczynienie.

 

A skoro dziewczyna ma problem, co nie ulega tu wątpliwości, nie czyni jej to nietykalną. Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny i chyba wie kiedy czyni drugiemu człowiekowi krzywde co? A jesli jest 'chory' i świadomy tego, że czasami targają nim emocje nad którymi nie potrafi zapanować to pojawia sie tez chwila refleksji która te czyny rozwaza. Ja tylko wymagałem zwykłego przepraszam i skruchy, której nigdy od niej nie otrzymałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i ogólnie nie widziałem z jej strony zbyt wiele dobrych chęci, nigdy nie widziała problemu, zawsze znalazła wytłumaczenie i nie rozumiała że mnie krzywdzi, na nic się zdały żadne próbe, rozmowy, wytłumaczenia, to tylko pogorszało sytuacje. Zawsze byłą bardzo władcza i decyzyjna, mimowolnie nade mną dominowała. Wychowała się bez ojca który bił ją i jej matke, stad zapewne pochodzą jej problemy z współczuciem i empatią.

Mam ochotę wziąć telefon, zadzwonic do niej i powiedziec jej co o niej mysle i że życze jej jak najgorzej, w glowie juz wiele razy układałem przemowę. Wiem, że to zle, ale z drugiej strony, co to za świat jeśli zły człowiek jest tak bezkarny, bez żadnej kary, ani pewnie nawet POCZUCIA, że zrobił coś złego, bo wątpie żeby ona tak to widziała.

Sam napisałeś, że próby wytłumaczenia jej, że źle postepuje nic nie dawały, że ma problem z empatią. Wiec jaki sens ma próba kolejnego oświecania jej, że Cie skrzywdziła ? moze u niej w domu takie zachowania jakie prezentowała wobec Ciebie były normalka, a może jest skrajna egoistką, a może socjopatką.. niezaleznie jak jest, nic nie wskórasz. Przez Twoja przemowe ona nie zyska na empatii czy przyzwoitości ani nie przejdzie wewnętrznej przemiany. Gdyby to było takie proste, żadne terapie nie byłyby potrzebne.

@veganka dobrze napisała, ona sie bedzie sama ze soba meczyc i to jest ta sprawiedliwość, za która tak tęsknisz - ona sama jest dla siebie karą, wiec odpuść sobie naprawianie jej, bo nic to nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam napisałeś, że próby wytłumaczenia jej, że źle postepuje nic nie dawały, że ma problem z empatią. Wiec jaki sens ma próba kolejnego oświecania jej, że Cie skrzywdziła ? moze u niej w domu takie zachowania jakie prezentowała wobec Ciebie były normalka, a może jest skrajna egoistką, a może socjopatką.. niezaleznie jak jest, nic nie wskórasz. Przez Twoja przemowe ona nie zyska na empatii czy przyzwoitości ani nie przejdzie wewnętrznej przemiany. Gdyby to było takie proste, żadne terapie nie byłyby potrzebne.

@veganka dobrze napisała, ona sie bedzie sama ze soba meczyc i to jest ta sprawiedliwość, za która tak tęsknisz - ona sama jest dla siebie karą, wiec odpuść sobie naprawianie jej, bo nic to nie da.

 

Łał, szacunek dla Ciebie, jeden z najmądrzejszych postów które przeczytałem na tym forum, spodziewałem się hejta jak często tutaj a tu prosze.

Teraz pytanie: co JA mam zrobic by ta chęc odwetu mineła? Bo mysl o tym telefonie juz od ponad miesiąca kotłuje mi się w głowie, powoduje to niesamowity gniew i bezsilnosc i nie potrafie sie od tego uwolnic. Jestem nawet na lekach (wenlafaksyna 150mg) i mimo tego mam taki stan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz pytanie: co JA mam zrobic by ta chęc odwetu mineła? Bo mysl o tym telefonie juz od ponad miesiąca kotłuje mi się w głowie, powoduje to niesamowity gniew i bezsilnosc i nie potrafie sie od tego uwolnic. Jestem nawet na lekach (wenlafaksyna 150mg) i mimo tego mam taki stan.
Najlepiej byłoby jej wybaczyć :bezradny: pomyśl, że ona sama została skrzywiona przez kogos, i teraz jest jaka jest, gdy prawdopodobnie wolałaby byc zupełnie inna - wyrozumiała, spokojna, empatyczna, umiejąca stworzyć udane relacje itd. Ale jak mówi porzekadło "wyżej dupy nie podskoczysz" - inaczej każdy z nas by sie zmienił od razu w jakis lepszy egzemplarz samego siebie.

Odpuść jej o prostu i zastanów nad sobą, dlaczego tyle czasu poswięciłes tak toksycznej osobie ? jak tego uniknąć w przyszłosci ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WojuBoju, uważam, ze w życiu nie ma przypadków a zawsze coś dzieje się po coś a prawie czytałam....

 

Nie zaczniesz żyć póki nie wybaczysz i jej i sobie.

 

przeczytaj sobie:

 

"Zaakceptuj pogląd, że zasługujesz na miłość i żadna ilość ciężkiej pracy, wysiłku, cierpienia czy sukcesu wcale nie uczyni cię bardziej godnym miłości niż obecnie. Wiedz, że jesteś źródłem zarówno miłości, jak i bólu, podobnie jak każdy inny człowiek. Innymi słowy, nie ranisz innych ani inni nie ranią ciebie. Przyczyna cierpienia leży w osobie zranionej, a nie w kimś, kto był obecny w momencie kary. gdy ktoś, kogo kochasz, opuszcza cię, nigdy nie tracisz nic ze swej wartości. Czasem wydaje ci się, że coś utraciłeś. Ale to tylko miejsce na przyjęcie czegoś lepszego. Czym w kocu jest opuszczenie? Ciało to energia w ruchu. Przychodzi i odchodzi, wchodzi i wychodzi, obraca się. Dlaczego ruchy innych ludzi są z tobą osobiście związane? Jeśli jestem z kimś, kogo kocham i odchodzę, czynnikiem, który zdeterminuje jej odpowiedź nie jest moje odejście, ale jej stosunek do siebie samej. Jeśli kocha siebie, będzie kochała mnie nawet wtedy, gdy odejdę. Jeśli siebie nienawidzi, będzie czuła do mnie urazę. Może sądzić, że potrzebna jest jej moja obecność, aby odczuwała miłość. Tu jest to stare, dobre podwójne związani. Jeśli wierzy w to, że mnie potrzebuje, będzie nienawidzieć zarówno siebie, jak i mnie, w sytuacji gdy pozostanę. Będzie nienawidzieć siebie za to, że jest zależna, mnie natomiast za to, że podtrzymuje ten nawyk. Skończy się prawdopodobnie na tym, że będzie robiła wszystko, abym odszedł. Jak śmieszne jest to wszystko! Ona jest źródłem swego życia, a nie ja, i mężczyźni będą ją opuszczać dopóty, dopóki będzie potwierdzać ten wzorzec. Wszechświat jest szczodry. W rzeczywistości powinnyśmy dziękować kochankom, którzy nas opuszczają, za podarunek, którym nas obdarzyli, i za nauczenie, że nie potrzebujemy ich, aby odczuwać miłość.

Oczywiście, jeśli będziesz utrwalał w sobie potrzebę pomocy, uczucie beznadziejności, bezradności, powinieneś je honorować, nie unikać ich. Zapamiętaj to, czemu się opierasz, atakuje, to co akceptujesz znika. Więc okaż sobie życzliwość, bądź wobec siebie delikatny, cierpliwy i kochający, gdy ogarną cię takie dziecięce uczucia. "

 

Widocznie nie ta była Ci pisana i czeka Cię - KTOŚ LEPSZY :)

Życzę szczęścia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@veganka

Idąc tym tokiem myślenia... tak samo potraktowalabys pedofila, morderce, gwałciciela czy alkoholika terroryzującego swoją rodzine? Oni wszyscy też mają ze sobą problem a ich akty to jedynie ich uzewnętrznienie. Resocjalizacja jednym, ale nikt nie zwróci tym ludziom ich ukochanych bliskich, straconego dziecinstwa czy zdrowia psychicznego i tez nalezy im sie jakies zadoscuczynienie.

 

A skoro dziewczyna ma problem, co nie ulega tu wątpliwości, nie czyni jej to nietykalną. Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny i chyba wie kiedy czyni drugiemu człowiekowi krzywde co? A jesli jest 'chory' i świadomy tego, że czasami targają nim emocje nad którymi nie potrafi zapanować to pojawia sie tez chwila refleksji która te czyny rozwaza. Ja tylko wymagałem zwykłego przepraszam i skruchy, której nigdy od niej nie otrzymałem.

pedofil czy morderca to już podlega pod paragraf, a tu dziewczyna ma wyraźnie problemy emocjonalne i jedyne wyjście to zostawienie jej z tymi problemami. im dłużej będziesz się plątał w nienawiści tym więcej stracisz, bo zyskać już nic nie możesz. jedyną drogą do spokoju jest pójście do przodu. masz szansę na stworzenie dobrego związku z kimś innym, a dziewczyna niestety będzie się bujać ze swoimi problemami i dopóki ich nie rozwiąże nie ma szansy na zdrową relację. tylko jej współczuć. przestępstwa nie popełniła, a że nawzajem się zraniliście to przecież siekierą jej głowy nie odrąbiesz. jakie można mieć pretensje do kogoś zaburzonego, że jest zaburzony. ona przecież ponosi odpowiedzialność za swoje czyny - została sama ze sobą i jeszcze długo nie będzie potrafiła być szczęśliwa. nie wymagaj od niej skruchy bo ona może nie wie co to jest, nikt jej tego nie nauczył. zrozum, że z Tobą jest wszystko ok, a z nią nie. idź dalej, zostaw ją z jej bajzlem w głowie. pewnego dnia do niej dotrze i wtedy będzie rozpacz. a Ty już będziesz daleko, być może szczęśliwy z kimś innym.

moja rada co zrobić, żeby chęć odwetu minęła: weź jej zdjęcie, jak nie masz to sobie ją wyobraź. i powiedz na głos, że jej wybaczasz. i że prosisz o wybaczenie. czasem trzeba czasu, żeby się na to zdobyć, ale zrobione szczerze - działa. to jest najprostsza rzecz i zarazem najlepsza, jaką można zrobić dla siebie. podkreślam - dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Veganka, dziękuje, dotarłaś do mnie i dałas mi troche więcej wiary i nadziei dla ludzi a tego tez potrzebowałem.

Dobra metoda z tym zdjęciem, ale juz chyba wiem co zrobie.

Zadzwonie do niej i tak bo chce to z siebie wyrzucić i ewentualnie uzdrowic nasze relacje, które jeszcze nam jakies zostały, ale nie będę unosił się gniewem i nienawiścią, a jedynie wspolczuciem i miłością którą wciąż dla niej mam. Po prostu chce to wszystko wyjasnic i zamknąć.

 

Do związków na razie sie nie chce pakować, zresztą nawet nie miałbym z kim i nie wiem czy chce tego w ogóle. Zresztą byłoby to nierozsądne, bo nie jestem jeszcze materiałem na stałego partnera. Nie chce robic mojej hipotetycznej przyszłej partnerce krzywdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic dziwnego, że czujesz gniew - przeszedłeś przez piekło. Lepiej zapomnij o współczuciu wobec swojej byłej, bo jeszcze Cię zmanipuluje, wzbudzając litość i poczucie winy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×