Skocz do zawartości
Nerwica.com

Prawda czy nerwica??


irineva

Rekomendowane odpowiedzi

Witam! Pierwszy raz piszę na takim forum, więc za bardzo nie wiem jak się do tego zabrać. Tak, więc mam 16 lat i zdiagnozowaną nerwicę natręctw. Od roku chodzę na terapię i od paru miesięcy biorę leki. Przechodziłam przez różne etapy, począwszy od obawy przed zajściem w ciąże czy obawy przed byciem zoofilem. Jednak teraz moje lęki dotyczą czegoś, a właściwie kogoś bardziej realnego, co prawda mój psycholog mówi, że to dobrze (że lęki/obsesje dotyczą bardziej normalnej strefy życia). Ciężko mi o tym pisać bo boję się, że naprawdę jestem wariatką, że jestem zboczona itp. Od pewnego czasu myślę, że coś czuję do mojego ojca, coś głębszego niż uczucie w relacji ojciec-córka. Boję się, że mogłabym zacząć robić jakieś działania w tym kierunku (żeby zbliżyć się do taty), czasem mam erotyczne myśli z nim związane, a najgorsze jest to, że czasem mnie one podniecają, bardzo dziwnie czuje się w towarzystwie ojca, tak jakoś nieswojo, boje się, że mogłabym coś zrobić. Np. dzisiaj w sklepie jakaś babka chciała przejść obok taty, a on zagrodził jej drogę, więc lekko wzięłam go za łokieć i pociągnęłam, aby się odsunął, po chwili w mojej głowie powstała taka myśl, że może zrobiłam to bo chciałam dotknąć taty i wydaje mi się, że podobało mi się jak go dotykam. To jest straszne! Mój mózg stał się dla mnie pułapką, więzieniem. Ja tego nie chcę. Może dotknęłam taty bo tego chciałam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Może też w ten sposób przechodzisz dojrzewanie i masz podwyższone libido. Może lepiej przerzucić uwagę na np. kolegów lub kogoś innego? Bo przy ciągłym kontakcie z ojcem będziesz sie nakręcać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tego nie da się przeżucić na kolegów. To jest zapisane w naszej głowie i są takie myśli, czego najbardziej się boimy. Dużo osób o tym myśli przy czym bardzo niliczna zastanawia się skąd się to bierze, co spowodowane jest naszą wrażliwością na takie rzeczy. Jak posłuchać to każdy gada na tematy zboczone tylko że po tem o tym zapominają i się tym nie przejmują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

irineva, doskonale Cie rozumiem, miałam dokładnie to samo jeszcze był brat. Potem bluznierstwa wobec Boga, zwłaszcza w kościele czy podczas modlitwy, że nie kocham mojego chłopaka a kocham go ponad życie, że mogłabym zostac pedofilką co tez było okropne, nie do przejścia, a teraz że lesbijka dręczy mnie już długo, i zabija od środka, ale staram się ignorowac te mysli, przede wszystkim nie rozmawiac w kółko ze sobą i ciągle tłumacząc sobie że to nie prawda tylko sie nakręcamy, mimo tego że tyle wiem, to i tak nigdy całkiem mi nie przeszło, ja jestem beznadziejnym przypadkiem, zawsze miałam pecha w życiu to pewnie dlatego :hide: ........ale walcze, dla moich dzieci i mojego męża, marze o dniu kiedy stwierdzę cholera przeszło mi, ja naprawdę jestem zdrowa. Czy kiedys to nastąpi, nie sądzę. Ale ty jesteś młoda, dasz rade :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zmęczona1, ma racje najlepszym sposobem na odejście natręctw jest ignorowanie ich, im dłużej się nad natręctwami zastanawiamy tym je nasilamy. Na pewno nie czujesz pociągu do ojca, skoro z tym walczysz i mówisz ze wszystkich sił że nie chcesz tych myśli to oznacza jasno, że tego nie czujesz :). Jak powiedziała zmęczona1, ignoruj myśli z początku będą męczyć (umysł po prostu się przyzwyczaił do natręctw), ale stopniowo przez ignorowanie myśli będą coraz słabsze, aż w końcu odejdą :D Traktuj je jakby ich wogóle nie było :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

irineva, doskonale Cie rozumiem, miałam dokładnie to samo jeszcze był brat. Potem bluznierstwa wobec Boga, zwłaszcza w kościele czy podczas modlitwy, że nie kocham mojego chłopaka a kocham go ponad życie, że mogłabym zostac pedofilką co tez było okropne, nie do przejścia, a teraz że lesbijka dręczy mnie już długo, i zabija od środka, ale staram się ignorowac te mysli, przede wszystkim nie rozmawiac w kółko ze sobą i ciągle tłumacząc sobie że to nie prawda tylko sie nakręcamy, mimo tego że tyle wiem, to i tak nigdy całkiem mi nie przeszło, ja jestem beznadziejnym przypadkiem, zawsze miałam pecha w życiu to pewnie dlatego :hide: ........ale walcze, dla moich dzieci i mojego męża, marze o dniu kiedy stwierdzę cholera przeszło mi, ja naprawdę jestem zdrowa. Czy kiedys to nastąpi, nie sądzę. Ale ty jesteś młoda, dasz rade :great:

 

Bardzo dziękuję za słowa pocieszenia, a nie współczucia... Po prostu z jednej strony wiem, że nic nie czuję do ojca, nigdy też nie miałam z nim jakiegoś bardzo dobrego kontaktu, ale mimo to boje się. Czasem kiedy coś mówię lub robię to gdzieś w trakcie pojawia mi się myśl: robisz to lub mówisz bo chcesz, aby do czegoś doszło i wtedy załamuje się bo myślę, że skoro coś tam powiedziałam, np. zwykłe dziękuję, to chcę, aby do czegoś doszło. Wiem, że to wszystko jest niezrozumiałe i chaotyczne, ale świadomość, że ktoś choć w połowie mnie rozumie, bardzo mi pomaga.

Mam nadzieję, że u Ciebie, a może raczej u Pani ;) wszystko się ułoży i to odejdzie. Życzę Pani tego z całego serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

irineva, mam dokładnie tak samo, kiedys mysli mi się zmieniały, więc jak była jedna to moim pocieszeniem było muszę to tylko przetrwac to nieprawda zniknie jak inne, tylko że jak znikała jedna pojawiała się inna, zawsze dla mnie jeszcze gorsza, a teraz utkwiłam w martwym punkcie mam jedną i nie zniknęła jest cały czas a oprócz jej mam inne dodatkowo. Mój błąd nie poszłam teraz jak wróciła choroba do psychiatry wciąż wydaje mi się że jestem zbyt mało chora żeby pójśc do psychiatry, nie wiem ciężko mi podjąc decyzję. Nie mów mi pani nie jestem taka stara :D mam zaledwie 33 lata, albo aż.......... :cry: Powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

irineva, mam dokładnie tak samo, kiedys mysli mi się zmieniały, więc jak była jedna to moim pocieszeniem było muszę to tylko przetrwac to nieprawda zniknie jak inne, tylko że jak znikała jedna pojawiała się inna, zawsze dla mnie jeszcze gorsza, a teraz utkwiłam w martwym punkcie mam jedną i nie zniknęła jest cały czas a oprócz jej mam inne dodatkowo. Mój błąd nie poszłam teraz jak wróciła choroba do psychiatry wciąż wydaje mi się że jestem zbyt mało chora żeby pójśc do psychiatry, nie wiem ciężko mi podjąc decyzję. Nie mów mi pani nie jestem taka stara :D mam zaledwie 33 lata, albo aż.......... :cry: Powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Haha! Nie ma sprawy :) Też tak mam, że jak jedna myśl zniknie, to pojawia się druga. Warto chodzić do psychiatry/ psychologa to pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×