Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mentalność zwycięzcy


Hayabusa

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem dlaczego, lecz jakoś zacząłem rozmyślać nad dzieciństwem i doszło do mnie, że już od dziecka miałem słabe przekonania, uniemożliwiające mi podjęcie działania. Miałem wszczepione złe wzorce myślowe, które już na starcie wyzwania przekreślały to co robiłem.

 

Na przykład jako dziecko uczęszczałem do przedszkola. Czasami w trakcie śniadań toczyły się boje o miano najszybszego. Po prostu rywalizowaliśmy by być pierwszą osobą, która poradzi sobie ze śniadaniem. Kiedy mi udało się zjeść pierwszemu, nie odkładałem talerza i nie mówiłem "dziękuję", ale po prostu dojadałem "resztę" i dopiero gdy już ktoś też skończył ja przyznawałem się do tego, że zjadłem.

 

Gdy na urodzinach kuzyna, jubilat głosił "ten kto pierwszy wypije szklankę coca coli ten pierwszy pogra na playstation" wszyscy koledzy rzucali się do picia, ja zaś nie podejmowałem działania. Już na starcie nie piłem, bojąc się niepowodzenia i chyba zwycięstwa.

 

Podobnie miała się sprawa z dziewczynami. Kiedy jakaś dziewczyna cieszyła się sporym powodzeniem, wiedząc o sporej liczbie konkurencji

wolałem nie podejmować działania.

 

Po prostu, kiedy wiem, że jest spora konkurencja, jakoś przestaję wierzyć.

 

Są też momenty gdy przegrywam przez swoją głupotę. Np jest dziewczyna i podoba się wielu facetom, lecz to ze mną chce się umówić.

Niestety jakoś trudno mi w to uwierzyć i nic nie robię.

 

To może brzmi trywialnie i banalnie, ale boję się rywalizacji oraz jakby zwycięstwa.

Kiedy np gram bdb w jakąś grę i mam grać online to boję się grania z innymi. Kiedy np wygram z kimś przez neta wolę zakończyć rywalizację bo zwyczajnie się martwię, czy uda się ponownie.

 

Macie jakieś rady? Dzięki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy to co piszesz, ma coś wspólnego z mentalnością zwycięzcy. To określenie dotyczy raczej czegoś bardzo konkretnego

 

To o czym piszesz, to lęk. Ale nie wiem czy lęk przed zwycięstwem. Paradoksalnie to może być lęk przed porażką i w zasadzie juz na starcie postawienie sie w sytuacji w której w zasadzie tej rywalizacji sie nie podejmuje. Jak sam przyznajesz. Ty w zasadzie nie wygrywasz, ale także nie przegrywasz(w taki standardowy sposób). Jesli to miało miejsce już w przedszkolu, to nie wiem czy mozna mówic o lęku przed porazką, czy lęku przed zwycięstwem....to chyba by było troche zbyt naciagane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygrana pociąga za sobą dalszą rywalizację...

Kto pierwszy wypije ten pogra na PS i znowu trzeba się będzie sprawdzić i liczyć się z porażką.

Ustępujesz pola rywalom już od dziecka czyli jest to problem złożony i głęboko zakorzeniony.

 

Może właśnie przełam się i zrób coś żeby wygrac lub przegrać. Wtedy będziesz mógł zaobserwować co Twoja głowa Ci powie na ten temat. Odpowiedź jest w Tobie tylko trzeba ją wydobyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Rywalizacja zawsze musi być wg. jakiegoś kryterium na podstawie którego mierzy się kto jest "lepszy" a kto "gorszy". To zawsze będzie związane z porównywaniem. Jeśli nie rywalizujesz nie bierzesz pod uwagę możliwości bycia gorszym. Raczej nie ma czegoś takiego jak lęk przed zwycięstwem, lęk zawsze tyczy się czegoś negatywnego. Więc coś negatywnego kojarzy się tobie ze zwycięstwem. Może po prostu nie chcesz "wejść do gry", bo nawet jak raz wygrasz to kiedyś i tak przyjdzie przegrana. To jak gra w rosyjską ruletkę, nie da się w to wygrać, bo wcześniej czy później wszyscy kończą w piachu. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×