Skocz do zawartości
Nerwica.com

Robię z siebie ofiarę?


malgos33

Rekomendowane odpowiedzi

Po wczorajszej sesji nie mogę przestać o tym myśleć. Postanowiłam napisac tutaj, może ktoś miał podobnie albo potrafi to jakoś sensownie wyjaśnic.

Ogólnie uważam siebie za ofiarę losu (malo co mi sie udaje, nie doceniam siebie ani nie widze pozytywow swojego postepowania, chociaz t. na kazdym kroku probuje mi je pokazac). W zyciu moim zdaniem radze sobie słabo, ale zawsze bardzo się staram i chocby sie walilo i palilo robie to co zaplanowalam. T. twierdzi, ze w zyciu radze sobie bardzo dobrze, a na sesjach jestem słaba. (nie powiedzial tego w ten sposob, ale nie pamietam jakich slow uzyl, w kazdym razie o to chodzi).

I teraz pytanie: co mi to daje? dlaczego w zyciu jestem (bywam) silna i daje sobie rade, a na sesjach jestem zagubiona sierotka?

Nasuwa mi sie mysl, ze boje sie, ze jesli pokaze ze sobie radze, jestem silna, to nie bedzie juz nad czym pracowac (koniec terapii). (ale nie jestem przekonana do tej mysli, to taka hipoteza).

 

Czy ktoś miał podobnie? Może wiecie dlaczego tak się dzieje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko to ona mi je zadała. Dlaczego tak robię. A ja nie wiem...

Konkrety... ostatnio dostałam awans w pracy. Moja praca jest bardzo wymagająca i naprawdę długo się starałam i pracowałam dużo przez ostatnie miesiące. Nie umiem tego docenić, niby się cieszę, ale zaraz sobie myśle, ze przeciez to normalne, kazdy po jakims czasie z odrobina wysilku dostaje awans, to nic niezwyklego. Ona mi probuje pokazac, ze to sukces, a ja zaprzeczam. I we wszystkim jest bardzo podobnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak, nikt mnie nigdy nie doceniał, wiec to sie wzielo na pewno stąd. Tylko pytanie jest takie, dlaczego mimo, że radzę sobie w życiu to na terapii udaję (nie wiem czy to jest dobre słowo) ofiarę. Co mi to daje? Co to może dawać?

Pomyślałaś o tym,że może wstydzisz się okazać na terapii słabość?Boisz się ,że ktoś zobaczy że masz swoje lęki obawy.Boisz się co odkryjesz jesli naprawdę na terapii będziesz sobą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po wczorajszej sesji nie mogę przestać o tym myśleć. Postanowiłam napisac tutaj, może ktoś miał podobnie albo potrafi to jakoś sensownie wyjaśnic.

Ogólnie uważam siebie za ofiarę losu (malo co mi sie udaje, nie doceniam siebie ani nie widze pozytywow swojego postepowania, chociaz t. na kazdym kroku probuje mi je pokazac). W zyciu moim zdaniem radze sobie słabo, ale zawsze bardzo się staram i chocby sie walilo i palilo robie to co zaplanowalam. T. twierdzi, ze w zyciu radze sobie bardzo dobrze, a na sesjach jestem słaba. (nie powiedzial tego w ten sposob, ale nie pamietam jakich slow uzyl, w kazdym razie o to chodzi).

I teraz pytanie: co mi to daje? dlaczego w zyciu jestem (bywam) silna i daje sobie rade, a na sesjach jestem zagubiona sierotka?

Nasuwa mi sie mysl, ze boje sie, ze jesli pokaze ze sobie radze, jestem silna, to nie bedzie juz nad czym pracowac (koniec terapii). (ale nie jestem przekonana do tej mysli, to taka hipoteza).

 

Czy ktoś miał podobnie? Może wiecie dlaczego tak się dzieje?

 

 

Tjaa...

Po prostu podświadomie szukasz opieki, wsparcia.

Każda nawet najsilniejsza istotka, a taką jesteś, potrzebuje pochwalenia, docenienia.

Potwierdzenia tego, że jest fajna.

Może rozmowa z terapeutą daje ci pewne poczucie bezpieczeństwa. I dopóki trwa terapia masz je. Jeśli odważysz się być silniejsza na terapii, może ona zakończyć się wcześniej i to bezpieczeństwo zniknie. Może tego się boisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

malgos33, źle zrozumiałam. W pierwszej wiadomości w tym wątku odpowiedziałaś na to pytanie. Moim zdaniem nie udajesz ofiary, tylko ufasz terapeucie i przynajmniej w gabinecie nie musisz udawać silniejszej, niż jesteś. Myślę, że dopóki jest duży rozdźwięk między tym, jak się zachowujesz na terapii, a Twoim zachowaniem na co dzień, nie masz co się martwić o szybkie zakończenie terapii.

Co rozumiesz przez okazanie siły, "radzenia sobie" w trakcie rozmowy z terapeutą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie czytam ten wątek i coś w tym jest.. Moje życie jest totalną porażką, no ale zdarzają się małe sukcesy (z rzadka, ale jednak) i tak na przykład zostanę pochwalona w pracy, ze coś dobrze zrobiłam - moja reakcja: niby się cieszę, ale od razu się bronię (?): "robiłam tak, jak mi pokazano" albo "to dlatego, że użyłam tego narzędzia (jakby miało jakąś cudowną moc). W ogóle przeważnie czuje, ze na pochwały, komplementy czy jakieś powodzenie nie zasługuję nawet. Jako dziecko, może nie byłam całkiem 'niewidzialna', ale były ważniejsze sprawy często i wydaje mi się, ze jednak rodzice nie przykładali np. do mojej nauki tyle uwagi, ile powinni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×