Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co my robimy? Przebudźmy się!


ashley

Rekomendowane odpowiedzi

Piszę tego posta żeby się z Wami podzielić wlasną glupotą i jak ktoś ma podobnie niech bierze przyklad ze mnie jak się nie robi.

Wymiękam po raz kolejny jak patrzę co robię ze swoim życiem. I czego z nim nie robię. Po krótce: osiągnęlam już sporą część celu. Nie bylo latwo. Ale udalo mi się w pewnym stopniu wygrać. I zostala mi kolejna część drogi, którą wiem że muszę przebyć. I co ja robie? Dokladnie to czego robić nie powinnam. Masa blędów i to każdego dnia, tak glupich że żal. I dzisiaj znów wracam po szkole i sobie myślę: jaka jesteś beznadziejna, co Ty robisz ze swoim życiem? Jak możesz? Nie widzisz tego co masz? Chcesz stracić wszytsko przez wlasną glupotę? I kiedy wreszcie zrozumiesz, że to Twoje życie? Wiesz?!?! Tylko Ci się wydaje, że wiesz. Jesteś albo śmieszna jak tak myślisz albo zupelnie Ci nie zależy. Co ja mam zrobić, żebyś wreszcie wzięla swoje życie na serio? Nie szanujesz go. Niby takie ważne jest, a nic nieprawda. Moje blędy polegają na tym, że ciągle odwlekam to co mam zrobić, mam slomiany zapal na chwile potem ulegam wygodzie slabościom i walek. Nigdy nie doprowadzilam tych spraw do końca. Kiedyś nie moglam bo mialam mase problemów psychicznych ale teraz? Teraz mogę a nie daję z siebie wiele. KIM WIĘC JESTEM? no nic milego mi się na usta nie ciście. Co się musi stać żebym się wreszcie wzięla w garść? CO? Coś tragicznego co otworzy mi oczy? A czy malo tragiczne jest to, że niszczę moje życie, że tracę tak cenny czas. Że sama sobie serwuję udrękę? ...

Wrócilam do domu, wlączylam tv. Lecial jakiś program o bialaczce. Najpierw dziewzyna plakala jak opowiadala o sobie. Potem lekarz onkolog powiedzial coś ważnego, że ludzie na lożu śmierci uśwaiadamiają sobie jak ważne jest samo to, że można żyć i nie robią problemów z blachostek. A my niedotknięci zagrożeniem życia robimy mase problemów które wyolbrzymiamy użalamy sie i tkwimy w nich nie widząc jak ważne życie przelatuje nam przez palce. Fakt zgadzam się. Powinniśmy pamiętać, że mimo naszych problemów nie mamy prawa do zostawiania biernie naszego życia. Choćby nie wiem co. Żeby kiedyś nie bylo momentu, w którym gorzko pożalujemy, ale już nic nie będziemy w stanie zrobić.

Śnimy, trwamy często w letargu nie żyjąc aktywnie nie deydując tylko poprostu wegetując, albo odkladamy coś na potem. Za często. Ale nie jest nam dobrze, bo to bardzo bolesny sen. Boli przecież jak codziennie patrzymy jak nasze życie staje się przez nas gorsze, a nie bardziej wartościowe.

Na koniec slowa ostatnio modnej piosenki: "Możesz iść szybciej niż niejeden chcialby biec" No tak ale czy to doceniamy? Jak nie to pomyślcie o tych przyklótych do lóżek w hospicjum. Oni by chcieli tą szanse którą mamy my. Niestety... Jeśli nie robimy zegoś co jest konieczne dla naszego życia np nie przelamiemy się i nie zaczniemy dzialać to kim jesteśmy? Jesteśmy beznadziejni jeśli możemy a nie robimy. Poddajemy się. Bo za dużo bylo porażek. Ale może być zwycięstwo na ich podsumowanie. Może jak sie przelamiemy i zrozumiemy a nie będzie nam się tylko wydawać że rozumiemy, że życie mamy jedno jedyne i że warto uczynić je wartościowym.

Przebudźmy sie z bierności. Przestańmy mówić że nie możemy, MOZEMY. Ja nie raz zwijalam się z desperacji mówiąc że dlużej nie mogę. A jednak moglam :/ Więc zanim powiesz nie uda sie wziąść wreszcie życia w swoje ręce i walczyć o nie pomyśl o tych którzy naprawde nie moga... I nie trać tej szansy. Mi jest trudno się przelamac ale będę próbować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ashley Twoje słowa po prostu wstrząsnęły mną :!: Masz całkowitą rację,i zgadzam się z Tobą na całej linii :!: Czas chyba coś zmienić.I to najlepiej od zaraz,trzeba odnaleźć w sobie potencjał,który gdzieś tam w środku,na dnie,tkwi w nas :idea:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednak trzeba pamiętać, że gdy patrzy się na innych i porównuje swoją osobę, aby czasem nie siadać na tyłku i myśleć, że inni mają gorzej ode mnie, to jest ok ..

Przecież zawsze może być lepiej !

 

 

Mi jest trudno się przelamac ale będę próbować.

 

W życiu nie pomyślałabym po przeczytaniu takiego tematu, że akurat Ty masz z tym problem ... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I to najlepiej od zaraz,trzeba odnaleźć w sobie potencjał,który gdzieś tam w środku,na dnie,tkwi w nas

Dokladnie od teraz. Dobrze każdy wie, że zrobię to jutro nic nie znaczy. A tym bardziej jak codziennie to powtarzamy.

Doskonale wyraziłas to, co ja sama od pewnego czasu czuję!

Jak tak czujesz zaczynaj dzialać ;)

Ja chcę. Ale mogę?

No Piotruś oczywiście że możesz nie mam najmniejszych wątpliwości. Jestem pewna, że możesz naprawdę wiele.

 

Wczoraj po napisaniu tego posta coś we mnie ruszylo. Wzięlam się z zapalem do roboty. Dzisiaj też przezylam ten dzień aktywnie, zrobilam coś wartościowego i nie pozwalalam sobie na wegetacje. I wiecie co to wcale nie jest trudne, a tylko czuję się lepiej. Ale jak sie przywyknie do tej bierności i olewania lub odkladania na potem to wydaje się wręcz okropne z tym skonczyć. Ale jak to śmiesznie brzmi! ;D co trudnego tak na serio w tym , żeby aktywnie brać życie udzielać się w nim i zrobić to co powinniśmy? W sumie chyba trunde jest nasze wyobrazenie o tym ;) Fakt z początk trzeba sie ciągle mobilizować i nie pozwalać na skoki w bok, ale jest ok.

Ta dziewczyna z bialaczką opowiadala o cierpieniu i lzy jej zaczęly naplywać do oczu. Ale ona od razu powiedzila pogodnie i z pokorą do kamery "przepraszam" i znów mowila ale one znów naplywaly. Mówila to z taką pokorą... A jak my reagujemy jak coś nam się dzieje coś często blachego?...

W życiu nie pomyślałabym po przeczytaniu takiego tematu, że akurat Ty masz z tym problem ...

Tak bo jestem slaba, ale chcę z tą slabościa walczyć.

Dzejem ja nie napisalam tego bo znow mialam kolejny przyplyw slomianego zapalu. Ja to napisalam, żeby slomiany zapal potępić i podzielić sie z innymi że wiele osób z tym wlaczy i że wlaczyć warto. A czy tym razem mi się uda- zobaczymy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzejem ja nie napisalam tego bo znow mialam kolejny przyplyw slomianego zapalu. Ja to napisalam, żeby slomiany zapal potępić i podzielić sie z innymi że wiele osób z tym wlaczy i że wlaczyć warto.

 

Wydaje mi się, że to także jest dobry sposób.

Wylewasz swoje emocje, swoje myśli, a później sama widzisz jakie nastąpiły zmiany.

To coś w rodzaju `postanowienia noworocznego` - dopiero pod koniec roku zobaczysz czy udało Ci się je spełnić.

 

Życzę powodzenia ! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doskonale wyraziłas to, co ja sama od pewnego czasu czuję!

 

Jak tak czujesz zaczynaj dzialać Wink

 

Działam :) Każde przezwyciężenie niechęci do działania przynosi mi satysfakcję i bardzo poprawia samopoczucie.

zaczęłam działać, kiedy swoim nieróbstwem doprowadziłam się do okropnego stanu jakiejś takiej histerii egzystencjalnej. Zamiast coś robić, siedziałam i roztrząsałam te wszystkie sprawy sensu i bezsesnu, aż poczułam, że zajrzałam w to za głęboko i nie ma już odwrotu. Wpadłam w panikę i długo nie mogłam się uspokoić. To było upiorne doświadczenie, ale chyba konieczne, żebym zrozumiała, jak bardzo mogę sobie zaszkodzić, poddając się lenistwu i skłonności do uciekania od rzeczywistości wgłąb siebie.

Warto coś robić, to przynosi satysfakcję i leczy poczucie pustki i bezsensu. Naprawdę, nie wierzyłam w to, ale się przekonałam! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak wiele radości przynosi każdy sukces człowieka. Niestety nie każdy jest w stanie zrozumieć, że to jest osiągalne. Niestety nie wierzy w siebie. Prawda jest taka, że można naprawdę wiele osiągnąć. Ale trzeba uwierzyć w siebie. I myślę, że do tego wyłącznie zmierza ten temat. Wyłącznie brzmi jak zaledwie. Ale to jest "AŻ", bo bardzo wiele. Bo wiara w siebie to podstawa ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I .. kiedyś usłyszałam coś takiego, banalnego :

` zmniejsz poprzeczkę, zwiększysz satysfakcję `

ano trafne jak cholera i rzeczywiście prawdziwe chyba...

 

jakoś tak mi teraz przyszedł do głowy fragment jednej piosenki Jacka Kaczmarskiego, dotyczy to tych perfekconistów i zabardzo ambitnych, którzy zbyt wiele od siebie wymagają...

 

"Nie wyznaczaj sobie zadań, kto się nie wspiął ten nie spada,

a kto pragnie być na szczycie - będzie spadał całe życie"

 

czasemi chcemy być mega zajebiści, dążymy w naszym życiu do niewiadomo czego a w gruncie rzeczy ucieka ono nam każdego dnia...zamiast poprostu żyć...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie !

Ja jestem od zawsze chora na ambicję.

Jednak wiem gdzie jest granica.

Robie to co chcę, mam czas na wszystko, nie spieszy mi się np. ze studiami, bo po co mam wybrać zły kierunek albo być na nie nieprzygotowana dostatecznie ? ( mowa tu o zagranicznej uczelni ).

 

Dlatego czasem lepiej spojrzeć na to ile już się osiągnęło, wyznaczyć jeden główny cel, żeby czasem za dużo na tyłku nie siedzieć i powoli realizować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każde przezwyciężenie niechęci do działania przynosi mi satysfakcję i bardzo poprawia samopoczucie.

A ktoś by pomyślal, że najlepsza na zly humor 1est czekolada ;) ale to o czym piszesz to prosty sposób na poprawę nastroju i satysfację, każdego dnia ;)

zaczęłam działać, kiedy swoim nieróbstwem doprowadziłam się do okropnego stanu jakiejś takiej histerii egzystencjalnej.

znam to, wtedy widać jak na dloni, że przeginamy i najwyższy czas wziąć się za robotę.

zmniejsz poprzeczkę, zwiększysz satysfakcję

idelanie. Znacie coś takiego? Piszę sobie ;listę zrobię to to to to to i to. Zaczynam robic te rzeczy, ale już przy drugiej wpadam w nerwy, że nie zdążę i co wtedy będzie i znów siebie zawiodę. A jak zmniejsze poprzeczke zrobie polowe listy to dam radę mam satysfakcję i może nawet zrobię coś więcej.

Czasem jednak za wiele się od siebie wymaga.

Ja myślę, że nawet częściej. Bo my mając trudną sytuację chcemy od razu ją poprawić. Jak najszybciej i w ten sposób znów odwlekamy w czasie cel. A metoda malych kroków jest tutaj the best. Ambicje możemy podnieść ale jak będziemy na to gotowi musimy zacząć od malej poprzeczki. Bo inaczej dojdziemy donikąd, a tylko wyjdzie z tego zamieszanie.

 

Nie wyznaczaj sobie zadań, kto się nie wspiął ten nie spada,

a kto pragnie być na szczycie - będzie spadał całe życie"

 

czasemi chcemy być mega zajebiści, dążymy w naszym życiu do niewiadomo czego a w gruncie rzeczy ucieka ono nam każdego dnia...zamiast poprostu żyć...

Święte slowa i dobrze że ktoś to napisal. Zgadam się w 100% Ja też przez wiele lat dążylam do perfekcji i wiecie do czego mnie to doprowadzilo? ... Do porażki. Wtedy nie żyjemy i nie stajemy się perfekt tylko jesteśmy coraz gorsi. Nie można być ani sobą ani mieć udanego życia. Najlepsze co możemy zrobić wymazać slowo perfekcja ze swojego życia na zawsze. Jak wymazalam to wreszcie zaczęlam odczuwać szczęście. I wiecie co? Moja kumpela ma takie motto "Nie jestem perfect dlatego moge Ci wiele dać"

Darek a Ty już przynajmniej raz (a na bank więcej razy) sie przelamaleś chciaż myślaleś że nie dasz rady a daleś. Doceń to. Możesz się przelamać i dasz rade, poprostu dasz i już:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

idelanie. Znacie coś takiego? Piszę sobie ;listę zrobię to to to to to i to. Zaczynam robic te rzeczy, ale już przy drugiej wpadam w nerwy, że nie zdążę i co wtedy będzie i znów siebie zawiodę. A jak zmniejsze poprzeczke zrobie polowe listy to dam radę mam satysfakcję i może nawet zrobię coś więcej.

 

 

Bo to raz tak miałam ?

Dlatego nie piszę żadnej listy.

Wiem po prostu co mam zrobić, wiem w jakim terminie, wiem też co jest dla mnie najważniejsze, dlatego tylko wtedy kiedy mam na to ochotę to robię.

 

Np. kiedy mówię sobie, że posprzątam po całym tygodniu pracy, w pokoju - w piątek mi się nie chce, w sobotę rano też nie, wychodzi na to, że zostaje niedziela wieczór.

I denerwowałam się, bo miałam to zrobić w piątek !

 

Jednak teraz robię inaczej - wiem, że muszę to zrobić, ale przecież w piątek może mnie głowa boleć, albo będę zmęczona tak, że małym palcem od nogi nie kiwnę, albo będę musiała jechać do mamy, albo na niespodziewane zakupy ..

 

Dlatego planuję, ale na spokojnie i rozsądnie, bo nie da się przewidzieć przyszłości.

 

A poza tym - tak mają wszystkie osoby chore na ... ambicję !

I przyznaję się, że ja też nią jestem, ale wyleczyłam się z tego.

I tak osiągnę wszystko o czym marzę ..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

K. zazdroszcze wiary w siebie, może też kiedyś tak będę to czuła...

 

u mnie jeden przyklad chorych ambicji wiąze się ze studiami... jak mam jakieś zaliczenie czy egzamin to zamiast sie poprstu uczyc to ja ciągle mysle, ze się nie wyrobie:/ strasznie mnie to dobija, że nie potrafie podejść do tego z dystansem:| jak zdam to zdam jak nie to poprawie... ale ja mam chorą ambicje, że fajnie by było zaliczyć to odrazu, żeby potem mieć spokój... jejku czemu ja sobie tak komplikuje życie? Przejmuje się na zapas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie każdy potrafi się przełamać......

Racja. Moim skromnym zdaniem to wszystko, o czym tu piszemy, dotyczy sytuacji, kiedy człowiek czuje się dobrze, albo chociaż ma wrażenie, że zaczyna powoli wychodzić z dołka i nabierać sił. Ale kiedy znajduje się na tym najbardziej dennym dnie to przecież nie jest w stanie się zmotywować do działania, nie widzi sensu, w ogóle za bardzo cierpi żeby mieć głowę do takich spraw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brunhilda też tak uważam, ale jak już się odbijemy od tego dna i jesteśmy w stanie zdać sobie sprawe z sytuacji w jakiej się znajdujemy to możemy zacząć pracować nad swoim życiem a nie siedzieć bezczynnie i czekać na następny dołek:| aczkolwiek ta nasza praca nad sobą nie gwarantuje, że owy dołek nie przyjdzie... ale można być bardziej przygotowanym na jego przetrwanie, chociaż napewno to jest cholernie trudne, bo każdy z nas tu napewno doświadczył i to pewnie nie raz tego krytycznego momentu, że jest tragicznie, że wydaje się, że to już koniec, wtedy nic nie ma sensu, myślimy żeby tylko zniknąć, żeby nie czuć...ale potem przychodzi czas, że znów jest lepiej... i właśnie wtedy powinniśmy zastanawiać co jest powodem tego wszystkiego i jakoś nad tym panować...

 

"czasem jest dzień i każdy tak ma, że czesem jest źle,

że jakoś nie tak, a potem jest noc i znowu jest dzień..."

 

sama chyba nie jestem przekonana, że to tak się da jak napisałam :lol: ale chce w to wierzyć i wyjść z tego wreszcie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sama chyba nie jestem przekonana, że to tak się da jak napisałam Laughing ale chce w to wierzyć i wyjść z tego wreszcie Wink

 

Super! Jeśli my nie poczujemy, że chcemy z tego wyjść, to nie pomogą ani żadne leki, ani terapia, ani nic. Ja ostatnio zrozumiałam, że to wszystko jest po to, żeby nas wspierać w naszej walce, a nie po to, żeby rozwiązać za nas problem, podczas gdy my będziemy leżeć przed telewizorem i czekać, aż wyzdrowiejemy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czytam tak ten temat i czy mogło nas spotkać coś skomplikowaNEGO bardziej?

w tym marnym życiu....

ja i tak nie moge sie pogodzić że z psychą mam poważne problemy....

:shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czytam tak ten temat i czy mogło nas spotkać coś skomplikowaNEGO bardziej?

w tym marnym życiu....

ja i tak nie moge sie pogodzić że z psychą mam poważne problemy....

:shock:

 

Nikt chyba się nie cieszy, że ma te problemy... ale z nami jest tak, że raz czujemy się źle, a raz dobrze i z tego "dobrze" trzeba korzystać i się cieszyć, tym bardziej, że problemy lubią wracać. Może dzięki naszym zaburzeniom umiemy cenić zwykłe, spokojne dni, które inni uznają za nudne.

Dla mnie o wiele gorsza byłaby jakaś śmiertelna choroba i brak nadziei na poprawę i wyleczenie :o U nas zawsze jest ta nadzieja, nawet jeśli czasami jej kompletnie nie czujemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

K. zazdroszcze wiary w siebie, może też kiedyś tak będę to czuła...

 

 

Nie byłoby tej wiary gdyby nie odpowiednie osoby przy mnie.

Nie żyję kiedy nie ma przy mnie kogoś dla kogo mam po co żyć, po co to wszystko robić.

Uwielbiam pomagać innym, ale muszę wiedzieć, że wracam do domu i nie jestem sama. To chyba jedna rzecz, obok Pana Boga, albo raczej pod nim, której się boję - samotności. To mnie zabije.

 

Wielu ludzi jest ambitnych, ja zawsze sobie z tego żartuję.

Lubię się uczyć, lubię zdobywać wiedzę, dlatego tak zawsze o mnie mówili.

To była zazdrość, teraz to wiem.

Jednak ja zawsze, nie tyle co chciałam być najlepsza, ale coś osiągnąć.

Wychodziłam i chyba nadal wychodzę z takiego założenia, że nie ma co się za coś zabierać, skoro mam zostać niedoceniona i szara, jak każdy inny, kto nigdy się za to nie zabrał.

Stąd ta chęć bycia perfekcyjną.

Ale nie przeszkadza mi to zupełnie i nigdy nie pomyślałabym, że w ogóle jest taka choroba ...

Także, jak widzisz każdy - nawet zdrowy może się martwić, że nie zaliczy, nawet jak jeszcze nie otworzył książki, każdy kto chce coś osiągnąć ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oglądałem dzisiaj gale mistrzów sportu...i znowu sie zdołowałem...

 

jezu jakie ci ludzie mają silne osobowości... :( a my? lęki stres,nerwy

 

a zdołaowałem sie bo tylko ludzie odporni coś osiagają taka jest bolesna prawda..

wyobrażacie sobie sportowca jadącego na olimpiade z nerwicą?

:?

 

ja nie choć sport moja dawna miłość...i moc może i nawet była ale wszytsko gdzies poszło

 

ile bym dał żeby byc odporny ,silny nawet i może ręke tak jak sportowczyni niepełnosprawna na gali bez reki dostała nagrode czempiona

jaka była dumna choć niepełnosprawna....

 

podziwiam naprawde podziwiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×