Skocz do zawartości
Nerwica.com

spieprzyć komuś część życia czy nie?


Rekomendowane odpowiedzi

Żeby nie było to piję od paru godzin ;)

No i żeby nie było to rozsądek mówi o daniu spokoju

i żeby nie było to wiem co napiszecie ;)

Jakieś szaleństwo mnie ogarnia, to że piszę publicznie na forum to znak że duże. Wiem, że nie dam rady ale kusi. Zaczyna mi doskwierać brak normalnego życia. Jak tak myślę to wystarczyłoby siąść gdzieś na krzesełku w kuchni (taka wizja) i popatrzyć na życie normalnej rodzinki, kobiety krzątającej się "koło garów" i dzieciaków wciąż czegoś chcących.

No ale wiem też, że mogę nie dać rady, jak jest OK to jest OK ale jak mi się włączy problemator to zawiodę, będę musiał odejść gdzieś obok lub całkiem.

No i nie bardzo wiem czy zostawić to sobie "na zapas" bo jak mam w memory opcje to jakoś mi lepiej, czy próbować działać i dostać kosza albo co gorsza nie dostać i zawieść finalnie.

No a fakty są takie, że znam kogoś z naprawdę małymi dziećmi, ona jest w praktycznie moim wieku, typie i jakiejś "więzi".

Zresztą jak mnie już pozna to pewnie po 2 spotkaniach mi "podziękuje" (jakiś czas tak mam)

Próbować i zawieść ( być zawiedzionym) czy dać sobie spokój i żałować ? To spory obowiązek a ja wizję swojego życia mam całkowicie ciemną.

Aaa no i co do sylwestrowego zlotu (to dla tych w temacie) to to nie ma nic wspólnego z tamtym tematem. Jest jeszcze ktoś inny.

Jestem mistrzem w komplikowaniu życia sobie i innym i chyba jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby nie było to piję od paru godzin ;)

No i żeby nie było to rozsądek mówi o daniu spokoju

i żeby nie było to wiem co napiszecie ;)

Jakieś szaleństwo mnie ogarnia, to że piszę publicznie na forum to znak że duże. Wiem, że nie dam rady ale kusi. Zaczyna mi doskwierać brak normalnego życia. Jak tak myślę to wystarczyłoby siąść gdzieś na krzesełku w kuchni (taka wizja) i popatrzyć na życie normalnej rodzinki, kobiety krzątającej się "koło garów" i dzieciaków wciąż czegoś chcących.

No ale wiem też, że mogę nie dać rady, jak jest OK to jest OK ale jak mi się włączy problemator to zawiodę, będę musiał odejść gdzieś obok lub całkiem.

No i nie bardzo wiem czy zostawić to sobie "na zapas" bo jak mam w memory opcje to jakoś mi lepiej, czy próbować działać i dostać kosza albo co gorsza nie dostać i zawieść finalnie.

No a fakty są takie, że znam kogoś z naprawdę małymi dziećmi, ona jest w praktycznie moim wieku, typie i jakiejś "więzi".

Zresztą jak mnie już pozna to pewnie po 2 spotkaniach mi "podziękuje" (jakiś czas tak mam)

Próbować i zawieść ( być zawiedzionym) czy dać sobie spokój i żałować ? To spory obowiązek a ja wizję swojego życia mam całkowicie ciemną.

Aaa no i co do sylwestrowego zlotu (to dla tych w temacie) to to nie ma nic wspólnego z tamtym tematem. Jest jeszcze ktoś inny.

Jestem mistrzem w komplikowaniu życia sobie i innym i chyba jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. :(

 

Nad czym się tu zastanawiać? Podbijaj chłopie.

ps. jak się nastawiasz, że po 2ch spotkaniach kopnie Cię dupę to tak zrobi, jak się nastawisz, że będzie zajebiście to już masz premię na wstępie za wyluzowane podejście i będzie dobrze. Wiesz co robić;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

stracony, jak dla mnie 2 wyjścia: jak pojawi się "problemator" to nie odejdziesz tylko postarasz sie rozwikłać sytuacje w inny sposób

lub nie angażujesz się wcale w tą znajomość. Tu chodzi mi głównie o dzieciaki, one się przywiązują. Dorosły zrozumie, że nic na stałe i możesz w pewnym momencie zniknąć, one nie zrozumieją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiolu, o co spytać? Czy mogę pojawić się w jej życiu i jak już będę to się okaże, że się nie nadaję to czy będzie bardzo nieszczęśliwa z tego powodu? Już słyszałem, że zmarnowałem mojej ex kawał życia i to boli najbardziej bo przecież tego nie chciałem i nie robiłem tego z premedytacją.

Zresztą jak zwykle się nakręcam, myślę co będzie jak będzie a przecież nic z tego może nie być bo zwyczajnie usłyszę "nie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hym, ciekawe podejście ma tu kolega. zajmujące. jeśli będzie Ci na kimś zależeć to mu nie spieprzysz życia ew. ten ktoś sam sobie zrobi kuku, jak Twoja żona, która to twierdzi, że jej coś zmarnowałeś. to przykre, że ludzie koncentrują się tylko na tym, co złego doświadczyli. i Tobie polecam też zastanowienie się, czy jednak czegoś dobrego jednak na tym świecie nie wyrządziłeś ;) nie ma ludzi idealnych i nigdy nie zrobisz tak, że wszystkim będzie dobrze. ale jeśli z góry zakładasz, że spieprzysz coś tej dziewczynie z DZIEĆMI - to won od niej i DZIECI, bo dzieci tez to dotknie. ale dlaczego z góry zakładasz, że to nastąpi? najwyraźniej wcale Ci na lasce tak nie zależy.

 

-- 02 lis 2012, 23:52 --

 

ach, po nie w czasie natchnęło mnie, że Ty możesz sobie po prostu zostawiać furtkę, gdyby Ci się znudziło... :roll: wówczas powiesz jej - sory, uprzedzałem, sama sobie jesteś winna... ale Twojego poczucia winy to niestety i tak nie uciszy :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na tym forum podążam w kierunku samozbanowania :hide:

Niepotrzebnie wylewam swoje wątpliwości i zadaję pytania, na które sam znam odpowiedzi. Doskonale wiem jak powinno wszystko wyglądać tylko wiedza w zderzeniu z moimi możliwościami stawia wszystko pod znakiem zapytania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×