Skocz do zawartości
Nerwica.com

Błagam o pomoc... :(


klarunia

Rekomendowane odpowiedzi

Ech, muszę to komuś powiedzieć, bo czuję się okropnie :(

 

Chodzi o... ludzi. Nie wiem za bardzo, jak to opisać. Po prostu czuję się olewana odkąd tylko pamiętam. Nikogo nie interesuje kontakt ze mną :( Nie jestem w stanie uwierzyć, że może się znaleźć ktoś, komu na mnie będzie zależało. Jeżeli już udaje mi się z kimś związać, to często jest to osoba, której po prostu nie lubię, wiecie, tak z desperacji, bo nikt inny nie chce się ze mną wiązać. Ale nawet te osoby zazwyczaj mają mnie gdzieś, kiedy np kończy się rok akademicki, a zaczynają się wakacje. Nie umiem związać się z nikim, kogo lubię. Wszystkie moje związki kończą się po około roku, albo jestem całkiem sama. Mam wrażenie, że zupełnie się do tego nie nadaję, że jestem w tym beznadziejna i nie ma sposobu, żeby to zmienić. Szukałam przyczyny tego, ale dalej jej nie znam. Zastanawiałam się, czy nie mam może jakiejś wady, która innych odstrasza. Pytałam kilka osób, ale uzyskałam tylko odpowiedzi, że nie mam żadnej takiej wady... To mnie jeszcze bardziej dołuje, bo gdybym miała taką cechę, to bym przynajmniej wiedziała, co zrobić, jak się zmienić, a tak, to nie wiem nic :( Mam wrażenie, że po prostu coś mi się w środku tak jakoś "zepsuło" i przez to coś wszyscy się mną nudzą i nikt nie chce ze mną być. Czuję się jak trędowata.

 

Próbowałam być fajniejsza, zabawniejsza, milsza, bardziej przyjazna, bardziej otwarta, ale to nic nie daje :(

 

Jest z tym coraz gorzej. Od przedszkola tak się czuję, ale wtedy nie miałam na tym punkcie takiej obsesji i jakoś jeszcze w dzieciństwie mi te przyjaźnie wychodziły, choć może nie były długotrwałe... A teraz już nie wytrzymuję tego. Jest mi z tym źle i nie chce mi się przez to żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak napisałaś:

Chodzi o... ludzi. Nie wiem za bardzo, jak to opisać. Po prostu czuję się olewana odkąd tylko pamiętam. Nikogo nie interesuje kontakt ze mną :( Nie jestem w stanie uwierzyć, że może się znaleźć ktoś, komu na mnie będzie zależało.

 

Podobne przyciąga podobne. Neurotyzm przyciąga neurotyzm, osobowość ofiary przyciągnie jakiegoś kata,

a bez mądrzenia się:

Opcją na to, byś wzbudzała zainteresowanie wartościowszych ludzi, może być praca nad poczuciem własnej wartości.

Pokochaj Siebie, zaakceptuj Siebie, poświęć Sobie czas i uwagę, poczuj swą wartość a i inni wartościowi ludzie to w Tobie dostrzegą. To nie eliksir szczęścia ale statystyka. A co do słowa "związać się z kimś" to chodzi Ci o relacje równorzędnych partnerów? Będzie ciężko o dojrzały związek na studiach, ale na związkach się nie znam, więc mogę się mylić.

Zawsze i wszędzie mogę się mylić i chętnie to robię, jak widzisz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jesteś w stanie uwierzyć, że ktoś taki się znajdzie więc jak ma się znaleźć, jak inni mają w to uwierzyć, skoro wysyłasz im całą swoją osobą sygnały, że uważasz, że to nieprawdopodobne?

A jak się sama ze sobą czujesz, nie nudzisz sama siebie, Ty się sobą interesujesz? Nie olewasz się albo nie uciekasz przed tym jaka jesteś, do ludzi, w związki z desperacji, byleby się związać i odwrócić uwagę?

Próbowanie być fajniejszym nigdy nic dobrego nie da :) W ogóle próbowanie być jakimś, innym, lepszym. Za to możesz być bardziej sobą, próbować być jak najbardziej prawdziwa i szczera, bliska sobie i lubić i kochać siebie taką.

Ale nie wiem jaki masz problem psychiczny, może masz w porządku samoocenę i ja piszę od rzeczy; po prostu takie pytania mi się nasuwają i tytuł wątku nie pozwala nie odpisać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do słowa "związać się z kimś" to chodzi Ci o relacje równorzędnych partnerów?

 

Bardziej chodzi mi o to, że zawsze, kiedy pojawiam się w nowym miejscu, z nowymi ludźmi, po bardzo krótkim czasie jestem na uboczu. Są inni i ja. Oni ze sobą rozmawiają, bardzo szybko tworzą się więzy między nimi, a ja jestem do końca jak nieznajoma. Potem oni zaczynają np zapraszać się dokądś, rozmawiać bardziej otwarcie. A mnie to omija. Chodzi mi o tą łatwość wiązania się z ludźmi, i żeby ci niektórzy, których polubię nie zapominali o mnie i czasem napisali, zadzwonili, żebym miała dla nich jakieś znaczenie, a nie była tylko jak ten przechodzień na ulicy.

 

Wszyscy piszecie o miłości do siebie. Macie rację, że jest to mój problem. Ostatnio nawet wzięłam notes i spisałam w nim, czego w sobie nie lubię. Zajęło mi to kilka stron A4... Podzieliłam to na sfery życia, żeby to jakoś łatwiej ogarnąć i najwięcej wypisałam w sferze: "Relacje". Zastanawiam się jednak, czy to naprawdę może tak dużo zmienić? Czy to faktycznie ma taki wpływ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klarunia, samoocena ma NAJWIĘKSZY wpływ na jakość naszego życia. Pokochaj siebie bezwarunkowo, zaakceptuj siebie taką jaką jesteś, potem uwierz w siebie i zaufaj sobie, następnie samoocena Ci urośnie. I nie wypisuj stronami swoich wad. Dobrze jest mieć świadomość swoich cech nad którymi chciałoby się pracować, lecz dużo ważniejsza jest świadomość swoich zalet. Skup się na wypisywaniu swoich plusów w 4 sferach: wygląd, charakter, umiejętności, osiągnięcia. W tej chwili działasz jak samospełniająca się przepowiednia: masz na swój temat tak złe zdanie, że w nieuświadomiony sposób działasz przeciwko sobie. Uniezależnij swoją samoocenę od innych osób. A jak już uświadamiasz sobie swoje cechy do zmiany (nie nazywaj ich wadami, bo to subiektywne), to jednocześnie uświadamiaj sobie przeciwieństwa tych cech, czyli cechy do których chcesz dążyć i dąż do nich. Pracuj nad sobą, a będzie Ci dane. ;)

 

-- 02 lut 2013, 22:51 --

 

Próbowałam być fajniejsza, zabawniejsza, milsza, bardziej przyjazna, bardziej otwarta, ale to nic nie daje

I nie rób takich rzeczy na siłę, bo to tylko pogarsza troją frustrację. Jak UWIERZYSZ, że jesteś bardzo fajna, zabawna, miła, przyjazna, otwarta, to wtedy da to dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, nie wiem, czemu, ale czytałam Twój post z takim uśmiechem na twarzy :) Widocznie jakoś do mnie przemówił. Choć jedno wyjaśnię: Napisałam to w tym notesie, bo pomyślałam, że brakuje mi akceptacji wielu rzeczy. Takich, których nie mogę zmienić. Miało to na mnie - moim zdaniem - dobry wpływ, bo wielu tych rzeczy sobie zupełnie nie uświadamiałam. A jak je wypisałam, to o niektórych stwierdziłam, że przecież są zupełnie w porządku i przyjęłam je z miejsca. I miałam w ogóle wtedy takie uczucie spokoju. Ale zgadzam się, że przydałoby się też spisać zalety. Przed spisaniem tamtego czułam opór. Teraz też czuję opór. Szczególnie jeśli chodzi o sferę: "charakter"... Ale tym bardziej jestem ciekawa, co z tego pisania wyniknie. Dam znać, jak poszło :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×