Skocz do zawartości
Nerwica.com

Moja była kłamczucha i flądra.


Rekomendowane odpowiedzi

Od czego by tu zacząć...

Może tak. Rok temu zostawiła mnie dziewczyna, która mówiła mi, że ma nowotwór ogółem zrzuciła cały rozpad związku na mnie nie patrząc na siebie samą. Lecz nie o tym chce pisać mówiła mi, że ma nowotwór i zasłaniała się tą chorobą w kłótniach. Minął rok szczerze martwiłem się o nią, ponieważ nie chciałem rozstawać się w taki sposób jeśli jest chora. Myślałem o jej chorobie przez cały rok i o tym jak daje sobie radę.

Po roku ją zobaczyłem dziś... Pierwszy dzień pracy i widzę kłamczuchę w czerwonej kurtce. Wcale mi nie wyglądała na chorą, a w ręcz wyładniała przez ten okres.

Gdy widziałem ją z daleka nie myślałem, że to ona, lecz podejrzewałem. Patrzę i myślę no kurw* mać! Spojrzeliśmy sobie w oczy wydukała cześć, a ja ją wyśmiałem, ponieważ nie pojmuję jej zachowania. Jaką trzeba byś suką, aby zasłaniać się w życiu wymyślonymi chorobami.

Zagrała na moich emocjach, a to jest cios poniżej pasa jak można zasłaniać się w życiu śmiertelną chorobą?

Lecz cóż rok minął rok znaku zapytania teraz wiem, że jest nikim. Czuję nienawiść i złość, lecz satysfakcjonuje mnie wyraz jej twarzy jak mnie zobaczyła puściła buraka i wbiła oczy w ziemię :smile: . Myślę, że jest to świetna nagroda, ponieważ jedyne co chciałem uzyskać od niej to szczerość i sam ujrzałem to na własne oczy. Szczerze czuję, że łańcuchy strachu i lęku opadły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do choroby to chciałem z nią iść do lekarza. Proponowałem jej wspólne pójście lub żeby powiedziała mi cokolwiek. Na jakiej podstawie doszła do tych wniosków z tego co wiem robiła sobie badania krwi, ale wyników nigdy mi nie pokazała.

 

*Wiola*; myślisz, że nie interesowałem się nią? Trzy razy do siebie wracaliśmy, lecz to jest jej głowa ona mnie zostawiła próbowałem nie raz z nią się skontaktować. Raz po rozstaniu wpadłem do niej zadzwoniłem przed przyjściem to jedyne co widziałem to twarz z betonu i słyszałem nie chce Ciebie widzieć. Po rozstaniu do niej próbowałem się odezwać, lecz ona milczała. Co miałem ją prześladować dzień w dzień? Ostatnio w wakacje też się z nią chciałem skontaktować z takim samym rezultatem.

 

-- 10 paź 2012, 00:08 --

 

A takie emocje kiedy przechodzą? (w sensie Tobie kiedy przejdą - jak myślisz?)

 

Złość i nienawiść?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do choroby to chciałem z nią iść do lekarza. Proponowałem jej wspólne pójście

Nie wyobrazam sobie zeby moj mezczyzna proponowal a nie po prostu poszedl ze mna. Nie wiedzial jakie mam wyniki, nie wspieral mnie. Dla Ciebie to nie bylo podejrzane?

 

Aha to miałem wziąć ją za włosy i zaprowadzić do lekarza?! Przecież jest osobą dorosłą i sama decyduje o swoim życiu.

Tak po za tym obydwoje jesteśmy z rodzin dysfunkcyjnych.

 

-- 10 paź 2012, 01:05 --

 

Ja go nie linczuję, tylko się dziwię, bo gdyby nawet jakiś daleki znajomy

pwiedział ,że ma raka to bym się na za wszelką cenę starała dowiedzieć co się z nim dzieje, a co dopiero osoba , którą kocham :roll:

 

 

Odpowiedz mi na pytanie jak można kogoś kochać jeśli Tobą gardzi i wystawia Twoją cierpliwość na próbę. Nie znasz naszej historii do końca, a stwierdzasz sprzeczne fakty, ponieważ walczyłem o naszą znajomość przeszło miesiąc. Rok czasu leczyłem depresję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znaczy te "linczowanie" to wzieło mi się dlatego bo....brakło mi normalniejszego słowa ;) Ot miałem na myśli wasze pytania i zdziwienie.

Nie wiem no...co miał zrobić skoro nie mógł się do Niej zbliżyć...A wcześniej...no..proponował jej pójście do lekarza ...ale Candy,co miał zrobić jak ona nie chciala tego?..miał ją śłedzić?...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak - wszystkie. Złość, nienawiść, satysfakcja. Te co wymieniłeś i co ma związek z całą tą sytuacją jaką opisałeś.

 

Złość, ponieważ zostałem oszukany.

Nienawiść czuję do niej, że zagrała na moich emocjach i bawiła się mną.

Satysfakcja wszystko sobie uświadomiłem.

 

-- 10 paź 2012, 01:23 --

 

CzlowiekWmasce, wydaje mi sie to po prostu dziwne. Wy na pewno byliscie w zwiazku?

 

Tak byliśmy razem ok. 5 miesięcy, poznaliśmy nasze rodziny rodziców itp. Zachowywaliśmy się jak normalna para, lecz czasem dochodziło do zgrzytów. Miała problemy z narkotykami oraz samooceną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CzlowiekWmasce, ta Twoja ex to raczej żmijka niż flądra, fatalnie się zachowała :evil: Wymyśliła to kłamstwo, żeby Tobą manipulować, przywiązać Cię do siebie lękiem o jej zdrowie i współczuciem.

Przypomina mi się aforyzm : Jeśli nie możemy być całym szczęściem ukochanej osoby, chcemy być całym jej nieszczęściem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakoś nie wyglądała mi na osobę, która ma umrzeć. W kłótniach zasłaniała się śmiercią i chorobą, aby wymusić na mnie presję oraz w udany sposób zmanipulować mnie. W ten sposób potrafiłem postawić na jej stronę i być z nią.

Tak po za tym to czy chorym osobą na nowotwór nie serwuje się czasem chemioterapii? Po, której wypadają włosy, a człowiek jest wyniszczony. Weź pod uwagę, że Ona była w ciężkim stanie z tego co mówiła. Tak po za tym nie mam ochoty pisać o tej sprawie. Rozdział zamknięty pokazała kim jest i to mi wystarczy. Bawiła się moimi emocjami. Jak dla mnie jest nikim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm, mogę odpowiedzieć tylko tak: ja chorowałam (z resztą choruję do dziś) na przewlekłą białaczkę szpikową. Jest to rak. Po otrzymaniu jednej dawkce chemioterapii, zleconą przez panią doktor konował i zmianie lekarza na innego, otrzymałam lek, który zarzywam codziennie i będę jeszcze przyjmowała bardzo długo, po którym ani nie wypały mi włosy, ani nie wyglądam na zmęczoną, a wręcz wyładniałam. A dlaczego? Bo w chwili, w której dowiedzialam się o chorobie po 5 latach znajmości zostawił mnie facet. Załamałam się psychicznie, miałam gdzieś chorobę, najważniejszy był ON. Trafiłam do psychiatry i do dziś się leczę. Już nie z jego powodu, a choroby tymbardziej, bo da się z nią z powodzeniem żyć, ale z powodu zaburzeń emocjonalnych, na które złożyły się moje dziecinstwo i cała smutna reszta. Dziś wiem, że nie warto było za tym gnojem płakać, zwłaszcza, że przez całe lata po rozstaniu nawet nie odezwał się, żeby zapytac czy żyję. Też proponował mi pójście razem do lekarza, ale w tym kierunku nie zrobił NIC. Uważał, że nim manipuluję. A ja do dziś żyję, pracuję, wciąż się leczę i mam gdzieś jego chowanie się miedzy półkami w supermarkecie, zebysmy przpadkiem na siebie nie wpadli. więc z rakiem można żyć, a nawet mieć włosy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CzlowiekWmasce, no to przesadziłeś. Po tym co napisała MalaMi już wiesz, że ładni z włosami na głowie też mogą chorować na raka. Póki co, to możesz mieć jedynie podejrzenie, że dziewczyna to kłamczucha. Nie oceniam Cię jednak, to Ty ją znasz. Może miałeś też inne przesłanki co do jej braku prawdomówności. Piszesz, że jest dla Ciebie nikim, a poświęciłeś jej temat na forum... hmm.

 

człowiek nerwica, różnie można proponować. Na przykład z grzeczności. Takie propozycje się nie liczą :>

 

MalaMi1001, chowanie się między półkami w supermarkecie jest... strasznie słabe :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwie rzeczy mis ię nasuwają...

 

Jakoś z 15 lat temu stwierdzono nowotwór piersi u mojej mamy. Summa summarum okazał się niezłośliwy, ale co się wszyscy stresu najedliśmy przez okres oczekiwania na wyniki badań (a to nie było kilka dni tylko chyba ze 2 miesiące jak nei lepiej), to nasze. Mama usłyszała słowo "nowotwór" i już się widziała bez piersi, skończyło się na zabiegu.

 

Podobną sytuację miałam ja jakieś 4 lata temu (też guz w piersi), tyle, że mnie dodatkowo durna lekarz na długo przed ostatecznymi wynikami badań strzeliła tekstem "proszę się psychiczne szykować na operację". U mnie na szczęście facet zachował się wspaniale, ale stosunki z jedną z przyjaciółek znacznie się ochłodziły, bo najpierw mędziła, żebym jej powiedziała, czemu jestem przybita i wiecznie zdenerwowana, a kiedy to zrobiłam, przestała się do mnie odzywać dosłownie z minuty na minutę. Potem rozbrajająco tłumaczyła, że nie odzywała się, bo nie wiedziała, jak się zachować, a w ogóle moja sytuacja ją dołowała, kiedy dopiero pogodziła się z facetem. I przyjaźń oklapła.

 

Dodam też, że nie każdy chce, żeby mu towarzyszyć w szpitalach - ja np nie chcę, ale chyba każdy by chciał, żeby bliscy... nie wiem - przejęli się sytuacją. Może w swojej opinii przejąłeś się dość, ale w jej niekoniecznie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż ja już swoje wnioski wyciągnąłem, a temat niech będzie.

Jest pewna różnica pomiędzy osobą, która zasłania się śmiercią, a osobą, która chodzi i ma się dobrze. Dość mam farmazonów związanych z jej osobą wyciągałem do niej nie raz rękę, a ona odmówiła i wybrała własną drogę, a więc musiało tak być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyciągnąłeś do niej rękę? Hmmm... tak jak mój były :) Ja mam raka, chodzę (wow) i mam się dobrze. Karm swoje ego, karm. Jak ja nienawidzę ludzi, którzy oceniają innych i ich życie po tym jak wyglądają. Tego czy była/jest chora już się nie dowiesz, osądziłeś ją już sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyciągnąłeś do niej rękę? Hmmm... tak jak mój były :) Ja mam raka, chodzę (wow) i mam się dobrze. Karm swoje ego, karm. Jak ja nienawidzę ludzi, którzy oceniają innych i ich życie po tym jak wyglądają. Tego czy była/jest chora już się nie dowiesz, osądziłeś ją już sam.

 

Nie mieszaj swoich emocji i wniosków z moimi. To, że Ty masz nie oznacza, że ona ma. Nie patrzysz na całą sytuacje obiektywnie, tylko solidaryzujesz się z moją byłą, której nie znasz nie wiesz jakie problemy emocjonalne miała lub ma dalej, lecz ja wiem i to mi wystarczy.

Tak po za tym nie znasz wszystkich faktów związanych z naszą znajomością nadwyrężyła nie raz moje zaufanie oszukała mnie z narkotykami oraz kokietowała z innymi typami. Więcej nie musisz wiedzieć.

Kto ma problemy z ego ten ma. Wyciągasz pochopne wnioski patrząc przez swój pryzmat doświadczeń, a nie zaistniałej sytuacji.

Skoro wyciągał do Ciebie dłoń to dlaczego nie chwyciłaś jej?

 

Tak po za tym skoro nie umiesz zaakceptować moich wniosków jest to Twoja głowa i działaj nią dalej, lecz ja jestem człowiekiem, który ma swoje granice wytrzymałości, a one dawno zostały przekroczone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CzlowiekWmasce, nie znam szczegółów Twojego związku z byłą dziewczyną, nie wiem, jak Wam się naprawdę układało i czy ona rzeczywiście była wobec Ciebie nieuczciwa, tzn. wymyśliła sobie chorobę, by Tobą manipulować. Wiedzieć tego nie może nikt z forum. Chcę jednak zwrócić uwagę na pewną kwestię i zgodzić się z MaląMi1001. Moja mama choruje na nowotwór złośliwy. Leczy się ponad rok. Jest po operacji, kilkudziesięciu chemiach, wypadły jej włosy. Teraz jest na etapie kontynuowania leczenia. Włosy jej odrosły, wyszła do ludzi, bo wcześniej nie była w stanie nawet chodzić. Każdy, kto spotka moją mamę np. w sklepie, w kościele z dalszych znajomych czy sąsiadów mówi, jak pięknie wygląda, wyładniała, że w ogóle po niej choroby nie widać, że włosy skróciła (przed chorobą miała dłuższe), że zmiana "imidżu" jej służy. Tymczasem jej wygląd zewnętrzny nie koresponduje z wynikami badań - markery nowotworowe rosną. Nawet ostatnio, jak była na konsultacji u onkolog, to lekarz od progu, widząc mamę, powiedziała: "Ładnie Pani M... wygląda", a potem jak zerknęła w wyniki to powiedziała, że chyba jednak "zapeszyła", bo nie jest najlepiej. Wniosek jest jeden - "na oko" to na pewno się nie stwierdzi, czy ktoś choruje na raka, czy nie. Co do Twojego związku i choroby Twojej eks się nie wypowiadam, bo po prostu miałoby to charakter "gdybania". Ty chyba sam nie wiesz, co do końca o tym myśleć. Pozory jednak czasem mylą, naprawdę. Masz jednak prawo czuć to, co czujesz. Czy jednak Twoje emocje są adekwatne do sytuacji? Nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli faktycznie jest/była chora nie powinna odmawiać CzlowiekowiWmasce info. Jeśli nie chce o tym opowiadać, to mogła przemilczeć od początku. Jak juz zaczęła ten temat, to niech udziela rzetelnych informacji i pozwala sie wspierać. A nie pozwala komuś martwić sie i gubić w domysłach, to nie fair. Jest tez trzecia opcja, że powiedziała a teraz tego żałuje, bo nie chcę @Człowieka w swoim pobliżu - wtedy wystarczyłoby skłamać : wiesz, rokowania sa pomyślne, dam sobie rade, nie musisz sie martwić. Wtedy nie obarczałaby @Człowieka swoim problemem i uwolniłaby się jego zainteresowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×