Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jestem zerem, nie potrafię nic.


Niktita

Rekomendowane odpowiedzi

Niktita, może załóż temat na forum odnośnie rysunku i ktoś ci doradzi.

Na pewno ktoś tu umie rysować.

 

 

Przeczytałaś/eś , co pisałem? Choćbym był uczony przez najlepszego rysownika na świecie to i tak nie nauczę się. Z debila nie zrobi się geniusza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heheh oczywiscie w tego typu temacie jest armia mądrali mówiących w skrócie " zrób coś z niczego","Nie masz pięniędzy? Bądż kreatywny!...","Nie masz pracy!?!?!?!?Stwórz sobie ją;p" - Uwielbiam takie głupie pseudo-pomocnicze hasła tego typu zazwyczaj pochodzące od ludzi którzy zupełnie nie znają stanu w jakim znajduje się autor tematu...Wy byście zrobili tak tak i tak i jeszcze tak,i oczywiście autor jest taki według Was bardzo zły,bo jak śmie nie zgadzać się z Wami!?!?!?!?!??.....Ech...Ludzie są różni - wy jesteście tacy,a inni tacy.Jedni mają możliwości - drudzy ich nie mają...Jedni byli inaczej wychowywani,normalnie - drudzy byli wychowywani żle...Jedni mają taki charakter - drudzy inny.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

depresyjny86, a co Twoim zdaniem należy napisać? Nie masz kasy? Eh, nie będziesz jej miał. Nie masz pracy? Jej też nie będziesz miał.

Masz rację, są ludzie, którzy osiągną wiele swoją pracą i będą szczęśliwi, są także ludzie, którym podetkniesz na tacy i będą niezadowoleni.

Każdy podejmuje swoje decyzje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niktita, miałem na myśli rady odnośnie uczenia się rysunku.

Nie wiem co było w twojej książce, ale ktoś mógłby ci doradzić jak poradzić sobie z trudnościami, które napotykasz rysując.

 

Czego właściwie oczekiwałeś zakładając ten wątek?

 

 

W odpowiedzi coś wam zadedykuję:

 

PS.:

Myślałem, że ktoś tutaj jest w podobnej sytuacji do mnie i powie mi, jak sobie radzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kendrick - spodziewałem się takiej odpowiedzi.Albo inaczej : takiego spłaszczenia tematu....niepotrzebnego dosyć.To bardziej skomplikowany problem :Nie mówię,i nigdzie niczego takiego nie napisałem,że należy pisać - " Nie mam pracy - nie będę jej miał"...Zrozumcie - autor jest inny niż Wy,ma inne doświadczenia życiowe które doprowadziły do tego,że ma taką samoocenę,a nie inną.Ma inne cechy charakteru od Was.. To,że Wy jesteście ohoho,i potraficie zrobić coś z niczego i w ogóle jesteście super-zaradni i kreatywni i oczywiście Wam się udało tzw. ciężką pracą niby dojść do czegoś...ee lol -to co piszecie na pewno nie uczyni Niktity szczęśliwszym,ani nikogo mającego podobne problemy... i przepraszam bardzo,ale : trzeba mieć możliwości,trzeba mieć mocną samoocenę,żeby nagle sobie zbudować coś z niczego,trzeba mieć odpowiednie cechy charakteru..itp....Nikogo od nowa nie idzie nauczyć życia,takie coś to tylko na filmach i to wątpliwej wartości edukacyjnej.

Aha i jeszcze jedno:

zacząłeś pajacować, no co mogę powiedzieć, masz rację, debil debilem pozostanie

...eee....bez komentarza w ogóle.Po co to? Kendrick?

 

Myślałem, że ktoś tutaj jest w podobnej sytuacji do mnie i powie mi, jak sobie radzi..

I ja mam nadzieję,że ktoś odezwie się w tym temacie,i nie będzie oceniał...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

depresyjny86, zdaj sobie sprawę, że nie o ocenę tu chodzi i wydawanie sądów.

Jak ktoś nie chce sobie pomóc to cokolwiek nie zrobisz to ta osoba i tak znajdzie sobie wymówkę.

Jakiej porady można udzielić na hasło "nie mam pracy", "nie mam pieniędzy" ?

 

Niktita, żeby rysować z wyobraźni, trzeba mieć ogromny wgląd w swoje emocje, bo obrazy które są uważane za dzieła sztuki, przede wszystkim są emocjonalnie naładowane.

Ty sobie wyszukujesz negatywy no to nie oczekuj, że coś pozytywnego się stanie.

 

Co do niepełnosprawności. Rozumiem, że ZUS orzekł niepełnosprawność całkowitą (wtedy masz rentę z tytułu niepełnosprawności) i tylko wtedy nie możesz podjąć pracy. Jeżeli masz orzeczoną niepełnosprawność MOPR to też w zależności od stopnia niepełnosprawności przysługuje Ci świadczenie. W każdym innym przypadku możesz pracować. No ale ja się nie znam.

 

Najłatwiej zrzucić wszystko na wychowanie, złe okoliczności, złych ludzi. Pewnie, lepsze to niż realna praca nad sobą.

 

Niktita, napisałam wcześniej, że rozumiem co czujesz. Dlaczego? Bo sama miałam problem z rysowaniem i graniem właśnie. Przerysować- proszę bardzo, zagrać z nut- proszę. Ale coś od siebie nigdy. Teraz gdy lepiej rozumiem siebie, kiedy wiem, że nikt ode mnie niczego nie oczekuje, że moje rysunki nie muszą trafić na wystawę do Paryża, rysuję ciekawe rzeczy. Szczególnie dobrze wychodzi mi kiedy właśnie rysują emocje. Nawet się sama po sobie nie spodziewałam, że moje prace mogą mi samej się podobać. Nie zastanawiam się, daję rękom i głowie prowadzić. Nie dbam, czy światłocień jest w tym miejscu czy nie, czy taka kreska pasuje czy nie, nie myślę po prostu rysuję. Efekt niesamowity. Od września wybieram się na kurs rysunku bo jednak trzeba się szlifować. Ale nie ma parcia i to jest fantastyczne. Robię to dla siebie. I nagle moje rysunki są może nidoskonałe technicznie ale są bardzo wyraziste i emocjonalne. To samo z graniem. Nagle udało mi się zaimprowizować. Uczucie nieziemskie.

 

Obawiam się, że mam rację co do procentów. Możesz sobie ironizować, deprecjonować i odpyskiwać. Wiem co mówię bo to wiedza powszechna i każdy człowiek, który z tych dwóch procent dobrze korzysta powie Ci to samo. Kunszt się zdobywa latami, szlifuje, dopieszcza. Ten ułamek - talent- pomaga znieść wszelkie trudy i znoje związane z ćwiczeniami, z mozolną pracą.

 

Zauważ, że artyści to ludzie o wielkiej wrażliwości, o emocjach tak widocznych dla dobrego obserwatora, że równie dobrze mogliby sobie na czole napisać co czują.

 

Trzeba być najpierw gwiazdą dla siebie, najlepszą osobą w swoim pokoju. A czy wiesz, że Hendrix nie miał gitary jako dziecko i grał na miotle? Nikifor grzebał w śmietniku, żeby kartony znaleźć? Każdy ma swoją przeszłość i każdy ma swój plecak doświadczeń. Liczy się to jak te doświadczenia wykorzystujemy. Albo siadamy i narzekamy "jak mi źle i nikt mnie nie kocha" albo bierzemy życie za bary i walczymy o lepsze dzisiaj.

 

Co do kasy i szukania funduszy. Jestem na własnym utrzymaniu i nie mam na kogo liczyć ( oprócz partnera oczywiście) oboje byliśmy bez pracy, żyjąc na skraju ubóstwa. Taki rok. Wykorzystaliśmy swoją wiedzę ze wszystkich dziedzin żeby zarobić parę złotych, on mgr nosił ulotki, ja szyłam zabawki po nocach i na szydełku dziergałam bransoletki. Jak trzeba to człowiek jest bardzo kreatywny. Bieda wyzwala to czego się nie spodziewamy, dając kopniaka do działania. Trzeba chcieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ktoś nie chce sobie pomóc to cokolwiek nie zrobisz to ta osoba i tak znajdzie sobie wymówkę.

Jakiej porady można udzielić na hasło "nie mam pracy", "nie mam pieniędzy" ?

No właśnie widziałem pewne "porady" w tym temacie...

Flea - jeszcze raz to napiszę : każdy jest inny,Ty masz inny charakter,inne przeżycia niż autor tego tematu,masz inną osobowość i przede wszystkim masz umiejętności...Takie gadanie,że TRZEBA CHCIEĆ jest nic nie warte.To tak jakbyś powiedziała choremu na raka " Trzeba chcieć wyzdrowieć i się wyzdrowieje"...

Najłatwiej zrzucić wszystko na wychowanie, złe okoliczności, złych ludzi. Pewnie, lepsze to niż realna praca nad sobą.

Nikt tu niczego nie zrzuca....Poczytaj sobie o złym wychowaniu i jego konsekwencjach.Powiedz ludziom z traumami " hej! wszystko zwalacie na złych ludzi!! a to Wy jesteście winni "....Zarzucisz mi,pewnie,że np ja jako osoba,nie pracowałem nad sobą itp....Problem w tym,że pracowałem nad sobą wiele lat,i przez to wiele straciłem...niepotrzebnie łudząc się,że może być lepiej,bo przecież ludzie mówią "a bo Ty nic nie robisz ze sobą,ale jak zaczniesz myśleć pozytywnie to hohooo świat stoi przed Tobą otworem...;p"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

depresyjny86, to zależy co kto rozumie przed "świat stoi otworem".

Bo jak się zacznę łudzić i wmówię sobie, że mogę zostać baletnicą to życzenia są trochę z choinki urwane. Ciężko jest popatrzeć na siebie realnie. Wielu ludzi się wkopało w problemy np. zakładając firmy z myślą "przecież mogę wszystko". I nagle klapa bo okazuje się, że ich wiedza o prowadzeniu firmy jest zerowa, mało tego nie mają żyłki do biznesu. Dlatego jestem daleka od doradzania "uwierz w siebie - możesz być kim chcesz".

Nie można też do końca życia żyć traumą i złym wychowaniem. Ma to wpływ na dzisiejsze życie, ale jeżeli przegapimy dzień dzisiejszy rozpaczając nad wczorajszym to za kilka lat będziemy mieć żal, poczucie straty i pustkę.

Chcieć ... Trzeba wiedzieć czego się chce. Jakiego życia się oczekuje i jakie są realne możliwości.

A to co ludzie mówią to też trzeba słuchać ze zrozumieniem. Najpierw słuchać siebie, potem doradców.

 

Nie ma dobrych rad na marudzenie. Na pytanie jak znaleźć pracę jest tylko jedna rada. Szukaj.

Na "nie mam pieniędzy" też tylko jedna. Znajdź pracę.

Nie widzę innego wyjścia. Możemy sobie się głasiać, żałować i licytować kto miał gorsze życie, kto więcej traumatycznych zdarzeń, kto miał rodziców bydlaków. Tylko co to pomoże? I komu? Stworzymy kółeczko wzajemnej adoracji i co dalej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest po prostu głębokie spierdolenie. Studiujesz źle, pracujesz źle, siedzisz w domu i nic nie robisz źle.

 

Byłem na studiach czułem się jak gówno; próbowałem nawiązać jakąś interakcje ,ale że byłem za bardzo milczący zostałem zlany. I tak siedzisz sam, a wszyscy wokół ciebie gadają a ty czujesz się kompletnie samotny. Praca - ze stresu nie potrafisz się skupić i coś jebiesz, czasami się nawet jąkasz. Wracasz z pracy czujesz się znowu jak gówno a) bo pracujesz w gównianej pracy b) bo nawet jej nie potrafisz wykonać dobrze.

 

Znajomych brak, a jeśli ma się jakiś to na poziomie cześć, ale dzisiaj ładna pogoda. W moim przypadku dochodzi również biseksualizm z którym nie mogę się pogodzić i dziwne zaczepki na ulicy.

 

Podsumowując wszystkie strefy życia masz spierdolone. Nadzieja gdzieś tam się tli bo inaczej już dawno wzięłoby się sznur i wio. W moim przypadku przy poczytalności trzyma mnie literatura, filmy, muzyka i różne rozmyślania. Jednak ostatnio doznałem stanu apatii i moja izolacja się pogłębia.

 

Jeśli Bóg byłby litościwy to pozwoliłby mi odejść spokojnie we śnie, ale to kawał chuja, który lubi się bawić ludźmi. Mówi cierpienie uszlachetnia, pierdol się

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest po prostu głębokie spierdolenie. Studiujesz źle, pracujesz źle, siedzisz w domu i nic nie robisz źle.

 

Byłem na studiach czułem się jak gówno; próbowałem nawiązać jakąś interakcje ,ale że byłem za bardzo milczący zostałem zlany. I tak siedzisz sam, a wszyscy wokół ciebie gadają a ty czujesz się kompletnie samotny. Praca - ze stresu nie potrafisz się skupić i coś jebiesz, czasami się nawet jąkasz. Wracasz z pracy czujesz się znowu jak gówno a) bo pracujesz w gównianej pracy b) bo nawet jej nie potrafisz wykonać dobrze.

 

Znajomych brak, a jeśli ma się jakiś to na poziomie cześć, ale dzisiaj ładna pogoda. W moim przypadku dochodzi również biseksualizm z którym nie mogę się pogodzić i dziwne zaczepki na ulicy.

 

Podsumowując wszystkie strefy życia masz spierdolone. Nadzieja gdzieś tam się tli bo inaczej już dawno wzięłoby się sznur i wio. W moim przypadku przy poczytalności trzyma mnie literatura, filmy, muzyka i różne rozmyślania. Jednak ostatnio doznałem stanu apatii i moja izolacja się pogłębia.

 

 

Skarpetko, chciałem Ci coś zadedykować odnośnie kolegów i rozmowy o pogodzie:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kendrick, prosiłabym o nieubliżanie innym użytkownikom. Możesz się nie zgadzać z Niktita, możesz nie rozumieć jego zachowania, ale jeśli chcesz to wyrazić, używaj proszę słów, które nie są uznawane za obraźliwe.

w psychiatrii określenie "debil" nie ma znaczenia obraźliwego, m.in w swoich książkach Kazimierz Dąbrowski używa tego określenia przy okazji opisu różnorodnych cech człowieka. ze Słownika Języka Polskiego: debil - osoba o niskim ilorazie inteligencji; człowiek umysłowo upośledzony, a dla uściślenia debil - upośledzony w stopniu lekkim, imbecyl - upośledzony umysłowo w stopniu umiarkowanym, idiota - upośledzony umysłowo w stopniu ciężkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie to jest kwestia mentalności i nawyków, bo są przecież ludzie, którzy idą pod prąd i kiedyś wreszcie udaje im się wywalczyć ten magiczny stan wytrych 'szczęście'. Próbowałem olewania, próbowałem medytacji, ćwiczeń, różnych rzeczy motywacyjnych, brałem leki. Czasami doznawałem uniesień, ale energia szybko znikała.

 

 

- świetna, prawdziwa przemowa. Muszę znaleźć siłę, chociaż jedną trwałą podporę żeby się odbić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do moderacji: Proszę przestać usuwać moje posty, które w ogóle nie łamią regulaminu! Kim wy jesteście, bogami? Myślicie, że jak macie władzę, to możecie mieć nas kałamarzy za mniej, niż zero? Niczym się nie różnicie od Platformy Obywatelskiej!

Możesz rozwinąć prośbę?

Nie widzę w logach, żeby ktokolwiek je usuwał.

Kiedy?

 

A za boga to ja się nie uważam, fantazjujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×