Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy czujecie wsparcie kogokolwiek?


enfren

Rekomendowane odpowiedzi

Moja matka psychicznie wykańcza wszystkich, taki charakter :evil:, nie chce mi się nawet o niej pisać :(

Najbardziej boli mnie to ,że dzieci mają do mnie pretensje , zawsze mogły na mnie liczyć, teraz nie mam sił i trudno jest im to zrozumieć.Jestem nerwowa, często się złoszczę (najbardziej na siebie). Myślę o jakimś ośrodku leczenia nerwic, odizolowałabym się od tego wszystkiego na jakiś czas. Dzisiaj to nawet nie mam sił żeby posprzątać, najchętniej to poszłabym spać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja matka psychicznie wykańcza wszystkich, taki charakter :evil:, nie chce mi się nawet o niej pisać :(

Najbardziej boli mnie to ,że dzieci mają do mnie pretensje , zawsze mogły na mnie liczyć, teraz nie mam sił i trudno jest im to zrozumieć.Jestem nerwowa, często się złoszczę (najbardziej na siebie). Myślę o jakimś ośrodku leczenia nerwic, odizolowałabym się od tego wszystkiego na jakiś czas. Dzisiaj to nawet nie mam sił żeby posprzątać, najchętniej to poszłabym spać.

O to to mam to samo. Biorę leki i chodzę na terapię DDA na razie indywidualną. Leki mnie uspokoiły ale nie otępiły. Częściej potrafie się opanować. Tylko najgorsze jest to zmęczenie ponad siły. W tym tygodniu m był w delegacji to nawet łóżka nie składałam. Dzieci jadły frytki i zupki chińskie, a ja im wytłumaczyłam ze muszę chociaż godzinkę dziennie pospać. Mam zdiagnozowaną nerwicę i stany depresyjne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gosiak71, nie obwiniaj siebie masz prawo się zle czuć a że inni tego nie rozumieją?

Dzieci powinny wiedzieć ,ze matka tak jak i one ma prawo czuć się żle i powinny Cię wspierać byc może nie nauczyłas ich tego bo napisałaś''zawsze mogły na mnie liczyć''własnie a Ty na kogos możesz jak jest żle?Pomyśl o sobie Ty jesteś wazna sama dla siebie i nie zapominaj o tym nigdy.Nie oczekujemy od otoczenia za dużo nie rozumieją bo chyba tak im łatwiej sama raczej zawsze zdana jestem na siebie nawet nie oczekuje wsparcia.Matka cóż toksyczni ludzie potrafią energię z człowieka wyciagać co dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na terapię indywidualną chodzę prawie rok, zaczęła mi pomagać ( przez ostatnie 3 tygodnie udało mi się parę barier przełamać). Moim marzeniem jest mieć parę dni dla siebie, chciałabym odpocząć, nie czuć się ciągle odpowiedzialna , taki luz psychiczny mieć przez chwilę. Czasem to mam wrażenie, że głowa mi pęknie od tego wszystkiego. Musimy się jakoś trzymać...przecież jesteśmy tak samo ważne jak inni. Zarejestrowałam się z dużymi oporami na tym forum i nie żałuję. Tutaj mogę być sobą, poczytam sobie ,popiszę...jest mi lżej na duszy :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na terapię indywidualną chodzę prawie rok, zaczęła mi pomagać ( przez ostatnie 3 tygodnie udało mi się parę barier przełamać). Moim marzeniem jest mieć parę dni dla siebie, chciałabym odpocząć, nie czuć się ciągle odpowiedzialna , taki luz psychiczny mieć przez chwilę. Czasem to mam wrażenie, że głowa mi pęknie od tego wszystkiego. Musimy się jakoś trzymać...przecież jesteśmy tak samo ważne jak inni. Zarejestrowałam się z dużymi oporami na tym forum i nie żałuję. Tutaj mogę być sobą, poczytam sobie ,popiszę...jest mi lżej na duszy :smile:

Mi też lżej. Po za tym po indywidualnej piszę pamiętnik z terapii.Swoje przemyślenia, spostrzeżenia, bo zazwyczaj dopiero na drugi dzień dopadają mnie refleksje a nie mam z kim o tym rozmawiać, zresztą nie potrafię. :bezradny: Ja staram się nie przejmowac bałaganem w domu. CZekam na wiosnę, będę wychodzić na spacery z dziećmi, zaczęlam czytać książki, gonie m. do zabawy z młodszą córką, starm sie jak mogę ale na prawdę nie mam już siły, a mój terapeuta twierdzi ze to nieprawda... ciekawe skad on to moze wiedzieć :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na terapię indywidualną chodzę prawie rok, zaczęła mi pomagać ( przez ostatnie 3 tygodnie udało mi się parę barier przełamać). Moim marzeniem jest mieć parę dni dla siebie, chciałabym odpocząć, nie czuć się ciągle odpowiedzialna , taki luz psychiczny mieć przez chwilę. Czasem to mam wrażenie, że głowa mi pęknie od tego wszystkiego. Musimy się jakoś trzymać...przecież jesteśmy tak samo ważne jak inni. Zarejestrowałam się z dużymi oporami na tym forum i nie żałuję. Tutaj mogę być sobą, poczytam sobie ,popiszę...jest mi lżej na duszy :smile:

Bardzo dobrze,staraj się doceniac swoje nawet małe sukcesy to bardzo ważne i poprawi Ci samopoczucie.Mam podobne marzenia do twoich z tym odpoczynkiem ale cóż może jakoś sie da to wygospodarować?w końcu bez nas i tak świat dalej by sie toczył,a warto się ze sobą zaprzyjaznić i opiekować się sobą dobrze.To potem procentuje na każdą dziedzine życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, jak ja bardzo Cię rozumiem, mam córki i męża ,który jest ich ojczymem. Mieszka z nami moja matka(diabeł wcielony) ,Zależy mi na prawidłowych relacjach w rodzinie ale nie mam już siły. Walczę z depresją i nerwicą samotnie. Z pewnością łatwiej i szybciej dochodziłabym do zdrowia gdyby nie ciągłe pretensje kierowane w moją stronę. Staram się jak mogę ,ostatnio nawet zrobiłam mały krok do przodu.Moja radość jednak nie trwała długo bo moja rodzina skutecznie mi skrzydła podcięła. Przecież ja i tak mam wyrzuty sumienia jeżeli chodzi o córki, wiem ,że jestem beznadziejną matką ,to ja powinnam być wsparciem dla nich a nie rozczulać się nad sobą. :(

Czyli jesteś w piekle z diabłem w roli głównej ;)

Wiesz co romumiem bo mnie też nikt nie wspierał a ciągle stawiał wymagania no i te gadki (weź się w garsć, zycie jest ciężkie, tak nie można, przesadzasz etc). Wiem natomiast bo tego doświadczyłam że jak się skupiam na swojej zmianie to działa na całą rodzinę pomimo że sie buntują (po co zmieniać to co wygodne). Nie mają wyjścia zwyczajnie tylko ja muszę to wytrzymać. Jak wytrzymam raz, drugi to przestają się buntować. Nie wierzę że jesteś beznadziejną matką już po samych postach i wglądu w siebie. Moje dziecko najpierw się martwiło a potem starało się pomóc i zrozumieć. To była pierwsza osoba która mnie zrozumiała pomimo że nie znała wszystkich moich dolegliwości i kłopotów a potem samo zapragnęło pójść do psychologa widząc moje zmiany :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję wsparcie jedynych ludzi, z którymi mam kontakt: mojej mamy, siostry i szawgra, no i małych siostrzeńców, aha i psów. :mrgreen:

super :D widzę ze się zmieniło coś bo niedawno pisałaś

Moja rodzina ma moje doły głęboko w d.....

To wielki pozytyw :great:

 

Kochana, to pierdzielona labilność nastroju, raz jest zajefajnie, a raz w sam raz do podtarcia d....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, najgorsze jest właśnie to powiedzenie "weź się w garść" albo "inni mają gorzej". Wkurza mnie to bardzo...

W tej chwili, kątem oka obserwuje jak moje córki w kuchni wzięły się za wypieki, słyszę jaką ożywioną dyskusję prowadzą :D To jest dla mnie bardzo ważne...reszta przyjdzie z czasem :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najgorsze jest właśnie to powiedzenie "weź się w garść" albo "inni mają gorzej". Wkurza mnie to bardzo...

Taaa też to ciągle słyszę z ust jednej z moich sióstr. Czuję się wtedy niezrozumiana, samotna i jeszcze bardziej beznadziejna.Do tego dodawała jeszcze ,że mam przestać głupio myśleć bo skończę jak matka w wariatkowie :?

Zerwałam z nią kontakty, nie mogę nawet udawać że ją lubię :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I ja czuję się z tym samotny. Nie powiedziałem rodzinie i znajomym o lekach, wizytach u psychoterapeuty i psychiatry. Z jednej strony miło byłoby poczuć pewne wsparcie, ale z drugiej nie chcę być traktowany z przywilejami lub jako osoba specjalna, ani tym bardziej nie chcę odczuć jakichkolwiek uszczypliwości pod tym kątem.

O tym wszystkim wie tylko dwójka moich znajomych, którzy również są zaburzeni, więc trochę rozumiemy o co w tym wszystkich chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dwie osoby na których mogę polegać, które mnie rozumieją mąż i przyjaciółka. Co prawda cała rodzina wie że chodzę na terapię i mam DDA jednak żadnego zainteresowania, nikt nie chce, nie wiem nie potrafi zaytac: a jak terapia? jak się czujesz? czy mogę jakoś pomoc? Nie wiem co o nich myśleć???

Chciałam zaznaczyć ze nie wstydzę się tego że chodzę do psychologa, nie ukrywam tego i nie jest to dla mnie problemem.

Jeśli ktoś z mojego otoczenia ma z tym problem to jego problem nie mój, psycholog, psychiatra taki sam lekarz jak i każdy inny.

Dziękuję za wsparcie Wam forumowiczom :)))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie mam zadnych przyjaciół...

 

jaga70, ja tez.. wyroslam juz z nazywania przyjaciolmi bliskich znajomych. Przyjaciel to ktos duzo wiecej . Da sie z tym zyc, Przeciez tak naprawde sami musimy sobie radzic z problemami nawet majac ludzi wokol

Ale ja nie mam nawert bliskich znajomych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też nie mam przyjaciół , mąż nie jest dla mnie wsparciem...dochodzę do wniosku , że nie nadaję się do tworzenia związku ...mam dosyć wysłuchiwania jaka to jestem beznadziejna, wredna i egoistyczna. Staram się jak mogę, czasem brakuje mi sił ...mam wrażenie , że jestem w pułapce z której nie ma wyjścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam dosyć walki o wszystkich dookoła...Najpierw walczyłam o związek, teraz walczę o relacje m. z dziećmi a zwłaszcza z synem, walczę o normalną rodzinę, nie dda... ale jestem z tym sama...I już nie mam siły. Zapisałam sie na grupową terapię bo mam nadzieję,że tam nabiorę znowu tej wiary,że warto robić to co robię...że tam zyskam wsparcie i zrozumienie..O mnie-nikt nie walczy. Więc po co się wysilać???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×