Skocz do zawartości
Nerwica.com

jak dalej walczyc o syna..?


czarna megi

Rekomendowane odpowiedzi

witam moja sytuacje juz tu raz opisywalam, mam czworke dzieci niestety w roku 2007 zostalam skatowana przez bylego meza znalazlam sie w osrodku to ze musialam isc do szpitala a nikt nie chcial zajac sie moimi dziecmi poprosilam sad o umieszczenie ich w domu dziecka i tak sie stalo trafily ja przez te lata bylam bardzo duo razy w szpitalu, operowana, poznalam obecnego meza i staralam sie o moje dzievi oczywiscie odwiedzalam je bralam do siebie.ale poltora roku temu sad pozbawil mnie w niezrozumialy dla mnie sposob wladzy, i musialam rozstac sie z dziecmi .oczywiscie pozegnalam sie z nimi powiedzialam im prawde. i nie widzialam ich od rok temu w maju. teraz jak zaczelo mi sie w zyciu ukladac dowiedzialam sie ze moja trojka poszla do adopcji a zostal jeden syn. wiec zaraz napisalam do sadu o przywrocenie mi wladzy i powrot syna do domu. spotkalam siez synem w wakacje po takim rozstaniu , teraz mam kontakt caly czas syn przyjezdza. mam sprawe w sadzie ale wiedze ze niektorzy nie chca by mojsyn powrocil do domu. z domu dziecka wychowawcy chca aby zostal tam nie chca tak jak ja i moj syn aby powrocil jaknajszybciej do domu. tymbardziej ze mam warunki, ma swoj pokoj, mam na utrzymanie go, szkole mu znalazlam, i nierozumiem postepowania tych osob dlaczego wola by byl w domu dziecka nie w domu z mama?mialam wywiad kuratora mam opinie, nie pije nie mam nalogow, procz palenie. i nierozumiem dlaczego chca przeciagnac sprawe. bo chca wystapic o takie badania rodk na wiezi miedzy mna a synem.a to niestety dlugi czas sie czeka na badanie na opinie czyli z pol roku zanim znow bedzie sprawa.walcze ale niemam juz sil brak mi ich a jezcze jak moj syn placze ze chce do domu ze on juz niewytrzymuje, to ja sie rozpadam, nie wiem co ja jeszcze moge zrobic by moj syn byl w domu juz.nieobrazajac nikogo aleznam takie sytuacjegdzie matka wcale nie dba o dzieci jest alkohol dzieci samopas a tam im sad daje je i nieodbiera, a u mnie wszystko jest a nie chca mi oddac.nie mam z kad dalej brac sil.. tak mi jest ciezko a przeciez trzeba dalej walczyc o syna... tylko jak ?nie mam wsparcia u nikogo jestem sama maz pracuje nie mam znajomych, kolezanek nie mam z kim pogadac wiec bardzo mi ciezko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czarna megi, wierzę, że Twój trud i walka o syna się opłacą i Twoje dziecko wróci do Ciebie. Zdaję sobie sprawę, jak cała ta sytuacja wiele Cię kosztuje, ale masz dla kogo walczyć - Twój syn na pewno dostrzega Twoje starania i to docenia. Mam nadzieję, że spotkasz na swojej drodze życzliwych ludzi, którzy przyspieszą tę całą "machinę biurokratyczno-instytucjonalną" i pomogą Ci odzyskać syna. Pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czarna megi, piszesz w swoim poscie o wielu zaniedbaniach w stosunku do dzieci, ze sie nimi nie interesowalas, bo nie moglas. Ze odwiedzac nie moglas tez i caly czas jedno, ze albo operacje itd. Ale czas dla faceta znalazlas. Spojrz chociazby minimalnie krytycznie na siebie i czy mozesz 100% powiedziec ze postepowalas caly czas jak trzeba? Z Twojego postu tak nie wynika, niemniej opiekunowie z DD maja podstawy by sadzic, ze więź miedzy Toba a synem, nie jest do konca byc moze oparta na uczuciach, byc moze przekupujesz je prezentami, wizja przyszlosci a jw czytajac Twoj post raczej poki co wg mnie, nie ma podstaw do tego, zeby syn wrocil do Ciebie. Jest to normalne postępowanie, jezeli uwazasz ze zrozumialas pewne sprawy , naprawde chcesz zeby syn wrocil do domu i byl z Toba, bo opierasz Wasze stosunki na wiezi uczuciowej to spokojnie czekaj. Badania to wykaza. Takie postepowanie ma na celu, aby nie krzywdzic dziecka, i po to zeby takze ocenic czy Ty jestes gotowa na 100% wziecie odpowiedzialnosci za dziecko. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. czarna megi. Cała procedura trwa trudno ale mam nadzieje że się skończy pozytywnie dla ciebie i syna.I w końcu będziecie razem szczęśliwi. Z tego co piszesz to poukładałaś sobie życie i zrozumiałaś napewno też niektóre błędy które zresztą każdy z nas popełnia. Ważne że się podniosłaś i walczysz o syna który jak piszesz chce wrócić do domu.Tego wam życze a tobie dużo siły i wiary. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

majcyk30 tak poukladalam sobie pewne sprawy, a co do innych postow. wiecie to nie tak, ja wlasnie bededz chora staralam sie z wszelkich sil robic wszystko dla dzieci. nie bylam rok u nich bo nie moglam taka procedura adopcji. ale syn kocha mnie tak bardzo ten co poszedl do adopcji ze pragnie kontaktu. wiem ze one trafily do dobrych ludzi to mnie uspakaja, a ten syna co zostal. coz pewnie i tak z domu dziecka te niektore osoby mnie odbieraja jak tu piszeagusiaw. tak ja umiem przyjac krytyke i napewno to wyglada ze meza mam a nie nie syna.ze nagle sie pojawilam i chce syna ale to nie tak, jedna pani derektor wie ze ja caly czas pomimo ze nieodwiedzalam ich dzwonilam pytalam az jak sie dowiedzialam ze syn zostal sam zrobilam w brew ich woli i wystapilam do sadu o syna. moze to zbyt malo czasu aby pokazac ze naprawde zalezy mi na dziecku ze to nie jaks kaprys. inne wychowawczynie tego domu dziecka znaja mnie 5 lat i same byly zaskoczone ze sad nie dal mi syna powniewaz ona uwazaja mnie za dobra mame opiekuncza i odpowiedzialana, nawet teraz rozmawialam z nimi, chce tez ta opinie przed sadem pokazac, nie tylko zla. walcze dalej czekam na badania, badan sie nie boje bo wiezi sa i ja niemoge sobie nic zarzucic teraz. owszem wczesniej mialam potkniecia ale nie ma osob ktorzy by niepopelnili bledu

czas to naprawic. pasman mylisz sie a przeciez mnie znasz..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×