Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 12 paź 2010, 15:06
Wklejam bardzo fajny artykuł na temat leaky gut.

http://www.leakygut.co.uk/Laurel%20Garw ... ndrome.pdf

Bardzo przystępnie opisane. Asia na tej stronce znajdziesz w objawach tej choroby "chemical sensitivities" o których wspominałaś.
_Pete_
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 13 paź 2010, 12:19
_Pete_ artykuł interesujący. Jest wiele przyczyn tego przeciekającego jelita, kurczę, tu znów zabawa w detektywa :( . Nie tylko alergie, ale np. leczenie ibupromem i innymi NLPZ (swego czasu, żarłam ten Ibuprom, z uwagi na bolesne miesiączki), antybiotykoterapie, jak tu dojść do tej właściwej?

W każdym razie, artykuł potwierdza, że można ten leaky gut potwierdzić testami, co ułatwiłoby nam życie (przetłumaczyłam na szybko):
RODZAJ TESTU------------------------------------CO DIAGNOZUJE?
1. test wchłaniania laktulozy/mannitolu - jelito przeciekające i alergie pokarmowe
2. Badanie kału ogólne - zaburzenia procesu trawienia
3. test pokarmowy - ekspozycja - alergie/nadwrażliwość na pokarmy
4. Pokarmowe testy skórne - (tylko przeciwciała IgE)
5. Test Immunoenzymatyczny (ELISA) - alergie/nadwrażliwość na pokarmy

Czy robiliście już któreś z tych badan? Czy coś Wam pokazały?

Jeżeli chodzi o mój pasaż. Nadal sprzęt nie działa, mam dzwonić w piątek. Ajajaj, myślałam, że to się już wyjaśni, a tu trzeba się uzbroić w cierpliwość na maxa
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 13 paź 2010, 13:13
Powiem Wam, że ja już któryś dzień z kolei konsekwentnie nie jem nic z glutenem, nawet kawałeczka razowca, no i nie jem mięsa i pod względem żołądkowo-jelitowym (tfu tfu, żeby nie zapeszyć) czuję się rewelacyjnie!!!! Oby jak najdłużej...

[Dodane po edycji:]

Zachmurami, żadnego z tych badań nie miałam...
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 13 paź 2010, 18:31
Robiłem nr.2 oraz nr.4. Nr. 2 pokazał problemy z trawieniem. Nr. 4 - nic nie wyszło (takie testy dają czułość na poziomie 20-30%).Nr. 1 - nie słyszałem by był dostępny w PL. Resztą się nie interesowałem.

Zachmurami najlepiej patrzeć na ciąg przyczynowo-skutkowy. Pogorszyło się po antybiotykoterapii? Jeśli tak, to tu bym szukał problemu. U mnie tak było. Były antybiotyki, potem problemy, całość jest mocno czytelna. Pojawiły się po nich kłopoty z nietolerancją glutenu, jelito się rozszczelniło od wpływu uszkodzeń nim wywołanych, w następstwie przeciekania złapałem kolejne nietolerancje/alergie (jaja, ryż etc) i mam problemy z sercem. Gdzieś tam po drodze był też grzybek, bo odczułem poprawę po przeleczeniu.

Asia, no sama widzisz:) Wydaje mi się, że podobnie chorujemy...

P.S. Byłem wczoraj u zaufanego gastrologa. Poradził mi by się udać na dietę owocowo-warzywną. Jak sam twierdzi w tydzień wygaja i uszczelnia jelito i problemy z tolerancjami znikają. Pewnie i bym się zdecydował, ale po takim kursie to chyba bym wyglądał jak wykrzyknik.:P
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 14 paź 2010, 09:01
_Pete_ napisał(a):P.S. Byłem wczoraj u zaufanego gastrologa. Poradził mi by się udać na dietę owocowo-warzywną. Jak sam twierdzi w tydzień wygaja i uszczelnia jelito i problemy z tolerancjami znikają. Pewnie i bym się zdecydował, ale po takim kursie to chyba bym wyglądał jak wykrzyknik.:P


Dokładnie tak, zwłaszcza z przewagą warzyw. Tylko, że ja pewnie też bym wtedy całkiem zniknęła... :pirate:
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 15 paź 2010, 18:03
Jestem wku....ny brakiem całkowitej remisji. Za dużo rzeźby w tym testowaniu co z pokarmów szkodzi a co nie, zamęczę się tym. Na 100% jestem pewien, że mam wiele nietolerancji pokarmowych. Decyzja podjęta, jak wezmę pensję to zamawiam ten cambridge test, czy jak go tam zwał...

Inny wariant jeśli test okaże się g.... wart:

1.wejście na AD celem przytycia z 5 kg
2.dieta owocowo-warzywna przez tydzień,dwa
3.odstawienie ad i obserwacja co się dzieje.

Klamka zapadła, mam dosyć już tego gówna.
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 19 paź 2010, 16:26
Jestem po pasażu. I co? Mam dużo powietrza w dwunastnicy, czyli w górnym odcinku przewodu pokarmowego. :shock:
Dużo powietrza, zdecydowanie ponad normę. Być może łykam to powietrze, zupełnie nieświadomie a ta bańka powietrzna wędruje później przez jelita.
Podejrzenie aerofagii (już po raz kolejny)

Nie mam żadnych zrostów, niedrożności.

No ale jak to możliwe, żeby to połknięte powietrze dochodziło aż do okrężnicy?

Macie jakiś pomysł? Męczyć się tak do konca życia - raz lepiej, raz gorzej? :roll: ;) ?


A w ogóle pasaż to trochę lipa. Pokazuje tylko jelito cienkie, żołądek i dwunastnicę.
Nie diagnozuje jelita grubego.

I ciekawostka.
Uprzedzano mnie, że badanie jest długie.
Miałam zarezerwować czas od 9 do 14.
A po godzinie było już po pasażu, bo już papka przeszła przez całe jelito :shock: . Taki szybki mam ten pasaż, że ho, ho! :shock:


Nic nie rozumiem. :?
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 19 paź 2010, 23:20
Zachmurami mi się trafiają wzdęcia i duże gazy jak zjem coś co mi szkodzi. Coś czego nie toleruję. A może spróbuj obie zrobić głodówkę na 1 dzień i zobacz jak się czujesz psychicznie wtedy?
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 20 paź 2010, 20:15
Zachmurami napisał(a):Jestem po pasażu. I co? Mam dużo powietrza w dwunastnicy, czyli w górnym odcinku przewodu pokarmowego. :shock:
Dużo powietrza, zdecydowanie ponad normę. Być może łykam to powietrze, zupełnie nieświadomie a ta bańka powietrzna wędruje później przez jelita.


To bardzo mozliwe, ze lykasz po prostu powietrze. Czy czesto zdarza Ci sie oddychac ustami, masz problemy z oddychaniem nosem? Ja niestety tak, ale sie pilnuje, zwlaszcza przy jedzeniu, bo wtedy wzdecia murowane. Podobnie z mowieniem - tez oddycham wtedy ustami (mam ciagle jakby troche niedrozny nos) i lykam to powietrze. Postaraj sie zaobserwowac u siebie jak oddychasz w roznych sytuacjach (mowiac, podczas jedzenia, wysilku fizycznego itd.).
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 24 paź 2010, 10:22
Bardzo ciekawa stronka na temat candidy: http://www.borelioza.vegie.pl/candida.html

Oraz o omega3 i pascie dr Budwig: http://budwig.vegie.pl/

W ogole www.borelioza.vegie.pl wydaje sie byc bardzo rozsadna strona o boreliozie oraz schorzeniach do zludzenia ja przypominajacych.
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 24 paź 2010, 10:45
Kiedyś ta bolerioza chodziła mi po głowie... Jak się ogólnie czujecie dziewczyny?

P.S. Robiłem ten fooddetective na nietolerancje pokarmowe. W zasadzie nic nie wyszło. Moim zdaniem nie jest to wiarygodna metoda badania. Kasa oczywiście w plecy...
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 24 paź 2010, 12:43
_Pete_, uparcie nie jem glutenu pod zadna postacia i czuje sie nadal (odpukac) bardzo ok jesli chodzi o sprawy zoladkowo-jelitowe. :mrgreen: Jem same naturalne produkty, bardzo duzo gotowanego, cieplego.
Za to moje miesnie sa w coraz gorszym stanie. Wczoraj usunelam dziewiaty amalgamat i zaczely sie ze mna dziac jakies dziwne rzeczy, znowu, tak jest za kazdym razem, i za kazdym razem jest coraz gorzej. :(
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 24 paź 2010, 16:10
Fajnie, dobrze to słyszeć. :)

A ja zjadłem właśnie rosół od mamy z makaronem bg i czuję się kiepsko.... Depresja, bóle mięśni i stawów.

Znalazłem ciekawy opis jednostki chorobowej:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3 ... _cienkiego

W dalszym ciągu szperam po necie, by znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie - co było pierwsze jajko czy kura? Bo jeśli mam te koszmarne problemy z jelitem w wyniku nietolerancji to wystarczy pewnie trzymać się diety. Tylko, że jeśli zły stan śluzówki jelita wynika z przerostu bakterii i dysbiozy tym samym, to leczenie dietą niewiele pomoże bo nietolerancje są tu wtórne.

Może namówię gastrologa by skierował mnie do szpitala na wybadanie tego... Mam już szczerze dosyć tego, że w zasadzie każdy posiłek okupuję cierpieniem psychicznym i fizycznym. Jak to w ogóle jest możliwe by szkodziło mi w zasadzie wszystko? Nawet jabłka, gruszki, rosół, olej lniany? Jest po prostu źle.
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 24 paź 2010, 16:20
jablka, gruszki = cukry
ja tez zle czuje sie po owocach. i to bardzo. dlatego bardzo rzadko je jadam, w ogole jesli juz to jablka. jedyny owoc, ktory mi nie szkodzi to awokado. 8)

rosol - nawet z domowych kur odczuwam, wiec nie jadam. zupy gotuje na wodzie i oliwie

olej lniany - w postaci pasty budwigowej toleruje. bez chudego twarogu ciezko mi po nim.

tak wiec widzisz, jedziemy przynajmniej czesciowo na tym samym wozku... Ciesz sie, ze nie masz chociaz fibromialgii. :pirate:

dopoki trzymam swoja diete jest ok. jesli popelnie jakies "wykroczenie" wtedy jest znowu zle... :roll:
-asia-
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do