Skocz do zawartości
Nerwica.com

patologiczny kłamca / krętacz


shelley01

Rekomendowane odpowiedzi

Witam , po bardzo długiej walce którą przegrałam postanowiłam opowiedzieć o swojej historii i ustrzec wiele innych kobiet które mogą znaleźć się na moim miejscu .

Jestem zwykłą dziewczyną , nic nie wyróżniającą się z tłumu , poznałam jego . o tak ... na pewno długo pozostanie w mojej pamięci . Wydawało by się że to miłość życia , ale nie po tym co się stało . O. był idealnym facetem = romantycznym,ułożonym,wykształconym a można nawet powiedzieć magicznym ! Zaczęło się od kłamstw , że matka chora na raka i że mało czasu jej pozostało i operacja ją czeka w wakacje ( przez to nie pojechaliśmy na koncert na który mielismy juz bilety ) po czym oczywiście żadnej operacji nie było i raka też .... później kłamstwa związane z pracą ( fantazjował że pracuje w dobrze prosperującej firmie co oczywiscie było nie prawdą = było tak 3razy ) , że zna sławne osoby i może w każdej chwili się z Nimi zobaczyć , wydawać się mogło że to dużo ale to był dopiero początek ... Zamieszkalismy razem , cały czas mielismy pieniądze na życie , żyło się super ! co mogłam podejrzewać ? przecież codziennie wychodził rano w garniturze do pracy a ja odbierałam go samochodem spod pracy ( do dzisiaj nie wiem co robił ale specjalnie jeździł pod urojoną firmę abym nie miała podejrzeń ) . Zaczeły znikać MOJE ciężko zarobione pieniądze i rzeczy z naszego domu ... telewizor plazmowy , 2 razy laptop , nowy model telefonu , GPS , KOŁDRY i o reszcie pewnie nawet zapomniałam .. Zrobił to tak skutecznie że kiedy wywalono Nas z mieszkania ( za niezapłacone rachunki o czym nie wiedziałam ) to zabrał mnie do nowego mieszkania(z którego również nas wywalono) i powiedział że te rzeczy dojadą samochodem do Nas . Mijał miesiąc i nic ... gdy pytałam się o co chodzi to powiedział że jest pokłócony z wynajmującymi mieszkanie o jakieś względy osobiste( kolejna urojona historia ) .. Oczywiscie okazało się że wszystko zostało zastawione w lombardzie . Kiedy się o tym dowiedziałam zaczęłam działać , jeździłam po różnych ośrodkach ale nikt nie był w stanie mi pomóc ... zostałam sama z tym problemem co nie pozwoliło mi normalnie funkcjonować . Gadałam z Nim , miałam dowody na jego kłamstwa a on potrafił mnie tak zmanipulować że sprzedaż moich rzeczy była PRZEZEMNIE , że on jest szczerym i kochającym człowiekiem a ja zimną s*ką . Ja głupia dalej w to brnełam aż wyprowadziłam się kiedy O. zaczął okłamywać nawet moich rodziców ( o pracy , szkole , że ma nowotwór mózgu , chore serce , że jego ojciec ma wille na Majorce ale nie daje pieniedzy na swoje dzieci tylko na dzieci swojego brata ...Pewnego dnia doszło do mojego domu pismo o zaległym kredycie , nie miałam pojęcia o co chodzi .. Okazało się że O. zakradł się na moje konto internetowe ( trzymałam swoje dokumenty u niego w torbie którą podobno zgubił ;) ) i zaciągnął na mnie wysoką pożyczkę bez mojej wiedzy . Wtedy zakończyłam totalnie związek z tym krętaczem . Do dzisiaj muszę to spłacać .... / Kiedy się rozstaliśmy zaczął wszędzie za mną jeździć i wymyślać kolejne kłamstwa ( że ma wylot do Londynu 10 kwietnia ) a ja oczywiscie sprawdziłam wyloty i żadnego takiego kursu nie było .... wyobraźcie sobie że dzwonił do mnie z lotniska że wsiada do samolotu a nastepnego dnia zadzwonił i powiedział że mnie kocha i musiał zostać w Polsce . Ba , kupił mi nowy telewizor kiedy nasłałam na niego policje . Doszło do takich kłamstw że pracuje z mafią i dostał prawie kulkę w łeb którą mi pokazał (byla czysciutka ). Dowiedziałam się później że ma straszne długi narobione , nawet u moich przyjaciół . ( Ps. kasa zawsze szła do naszego mieszkania także hazardzistą nie jest )/////

Zdaje sobie z tego sprawę że nic nie zrozumiecie z tego co tu wypisuje bo to strasznie pokręcone , już nawet zapomniałam o połowie kłamstw ! . Gadałam z bliską osobą z jego otoczenia i powiedziała mi ze to nie pierwszy raz kiedy coś takiego robi i że całe osiedle o tym wie ale nikt mi nie mówił ////////// Walka była straszna , nie potrafię nawet tego opisać ale nie życzę tego nawet największemu wrogowi .. Mam straszne problemy z postrzeganiem ludzi , nie potrafię zaufać komuś w jego imie i nazwisko .... to się zrobiło chore , przesadne , boję się dać moim rodzicom pieniądze do ręki aby wpłacili mi na konto . Nikomu nie ufam , wątpie abym się zregenerowała , na pewno nie w przeciągu paru lat . Dziewczyny jak i również mężczyźni , może kiedyś ktoś sobie poradził z takim partnerem chociaż dla mnie wydaje się to niemożliwe , NIE BRNIJCIE W TAKI ZWIĄZEK . Każdy kontakt z taką chorą osobą jest bardzo dużą ujmą na waszej psychice . / Moje pytanie jest następujące - czy ktoś miał takie przeżycia ? czy powinnam mu pomóc chociaż z całego serca go nienawidzę ? Co to jest za choroba !?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co jest najdziwniejsze z jednej strony gada mi że się leczy a z 2-giej kiedy jeszcze niedawno z Nim gadałam to czułam wielkie pretensje do mnie o oskarżanie go . Czyli nic nie chce z tym robić . / Czuję że kiedy zostawię go samego z takim problemem to może sobie narobić 3 razy gorszych długów i kłamstw i wiem że ludzie zaczną go ścigać , ale moja nienawiść z 2-giej strony nie chce go widzieć na oczy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shelley01, Czy Ty jesteś z niego odpowiedzialną?raczej nie,jeżeli sam sobie nie chce pomóc nikt tego za niego nie zrobi i tylko Ciebie sciaga na dno za sobą.Sama napisałaś ''Nie brnijcie w taki związek''a nadal chcesz go wspierać?To toksyczny chory człowiek.Nie bardzo Ci wierze,że go nienawidzisz wtedy tego watku byś nie zakładała tylko odseperowała się od faceta jednak się wahasz czy mu pomóc czy nie.

Czy on chodzi na psychoterapie?(w jaki sposób się leczy)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak tak... Matko Tereso, nie zostawiaj go bo sobie jeszcze długów narobi.

;)

 

Żyj swoim życiem, on jest dorosły. Narobi to narobi, będą go ścigać, trudno. Będziesz go ratować to i Ciebie na dno pociągnie. On sam musi dostrzec swoje błędy i szybciutko zacząć się na nich uczyć.

Chcesz do końca życia być jego sumieniem i kołem ratunkowym? Szarpać się i wstydzić za jego zachowania?

 

Nie masz ochoty na związek gdzie kobieta czuje się bezpiecznie ma zaufanie?

Kopnij go w tą rozleniwioną ciągłym ratowanie du... i pędź swoją drogą.

 

Spłacasz za niego cichutko kredyt i jeszcze z nim rozmawiasz? I jeszcze on ma czelność się tłumaczyć?

 

 

Gdybym postawiła u Ciebie w kuchni trującą rzecz, dotknięcie tej rzeczy powodowałoby np. Silne poparzenia, to czy nie omijałabyś łukiem tej rzeczy i nie kładła żadnych produktów obok niej? Czy gdyby emitowała smród to nie chciałabyś się jej pozbyć z domu?

Tak samo jest w tym związku, on jest toksyną a Ty regularnie pielęgnujesz, podlewasz, miziasz, tłumaczysz, żałujesz.

Na toksynę jest jedna rada. Uciekaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nawet nie to że chce go wspierać ale to chyba jest takie posłanie człowieka na pewną śmierć , dosłownie . A nie chciałabym mimo wszystko mieć nikogo na sumienu .

 

Macie racje , to jest toksyczne , gdybym została jeszcze chociaż chwilę z tym krętaczem to skończyłoby się jeszcze gorzej .

Będę pędzić swoją drogą , nie mogę zniszczyć sobie mojego młodego życia dla toksycznego związku .

 

On jest chory psychicznie czy może być to uraz z dzieciństwa ?

 

-- 14 kwi 2013, 10:53 --

 

co do jego leczenie nie wiem nic , mówi że się leczy ale jak to nie wiem ... już nie mam z nim kontaktu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shelley01, skoro kłamie notorycznie,mógł Cię okłamać że się leczy.Nie rozumiem dlaczego Ty miałabyś miec go na sumieniu?Szukasz wymówek by przy nim trwać?To jego wybory jego zycie dość już Ci go zniszczył sam jest odpowiedzialny za siebie nie TY ZA NIEGO!nie jest Twoim dzieckiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Powiem krótko, problem polega na tym, że jestem mitomanką, parę razy już się na tym złapałam, teraz sobie to uświadomiłam dosadnie. Muszę coś z tym zrobić, bo zamiast powiedzieć najzwyczajniej w życiu prawdę ja po prostu kłamię. To jest silniejsze ode mnie. Moja prośba do was jest taka.. do kogo się z tym zgłosić? psychiatry? psychologa? psychoterapeuty? Dzięki za odpowiedź, pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×