Skocz do zawartości
Nerwica.com

Świruje mi psychika po byłych.


Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem sama czasem czy wierze jeszcze w prawdziwą miłość. Miałam już kilku facetów przez których ciężko mi wierzyć w miłość, a szczególnie mój pierwszy w którym byłam zakochana po uszy od 13 do 17 roku życia. On się mną bawił(dzieciak) . potrafił jednego dnia mówić ze kocha drugiego zerwać. Byłam jedyną dziewczyną z której się nie śmiał przy znajomych i potrafił się przyznać przy każdym że mnie kocha co mu się wcześniej nie zdarzało. Był to ogólnie ciężki typ( sprawy w sądzie , pobicia , kradzieże ) . Jego mama , przyjaciele twierdzili ze się zmienił na lepsze dzięki mnie. Zaufałam ze naprawdę mnie kocha. Jednak skończyło się jak zwykle. Nie kochał i poszedł. Dawne historie ale nie w tym rzecz teraz. To wszystko co mi robił , to jak byłam 1,5 roku z jeszcze innym który sobie tak szybko odpuścił i znalazł inną zabrało mi wiarę w miłość. Mój obecny Mężczyzna :) przez to cierpi bo chociaż jestem z nim prawie rok, czasem boję się ze mu się wydaje że mnie kocha. Znajdzie inna , zakocha się albo pokłócimy się i poleci do innej. On tłumaczy ze kocha mnie i tylko mnie jednak ja twierdze że mu się tak po prostu wydaje jak moim byłym i i tak w końcu się okaże że mnie nie kocha. Czy miłość naprawdę istnieje czy jest to uczucie ulotne , chwilowe, a jak nie wyjdzie to następna i następna ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie powoli. Dlatego nie wierzę, że mnie kochał. Jeden dzień : Kocham Cię zrobie dla Ciebie wszystko, wprowadzę się do Twojego miasta. Następny dzień: Nie wiem czy Cie kocham. Nie chce Cie ranić . Nie możemy być razem . ;)) Mam cały czas lęk przed tym, że teraźniejsza "miłość" też się skończy dlatego nie potrafię być szczęśliwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam już kilku facetów przez których ciężko mi wierzyć w miłość, a szczególnie mój pierwszy w którym byłam zakochana po uszy od 13 do 17 roku życia. On się mną bawił(dzieciak) . potrafił jednego dnia mówić ze kocha drugiego zerwać.

meksykanka11, jak miałaś tyle lat to miłość z Twojej strony też nie byłą dojrzała też byłaś (dzieciak). Wywnioskowałam że masz niewiele lat więcej ok 20 więc być może jesteś w sferze poszukiwań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On tłumaczy ze kocha mnie i tylko mnie jednak ja twierdze że mu się tak po prostu wydaje jak moim byłym i i tak w końcu się okaże że mnie nie kocha. Czy miłość naprawdę istnieje czy jest to uczucie ulotne , chwilowe, a jak nie wyjdzie to następna i następna ?
Nigdy nie bedziesz miała pewności jak długo bedzie trwało jakies uczucie, nikt i nigdy Ci tego nie zgawarantuje. Jedyne co można zrobi to dbac, żeby miłość nie umarła, a Twoje wyrzuty i lęki temu nie służą a raczej szkodzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo zakochanie to nie to samo co miłość. Uczucia mogą różnie dryfować, a jednak jej nie niszczyć. Bywa że kiedy mija zakochanie to jeden z partnerów się spostrzega że jednak do siebie nie pasują. Nie każdy związek przerodzi się w wieczną miłość. Dajcie sobie czas i więcej zaufania. Nie bierzecie przecież ślubu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wydaje mi się żeby istniały dwie miłości: praktyczna i romantyczna. Raczej miłość potrafi być i praktyczna i romantyczna, a miłość która zupełnie nie przejawia się w życiu codziennym raczej była tylko zauroczeniem. Inna sprawa że nie jesteśmy doskonali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyno, wiele z nas ma straszne przejścia z byłymi , też się do tej grupy zaliczam. Dużo wycierpiałam, bardzo dużo. Musisz się od tego odciąć, bo zniszczysz swój związek, a później będziesz żałować i płakać, że zepsułaś coś fajnego i nie umiałaś się cieszyć tym co masz.

 

Mnie pomógł czas i podejście: co ma być, to będzie. Im bardziej będę podejrzliwa, im bardziej będę się doszukiwać złego, tym większe prawdopodobieństwo, że facet się w końcu wkurzy i będzie po związku. Każdy ma swój próg cierpliwości. :roll:

 

I to co najważniejsze , zmieniłam swój tok myślenia. Dawniej sobie myślałam: jak facet odejdzie, to tego nie przeżyję, nie dam sobie rady, zabiję się, muszę mu WSZYSTKO poświęcić, kajać się, pozwalać na wszystko, bo przecież to jest lepsze niż jego odejście. I co osiągnęłam tym postępowaniem? Zaczęłam być bardzo przez niego manipulowana, raniona, poniżana, bo on wiedział, że ja i tak do niego przylecę z wywieszonym jęzorem. Oczywiście związek, zakończył się a ja przypłaciłam to rozstrojem nerwowym, kolejnym...

 

Teraz jest diametralnie inaczej. Wmawiam sobie, że jestem inteligentną, ładną, towarzyską dziewczyną i nawet jeśli mój dotychczasowy związek się zakończy, to przetrwam . Będzie bolało, będę cierpieć ale dam radę! Jestem silna! I nigdy już nie pozwolę się szmacić.

 

To bardzo pomaga... Ale musisz do tego sama dojść. :roll:

 

Odetnij się od przeszłości, było minęło, nie wróci. Mnie pomogło wybaczenie wszystkich świństw jakich dopuścili się moi byli. Wybaczyłam i mam do nich kompletnie obojętny stosunek. Nie obchodzą mnie zupełnie, nie mam z nimi kontaktu ale życzę im szczęścia. ;)

Po co zadręczać się tym co było? Lepiej patrzeć na to co jest tu i teraz. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macie wszyscy racje ;) i ja dobrze o tym wiem, ale w takich chwilach jak coś się stanie nie myślę tak racjonalnie jak teraz. Zresztą zobaczyłam ostatnio jeden problem w naszym związku. Mój chłopak nie miał przede mną nikogo i nie wiem czy to przez to czy to przez jakich zupełnie inne rozumienie szczerości w związku (niż ja) jest strasznie bezpośredni i szczery do bólu. Potrafi powiedzieć, że chce iść gdzieś i woli iść tam niż się ze mną spotkać bo i tak się widujemy często albo że nie wytrzymałby jakbyśmy się widzieli 24 h na dobę albo że chociażby woli iść do domu się wyspać bo ma jutro coś niż zjeść ze mną romantyczną kolację. Twierdzi, że to jest normalne i szczere. Ja wiem, że to jest normalne bo to wszystko jest prawda i mam tak samo ale nie lepiej to przemilczeć ? powiedzieć to jakoś milej ? po co prosto z mostu walić takimi tekstami. Może jestem jakąś wariatką czy histeryczką ? Nie wiem ale słuchanie takiego czegoś non stop no mnie wyprowadza z równowagi zaczyna się kłótnia i oczywiście przeze mnie... co sądzicie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macie wszyscy racje ;) i ja dobrze o tym wiem, ale w takich chwilach jak coś się stanie nie myślę tak racjonalnie jak teraz. Zresztą zobaczyłam ostatnio jeden problem w naszym związku. Mój chłopak nie miał przede mną nikogo i nie wiem czy to przez to czy to przez jakich zupełnie inne rozumienie szczerości w związku (niż ja) jest strasznie bezpośredni i szczery do bólu. Potrafi powiedzieć, że chce iść gdzieś i woli iść tam niż się ze mną spotkać bo i tak się widujemy często albo że nie wytrzymałby jakbyśmy się widzieli 24 h na dobę albo że chociażby woli iść do domu się wyspać bo ma jutro coś niż zjeść ze mną romantyczną kolację. Twierdzi, że to jest normalne i szczere. Ja wiem, że to jest normalne bo to wszystko jest prawda i mam tak samo ale nie lepiej to przemilczeć ? powiedzieć to jakoś milej ? po co prosto z mostu walić takimi tekstami. Może jestem jakąś wariatką czy histeryczką ? Nie wiem ale słuchanie takiego czegoś non stop no mnie wyprowadza z równowagi zaczyna się kłótnia i oczywiście przeze mnie... co sądzicie ?

 

Tego typu jego teksty NIE są miłe i masz całkowite prawo czuć się urażoną. Być może jest takim właśnie typem człowieka "szczerego do bólu" ale musisz mu w takim wypadku powiedzieć, to co nam "ta prawda mnie bardzo boli, czuję się odtrącana przez ciebie,rani mnie to,itd".

 

A już tekst, że nie wytrzymał by z Tobą 24 h jest strasznie chamski. :? To jak on widzi Wasze wspólne życie? :bezradny: Pogadaj z nim, bo takie "szczerości" nie wróżą dobrze.

Znam to, od tego się u mnie zaczęło.A im dalej, tym więcej było kłótni i cierpienia. Lepiej ustal pewne sprawy za wczasu, bo później to on zacznie decydować kiedy jemu pasuje, na ile jemu pasuje oraz gdzie jemu pasuje się spotykać. A Ty będziesz się musiała dostosować ,a on rozpocznie swoje manipulacje...

 

Jak mu tak źle z Tobą i tak się męczy to niech spada na drzewo. :roll:

 

Drugostronnie też nie można zamykać nikogo w złotej klatce. Ograniczać go, czy buntować się na jego spotkania ze znajomymi. Każdy człowiek potrzebuje swojej przestrzeni . Musisz to jakoś zdrowo wypośrodkować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A już się bałam, że to ja jestem chora. Nie no cóż rozmawiałam z nim o tym najpierw mi spokojnie wytłumaczył, że przecież siedzenie ze sobą przez 24 godziny codziennie to by mogło nas zamęczyć takich oddzielonych od świata. No ok. To jest jasne. Z tą kolacją wyjaśnił, że ma gdzieś z ojcem jechać o 7 i to trochę bez sensu bo ani on ani ja się nie wyśpię nawet jakbyśmy poszli od razu spać no a było już wtedy naprawdę późno, ale on się oczywiście zasłaniał tym, że w związku trzeba być szczerym. Ogólnie z tym zamykaniem w klatce jest tak, że bardziej mnie boli sposób w jaki mi mówi, że gdzieś idzie niż sam fakt, że tam idzie. Boli mnie gdy pytam się go czy się zobaczymy w czwartek, a on na to ,że nie bo musi coś tam coś i nauki tyle i wgl i że zobaczymy się w piątek, a jak kolega go zapyta czy idzie gdzieś tam w czwartek to ten od razu, że no w sumie może czemu nie . Ja rozumiem niech idzie tylko niech mi wcześniej nie wkręca ile to on ma zajęć. Zresztą też nie dziwie mu się, ,że chce się gdzieś wyrwać bo on czasu wolnego to ma troszkę i wtedy najczęściej widzi się ze mną chyba, że tego czasu wolnego nie ma, ale ja go do tego nie zmuszam. Jednak jak chce gdzieś wyjść niech powie, że chciałby bo coś tam i wgl. Po co od razu takie wyznania... No wiadomo że woli bo mnie zobaczy pewnie za moment a z kolegami nastepnym razem pojdzie gdziez za pare tygodni. No, ale w koncu mu to wytłumaczyłam. Po jego minie i po jego zachowaniu twierdzę, że rozmowa zakończyła się sukcesem. Strasznie mu głupio było że tak robił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×