Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co zrobić by się nie zabić? Pomóżcie, bardzo proszę


mickey180

Rekomendowane odpowiedzi

O to chodzi Słońce, wycisz się i uspokój swoje myśli. Będzie łatwiej je ogarnoąć :D

Nikt Cię nie pogania, nie pośpiesza. Daj sobie czas. My rozumiemy Twoje cierpienie. Nie oczekujemy abyś zaraz się pozbierał i stanął na nogi.

Trzymam za Ciebie mooooocno. Tulę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nic się nie wydarzyło,poprostu żyję,wegetuję,istnieję,a nie mam po co.

Pawle, nie znajdę Twojego sensu życia. Sam musisz go szukać! Nikt tego nie zrobi za Ciebie. Słońce, masz jakieś hobby? Lubisz np. układać puzzle, kleić modele, rysować, czytać książki, pływać? Poświęć się zajęciom, które sprawiają Ci satysfakcję. Może od razu jej nie poczujesz, ale wszystko wymaga czasu!

 

myślę,że jakby mnie już nie było,mało kto by to zauważył,a ci,co by zauważyli,zapomnieliby po kilku dniach.takie życie-taka śmierć.

To, czy jesteś widzialny czy nie, w ogromnej mierze zależy od Ciebie samego. Jak ludzie mogą wiedzieć o Twoim istnieniu, skoro zadekowałeś się w próżni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie znajdzie dla nikogo ja szukam swojego ale cięzko mi idzie rany zaczynam sie siebie bać czasami sa takie chwile ze zastanwiam się tylko kiedy połknąc wszystkie leki jakie mam bo zatruwa mnie wszystko wyzera jak środek do rur od środka pali i piecze egh naprawde siły mnie opuszczają :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paweł1234 bardzo dobrze, że nie dałeś się zamknać, tam to dopiero starciłbyś chęć do życia.

Może niewiele pomoże to co napiszę, ale mi w takich ciężkich chwilach (myśli samobójcze) pomaga mi świadomość tego, że po coś, do diaska, muszę być na tym świecie, skoro już tyle udało się przetrwać i jeszcze żyję. Pomyśl o innych, którzy mają o wiele gorzej (np. głuchoniewidomi), pomyśl jakim jesteś szczęściarzem, że możesz cieszyc się promieniami słońca na twarzy i smakiem dajmy na to truskawek, chyba że wolisz lody czekoladowo-waniliowe z bitą śmietaną i porcją świeżych owoców (mniam pychotka ;)). Nie na darmo mówi się, ze sczęśliwi to ci, którzy potrafią cieszyć się drobnostkami. Więc ciesz się nimi, nie odwrotnie :)

Pozdrawiam

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:36 pm ]

W każdym razie i tak jesteś w lepszej sytuacji niz ci, którzy nie są, nie byli i nie będa kochani, bo ludzie odczuwają do nich pierwotny wstręt. Przeżyłeś w swoim życiu to, co jest jego kwintesencją - miłość. Jeszcze wiele przed Tobą. Nie warto zawracac sobie głowy jednostkami, które nie są Ciebie warte!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze jakie to wszystko okropne ja mam jeszcze chwile w których jest mi kompletnie do luftu... potrafię poł nocy przepłakac czasami cięzko mi samej ze sobą walcze dalej odsuwam zle mysli od siebie ale one jak bumerang są Paweł1234 nie daj się trzymaj się pomalutku ale będzie lepiej zobaczysz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

którzy nie są, nie byli i nie będa kochani, bo ludzie odczuwają do nich pierwotny wstręt.

 

Niema takich ludzi. Dopisywanie sobie ''aury'', która odstrasza ludzi, z dowolnego powodu, wiem, że sie powtarzam, ale ''skąd ja to znam'' :D

 

Nawet jeśli teraz tego nie dostrzegamy, nawet jeśli o tym nie wiemy, jest "conajmniej" ktoś, komu na nas zależy. (a i pewnie sporo ludzi, na których zależy nam) Nawet jeśli, przypuśćmy, nie w tej chwili, to w przyszłości - zmienia to wiele? Staje się przez to ta osoba mniej rzeczywista? Nope, jest i już.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Paweł.

Nie sugeruj się moją wypowiedzią. Przede wszystkim skonsultuj się jak najszybciej z lekarzem. Dlaczego Ci o tym piszę? Bo brałam kiedyś ten lek. Mam z jego powodu koszmary senne i koszmarne wizje na jawie. Po odstawieniu jeszcze długo mnie dręczyły ale teraz jest znacznie lepiej (minęło półtorej roku).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja b krotko brałam leki prawie wogle ale uwierz tez źle sie czułam organizm się musi przyzwyczaić a długo je bierzesz? jak sie obawiasz czegoś do lec do lekarza. Zmieni ci pewnie leki i będzie dobrze trzymaj się cieplutko rozumiem Twoj bol naprawde ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!Jestem tu nowa,ale temat depresji jest mi znany.Cierpiałam ja teraz cierpi moja mama.U mnie obyło się bez leków,ale nie było łatwo,do lekarza nie poszłam,ukrywałam przed rodziną,miałam ochote coś sobie zrobić.Sama się z tym męczyłam,najgorsze mam za sobą,ale czasem to wraca jak teraz.Od kilku miesięcy moja mama jest na psychotropach,była zawsze pełna życia aż ogrom problemów ją przerósł.Historia się powtarza,bo tak się o nia boję,że znów popadam chyba w obłęd.Przy niej muszę być silna żeby ją podtrzymać na duchu,ale kiedy tylko wracam do siebie do domu zaczyna się płacz i bezsilność.Ukrywam wszystko przed narzeczonym bo on jest racjonalistą i mocno stąpa po ziemi,nie rozumie tego co przechodzę.Kocham moją mamę ponad wszystko,jest super babką i jestem bardzo silnie związana z nią i moją starszą siostrą.NIe wyobrażam sobie co będzie jeśli stracę którąś z nich.Jest mi ciężko,bo nie mogę znaleźć pracy i chyba to mnie najbardziej dobija

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pawle.. rozumiem.I przykro mi bardzo, że Cię to spotkało. Nienawidze jak ludzie cierpią.

Może poczułbyś się odrobinę lepiej gdybyś wybaczył. Z pozoru niemożliwe, ale jednak osiągnięte wybaczenie daje satysfakcję. Z siebie samego. Dla mnie to jeden ze szczebelków do szczęścia.

Wiem.. znowu się powtórzę, ale ja uważam, że wszystkiego czego doświadczamy będzie nam w przyszłości potrzebne. Nie wiem w jaki sposób, ale ja wierzę, że wszystko ma sens. Może i źle myślę, ale z takiego myślenia czerpię nadzieję na przyszłość.

Pozdrawiam najcieplej jak umiem.

Agigi- łatwiej można poradzić sobie z cierpieniem kiedy ma się wsparcie. Pamiętaj o tym kiedy Ciebie dopada najgorszy nastrój. Również koedy przebywasz z mamą. Wspieraj ją, rozmawiaj z nią. Mów, że ją kochasz, że jest Ci potrzebna. W większości ludzie cierpiący na depresję uważają siebie za bezużytecznych, niekochanych, zbędnych i bezsensowych. Pokaż jej że ma po co żyć. Ale o sobie nie zapominaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ukrywam wszystko przed narzeczonym bo on jest racjonalistą i mocno stąpa po ziemi,nie rozumie tego co przechodzę.

 

A może daj mu szansę? :smile: W końcu chyba o to w związku też chodzi o szczerość, jak macie być dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, jeśli nie potraficie być wobec siebie szczerzy też w takich sprawach?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój przyszły mąż jest i tak dla mnie podporą,bo uświadamia mi że jestem wartościową osobą i wyciągnął mnie z wielu kompleksów,sprawił że znów uwieżyłam w siebie.Moją rodzinę od lat spotykają przykre wydarzenia.Moja mama jest podwójną wdową,moja siostra ma dziecko bardzo chore,moj brat to kawał skurczybyka.Ja byłam przez 3 lata ofiarą mobbingu w pracy.I jak tu nie być załamanym?Moja mama wie,że zawsze na mnie i na siostrę może liczyć,wspieram ją jak tylko mogę.Dzwonię do niej codziennie,kilka razy wysyłam smsa.Wiem,że ja też zasługuję na szczęście,ale w tej chwili zależy mi najbardziej na tym żeby moja mama wyzdrowiała.

PAWLE-wiem,że jest ci ciężko się otrząsnąć.Ja byłam z kimś przez 7 lat i kochałam go do szaleństwa,ale jak się okazało on mnie już nie kochał.Byliśmy razem,ale osobno,przychodził kiedy chciał,odchodził kiedy chciał.A ja głupia czekałam wciąż i się łudziłam że jeszcze będzie tak jak dawniej.Rok temu poznałam kogoś i powiedziałam dość.Ja odeszłam,ale robił mi problemy,na siłe próbował mnie zatrzymać.Dopiero wtedy mnie docenił i zrozumiał,jak już było za późno.Błagał bym wróciła i dała jeszcze jedną szansę,tylko że ja mu już dałam kilka szans.Wiem,że gdybym została z nim nic by się nie zmieniło,bo to był juz chory związek.Teraz mieszkam z narzeczonym i jest dobrze,z tego co wiem tamten długo jednak nie rozpaczał,bo niedawno poznał kogoś i za rok się żeni.To co zrobiła twoja dziewczyna jest okrutne,ale wierz mi lepiej dla ciebie że nie skończyłeś tak jak ja tracąc 7 lat w związku,który nie miał przyszłości.Napewno znajdziesz jeszcze wartościową dziewczynę,która będzie warta twoich uczuć.Trudno jest przestać kochać po tylu latach,wiem to aż za dobrze,ale my zasługujemy tez na szczęście.Potrzeba ci dużo czasu żeby zapomnieć,ale nie rób tego błedu co ja,nie zamykaj się w sobie,musisz wyjść do ludzi i rozmawiać choćby tutaj.Dla mnie to nowość,bo nigdy nikogo nie prosiłam o pomoc,ale jak tutaj piszę czuję się o wiele lepiej.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie podddawaj się.Każdy ma gorsze i lepsze dni.Założę się że jesteś fajnym wartościowym facetem,napewno znajdziesz w końcu tą jedyną.Ja znalazłam chyba :D i nie ważne że nie jestem pierwsza,każdy ma chyba jakiś nieudany związek za sobą.Jeszcze są na tym świecie wspaniali mężczyźni i kobiety!Nie warto się zadręczać z powodu zawodu tej drugiej strony,wiem bardzo dobrze jak to destrukcyjnie działa na człowieka,sama przez to przechodziłam i teraz wiem,że szkoda było mojego zdrowia.Trzymaj się cieplutko ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i nie ważne że nie jestem pierwsza,każdy ma chyba jakiś nieudany związek za sobą.

 

Dokładnie, a powiem szczerze, że w ogóle nie rozumiem co to za bzdura, traktująca pierwszy związek jako ''plus''. Dla mnie ''plusem'' (w przenośni, bo tak naprawdę to nie ma znaczenia, zaznaczam tylko przeciwny akcent) jest jeśli osoba już była w jakimś związku...

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

proby samobojcze koncza sie na Oddziale Zamknietym i to na lezance na korytarxzu pod scisla kontrola!!! lepiej brac prochy i sie otumaniac zamiast tego; mezczyzni podobno sa silni!!! A najlepiej znajdz sobie kogos i to szybko, a wtedy wyjda Ci z glowy glupoty i prochy nie beda potrzebne!!! moze nie szukaj tej prawdziwej, a wez inna, juz nie wiem co mam Ci poradzic!!!

 

LOVE IS THE ONLY CURE

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przędka, zapędzasz się w nienajlepsze rejony ;)

 

moze nie szukaj tej prawdziwej, a wez inna,

 

Może nie doradzaj głupot, bez obrazy całkowicie, rozumiesz chyba, co mam na myśli.

 

proby samobojcze koncza sie na Oddziale Zamknietym i to na lezance na korytarxzu pod scisla kontrola!!!

 

A to ma podobny sens jak straszenie piekłem i kotłami ze smołą.

 

Choroba - spowodowane obawami, ucieczka przed obawami. Samobójstwo - tez ucieczka przed obawami, złuda i pozorne zakończenie problemów, efekt choroby. Ile to ja razy miałem to idiotyczne poczucie, że to zakończy moje problemy i będzie ciekawiej po. Choroba i tylko choroba.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesli Cie uratuja, co jest bardzo prawdopodobne, to co wtedy???

chcialbys , aby patrzeli na ciebie jak na zwierze w klatce???? i chcialbys chodzic po snianie, od prochow o ogromnym dzialaniu??? ktos mi takich rzeczy naopowiadal!!!! a jak wyjdziesz ludzie odsuwali sie na ulicy???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może lepiej niech wypowiadają sie w tej kwestii osoby, które same przeszły, jak Dżejem? To nie atak, przędka, ale trochę histeryzujesz. No chyba, że odstraszasz tyc, którzy nie chcą się zabić, a tylko trochę przybić. Powiedz, co kogoś, kto chce odebrać sobie życie obchodzi, co będzie, jeśli mu sie nie uda? Zdaje się, że porażka nie jest zbytnio wkalkulowana?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie rozumiem jednego samobójstwa z powodu szkoły- durnych n-li, kt. chcą postawić'gola' młodemu człowiekowi, kiedy zgubił się gdzieś!!!; utraty pracy -to cieżkie; jestem tylko wyrozumiała dla ludzi, kt. bardzo się zakochali i nie mogą sobie z tym poradzić; mnie też podoba się miłość typu ROMEO i JULIA- z Szekspira- tyle, że ta śmierć była przypadkowa, a poza tym wzajemna!!!!

jak jest źle finansowo to trzeba pakować manatki i wiać za granicę!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przędka!Syty głodnego nigdy nie zrozumie.Jeśli nie byłaś nigdy w takiej sytuacji to skąd możesz wiedzieć co inni czują?Tylko ktoś kto przeżył to na własnej skórze jest w stanie to pojąć.Jeśli masz udzielać komuś złych rad,to nie radź wcale i zmień forum!Nie dobijaj ludzi jeszcze bardziej!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×