Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mąż podniósł na mnie rękę...


Rekomendowane odpowiedzi

Jesteśmy małżeństwem niecałe dwa lata. Mało się znaliśmy przed ślubem. Zaszłam w ciążę i wzięliśmy ślub. Teraz jest śliczna i kochana Hania. Nie umie sobie poradzić z życiem codziennym z moim mężem. Od kiedy jesteśmy małżeństwem ciągle się kłócimy, ciągle jest coś nie tak. Rok temu, pobił mnie pierwszy raz. Stwierdził po wszystkim ze to moja wina bo go sprowokowałam, bo z pijanym się nie kłóci. Wyszydzał i wyśmiewał wtedy mojego ojca. Na weselu mojej rodzonej siostry powtórzyło się to po raz drugi. Wyzwał mnie przy całej rodzinie że jestem kurwą. A dlaczego? Bo zatańczyłam więcej niż trzy tańce z kimś innym niż on. Nie radzę sobie już z tym wszystkim... nie mam z kim porozmawiać. Ciągle podejrzewa mnie o zdrady, ciągle jestem zakłamaną kurwą, manipulantką, wszystko co złe to moja wina. Są momenty, że przeprasza, że chce dobrze. Ale to na krótko. Do jego rodziny jeździmy razem, do mojej muszę jeździć sama. Gdy jest źle umawia się z kolegami a ja zostaję sama w domu z dzieckiem. Twierdzi że nikt mnie nie lubi, że nie mam przyjaciół dlatego on ma z kim wyjść a ja nie. A ja tu w tym mieście nie znam nikogo. On tu się wychował, a ja nie mam tu znajomych. oprócz jego znajomych. Twierdzi, ze nie mam pasji, i nie wiem co to jest... itp. Mam jeszcze nadzieję że sie wszystko ułoży. Ale jestem ciągle sama i nie daję już rady. Nie jestem juz tą samą dziewczyną co dwa lata temu...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiaania, najgorsze co możesz zrobić, to myśleć, że facet się dla Ciebie zmieni. Poza tym, on Cię ewidentnie nie szanuje. Piszesz, o ciągłych kłótniach, o tym, że już 2 razy Cię pobił - to nie są przelewki, a Ty musisz myśleć także o córce. Wg mnie powinnaś odejść, póki jeszcze masz siłę, bo potem będzie coraz gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie jest podniesienie ręki, tylko regularna przemoc i zastraszanie - to się prosi o interwencję policji i założenie niebieskiej karty

"Mam jeszcze nadzieję że sie wszystko ułoży." - nic się nie ułoży, będzie coraz gorzej i trudniej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z tymi opiniami powyzej uderzył raz uderzy drugi,trzeci nie licz ze sie zmieni chron siebie i dziecko jestes odpowiedzialna za ta mała istotke

by wzrastala w poczuciu milosci,a nie strachu i braku poczucia bezpieczenstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiaania, podtrzymuję swoje zdanie i poprzedników. Wydaje mi się, że jedynie ogromna chęć zmiany z jego strony mogłaby coś uratować. Ale to nie miałyby być puste słowa, a działanie. W przeciwnym wypadku uciekaj jeśli nie dla siebie, to dla córeczki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiaania kazdemu łatwo oceniac i mowic co masz zrobic tylko nikt niejest w tej sytuacji co ty kazdy na twoim miejscu moim zdaniem postepowal by tak jak ty ja tez mialam problemy mezem dzis moge powiedziec ze jest ok dogadujemy sie niepozwalaj mu pic i porozmawiaj z nim po trzezwemu co cie boli co cie meczy powiem mu ze ci jest ciezko powiedz mu ze macie dziecko i ono zasługuje na szczescie a mowilas mu ze odejdziesz od niego jak tak dalej bedzie robił?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiaania aby się ułożyło, on musiałby w ogóle zauważyć problem, poczuć wstyd z powodu tego co robi i pójść po pomoc. On. nie Ty. i tutaj Cię zmartwię... tylko 1% przemocowców wychodzi z tego :/

masz córeczkę. naprawdę chcesz, aby patrzała na takie relacje między rodzicami? im dłużej tkwi się w takich relacjach tym trudniej się z nich wyplątać i zerwać z nimi. to tzw. współuzależnienie. wiele z nas tutaj to przechodziły. każda historia jest inna ale myślę, że każda z nas może Ci powiedzieć jedno - najlepsze co możesz zrobić dla siebie, dziecka i męża to wycofać się z takiego związku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odetnij się od niego, zanim atmosfera w domu (i jego "relacje" z Tobą) zniszczą psychicznie Wasze dziecko.

Zaraz będzie dostrzegać co się dzieje... Pamiętaj, że jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie.

A na pewno nie chcesz skrzywdzić tej małej kochanej istotki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×