Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jestem winna jego śmierci


terazzapozno

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Postaram się to co napiszę ogarnąć jak najłatwiej żeby nie wyszła z tego paplanina,ale nie wiem czy się uda..Mi się ostatni onic nie udaje.

 

Mam 19 lat. Przez 18 lat Swojego życia mieszkałam Sama z matką i z siostrą. matka wychowywała Nas Sama,siostra ma innego ojca Ja innego. Matka nie umie rozmawiać. jej sposobem jest bicie,kopanie,wyzywanie,szarpanie. Wybieranie przyjaciół,chłopaków,sprawdzanie telefonów,komunikatorów,przeglądanie historii przeglądanych stronwww. Kiedy już z kimś wychodziłam dzwoniła co 10-15minut . Tak ogólem wyglądało Moje życie. Urodziła się siostra więc agresję rozdzielała na dwoje. Rok temu poznała żonatego faceta,starszego od niej o 16lat. Odszedł od żony,zamieszkał z Nami. Jest jeszcze w trakcie rozwodu. natomiast spodziewają się dziecka. W rodzinie wszyscy mają super temat do rozmów no bo Ja inny ojciec siostra inny ojciec i brat inny ojciec do tego ejszcze żonaty. Wyprowadziłam się/uciekłam pewnego dnia . Przerwałam naukę ,poszłam do pracy,wynajęłam pokój. Teraz kontakty z matką i "ojczymem" o dziwo są nawet dobre. widujemy się często,Ja przyjeżdżam albo na mieście. Ale matka z reguły wykorzystuje fakt widzenia się żebym została z siostrą,do przeglądnięcia telefonu skrytykowania Mojego wyglądu. Ale to z tym co porobiło się teraz to pikuś..

 

Rok temu dzięki facetowi mojej matki poznałam jego kolegę. Starszego ode mnie również o 16 lat,chorego na zespół Tourettea,który tak naprawdę w ogóle Mi nie przeszkadzał. Człowiek ten pokochał mnie całym sercem,nikt nigdy czegoś takiego Mi nie ofiarował co On. Czułam się naprawde bezpieczna. Tylko jakoś tak nie mogliśmy się dotrzeć. Ja niestety6 jednocześnie mieszkałam u chłopaka,który mnie bije. Czułam się i nadal czuję uzależniona od niego. To On wyciągnął mnie z domu. I tak przez rok spotykałam się po kryjomu z przyjacielem Miśka(facet mojej matki w sumie każdy tak do niego mówi bo jest puchaty i mały),czułam się bezpiecznie,czułam się Sobą. Kochałam ,kocham bardzo mocno. I tak to się ciągnęło,w końcu postanowiłam że koniec. Zamieszkać razem mieliśmy,jednak jego dziani rodzice mnie nie akceptowali. Ł wiedział ,że gdyby ze mną zamieszkał to nie płaciliby Mu za leki(na depresję,inne pokrewne choroby miesięcznie ok 10tys),ale było postanowione poszukamy fundacji. Będzie dobrze, w końcu mnie zaakceptują. Dnia 21 marca tego roku obchodziłam Swoje 19 urodziny,cieszyłam się że kiedy wrócę z wyjazdu z pracy to się spotkamy. W końcu pierścionek zaręczynowy już był na palcu..Dwa dni po Moich urodzinach dostałam informację,że Ł nie żyje. Rodzice jego mnie nie akceptują więc nigdy się nie dowiem czy po prostu serce nie wytrzymało brania takiej ilości leków czy było to samobójstwo. Wiem tylko,że zmarł w Swoim domu..Wczoraj minęło dwa tygodnie a Ja..nie byłam na pogrzebie(Misiek powiedział,że wszyscy mnie tam nie zaakceptują,wyrzucą ) zresztą nie byłabym nawet w stanie .

Co się dzieje? Mam myśli samobójcze,piszę listy pożegnalne,nie mam ochoty chodzić do pracy a wiem że muszę bo pracuję na umowę o dzieło gdzie wolnego wziąc nie mogę zresztą nie mam jak bo jestem aktorką w teatrzyku dziecięcym. Nie jem praktycznie nic cały dzień albo na odwrót jem za dwoje. Płaczę, mam stany lękowe(wynajmuję pokój w trzypokojowym mieszkaniu ,ale reszta pokoi jest pusta). Nie potrafię wyjść do toalety wieczorem,w dzień najpierw włączam telewizor na cały głos i Sama do Siebie mówię. Ogółem wieczorami albo puszczam głośno TV lub musykę albo wychodzę .. Czuję się winna. Nie znając przyczyny śmierci,czuję się winna że gdybym się zdecydowała szybciej,gdybym postawiła na Swoim..wiem,że jego rodzice obwiniają o to wszystko mnie. Właśnie mnie. Z jednej strony cieszyl isię,że dzięki mnie przestał pić. A z drugiej..

Nadal mieszkam z "damskim bokserem". Bije,bardzo mocno,kopie a Ja boje się odejść... nie ejsteśmy w związku,nie uprawiamy seksu,po prostu mieszkamy.. Mimo,że Ja nie chce. Matka mówi żebym poszła do nich mieszkać,ale na jej warunkach(sprawdzanie telefonów etc),ze śmierci Ł nie robi Sobie nic,olewa to jak się czuję. Wszyscy to olewają a damski bokser nawet nie wie o wszystkim.

Zostały Mi zdjęcia,pierścionek i cholerne poczucie winy,

A no i w piątek na facebooku nie żyjący Ł udostępnił link z jakiejś strony,która ma dewizę (tak się to pisze?) ,że "obudzi nawet umarłego".. Ktoś chyba próbuje mnie wykończyć psychicznie ..

Najchętniej wzięłabym garść prochów i po sprawie..

 

Pisałm,pisałam,pisałam i w cale nie czuję się lepiej :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądzę, że przede wszystkim powinnaś zająć się problemem mężczyzny, który Cię biję, pójść na policję, pójść na obdukcję, udowodnić jemu, że nie jest bezkarny i że nie ma prawa stosować wobec Ciebie przemocy fizycznej.

Poczujesz się silniejsza, jeśli mu się postawisz, poczujesz, że możesz sama siebie ochronić przed takim losem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To wiem. Akurat mam jak się wyprowadzić,stać mnie na to żeby coś na szybko wynająć. Jestem w takiej rozsypce,że nie mam siły teraz nad tym myśleć. Ktoś mnie wybrał an Swój cel chyba naprawdę bo na słynnym facebooku na profilu nie żyjącego mojego słońca znów pojawiają się nowe linki udostępnione. Zastanawiam się..gdybym tylk oJa to widziała to stwierdziłabym,że ześwirowałam ale widzi to też połowa znajomych i zaczęłam się zastanawiać..kto tak naprawdę to robi..zaczęłam nawet myśleć,że może On żyje tylk oto ukartował bo miał jakieś powazne problemy.. Tak wiem,że tak nie jest ale jakoś łatwiej byłoby Mi tą myśl przyswoić..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A są poważne przesłanki żeby myśleć że ktoś ukartował te śmierć? Nie znam sprawy jak Ty ale skoro rodzina ma tyle pieniędzy. Mniejsza o to, idź do adwokata, jeśli zaraz po pobiciu zrobisz abdukcję sprawa jest wygrana. Nie możesz się bać, żaden damski bokser nie ma prawa Cię tknąć, sam bym mu chętnie wymierzył sprawiedliwość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przesłanki? Nie wiem czy są. Ja się wykańczam psychicznie. Z jednej strony mam ksero klepsydry przed sobą,ale wiem że wydrukować klepsydrę to żaden problem. Ł był chory,jakieś długi miał. Nie wiem..a może ktoś p o prostu wie,że Ja mam konto na facebooku i chce mnie wykończyć..Nie trudno jest mnie powiązać z Nim skoro ma w cholere moich zdjęć . Strasznie Mi go brakuje...żałuje wszystkiego co zrobiłam..Co do boksera o dziwo wyprowadził się Sam,nie wiem konkretnie z jakiego powodu,ale dla mnie lepiej..Co do facebooka to raczej ktoś się włamał bo strona,z której są udostępniane linki do zombiak.pl ,który ma dewizę "Obudzi nawet umarłego"..ktoś ma to za super żart,a Ja...się wykańczam na prochach uspokajających..Najchętniej Sama bym się na drugi świat wybrała

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×