Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy uda się stworzyć związek, małżeństwo?


striker85

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, mam 28 lat, od 2 lat lecze się psychiatrycznie. Zdiagnozowano u mnie zaburzenia depresyjno-lękowe, psychosomatyczne na podłożu nerwicowym i lękowym. Przyjmuje Citaxin (Citalopram) 30mg 1.5 tabletki, oraz sulpiryd (50 mg niedługo będę próbował odstawić , max było 150). Te tabletki rzeczywiście pozwoliły mi wyjśc trochę na prostą, normalnie funkcjonuje chodzę do pracy no i teraz zastanawiam się nad stworzeniem związku i być może małżeństwa. Dla mnie taką jedyną niewiadomą pozostaje jak będę funkcjonował powiedzmy za 5 lat na lekach czy już po odstawieniu. Czy mogę mieć obawy, jak rozmawiać z dziewczyną na ten temat? Czy ewentualnie teściowie, mogą mieć jakieś obiekcje wobec mnie. Z góry dziękuję za odpowiedzi i komentarze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt tu nie zna ani Twojej dziewczyny, ani przyszłych teściów. Ciężko więc przewidzieć ich reakcje. Zakładając, że rodzice dziewczyny będą chcieli dla niej jak najlepszego/wolnego od większych problemów życia, to pewnie nie będą z faktu Twoich zaburzeń zadowoleni. Musisz być na to przygotowany. Z dziewczyną rozmawiaj szczerze i otwarcie o wszystkim. Zapoznaj ją z tymi zaburzeniami, z lekami, ich wpływem na człowieka. Porozmawiajcie o przyszłości, o ewentualnym progresie Twoich psychicznych defektów. Niech ma pełną świadomość z czym być może będzie musiała się zmierzyć. Tak, aby w przyszłości nie miała do nikogo pretensji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze taki związek, to jest czasem rozpoczęcie nowego życia, wyjście z domu rodzinnego, niezależnie jakie tam były relacje. Wspólne wyjście do kina, na koncert, dyskotekę to jest coś zawsze nowego. Kto wie czy nie poprawi to nastroju psychicznego. Tą dziewczynę znam od 2 tygodni, wcześniej nigdy nie miałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, mam 28 lat, od 2 lat lecze się psychiatrycznie. Zdiagnozowano u mnie zaburzenia depresyjno-lękowe, psychosomatyczne na podłożu nerwicowym i lękowym. Przyjmuje Citaxin (Citalopram) 30mg 1.5 tabletki, oraz sulpiryd (50 mg niedługo będę próbował odstawić , max było 150). Te tabletki rzeczywiście pozwoliły mi wyjśc trochę na prostą, normalnie funkcjonuje chodzę do pracy no i teraz zastanawiam się nad stworzeniem związku i być może małżeństwa. Dla mnie taką jedyną niewiadomą pozostaje jak będę funkcjonował powiedzmy za 5 lat na lekach czy już po odstawieniu. Czy mogę mieć obawy, jak rozmawiać z dziewczyną na ten temat? Czy ewentualnie teściowie, mogą mieć jakieś obiekcje wobec mnie. Z góry dziękuję za odpowiedzi i komentarze.

 

Nazwa zaburzeń ani jakie bierzesz leki nie określają tego, kim jesteś.

Według mnie masz takie same szanse na stworzenie związku jak każdy - wszystko zależy od tego czy wiążesz się z właściwą osobą i czy zachowujesz się w sposób dojrzały.

Skoro pracujesz, to jesteś samodzielny - nie widzę przeszkód, żebyś układał sobie życie.

Co do przyszłych teściów - mogę mieć obiekcje albo nie, ale na to nie masz wpływu. Znasz dziewczynę dopiero dwa tygodnie, zobaczysz jak będzie i nie gdybaj. Jak będziesz funkcjonował za 5 lat, tego nikt nie przewidzi, ani najlepszy lekarz ani wróżka. Ale to zależy w dużym stopniu od Ciebie. "Sukces jest wynikiem właściwej decyzji".

Znam jedno małżeństwo, które się poznało w psychiatryku, to były poważniejsze rzeczy niż lęki i depresja, lekarze nie dawali im szans, a dają radę mimo trudności. A czasem zdrowi robią ze swojego życia katastrofę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

striker85, wg mnie przeceniasz wpływ leczenia psychiatrycznego na szanse stworzenia związku i małżeństwa. Trudno znaleźć osobę, która byłaby w 100% zdrowa: jedni mają problemy z sercem, drudzy z kręgosłupem, jeszcze inni ze skórą, itd... gdyby wszystkie te schorzenia miały uniemożliwiać ludziom tworzenie związków, to ludzkość miałaby problemy z przetrwaniem.

Tak, jak napisała EmInQu - szczera rozmowa z partnerką o tym, jakie utrudnienia mogą wynikać z tej choroby, ale bez myślenia w kategoriach 'być albo nie być' związku. Przy obustronnym zrozumieniu i wsparciu da się przezwyciężyć wiele trudności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można siedzieć z rodzicami całe życie (o ile z Tobą wytrzymają albo na odwrót) i sobie żyć powoli, tylko czy o to chodzi? Może lepiej zaryzykować i stworzyć związek, rodzinę. Też w tej całej sytuacji chodzi mi o to, żeby nie skrzywdzić dziewczyny, nie zmarnować jej życia w kontekście rozpadu małżeństwa, gdy pojawią się zaburzenia. Czasem odczuwam taki brak pewności siebie, zdecydowania, podejmowania decyzji.

 

-- 01 paź 2013, 11:37 --

 

Co z psychoterapia? Bo po odfwstawieniu lekow objawy moga wrocic a Ty nie bedziesz umial sobie z nimi radzic

Obecnie chodzę na państwową psychoterapię. Ona mi pomaga, ale pewnie dobrze wiecie, że niektóre mechanizmy lęków są takie abstrakcyjne, że trudno je wyłowić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku nie bylo hepi endu.

Jak wiazalam sie z chlopakiem to choroba zaczynala sie rozkrecac ale nie przeszkadzala mi funkcjonowac,nie chodzilam do lekarza i nie bralam lekow. Po 3 latach zamieszkalam u chlopaka w domu z jego rodzicami i juz nie dalo sie ukryc zaburzen. Jak uslyszeli ze chodze do psychologa natychmiast wrecz sugerowali swojemu synowi ze ze mna bedzie tylko gorzej i czeka go ciezkie zycie.

On ich nie sluchal ale nie sadzil ze moja choroba sie tak rozwinie gdyz w pewnym momencie zrezygnowalam z lekow, lekarza i psychologa. Uwazalam ze sobie sama poradze. Az w koncu stracilam kontakt z rzeczywistoscia a moj chlopak po 5 latach zostawil mnie bo go to przeroslo.

Takze jestem zdania ze drugiej polowce mozna powiedziec o leczeniu ale nie mowic nic tesciom, po co maja wiedziec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też w tej całej sytuacji chodzi mi o to, żeby nie skrzywdzić dziewczyny, nie zmarnować jej życia w kontekście rozpadu małżeństwa, gdy pojawią się zaburzenia.

 

Każde małżeństwo musi mieć umiejętność pokonywania trudności, inaczej nie przetrwa, a na pewno zawsze się jakieś pojawią - te czy inne.

Zanim się pobierzecie pewnie będzie okazja to sprawdzić, czy umiecie sobie radzić w trudnych sytuacjach - bo chyba na razie nie bierzecie ślubu. Na pewno też będziecie wystarczająco długo razem, żebyś się przekonał czy dziewczyna Cię akceptuje takiego, jakim jesteś.

Depresja i lęki to nie jest moim zdaniem coś, co rozwala samo w sobie jakąś relację. I nie jesteś gorszy przez te problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę również, że jest inna trochę sytuacja jak chłopak się leczy niż dziewczyna. Mężczyzna staje w roli męża, ojca, opiekuna, ma być po prostu głową rodziny. Ja mam wyobrażenie o tych rolach i przy racjonalnym, zdrowym zachowaniu byłbym w stanie to wypełnić.

 

-- 01 paź 2013, 12:33 --

 

Spotkałem się też z opinią że powinny łączyć się ze sobą osoby o takich samych problemach. Bo dlaczego ma się obciążać osobę zdrową swoimi problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę również, że jest inna trochę sytuacja jak chłopak się leczy niż dziewczyna. Mężczyzna staje w roli męża, ojca, opiekuna, ma być po prostu głową rodziny. Ja mam wyobrażenie o tych rolach i przy racjonalnym, zdrowym zachowaniu byłbym w stanie to wypełnić.

Kobieta wcale lżej nie ma, szczególnie w pierwszych latach po urodzeniu dziecka. Choć faktem jest, że z bliskiej relacji matka-dziecko czerpie się dużą siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro pracujesz, to jesteś samodzielny - nie widzę przeszkód, żebyś układał sobie życie.

No właśnie, gorzej kiedy ktoś sobie nie radzi w kontaktach międzyludzkich a co za tym idzie, też i w pracy. Tak jest np. u mnie :(

 

-- 01 paź 2013, 13:53 --

 

 

Spotkałem się też z opinią że powinny łączyć się ze sobą osoby o takich samych problemach.

Bez przesady. To byś wtedy dzieciaka załatwił już na amen :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kto wie czy nie poprawi to nastroju psychicznego.

Każda dobra relacja z drugim człowiekiem poprawia nastrój.

 

-- 01 paź 2013, 13:59 --

 

 

Spotkałem się też z opinią że powinny łączyć się ze sobą osoby o takich samych problemach.

Bez przesady. To byś wtedy dzieciaka załatwił już na amen :?

 

Odziedziczy zaburzenia psychiczne?

 

Za dużo powiedziane, ale mogłoby mieć skłonności do podobnych zachowań mamy i taty.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×