Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to mogą być jakieś poważne zaburzenia psychiczne?


Adekwatna

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Jestem uczennicą liceum, mam 16 lat. Postanowiłam zwrócić się tutaj o poradę, ponieważ dzieje się ze mną coś dziwnego. Tzn. ja sama mam wrażenie, że coś jest nie tak, ale za chwilę uspokajam się, że to tylko ja jestem histeryczką. Mianowicie od samego dzieciństwa miewałam lęki. Bałam się niektórych pomieszczeń w domu, panicznie, nie potrafiłam wejść tam sama. Szczególnie w godzinach wieczornych. Tylko to nie był taki zwykły strach. Takiego strachu nigdy w życiu nie przeżyłam jak podczas tak zwanych przeze mnie już 'napadów'.Przeżyłam w życiu wiele mimo młodego wieku, mam pewne urazy itp.Dodajmy jeszcze, że samookaleczam się i mam myśli samobójcze, trwa to mniej więcej rok, może troszkę ponad rok. Rodzina widzi zmianę w moim zachowaniu, mama widzi że chodzę ciągle smutna i zwraca mi na to uwagę. Lubię przebywać sama, większość czasu przebywam w swoim pokoju zamknięta przed komputerem. Bardzo się denerwuję. W stresowych sytuacjach, na przykład kiedy podchodzę do tablicy na pewnej lekcji z pewnym nauczycielem który zachowuje się wobec mnie niestosownie czuję się potwornie wyalienowana, czas mi tak jakby staje w miejscu i słyszę w głowie szepty których nie jestem w stanie zrozumieć. To nie jest jedyna sytuacja w której takich rzeczy doświadczam. Również w środku nocy kiedy na przykład się obudzę i jest całkowita cisza słyszę masę szeptów. Wtedy mam atak paniki, nie potrafię się ruszyć, boję się nawet spojrzeć w inny punkt niż ten na którym zatrzymałam swój wzrok, boję się że coś mi się stanie. Widzę często w ciemności jakieś cienie, jakieś sylwetki, twarze nawet kilka razy całkiem wyraźnie. Niemożliwe jest żeby to był ktoś z domowników bo jedyna osoba która jest to za ścianą np. moja mama i wsłuchując się dokładniej słyszę ją jak chrapie ;) Ale te głosy to nie mogłoby być zniekształcone chrapanie. W takich momentach jestem przerażona, cała się trzęsę. Wczoraj znalazłam w internecie u kolegi takie nagranie

przeraziło mnie okropnie, miałam właśnie napad takiej paniki. Nie mogłam się ponownie ruszyć, tym razem światło miałam w pokoju zaświecone, zaczęłam widzieć przez mgłę, nawet klawiatura mi zwyczajnie falowała wręcz. To było przerażające, słuchając w pewnym momencie miałam ochotę rozwalić sobie głowę o coś by dalej tego nie musieć słuchać, bo to było nie do wytrzymania. Sądzę, że gdybym miała w ręku nóż to bym go sobie wbiła prosto w serce. W tamtej chwili również słyszałam jakieś głosy. Jestem tym wszystkim przerażona, to jest straszne. ! Czy coś jest ze mną nie tak? Proszę pomóżcie !

Ps: O wizycie u psychiatry nie ma mowy, nie powiem mojej mamie, bo ona by mnie wyśmiała. Dodatkowo teraz nie mogę się utożsamić z tym co wczoraj odczuwałam, jakbym to nie była ja tylko ktoś inny. Często tak mam, że rzeczywistość myli mi się z tym co sobie myślę. Proszę, powiedzcie mi, czy Wy też tak macie?

Z góry dziękuję za pomoc. !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam możliwości, zresztą boję się. Już nie jestem w stanie powiedzieć co sobie uroiłam a co naprawdę się dzieje. Ale czy to istotne?

nie rozumię? Nie masz możliwości w powiedzeniu mamie czy pójściu do psychologa? Wszystko na początku wydaje się trudne i nie do przejścia. Zrobisz pierwszy krok a potem poleci z górki. Jak sie zamkniesz w sobie to lepiej nie bedzie. Mamie napewno zalezy na Twoim szczęściu bo Cię kocha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adekwatna, uważam że powinnaś pójść do psychiatry. Koniecznie. Nie znam Cię, nie wiem jak zareagowałaby Twoja matka ale idź! To Twoje życie, nie jej. Mnie też nie było łatwo z matką, bo jest masakrycznie nadopiekuńcza. Musisz się jakoś przełamać. :smile: Jeśli Ci łatwiej to idź do pedagoga/psychologa szkolnego ale myślę że i tak powinnaś skontaktować się z lekarzem. Powodzenia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ufam pani pedagog w szkole. Jakaś dziwna jest.... Ale kiedy bym to zrobiła rodzice zrobią mi z życia piekło. U nich to nie będzie coś takiego, że będą się martwić. Oni będą biegać po domu i drzeć się, płakać, co zrobili źle. Odetną mnie od przyjaciół, świata, od wszystkiego. Będą mnie wytykali palcami zamiast pomóc. Nie pozwolą mi żyć normalnie, ciągle będą mieli do mnie pretensje o to, że jestem chora czy coś. Wiem to wszystko z autopsji jak kiedyś jedna afera się wydała. 'Procedura' była jednoznaczna. Uświadamianie mi, że jestem całym złem świata, że jestem jakaś gorsza. Może nawet nieświadomie ale tak, co ja to niby nie zrobiłam. Praktycznie zero zrozumienia, tylko to jak oni cierpią. Mnie w tym wszystkim nie ma, jestem nikim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adekwatna, myślę, że powinnaś przestać przejmować się tym, co ktoś sobie o Tobie pomyśli i skoncentrować się na tym, co jest dobre dla CIEBIE. W takim stanie, w jakim jesteś na pewno czujesz się bardzo nieszczęśliwa i to się nie zmieni, dopóki nic z tym nie zrobisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adekwatna, moja matka całymi dniami płakała, powtarzała "gdzie zrobiłam błąd?!", koszmar. Więc nie tylko Ty masz z tym problem. A co do pedagog, to w moim przypadku to się nie było jakieś specjalnie dobre rozwiązanie ale to na pewno początek czegoś. Najgorsze jest nic nierobienie moim zdaniem, bo wtedy może być jeszcze gorzej. Odwagi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adekwatna, ale co w związku z tym? masz jakies inne rozwiazanie? mozesz pisac na forum i co? prablem bedzie dalej. Mozesz nie mowic. ok tylko wlasnie co potem? to zastanów się komu mozesz powiedziec - doroslemu? Moze jakas zaufana nauczycielka? mama jakiejs kolezanki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja matka całymi dniami płakała, powtarzała "gdzie zrobiłam błąd?!"

 

A moi rodzice kompletnie nie rozumieją, czemu ja się leczę. Pewnie dlatego, że gdyby przyjęli to do wiadomości, musieliby zaakceptować to, że zrobili coś źle.

Mało kto ma takie szczęście, że rodzice są w stanie zrozumieć go i wspierać podczas leczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wiem, ale sama bez innych ludzi niestety nie potrafię sobie na pewno z tym poradzić a tych ludzi wokół mnie nie ma. Jestem nieszczęśliwa do kwadratu ale to nawet nie jest spowodowane tym co opisałam tylko nagromadzeniem wszystkich problemów a w większości samotnością, tym, że nie mam nawet komu tego wszystkiego powiedzieć. Trudno sobie może to wyobrazić ale ze strachu przed ludźmi po pewnym zdarzeniu stałam się kompletnym 'nołlajfem' i nikt z realnego środowiska nie wie o moich problemach. Może poszczególne osoby w pewnych częściach ale w większości jest to wszystko w jakiś sposób przekłamane.

Patrzę tak na to co piszecie i zastanawiam się skąd bierzecie takie pomysły jak np. 'nauczyciel'... Czy to ze mną jest coś nie tak? Nie ufam takim osobom w żadnym stopniu. A przy mamie nawet by mi to wszystko nie przeszło przez gardło, nawet nie wiem jak miałabym to wszystko zacząć mówić, czy nie wiem, choćby pisać.

L.E. racja, mało kto. Ale moim zdaniem jest to konieczne, szczególnie jeśli przyjaciele mają dosłownie 'w dupie' Twoje problemy, nie masz chłopaka ani nawet z kim porozmawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też się dziwię, że radzicie powiedzieć mamie. Niektórym rodzicom się nie da mówić takich rzeczy i na pewno o tym wiecie. Ja bym nie mówiła mamie. Wiesz, głupio też powiedzieć pierwszemu, lepszemu nauczycielowi, ale może jest jednak taki, któremu można? Ja bym znalazła osobę, która na pewno nie powie tego moim rodzicom, ale wyśle mnie do psychiatry. Musi być w Twoim otoczeniu taka osoba. Nikt nie jest samotną wyspą. Może znasz jakiegoś księdza, któremu można coś takiego powiedzieć? czasem przy kościołach są poradnie tego typu. Albo może okaże się, że ktoś, komu powiesz zna kogoś kto zna kogoś, kto ma kontakt z jakimś psychiatrą, który mógłby pomóc. Wiesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dokładnie klarunia. Mam nauczyciela którego lubię, któremu ufam ale boję się, że po prostu się mylę. Że to wykorzysta ponieważ nie jest to normalna relacja. A tak oprócz Niego to nie mam żadnego zaufanego nauczyciela. Jestem raczej 'szarą myszką' na żadnym przedmiocie się nie wyróżniam. Dodatkowo sprawę komplikuje wg mnie to, że jest to nauczyciel a nie nauczycielka. Może doszukuję się drugiego dna ale uważam, że łapanie ucznia za rękę albo droczenie się akurat z nim kiedy z innymi się postępuje normalnie nie jest poprawnym zachowaniem.

Jednym rozwiązaniem mogłaby być też moja koleżanka, której ufam. Wiem że ona nikomu nie powie, trochę w sumie martwi się o mnie bo wie o sprawie z tym nauczycielem. Tylko że ona mnie ma za histeryczkę mimo wszystko i że 'przesadzam'. Boję się, że w tym przypadku też by tak się zachowała. Niby jej przyjaciółka miała anoreksję, cięła się i ona próbowała ją z tego wyciągnąć (nie wiem czy jej się udało, to był dla niej ciężki temat, nie pytałam.) ale i tak się boję, że odsunie się ode mnie.

O księdzu nie ma również mowy, nie ufam żadnemu od kiedy jeden ksiądz w naszej parafii został przyłapany na pedofilii. (nie brałam w tym udziału.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adekwatna, jesteś niepełnoletnia, masz 16 lat, więc sama na własną rękę do psychiatry na pewno udać się nie możesz. Musi być z Tobą rodzic/opiekun prawny. Pomoc jest jednak Tobie niezbędna i słusznie napisali wcześniej forumowicze, że lepiej zacząć działać niż nic nie robić. Problemy same się nie rozwiążą, a u Ciebie niepokojących objawów jest wiele - samotność, smutek, przygnębienie, myśli samobójcze, lęki, samookaleczanie się, problemy ze snem, słyszenie szeptów itp. Sporo tego... Myślę, że nawet, jeśli boisz się zaufać, to jednak powinnaś powiedzieć komuś dorosłemu o swoich problemach. Nie możesz zamiatać ich pod dywan i udawać, że wszystko jest OK. Problemy będą się tylko nawarstwiać. Osobiście, zachęcałabym Cię do spokojnej rozmowy z mamą. Poproś ją o dyskrecję. Myślę, że Twojej mamie zależy na Twoim szczęściu i zdrowiu, a jej "panikowanie" bierze się właśnie z tego, że się o Ciebie martwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wiem, ale sama bez innych ludzi niestety nie potrafię sobie na pewno z tym poradzić a tych ludzi wokół mnie nie ma. Jestem nieszczęśliwa do kwadratu ale to nawet nie jest spowodowane tym co opisałam tylko nagromadzeniem wszystkich problemów a w większości samotnością, tym, że nie mam nawet komu tego wszystkiego powiedzieć. Trudno sobie może to wyobrazić ale ze strachu przed ludźmi po pewnym zdarzeniu stałam się kompletnym 'nołlajfem' i nikt z realnego środowiska nie wie o moich problemach. Może poszczególne osoby w pewnych częściach ale w większości jest to wszystko w jakiś sposób przekłamane.

Patrzę tak na to co piszecie i zastanawiam się skąd bierzecie takie pomysły jak np. 'nauczyciel'... Czy to ze mną jest coś nie tak? Nie ufam takim osobom w żadnym stopniu. A przy mamie nawet by mi to wszystko nie przeszło przez gardło, nawet nie wiem jak miałabym to wszystko zacząć mówić, czy nie wiem, choćby pisać.

L.E. racja, mało kto. Ale moim zdaniem jest to konieczne, szczególnie jeśli przyjaciele mają dosłownie 'w dupie' Twoje problemy, nie masz chłopaka ani nawet z kim porozmawiać.

 

o kurde... sorry -nauczyciel. Normalnie moze przyjsc do głowy - niektorzy nauczyciele sa naprawde w porządku (ja swoich lubiłam), a n-l tez człowiek i uczucia ma. To nie tylko "gnidy". albo inaczej, czesto pod plaszczem "mendy" jest naprawde ludzka twarz i pomoga ci ze szczerego serca. Ale jak nikomu nie ufasz, to faktycznie masz problem. Albo sie przelamiesz i bedzie lzej. powiesz komus... komukolwiek, albo bedzie ci sie kisic, nawarstwiac, az w koncu rzeczywiscie sfiksujesz. Nie to nie grośba, a tak moze byc.

 

W razie czego moze jakis psycholog online?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Postanowiłam, że dziś tu wejdę i napiszę, jak to się dalej w moim przypadku potoczyło i może to się komuś kiedyś przyda. (mam taką nadzieję)

Wracając - męczyłam się ze wszystkim jeszcze rok. Do tego nie tylko się cięłam, ale zaczęłam się też głodzić i potwornie podupadłam na zdrowiu. Miałam lepszy okres, ale on minął i zniszczył mnie jeszcze bardziej. Upadek bolał. Dziś zostałam bez większych uczuć, jakby z pustką, jakby wszystko co się dzieje nie działo się tu i teraz tylko jakby za taką szklaną szybą, wszystko pędzi aż idzie zwariować a ja nad tym nie panuję. Myśli samobójcze nasiliły się i jedyne co mnie przed samobójstwem powstrzymywało było w międzyczasie przekonanie, że cytuję swoje myśli i odczucia ''Jestem kimś wyjątkowym i mogę zmienić świat. Muszę żyć bo ktoś musi wymierzyć sprawiedliwość.'' Na początku stycznia przestałam sobie radzić z tym wszystkim i poprosiłam mamę żeby zapisała mnie jednak na terapię, jak poleciła psycholog u której wcześniej byłam parę razy. Terapeutka z moich wypowiedzi wywnioskowała, że musi mnie skierować do psychiatry, bo prawdopodobnie będzie potrzebna farmakoterapia. Poszłam, psychiatra przepisał mi Lerivon, na lęki i na depresję ale zupełnie to nie działało. Na początku nie czułam różnicy, może lekkie polepszenie ale to trwało jeden dzień, więc musiało być tylko placebem. Później wręcz nasiliły mi się lęki, zaczęłam być agresywna i cięłam się jeszcze bardziej. Przez te nasilone lęki ostawiłam leki i we wtorek mam mieć przepisane jakieś inne, ale się boję. Przedwczoraj stało się coś dziwnego. Nie dość, że nie mogę wychodzić z domu przez lęki bo się panicznie boję, to chyba zaczęłam słyszeć głosy. Były to głosy moich znajomych, śmiały się, komentowały to co robię, wtrącały się w moje własne myśli i słyszałam je bardzo wyraźnie momentami. Wystraszyłam się ich, ale uznałam, że nie będę się nimi przejmować, bo pewnie tylko mi się wydaje. Ale one nie przeszły. Wczoraj wieczorem znowu je słyszałam, potem dzisiaj w kościele i właściwie to pojawiają się coraz częściej. Za każdym razem nie panuję nad nimi i przerażają mnie. Przepraszam, że się Wam tu tak wyżalam ale to mnie naprawdę mocno przeraziło. W pewnym momencie wczoraj jakiś męski głos mówił mi rzeczy typu cyt ''Siła świata jest w Tobie''. Zastanawiałam się co to w ogóle miało znaczyć, no i było obce. Czy jest możliwe żeby wystąpiło coś takiego po odstawieniu leku? Boję się powiedzieć o tym psychiatrze, w ogóle odnoszę wrażenie, że nie tylko on ale i wszyscy nie wierzą mi a wręcz uważają mnie za przewrażliwioną głupią małolatę która wszystko zmyśla, albo że mnie nienawidzą. Uczucie to tylko narasta i ciągle czuję się prześladowana, mam wrażenie, że ktoś na mnie patrzy, że wszyscy słyszą moje myśli i mnie tu nie chcą. Boję się psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adekwatna, uważam, że powinnaś wspomnieć psychiatrze o swoich objawach, głosach, które słyszysz. Rozumiem, że się boisz, że możesz mieć obawy, czy inni traktują Cię poważnie, ale lekarz musi Cię wysłuchać i wziąć pod uwagę każdą ewentualność. Życzę Ci dużo siły, odwagi i powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×