Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pewnego razu po imprezie.


prysznic13

Rekomendowane odpowiedzi

Sorry wiem, że powinienem tutaj to umieścić a nie robić bałagan na forum tak myśle przynajmniej. Jestem tutaj nowy i dopiero wchodzę na te forum. Pewnego razu po imprezie ( 2 dni ćpania amfetaminy, chlania , piątek- sobota) wcześniej od czasu do czasu zapaliłem trawe i waliłem po nosie. W niedziele wróciłem do domu położyłem się spać i jak to po imprezie poszliśmy pogadać wieczorem, niestety wtedy to wszystko się zaczeło. Było strasznie atak paniki, wróciłem do domu serce waliło, ciązko się oddychało w głowie niepokój myslalem, ze umieram modliłem się o siebie po jakis 2 godz wszystko ustąpiło, połozylem sie spac aby nastepnego dnia doświadczyć czegoś podobnego. Po okolo 3 tyg wybrałem się do psychiatry dostałem leki promazin jelfa i lorafen. Cały czas rozmawiam z psychologiem została mi zmniejszona dawka lorafenu ( mam brac co 2 dzien , a promazin codziennie na noc). oprócz tego biore Omega 3, Mg B6, Witaminy z B kompleks plus Vita miner. Od tego czasu nie ruszam alkoholu i narkotyków a minęło już 3 miesiące

Przebieg i objawy:

1- tydzien lękki niepokój, 2- tydzien bolała mnie cały czas glowa, 3- tydzien wszystko wróciło i zdecydowałem się na wizyte u psychiatry.

Miewam lęki, myśli samobójcze, stany depresyjne, klucha w gardle pani psychiatra powiedziała, ze to skutki po narkotykach. Codziennie modle się o siebie i bliskich. Chciałbym wyjść z tego stanu, żeby wydarzył się jakiś cud, mam dopiero 20 lat i całe życie przede mną.

Może ktoś miał podobną historie?, albo wie jak pomóc w takiej sytuacji ? i ile takie coś może potrwać ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałbym wyjść z tego stanu, żeby wydarzył się jakiś cud, mam dopiero 20 lat i całe życie przede mną.

Może ktoś miał podobną historie?, albo wie jak pomóc w takiej sytuacji ? i ile takie coś może potrwać ?

Gratuluję :great: Sam sobie zje**ałeś zdrowie. Nie pałam wielką sympatią do ludzi, którzy z własnej nieprzymuszonej woli się w taki stan wprowadzili, bo większość ludzi tutaj, którzy mają podobne objawy, muszą się leczyć nie z własnej winy, z powodu błędów kogoś innego i muszą często płacić za to wielką cenę.

 

Co można z tym zrobić? To co wszyscy inni, psychiatra i leki. Jeśli wcześniej nie miałeś nigdy takich objawów to prawdopodobnie przyczyna nie jest psychologiczna i terapia niewiele pomoże, ale na terapii się nie zmam, może ktoś ma inne zdanie. Z doświadczenia wiem, że takie objawy gdy pojawią się raz mogą męczyć (i nawet pogłębiać się) przez całe lata. Bo nikt jeszcze nie wymyślił skutecznej metody postępowania z czymś takim. Większość metod (leki, terapia) pomagają w niewielkim stopniu i jest to rozłożone w czasie wielu miesięcy, lat.

 

Na początek, dobra rada, przyzwyczaj się. Jak będziesz z tym walczył/tłumił to jeszcze sobie zaszkodzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem ja nie mam do nikogo o to pretensji co mnie spotkało wiem co robiłem, że narkotyki to zagrożenie dla zdrowia i zycia tylko uświadomiłem sobie to dopiero po tym co się stało. Wiem, że też chcem pomagać ludzią, którzy potrzebują jakiejkolwiek pomocy po tej całej sytuacji, ale dzięki za rade.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie stresujcie chłopaka. Czy wy myślicie, że po wzmacniacze sięgają tylko "banany" lub znudzone dzieciaki? Najczęściej za każdym używającym kryje się barwna historia na przykład wynikająca

z powodu błędów kogoś innego i muszą często płacić za to wielką cenę

Nie znacie historii życia Prysznica więc nie oceniajcie ludzie!

 

. Jeśli wcześniej nie miałeś nigdy takich objawów to prawdopodobnie przyczyna nie jest psychologiczna i terapia niewiele pomoże

 

Siddhi u każdego z nas kiedyś nie było żadnych objawów, a mimo to mamy swoje zaburzenia? Przyczyna może być jak najbardziej psychologiczna i dopiero regularna feta plus alkohol i trawa wywaliły problemy lękowe Prysznica na wierzch. Nie wpędzajcie go w zbędne poczucie winy, bo to już teraz nie ma żadnego znaczenia.

 

Prysznic

na pewno musisz zapomnieć na dłuuuugo (znaczy na zawsze) o amfetaminie, unikaj zielonego (też potrafi wyciągać na wierzch lęki i fobie). Co do alkoholu... To zależy jak się będziesz po nim czuł, ale na pewno przez najbliższy okres nic nie pij, a jak już to sporadycznie bez uchlewania się. Zresztą bez alkoholu można żyć i jeżeli byłbyś w stanie sobie to odpuścić to zawsze jest to na plus (bądźmy jednak realistami :D )

Byłeś u lekarza psychiatry, dostałeś leki to pozostań z lekarzem w kontakcie. Psycholog też nie zaszkodzi - będziesz miał z kim pogadać... wiem, wiem kumple, ale z psychologiem to jednak inaczej trochę.

Nie wpędzaj się w nadmierne poczucie winy, bo to co było to było i się nie odstanie. Z czasem, o ile będziesz postępował w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem, wrócisz do względnej równowagi...

 

Basen bardzo pomaga w szarej codzienności czy tam jakieś inne aktywności. Masz jakieś hobby? Dziewczynę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Basen bardzo pomaga w szarej codzienności czy tam jakieś inne aktywności. Masz jakieś hobby? Dziewczynę?

 

Co do narkotyków i alkoholu to już nigdy tego nie ruszę !!!

Boksuje troche, biegam, kopie piłkę a co do dziewczyny to aktualnie nie mam, ale poznałem dawno już pewną osobę i uświadomiłem sobie teraz, że jest dla mnie kimś ważnym.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

prysznic13, nie znam całej historii, podobnie jak nikt tutaj, ale powiem Ci, jak to wygląda z mojej perspektywy.

Czasem jest tak, że bardzo długo można funkcjonować względnie normalnie, bez większych lęków i problemów. Ale tak na prawdę one tylko czekają na bodziec, żeby się pojawić. I jeśli już raz się jakiś objaw pojawi to jest większa szansa, że pojawi się znowu. Głównie przez to, że się go boisz. A im bardziej boisz się ataku paniki, tym większa szansa, że się on pojawi.

U mnie takim bodźcem był wypadek samochodowy. Nerwicę miałam zawsze, ale wiele rzeczy tak na prawdę po tym wyszło na wierzch.

Z narkotykami nigdy nie miałam zbyt dużo do czynienia, kilka razy paliłam trawę. Skończyłam właśnie wtedy, gdy zaczęły się ataki. Oczywiście zapalenie wywołało u mnie mega atak i przez dobrą godzinę miałam wrażenie, że jednocześnie się uduszę i ugotuję. Od tego czasu już nie paliłam (w sensie trawy).

Alkohol to trochę inna sprawa. Myślę, że jak wrócisz do normy to spokojnie będziesz mógł sobie czasem coś wypić.

 

A jeśli chodzi o leczenie to ja polecam Ci przede wszystkim terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy wy myślicie, że po wzmacniacze sięgają tylko "banany" lub znudzone dzieciaki? Najczęściej za każdym używającym kryje się barwna historia

Jestem pewny że wszystkie ćpuny (i pijaki w sumie, hej ho :) ) są bardzo usprawiedliwieni że ćpają i chleją. Strasznie im współczuję :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mushroom :

Wszystkie ćpuny i pijaki jak ty to pięknie nazwałeś ( nie jestem ćpunem żadnym, ale wiem jak to nie którzy widzą lecz nie mam o to pretensji). Zanim coś takiego napiszesz to przemyśl to najpierw, bo może nie których naprawde zmusiła do tego ciężka sytuacja życiowa do takiego wyboru a może przypadkiem sięgneli tego co nie trzeba. Także jeżeli tak nam bardzo współczujesz to cieszę się i życzę CI jak najlepiej w życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E. .

Co mnie do tego skłoniło?. Zawsze sobie mówiłem od małego, że nigdy nie ruszę narkotyków a stało się inaczej. Trawe zapaliłem w 1 klasie technikum a co mnie skłoniło ciekawość pewnie. A amfetamine spróbowałem rok pózniej na wakacjach podczas picia alkoholu poczęstował mnie kolega walnij sobie zobaczysz jak to jest, ale nikt mnie przecież do niczego nie zmuszał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

prysznic13, bystry facet jesteś, chociaż zachowałeś się głupio.

Może i Twój stan to Twoja wina, a może coś takiego by się pojawiło i tak...

Mocno obstawiałabym na tą drugą opcję.

 

Czy wcześniej miałeś jakieś problemy ze sobą? Stany depresyjne? Lęki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E.

Nigdy w życiu nie miałem żadnych problemów ze sobą stanów depresyjnych, lęków. Ja myślę, że to moja wina i nie mogę mieć do nikogo pretensji bo sam to świadomie robiłem. Szkoda, że dopiero po tych wydarzeniach przejrzałem na oczy i tak naprawde do mnie dotarło jakiego syfu mogłem narobić i ile mogłem stracić w życiu. Mam nadzieję, że kiedyś wyjdę z tego, ale wiem też że muszę się uzbroić w cierpliwość i to potrwa. A z psychologiem rozmawiam co tydzień ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może macie racje, wyszło trochę zbyt ostro. Mój komentarz miał być trochę w tonie pouczającym, trochę jako wyładowanie własnych frustracji związanych z tym, że ja wyboru wielkiego nie miałem, żeby uniknąć problemów nerwowych. Jak widać prysznicowi mój post w żaden sposób nie zaszkodził i wie o co chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez bralem w nosek troszke i palilem trawe ale to juz nie troszke i co moge powiedziec dlaczego to robilem bo bylo nudno kumple to robili to i ja robilem.Ale nie pale juz dobry rok no bylo kilka epizodow ze znowu zapalilem z 4-5 ale zalowalem ze to zrobilem i nie pale od ostatniego razu juz z pol roku ale licze rok ;) bez palenia bo wczesniej dzien w dzien w tamte wakacje to bylo sniadanie obiad i kolacja a od czasu do czasu byl tez i nosek i ofc alkohol.Teraz ani nie pije ani nie biore w kinol ani nie pale ziolka zostaly mi tylko nieszczesne fajki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

prysznic13, Witaj!

 

Myślę, że branie amfetaminy było zapalnikiem dzisiejszych Twoich problemów i trudności.

Ataki paniki to nic innego jak nieświadomy lęk.

Odradzałabym bazowanie tylko na lekach. Oczywiście, że mogą poprawić jakość Twojego funkcjonowania, jednak skłoniłabym się bardziej w kierunku psychoterapii.

Zastanawiające jest jak bardzo ulegasz wpływom.

Umiesz podejmować decyzje w pojedynkę? Czy starasz się sprostać środowisku, w którym przebywasz? Mam na myśli relacje z innymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

*Monika* . Fakt amfetamina mogła to wszystko zapoczątkować i pewnie tak było, ale to już przeszłość i nigdy nie wróce do narkotyków.Korzystam z psychoterapi, która naprawde pomaga i pokazała mi jak piękny jest świat :). Biore także leki od psychiatry, które w jakis sposób pewnie pomagają mi. Ostatnio dostałem książkę którą otrzymałem od swojego psychologa i myśle, że to był strzał w 10. Po przeczytaniu książki cały czas uczę się prowadzić ze sobą dialog wewnętrzny w trudnych sytuacjach gdy dopadają mnie ataki. Wczoraj np dzięki takiemu dialogowi wytrwałem całą mszę w kościele a czułem się słabo, ciężkie nogi a czasami obraz rozmazywał mi się przed oczami, byłem z siebie zadowolony, że udało mi się :). A ostatnio nawet w sklepie na zakupach z kolegami czułem się fatalnie myślałem, że zaraz zemdleje to kolega zaproponował czy wyjdziemy przed sklep bo nie chciało mu się stać :). Zaczełem częściej wychodzić z domu nawet gdy nie czuje się zbyt dobrze, ostatnio samemu spaceruje, biegam. Książka pokazała mi jak inni ludzie radzili sobie w napadach paniki i jak ja mogę sobie z nimi radzić, oczywiście nie zawsze może mi to jeszcze wyjdzie, ale napewno nabrałem pewności siebie po przeczytaniu. Wiem też im więcej czasu sobie dam tym szybciej wyzdrowieje. I zdaje sobie sprawe, że mogą być nawroty choroby, ale nigdy nie wróce do początku tego wszystkiego. Mam wspaniałego psychologa gorzej z psychiatrą :). I dziękuje naprawde każdego dnia Bogu, że czuwa nade mną i mnie wysłuchuje :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam cie najpierw chcem powiedziec ze wspólczuje, ja tez bralem dragi, aktualnie mam depresje i tez nie widze dla siebie przyszlosci, to normalne w tej chorobie, nie wierzysz ze da sie z niej wyjsc, ja mialem tak zjadlem troche fety i nic mi nie bylo a 3 miesiace pozniej dostalem depresji, mialem w tym czasie mnóstwo stresu

i sam nie wiem czy mój stan w którym sie znalazlem jest wina amfetaminy, psychiatra twierdzi ze tak, a ja

nie do konca sie z tym zgadzam,ale mniejsza o to, co do twojej sytuacji to napewno ci przejdzie pytanie tylko kiedy i tu jest wlasnie szkopól nikt ci tego nie powie, byc moze uszkodziles sobie baniak a moze i tak bys zachorowal na jakies tam zaburzenie, dla pocieszenia powiem ci ze znam wielu ludzi którzy wychodzili ze schizofreni depresji nerwic itd. takze masz duze szanse. pzdr i zycze zdrowia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×