Skocz do zawartości
Nerwica.com

Beznadzieja


oliwkazp

Rekomendowane odpowiedzi

Pisałam o tym w innym wątku, ale jednak postanowiłam założyć osobny wątek, ponieważ chcę to przedyskutować. A więc, tak jak pisałam wcześniej mieszkam w UK, mam 23 lata i depresję oraz zaburzenia nerwicowe. W ogóle nie radzę sobie z moim życiem...:/

Oto to, co napisałam w poprzednim wątku: "Witajcie, właśnie chcę sie komuś wyżalić, ale chyba nie ma sensu zakładać nowego wątku. Więc doczepię się tutaj. :) Dopadło mnie znowu to dziadostwo. Może wyjaśnię, od 3 lat choruje, mam depresję i nerwice lękową oraz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Największy lęk wywołują u mnie kontakty z innymi oraz lęk przed śmiertelną chorobą. Jestem hipochondryczna do granic możliwości choć staram się to kontrolować na tyle, ile potrafię. Izoluję się w domu, wychodzę tylko, jak muszę! Czyli do pracy, ewentualnie zakupy żywności, czy jakieś spotkanie. Pracuję w dziale obsługi klienta....i niestety moje zaburzenia wpływają na efekty mojej pracy:( Mogłabym być dużo lepsza.... Brałam antydepresanty i nawet miałam (3miesieczna) psychoterapię (grupową, w Krakowie:) Gdy skończyłam dostałam zalecenie kontynuacji, a co ja zrobiłam?! Po prostu olałam sprawę, bo czułam się na tyle dobrze, ze stwierdziłam, iż więcej pomocy nie potrzebuję. Po roku wyjechałam za granicę i jestem tu już 2 lata. Gdy przyjechałam moje samopoczucie było dobre. I nastawienie pozytywne. Niestety różne sytuacje sprawiły, ze ten stan się zmienił....I dawne samopoczucie wróciło i to ze zdwojona siłą!!! Pogłębiły się moje natręctwa i lęki. Samopoczucie tez noestety jest gorsze. Walczę z tym od zeszłego roku i ciągle przerywam terapię lekową (z tym też się wiąże mój lęk). Miałam jedno podejście do terapii indywidualnej (bylo to refundowane przez NHS i zawierało coś około 10-12 spotkań raz w tyg) Zrezygnowałam w połowie z braku jakichkolwiek efektów. Branie leków przerwalam w grudniu zeszłego roku. Najgorsze jest to, ze nie mam siły sama z tym walczyć, nie mam siły iść do lekarza, nawet nie mam siły tam zadzwonić i ustalić termin. Mieszkam z siostrą ktora mnie denerwuje już od samego patrzenia na nią. Nasze relacje są po prostu koszmarne. W doku jest również jej 15 letnia rozpieszczona córka i facet mojej siostry, który mysli, ze pozjadał wszystkie rozumy. (choć on stara się mnie zrozumieć najbardziej z nich wszystkich). Generalnie noe rozmawiamy dużo i noe lubię przebywać w och towarzystwie. Mam ich już dość, wszędzie tylko oni......Zaraz ich znajdę u siebie w szafie. O wszystko wypytuja, wszystko chcą wiedzieć i wszystko komentują. Moja siostra to nawet mi zabrania....Dodam, ze mam 23 lata. Kompletnie sobie nie radze ani ze swoim życiem, ani z nimi. Ciagle tylko chodzę zdolowana, becze i mam wszystkiego dość. Dodam, ze mamy potężne problemy z pieniędzmi, ja pracuje tylko po 8h tygodniowo, a facet mojej siostry od pol roku jest bezrobotny (tzn...w pon zaczyna nowa prace). Przytłacza mnie wszystko, nie wiem co robić......Nie chce wracać do Polski:( Tam nic na mnie nie czeka, tak bardzo chciałam iść tu w Anglii na studia... Ułożyć sobie życie. Chciałam, żeby w końcu wszystko zaczęło mi się układać a tymczasem wszystko jest po prostu tak beznadziejne, że nawet nie chcę o tym myśleć."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciagle tylko chodzę zdolowana, becze i mam wszystkiego dość. Dodam, ze mamy potężne problemy z pieniędzmi, ja pracuje tylko po 8h tygodniowo,

To może od tego zacząć ? Nie lepiej byłoby znaleźć pracę, która zajmuje ci więcej czasu, i daje większy zarobek ? Nie dosyć, że to by dało więcej kasy, a na dodatek byś zaczęła mieć więcej do roboty, a to najczęściej sprawia, że mózg przestaje się "wygłupiać", bo i tak jest bardziej zmęczony pracą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No szukam nowej pracy. Ja też za bardzo nie lubię tego miejsca... Więc to dodatkowa motywacja.

 

Na przykład w zeszłym tygodniu zrobiłam więcej godzin (24) i dziś już ledwo żyłam... Czuję każdy mięsień, jestem tak zmęczona, że nawet leżenie boli...:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na przykład w zeszłym tygodniu zrobiłam więcej godzin (24) i dziś już ledwo żyłam... Czuję każdy mięsień, jestem tak zmęczona, że nawet leżenie boli...:(

Aż 24 ? Pracować, jak pracować, ale bez przesady, nikt by się nie czuł dobrze po czymś takim. To prędzej doprowadzi cię do śmierci z wycieńczenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na przykład w zeszłym tygodniu zrobiłam więcej godzin (24) i dziś już ledwo żyłam... Czuję każdy mięsień, jestem tak zmęczona, że nawet leżenie boli...:(

Aż 24 ? Pracować, jak pracować, ale bez przesady, nikt by się nie czuł dobrze po czymś takim. To prędzej doprowadzi cię do śmierci z wycieńczenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×