Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy da się wytrzymać ze mną w związku? Pomóżcie ocenić sytua


ewelina1992

Rekomendowane odpowiedzi

Poznaliśmy się lat temu wiele i od razu staliśmy parą.

Wyznałam wówczas, że byłam narkomanką, pochodzę z DD, leczę się psychiatrycznie, nie pracuję, nie mam wykształcenia, jestem na utrzymaniu rodziców.

Właściwie powiedziałam wszystko co najgorsze, żeby odszedł od razu, a nie po latach łamiąc mi serce...

Łącznie z tym, że wówczas byłam, jak podejrzewano, śmiertelnie chora.

Lata był kochany i cierpliwy, sam tak jak ja biedny jak mysz. Zawsze siedział przy moim łóżku, opiekował się.

Kiedy zwalczyłam chorobę, wróciły silnie dolegliwości ze strony psychicznej.

Nie potrafiłam wyjść z mieszkania, wyłam, płakałam, ogłupiałam sie lekami nasennymi.

Nigdy do końca nie dostałam jasnej diagnozy, każda brzmiała inaczej - nerwica, depresja, zaburzenia odzywiania, zaburzenia lękowe.

Psychotropy, na mnie przynajmniej, dzialaja miesiac i sie przyzwyczajam (próbowałam 10 róznych leków), lęk wraca, bezsens wraca.

No własnie - do tego stopnia, że nadal panicznie boje sie wyjść na spacer, bo mnie oceniaja, patrza sie... patrza i cos o mnie mowia, albo ktos zza rogu wyskoczy i bedzie krzyczec (wspomienia z dziecinstwa). Niektore leki, ktore biore powodują lekkie mdłości, ospałość, zamulenie fizyczne i bardzo duże zamulenie umysłowe...

Bywa, że przesypiam cały dzień.

Efekt jest niestety taki, że nie pracuję regularnie, a jedynie dorywczo, co mojego chłopaka bardzo męczy i denerwuje.

W szpitalu patrzyłam na te kobiety w srednim wieku, ktore zyja na glowie swoim rodzinom, nigdy nie pracowały, nie miały męża...

Śmiałam się, że tłumaczą swoje lenistwo chorobą. Czy jestem taka sama?

Czy mój facet ma racje, że jest zmęczony i poirytowany?

Przecież "widział co brał".

 

Nasza sytuacja wygląda tak, że on zarabia ponad dwie średnie krajowe, ja ok 600-1000zl/mc

Sama kupuję swoje jedzenie, dokladam sie do oplat, mieszkanie kupilismy wspolnymi siłami dwa lata temu.

On uwaza, ze jestesmy biedakami i na nic nas nie stac - brakuje nam trochę mebli.

Kazde moje wyjscie do pracy okupione jest głęboką histerią i paniką. Czasem po prostu nie daję rady wyjść...

On ma mi za złe, że nie robię kariery i nie zarabiam przynajmniej 3tys/mc

Ja z kolei uwazam, ze na prawde nie mozemy narzekac... mamy mieszkanie, dwa samochody, ktore nie wymagaja zadnego wkladu finansowego i mój facet regularnie sobie kupuje a to buty za kilkaset złotych, a to aluminiowe felgi do samochodu, które też mało nie kosztują.

Ja, kiedy tylko mogłam, cos mu kupowałam, bo akurat kasą nauczyła mnie rodzina wyrażać uczucia.

Własnie zamówiłam dla niego perfumy na gwiazdkę i z racji, ze dzis spadl snieg, spytalam, troche pajacując, co mi kupi na gwiazdkę?

Odpowiedział, ze nie ma pieniedzy i zamierza sobie kupić nowe opony. Kiedyś nigdy by tak nie powiedzial, dzis wierze, ze na gwiazdke kupi sobie opony, a mnie nie da nawet kwiatka...

Mój facet był złotym człowiekiem, kochanym, wrazliwym, opiekunczym i czułym.

I coś się w nim zmieniło. Jest zmęczony mną, moimi zmianami nastrojów (nie bywam agresywna, tylko skrajnie zrezygnowana, rozlazła, zapominalska - dwa ostatnie z powodu leków)

Coraz częściej bywa oschły, nieczuły, im więcej zarabia, tym ważniejsze sa dla niego pieniądze i dobytek. W tym miesiącu kupił sobie np. drugi samochód.

 

Z kolei ja nie jestem cudowną panią domu. Bywa, że siedze tydzien i probuje sobie wydrapac dziure w skorze zamiast brac sie za gotowanie i sprzatanie, ale staram sie ogarniać.

I nawet, kiedy witam go z obiadem i odkurzaczem w reku, jego mina jest jakby miał się za przeproszeniem zesrać :(

On nie chce mieć kobiety, która nie pracuje, a praca dorywcza, to dla niego nie praca, nawet gdybym zarabiała kilka tys (mialam takie zarobki kilka lat temu i tez bylo mu źle, bo "mialam za duzo wolnego czasu").

Nie widzi też rozwiązania w pracy, która, jak np praca w sklepie, zapewniłaby mi taki sam dochód, jaki mam obecnie, czyli ok 1000zl.

Oczekuje, że otworze dobrze prosperującą firmę... Mam go wspierać, twierdzi, że nie stać go na to, żebym siedziała w domu, choć grosza na moje utrzymanie nie łozy...

 

Czy jemu skonczyla sie cierpliwosc, czy cos sie zmienilo, nie umiem ocenic po ktorej stronie lezy wina.

nie szukam usprawiedliwienia, jestem totalnie zdezorientowana...

nie wiem, czy "jestem mocno trachnięta psychicznie i tak zostanie (wielokrotnie próbowałam terapii i zawsze po kilku meisiacach i braku efektow odpuszczalam)", czy może "jestem leniwa".

 

W domu od dzieciństwa byłam bita i terroryzowana psychicznie. Od 5 roku zycia zwracano sie do mnie per "ty kur**", jesteś gruba, ohydna, masz wielkie cycki, jestes poje****, głu.. su..a, "wypier*** cie z tej szkoly, do niczego sie nie nadajesz" tak zreszta zakonczylam edukację, poddając się "woli rodziców". Nie wolno mi bylo nawet wchodzic do pokoju, w ktorym przebywali, a na 18 urodziny uslyszalam, ze mnie "zaje*ią", więc bojąc się o własne życie, uciekłam z domu (wróciłam oczywiscie, bo nie mialam dokad isc). Ataków paniki dostawałam już w szkole podstawowej, a na studiach czułam "spisek" przeciwko mnie...

Dwa lata temu kupilismy mieszkanie i od roku w nim mieszkamy.

Mój chłopak uważa, tutaj sądzę bardzo okrutnie, że jesli tyle nie widzialam rodzicow, to juz mi "nie powinno nic byc".

 

Dziś się na mnie straszliwie wydarl, nigdy mu sie to nie zdarzało, bo wie jak panicznie boję się krzyku i wyszedł kilka godzin temu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Ewelina,

Dla mnie Twoja historia w skrócie brzmi mniej więcej tak i wygląda na to, że sama odpowiedziałaś sobie na swoje pytania:

 

Lata był kochany i cierpliwy, sam tak jak ja biedny jak mysz. Zawsze siedział przy moim łóżku, opiekował się. (...)

Efekt jest niestety taki, że nie pracuję regularnie, a jedynie dorywczo, co mojego chłopaka bardzo męczy i denerwuje. (...)

Ja z kolei uwazam, ze na prawde nie mozemy narzekac (...)

Ja, kiedy tylko mogłam, cos mu kupowałam, bo akurat kasą nauczyła mnie rodzina wyrażać uczucia. (...)

Mój facet był złotym człowiekiem, kochanym, wrazliwym, opiekunczym i czułym. (...)

On nie chce mieć kobiety, która nie pracuje, (...)

Oczekuje, że otworze dobrze prosperującą firmę... I coś się w nim zmieniło. Jest zmęczony mną, moimi zmianami nastrojów (...)

Możesz poprosić swojego chłopaka aby też się tu wypowiedział? Może nie ma już sensu aby ten związek dalej ciągnąć?

Kiedy w końcu złapiesz swój stabilny "nastrój"? Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

on zarabia ponad dwie średnie krajowe
wierze, ze na gwiazdke kupi sobie opony, a mnie nie da nawet kwiatka...
bywa oschły, nieczuły, im więcej zarabia, tym ważniejsze sa dla niego pieniądze i dobytek

a pewnego dnia powie, "kochanie znalazłem sobie inną kobietę, na moim "poziomie finansowym", w końcu mam się kim pochwalić". Bo wydaje mi się że zmieniły mu się priorytety w życiu i w końcu może do takiej sytuacji dojść. Dla niego ważniejszy jest status materialny, wartość rzeczy w mieszkaniu i ilość samochodów w garażu, niż odbudowanie relacji z Tobą i wspieranie Ciebie.

grosza na moje utrzymanie nie łozy

a czemu nie macie wspólnych finansów, przecież jesteście parą? Tworzycie wspólne gospodarstwo domowe...

kupilismy mieszkanie

wspólnie, czy to jego własność?

Jest zmęczony mną, moimi zmianami nastrojów

mam wrażenie że poważnie zmęczony i wnerwiony

Ewela, musisz pójść na psychoterapię koniecznie. W zasadzie to nawet terapia dla par by się przydała, żeby on mógł Cię poznać i zrozumieć (o ile znalazłby czas w pogoni za kasą). Idź na terapię dla siebie samej, w końcu jakiś psycholog będzie Ci odpowiadał, musisz się sama sobą zaopiekować. Dla swojego dobra i lepszej przyszłości :) Pozdrawiam i trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się zgadzam z wnioskiem wyciągniętym przez Sad_Bumblebee, chłopakowi zmieniły się priorytety. Być może jest zmęczony również Twoim sposobem życia, ale to wydaje mi się mniej istotne. Mam wrażenie ,że mu tzw sodówka do głowy uderzyła i chyba niewiele można na to poradzić :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może jak wiele innych osób uważał, że po pewnym czasie Ewelinie wszystko się zmieni, poprawi, a brak wyraźnej poprawy przez lata go zniechęcił.

 

Poznaliśmy się lat temu wiele i od razu staliśmy parą.

Ile Ty masz lat, ile on, jak długo jesteście razem..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję, ze ktoś odpowiedział :)

Terapia dla par.. w życiu bym o tym nie pomyślała, a to przecież tak oczywiste.

Szanse są 50 na 50, albo powie, ze mu to niepotrzebne/nie ma czasu/ nie ma już siły, albo się zgodzi...

Porozmawiam o tym z nim jutro.

Może faktycznie lepiej się poznamy.

Mieszkanie kupiliśmy równo po połowie, jesteśmy razem 7 lat, mam 29 w tej chwili, on 30.

 

Czasem mam wrażenie, że liczył na to, że moje problemy wyleczy listek pigułek i dwa miesiące u terapeuty.

Pigułki owszem, sprawiały, że byłam szaloną optymistką przez... parę mcy. terapia - raz był dołek raz górka, a później przestała w ogóle wywierać na mnie jakikolwiek wpływ i powróciłam do punktu wyjścia i coraz większych frustracji, że "nie działa, a z portfela ubywa".

Dawał mi bardzo dużo wsparcia, ale jednocześnie potrafił mi dowalić, kiedy najbardziej potrzebowałam przysłowiowego pogłaskania po głowie, a może nawet dosłownie tego...

 

Mój poprzedni chłopak porzucił mnie po 5 mcach, kiedy okazało się, że depresji nie leczy 2tygodniowe przyjmowanie leków psychotropowych, jak jemu, synowi psychiatry, się wydawało. Powiedział wprost, że nie ma na to siły i że liczył na to, że 2 tygodnie w zupełności wystarczą.

 

Jestem "delikatna" i bardzo szybko się zniechęcam, a zaliczyłam w życiu wiele niepowodzeń. Część przez siebie, część przez potencjalnych współpracowników, którzy się na mnie wypięli.

Nie mogę tylko zrozumieć, że kiedyś mówił - zarabiaj 1000zł, poradzimy sobie, a dziś to jest dla niego tyle co nic, bo zarabia 2,5 raza tyle, ile zarabiał mówiąc te słowa.

Złosci się też, że moja babcia, która mnie niejednokrotnie ratowała przed fizycznym atakiem rodziców, nadal daje mi ciągle jakieś pieniądze...

Babcia jest najważniejszą osoba w moim życiu i często stawiałam jego na równi z nią. Gdyby nie ona, dawno zostałabym zatłuczona przypadkowym narzędziem. Sama ma wysoką emeryturę i żyje tylko myślą, że wygra dla mnie w Lotto.

 

Jednego dnia słyszę "to jest trudna miłość, ale bardzo Cię kocham i Cię nie zostawię", a innego, że "nie wie jak długo wytrzyma, jest zmęczony i ma dosyć".

Dziś np wyniósł się na kanapę.

Tak na prawdę 1/3 swoich dochodów ma dzięki moim kontaktom, ale jakoś szybko o tym zapomniał.

Wszystko pogorszyło się, odkąd zamieszkaliśmy na swoim.

Wcześniej też mieszkaliśmy razem, w moim starym pokoju u babci, ale wtedy być może nie wypadało mu powiedzieć złego słowa..

 

Myślę, że jeśli tego nie rozwiążemy, to zacznie umawiać się z kimkolwiek za moimi plecami, żeby odreagować. Nie odejdzie, bo wiąże nas ten sam adres...

 

-- 27 paź 2012, 22:07 --

 

wspolnych finansow nie mielismy nigdy...

na poczatku zupelnie sie nie wyliczalismy, ale od pewnego czasu, ok 2 lat, wylicza mnie co do 5zł...

bolało mnie to długo, w końcu zaakceptowałam i wyliczałam też jego

kiedy tylko mogę, coś mu kupuję, coś co mu sie podoba, co mu się wymarzyło...a on to bierze, dziekuje i jakby "zapomina" wołając na mnie 20zł, ktore jestem mu winna, choć dzien wczesniej dostal kamerę (promocja red bulla), która w detalu jest warta 1500zł...

 

ciagle mowi, ze jest zmeczony pracą na etat, ale ja mysle, ze mecza go zajecia, ktore narzuca mu jego hobby, bo faktycznie potrafi byc w domu dopiero o 20, jednak prace konczy jak kazdy o 16

 

z kazdym kolejnym zdaniem widze, ze jestesmy w kropce, bo cokolwiek powiem, zaczyna sie wsciekac (nigdy nie myslalam, ze do tego dojdzie, ludzie mieli nas za pare idealna) i terapia dla nas to chyba jedyne wyjscie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie odejdzie, bo wiąże nas ten sam adres...

Tzn jak to?

Nie jesteście małżeństwem, a więc adres jest tego, na kogo są wystawione papiery...

 

-- 27 paź 2012, 22:15 --

 

Przemyślałam sprawę i ok - jego błędem jest, że uważał trochę podobnie jak synek psychiatry, że sytuacja z czasem się zmieni, nie zmieniła się i się ciska. A masz rację - widziały gały, co brały.

 

Ale z drugiej strony Ty też jesteś dorosłą, poważną kobietą i on może oczekiwać, że będziesz zdawać sobie sprawę, że ludzie się zmieniają, priorytety się zmieniają.

 

Mówiąc szczerze mam też trochę wrażenie, że przywykłaś do tego, że to on utrzymuje jednak dom (zarabiając 600 w porywach do tysiąca nie masz szans utrzymać połowy opłat za mieszkanie, jedzenie, utrzymać samochodu, więc rozumiem, że dorzucasz się tak trochę symbolicznie). Dlaczego nie spróbujesz znaleźć sobie nieco lepszej pracy? Albo nie zaczniesz czegoś robić w kierunku tego, żeby ją jednak mieć? Myślałaś, z czego się utrzymasz, jeśli się rozstaniecie..?

 

-- 27 paź 2012, 22:20 --

 

PS.

Własnie zamówiłam dla niego perfumy na gwiazdkę i z racji, ze dzis spadl snieg, spytalam, troche pajacując, co mi kupi na gwiazdkę?

Odpowiedział, ze nie ma pieniedzy i zamierza sobie kupić nowe opony.

Troszkę napisałaś tak, jakby chodziło o jakąś ozdobę, niekonieczny luksus, a przecież sprawne, nowe opony to coś niezbędnego, bo na łysych starych można mieć zimą dużo łatwiej wypadek niż używając nowych. Nie potraktuj tego jak atak, ale mam wrażenie, że masz trochę niefrasobliwe podejście do finansów i rzeczy ważnych i mniej ważnych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zupelnie nie potarfie o tym myslec... raczej zawsze nachodzi mnie "to pojde pod pociag"

oplacam swoje jedzenie, połowę czynszu, swoje ciuchy nie ciuchy, polowe chemii do domu, jak cos odloze, to zawsze mu cos kupie, bo zdaje sobie sprawe, ze pracuje ciezej niz ja

bardzo czesto sprzedaje cos z domu, co mi zostalo, wiec to co mam miesiecznie, to troche wiecej, 600-1000zl to moje srednie zarobki na miesiac, jednak fizycznie pieniedzy mam ciut wiecej

 

samochod jest jego, wiec dokladam mu symbolciznie 50zl /mc, bo malo nim jezdze, tyle co 2x w mcu do tesco

 

mialam ze wspolnikiem otwierac firme pare mcy temu, ale wspolnik sie wysypal, a ja nie mam funduszy by wykupic uslugi kogos innego na chwile obecna, jednak mojego faceta nie moglam sie doprosic o zadna (niefinansowa) pomoc, bo uwaza, ze mam sobie radzic sama, a ja nie mam pojecia o biznesplanie, urzedach, zakladaniu dzialalnosci

 

co do opon, ja to doskonale rozumiem, tylko, ze chodzi o opony letnie, a nie zimówki... i wydala mi sie ta jego odpowiedz troche chamska :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewelina,

Nie napisałaś że go kochasz, zatem co Ty na to żeby poszukać innego chłopaka, takiego któremu tak nie zależy na kasie? Mieszkanie i inne rzeczy możecie przecież sprzedać i rozliczyć się co do złotówki. Jest jeszcze jakiś inny problem?

 

Dałabyś sobie radę sama wtedy? No właśnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kocham go i bardzo sie uzależniłam. On czesto powtarza, ze mnie kocha. Dobrze mi z nim, poza tymi momentami... Nie wiem,c zy miałabym siłę przekreślić tyle lat życia i czy chciałoby mi się z kimś od nowa budować taki stopień zazyłosci i zaufania. Rozmawialismy, zaproponowalam wspolna terapie. Na chwile obecna, kryzys zazegnany, oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze to tylko plasterek na rane, a nie rozwiazanie na dluzsza mete...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, życzę Wam szczęścia. Muszę Ci powiedzieć, że sam jestem "po drugiej" stronie , takim chłopakiem podobnym jakiego Ty masz. I może za mało w ludzi wierzę?

Wczoraj obejrzałem ten nowy film "Dwoje do poprawki" - pasuje do Waszej sytuacji i zostawia nadzieję :) Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×