Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zgłupiałem.


Ludw1k

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, jestem tu nowy, aczkolwiek forum przeglądam już od około 2 miesięcy.

Piszę bo chciałbym się dowiedzieć jak mogę sobie pomóc i chciałbym się dowiedzieć co o tym wszystkim myślą bardziej doświadczone osoby.

Liczę na to, że ktoś to przeczyta i mi coś powie na ten temat. Z góry przepraszam jeżeli temat jest nie na miejscu albo nie w tym dziale.

 

Zacznę od tego, że w ubiegłym roku skończyłem 18 lat. Zawsze byłem zdrowy, odporny psychicznie na wszystko, logicznie myślałem, miałem masę znajomych, czułem się po prostu zazwyczaj świetnie. Dużo się śmiałem, potrafiłem rozmawiać z każdym, ludzie mnie lubili i często sami do mnie zagadywali. Wszystko niestety uległo zmianie.

Od stycznia tego roku zacząłem mieć problemy ze słuchem, przynajmniej tak mi się wydawało, nie poszedłem do lekarza z tym bo po prostu nie lubiłem odwiedzać lekarzy, stwierdziłem, że przytkały mi się uszy woskiem i kupiłem krople do rozpuszczenia wosku. Zakrapiałem i nie wiele się zmieniło. W pewnym momencie usłyszałem pisk w uszach. Na początku nie przejmowałem się tym ale w w pewnym momencie stało się to bardzo uciążliwe. Zacząłem czytać na internecie o tym. Codziennie budziłem się z piskiem w głowie/ uszach. Odwiedziłem laryngologa kilka razy,

wszystko ok z moim słuchem. Laryngolog nie widzi, żadnego problemu z uszami. Zacząłem się izolować od ludzi, unikać telefonów, nie imprezuje. Nie raz budziłem się rano z uciskiem żołądka, tak jakby ze strachu. Budziłem się z myślą, że znowu ten dzień będzie męczarnią. Gdzieś w

marcu zdecydowałem, że pójdę do poradni zdrowia psychicznego, ponieważ zacząłem nawet myśleć o samobójstwie. Umówiłem się na wizytę

z psychiatrą. Po krótkiej rozmowie, przedstawieniu moich odczuć pani doktor powiedziała, ze mam lekką depresje, wypisała mi Mozarin 10mg kazała zapisać się do psychologa i zrobić sobie badania krwi. Tak zrobiłem. Krew wyszła ok. Uszy też są ok. Brałem więc mozarin, po ponad 3 tyg brania miałem wizytę u psychiatry, wypisała mi receptę na kolejna paczkę. Ale zdecydowałem się odstawić lek, boje się ze się truje tym, boje się ze będę brał to wszystko do końca życia, ze będą mi zmieniać te leki... Ale nie o piski się martwię teraz. Teraz martwię się o to, że mam ogromne problemy z koncentracja, pamięcią i myśleniem. Myśle cały czas o czymś, ale mysli te są jakby zamglone, spowolnione. Cięzko mi pomyśleć o czyms o czym chce. Czuje jakbym miał pustkę w głowie, jakby mi kawalek mozgu wyparowalo. Nie odczuwam juz zadnej przyjemności z niczego, nie potrafie w ogole praktycznie rozmawiac z ludzmi. Po prostu siedze w domu, odcinam sie od rzeczywistosci przed komputerem ogladajac bajki... Mam wrazanie tez, ze nie rozumiem tego co do mnie mowia, tak jakbym odcinal sie i nie myslal o tym co do mnie mowia. Do tego od okolo 2 tyg czuje bicie swojego serca, czuje jak mi pulsuje ono w szczególności jak się położę spać. W pewnym momencie także poczułem, że moja głowa zrobiła się ciężka i taka jakby uciśnięta, pomyślałem, że to związane jest z piskiem. Pojechałem

do szpitala, zrobili mi tomograf głowy, nic negatywnego nie wykazał, pani neurolog w szpitalu przepisała mi lek, na zawroty głowy i szumy w uszach Betaserc i powiedziala zebym postaral sie o rezonans magnetyczny ktory wykluczy juz wszystko, bo ona jest praktycznie pewna, ze nic mi nie jest, moje odruchy ok, tomograf ok. Wypisala lek, powiedziala zebym udal sie jeszcze do przychodni do neurologa. Ciśnienie mam podwyższone, czerwienie się ostatnio na twarzy. Nie wiem już co mi się dzieje... Tak jakbym powoli stawał się warzywem. Pisk w uszach, odczuwanie bicie serca, ciężka głowa, zmęczone oczy piekące oczy, zmęczenie, pustka w głowie <- to wszystko czuje na co dzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problemy z koncentracją, myśleniem, odczuwaniem przyjemności wiążą się jak dla mnie z depresją, nie widzę, żeby w ulotce online Mozarinu coś o tym pisali. Jeśli przerwałeś farmakoterapie, a nie uczęszczasz na psychoterapie, to moje pytanie brzmi: jak zamierzasz sobie poradzić z depresją, którą być może masz?

 

A co do pisku w uszach, odczuwalnego bicia serca i ciężkiej głowy to nie mam pojęcia skąd to (reszta wygląda jak depresja).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do psychologa chodzę i liczę na to, że On mi jakoś pomoże. Pójdę znowu do lekarza chyba. I nie wiem co zrobić z tą farmakoterapią... Czy brać czy nie brać? Po 3 tygodniach stosowania SSRI nie poczułem się jakoś lepiej choć wiem, że to za krótko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej nie powinieneś sam z siebie odstawiać leków,ale jak Łapa mówi może próbuj z psychoterapią.

Poza tym co ci szkodzi brać leki tak w sumie? Zaszkodzić noo....raczej nie zaszkodzą a mogą pomóc. Kurcze,szkoda,że tak źle u Ciebie. Ale może jednak wróć do leków? Nawet jak ci będą zmieniać leki to skoro to ma pomóc to czemu nie spróbować?

Trzymam kciuki za Ciebie!

Daj znać jak tak sie czujesz i jaka decyzje podjąłeś!

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odwiedzę jeszcze neurologa w związku z tymi szumami i kardiologa bo możliwe, że mam nadciśnienie. Będę uczęszczał na psychoterapie i prawdopodobnie wrócę też do tych antydepresantów, bo tak na prawdę dałem im mało czasu... Muszę się łapać wszystkiego żeby wyjść z tego gówna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 tygodnie brania leków to jest tyle co nic. Leki zaczynają działać ok 4 tygodnie od rozpoczęcia leczenia, przy czym objawy cofają się stopniowo i powoli a nawroty zdarzają się długi czas od rozpoczęcia leczenia. Poza tym leki mogą być źle dobrane i może konieczna być zmiana leku. Psychoterapia owszem, jak najbardziej, ale leki pozwalają w miarę normalnie żyć zanim terapia przyniesie skutki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

leki pozwalają w miarę normalnie żyć zanim terapia przyniesie skutki

 

I nie są takie straszne jak się ogólnie uważa. Mi mój psychiatra na pierwszej wizycie wytknął pewną ciekawostkę, o której sam nigdy nie pomyślałem. Mianowicie - po początkowym nakreśleniu swojej sytuacji gdzie wspominałem między innymi o tym ze przez kilka lat reglarnie trachałem amfetaminę; pod koniec, kiedy wypisywał mi pierwsze lekarstwo, zagaiłem na temat xanaxu, który proponował mi mój kumpel na uspokojenie. Odmówiłem, bo po rzuceniu okiem w necie wyszło na to że to strasznie uzależnia, szkodzi itd; mój psych stwierdził że to częste a ciekawe zachowanie u ludzi: nie mają najmniejszych oporów przed wciąganiem narkotyków nieznnego pochodzenia a boją się leków które przeszły lata testów :) Coś w tym jest, nigdy na to tak nie patrzyłem. Generalnie "wśród pospólstwa" panuje przekonanie że antydepresanty to jakieś straszne zamulacze, że robią z człowieka zombie, kiedy jest przecież totalnie na odwrót, ja dzięki seronilowi zaczynam znowu cieszyć się zwyczajna codziennością, ludzie mnie nie wkurviają tak jak wcześniej, normalnie - odżyłem! Tak więc, OP, łykaj piguły bo dobre one są :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja jestem całym sercem za farmakologią bo mnie leki wyciągnęły z naprawdę syfiastego stanu, a przy tym mam tak dobrane leczenie, że pracuję umysłowo, jeżdżę autem i ogólnie ogarniam rzeczywistość bez żadnych problemów. Ale rozumiem, że ktoś może mieć bardzo przykre skutku uboczne albo mieć źle dobrane leki i wtedy się zniechęcić do takiego leczenia. Warto jednak spróbować dobrze ustawionych leków przez porządnego psychiatrę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

znudzona-ona, nic dodać, nic ująć - podzielam opinię. Dodałbym od siebie że warto samemu zaznajomić się z niektórymi sprawami, ja zanim nie poszedłem na pierwszą wizytę do psychiatry tez tak naprawe niewiele wiedziałem o lekach itp. Ale zacząłem systematycznie się dowiadywać, przekopywać wikipedię w poszukiwaniu informacji o różnych substancjach i ich działaniu, docierać do for - jak tutejsze - by móc samemu jeszcze sobie pomóc jak najlepiej. Tak więc - leki jak najbardziej, terapia czemu nie, wikipedia obowiązkowo. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie "wśród pospólstwa" panuje przekonanie że antydepresanty to jakieś straszne zamulacze, że robią z człowieka zombie

 

 

A ja mam doswiadczenie takie , ze te leki wlasnie i tak moga dzialac. Plus to co napisal autor watku. Niektorym te leki nie sa potrzebne co wiecej trzeba miec na uwadze ze skutki uboczne ktory mamy w ulotce tez nie sa wypisane bez powodu. Od siebie dodam jeszcze ze jestem przekonany ze te leki za 10-15 lat zejda z rynku i wtedy bedzie mozna ocenic ich szkodliwosc na bazie x osob doswiadczajacych podobnych skutkow ubocznych...;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Az tak powaznie z Toba bylo?. Wiesz byc moze rzeczywiscie jest grupa ludzi ktorym te leki naprawde sa potrzebne nawet biorac pod uwage skutki uboczne, to co robia z organizmem. Ale mysle ze jest to bardzo wąska grupa ludzi i dla duzej czesci ludzi inne alternatywne rozwiazania mogly by zadzialac rownie dobrze albo nawet i lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja biorę takie leki, których skutki uboczne są dla mnie niewielkie. Nie widzę powodu demonizowania leków lub kwestionowania leczenia, które nam zleci lekarza. Poza tym, bez leków nie nadawałam się do życia (pomijając kwestie okna) nie mogłam się wcale skoncentrować, nie mogłam efektywnie pracować, nie mogłam nawiązać jakiejkolwiek dłuższej rozmowy z kimkolwiek, nie mogłam jeździć autem bo miałam ataki lękowe w trakcie jazdy, nie byłam dobrą partnerką dla mojego mężczyzny bo przesypiałam większość dnia po powrocie z pracy, nie mogłam bezpiecznie wychodzić z moimi psami bo miałam tak silną depersonalizację i derealizację. I naprawdę sądzisz, że miałam czekać nie wiadomo na co czy brać leki żeby objawy się cofnęły?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapie, sport , dobre odzywianie, rozmowa z najblizszymi. Raczej rzeczy o ktorych slyszalas.

 

znudzona-ona.

 

No Twoj przypadek pewnie uzasadnia slusznosc brania tych lekow. Ale tak jak pisalem...sa osoby ktory biora te leki niepotrzebnie. Moge wiedziec jaki bierzesz lek i co zasadniczo w Tobie zmienia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapie, sport , dobre odzywianie, rozmowa z najblizszymi.

 

Dobreee. Bo bieganie i jedzenie warzywek sprawi że ludzie przestaną mnie bez powodu wkurwiać samym swoim istnieniem, aha. To już wolę brać seronil do końca życia niż jak przez ostatnie lata żyć w ciągłej nienawiści do wszystkiego dookoła. Ja mam pogląd zupełnie odmienny od twojego - moim zdaniem zdecydowanie za dużo ludzi NIE bierze leków. Co ja bym dał za to żeby mój szef się wybrał do psychiatry i dostał jakiś antydepresant czy uspokojeniowiec, to jego codzienne zrzędzenie że jest kryzys i że to wszystko przez Żydów mnie dobija. To znaczy - dobijało bo od dłuższego czasu dzięki lekom mam na to wyjebane. Zaznaczam że nie mój szef jest powodem mojego leczenia, ale jest to miły "bonus". Skutków ubocznych u siebie negatywnych nie obserwuję, podejrzewam że bardziej mój organizm jest zatruwany kiedy jest codziennie wystawiony na spaliny w mieście, niż od leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lubudubu, nie ma cudu żeby zdrowe odżywianie (które nota bene jest moją codziennością) pomogło mi w moim stanie, nie pomogło bieganie co drugi dzień-wychodziłam z watą w głowie biegać i w takim samym stanie wracałam. Na terapię chodzę, trzeci raz w ciągu 10 lat, ale zanim terapia zaczyna działaś to bym się chyba wykończyła psychicznie z tym poczuciem lęku, niepokoju, uczuciem, że za chwilę stracę panowanie nad sobą i stanie się coś strasznego. Ja biorę mobemid i lerivon, mają na mnie świetne działanie bo większość objawów się wyciszyła, drastycznie spadła liczba ataków z objawami dysocjacyjnymi, wróciła koncentracja, minęły straszne natrętne myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×