Nerwica depresyjna/depresyjno lękowa

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nerwica depresyjna/depresyjno lękowa

przez Grubcia 09 cze 2007, 16:20
Choruje na nerwice depresyjna,niby nic powaznego,ale ostatnio daje mi w kosc.Mam lękinp.przed wychodzeniem z domu,kontaktami z innymi,nowymi sytuacjami itp.Czesto placze,czuje sie zle mimo ze biore leki.Mam tez kontakt z psychologiem.Jednak mam wrazenie,ze nikt mnie nie rozumie,nikt i nic nie jest w stanie mi pomoc.Nie wiem,co robic,by przetrwac ten kryzys?Jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach?Bede wdzieczna za kazda odpowiedz.Pozdrawiam.
Grubcia
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez GRACJA 09 cze 2007, 18:29
Witaj Grubcia - wszystko będzie dobrze. Masz kontakt z psychologiem - to dobrze bo on Ci pomoże . Zajmij się czymś i postaraj się nie myślec o nieprzyjemnych stresujących rzeczach. Rozmowa z przyjaciółką. Ty nie wychodzisz z domu to może ktoś przyszedłby do Ciebie.
A może psychoterapia grupowa ?
Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez vegge 09 cze 2007, 18:56
obmysl sobie jakas malutka wyprawe np do ksiegarni obejrzec ksiazki, albo wez aparat i porob zdjecia kwatom na lace cz motylom
wyjscie z domu to przeciez nie musi byc kontakt z ludzmi, nie spotkasz znajomych
wybierz sobie na wyjscie pore kiedy jest malo ludzi, bo sa wszyscy w pracy, cz szkole
zacznij stopniowo, od krotkiego, 10 minutowego spacerku i potem dluzej jak juz sie przyzwyczaisz:)
mozesz sobie tez zamowic taxowke i pojechac gdzies a potem wrocic piechota do domu
wszystko rob powoli i stopniowo i sie uda:)
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Dzieki

przez Grubcia 09 cze 2007, 22:00
Czesc vegge.
Dzieki za wsparcie,zrobie tak jak proponowales,ksiegarnia itp.Rodzina wyciaga mnie z domu,inaczej pewnie nie wychodzilabym wcale.
Grubcia
Offline

Avatar użytkownika
przez Samanta 09 cze 2007, 22:36
Doskonale cię rozumiem, mam ta samą sytuację. Musisz wierzyc , ze będzie lepiej i zacząć wychodzić do ludzi.. jakaś biblioteka, czy poprostu iść do jakiegoś parku i porozmyślać i poodychac świezym powietrzem (tak jak ja dziś).
Nie jesteś sama!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Re: Jak wyjsc na prosta?

przez pierm77 10 cze 2007, 06:34
Grubcia napisał(a):Jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach?Bede wdzieczna za kazda odpowiedz.Pozdrawiam.


mnie pomogla terapia grupowa. Spotkasz tam ludzi ktorzy maja podobne problemy. Trudno tak na forum chocby dotknac sedna problemu pokonywania kryzysow psychicznych.To zabrzmi troche jak banal lecz nie wymyslo w tej kwestii nic lepszego niz glebsze dotarcie do pierwotnej przyczyny problemu. Pomocne moga byc tez leki, lecz moim zdaniem lek leczy skutki a nie przyczyny (w rozumieniu przyczyn psychologicznych)
- poprawi absorbcje jednej substacji inna znow zablokuje itd., lecz nie zmieni na stale twojego sposobu myslenia o sobie , o swiecie, ludziach a o to w tym wszystkim chodzi) - Na poczatku zawsze jest jakas negatywna mysl ktora nastepnie zostaje przeksztalcona w negtywna emocje.


zycze powodzenia
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Dobrze,ze jestescie:)

przez Grubcia 10 cze 2007, 13:08
Dobrze wiedziec,ze ne jestem sama,ze mnie rozumiecie:)Staram sie wychodzic do ludzi.Czasem siedze na balkonie.Zgadzam sie,ze leki lecza skutki,nie przyczyne problemu.Wydaje mi sie,ze najlepszym polaczeniem sa leki+dobry psycholog(niestety jeszcze na takiego nie trafilam,ale planuje zmienic terapeute,moze tym razem sie uda)Chodzilam :na terapie grupowa(pomogla mi),ale niestety teraz sie skonczyla.Daliscie mi nadzieje na lepsze jutro,wielkie dzieki:)
Grubcia
Offline

Avatar użytkownika
przez Nelka 10 cze 2007, 14:55
Sami szukaliście tej terapii grupowej?...czy np, Wasz psycholog/psychiatra Wam coś polecił?...sama tez nad tym myślę i sie tak zastanawiam...poza tym, ile u Was taka terapia trwała?...i jak często się odbywały spotkania?

Z góry dzięki za każde info :)
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Terapia grupowa

przez Grubcia 10 cze 2007, 15:58
Czesc Nelka!
Mnie akurat polecil ta grupowa moj psychiatra(wspolprowadzil ta grupe)Akurat moja grupa wsparcia trwala dosc dlugo(9 miesiecy)Spotkania odbywaly sie raz na tydzien,po 2 godz.Zwykle jednak o ile wiem grupy trwaja krocej od 1-3 miesiecy.Niektore odbywaja sie codziennie,wszystko zalezy od rodzaju grupy,kazda jest innaNie mam zbyt duzego doswiadczenia to byla moja pierwsza grupowa,ale nie ostatnia.Mysle,ze na pewno warto sprobowac.
Powodzenia
Grubcia
Offline

Avatar użytkownika
przez Nelka 10 cze 2007, 16:02
Grubcia i miałaś wcześniej jakiś wywiad psychiatryczny robiony?...jak duża grupa była?...i czy naprawdę o wszystkim rozmawialiście?
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Samanta 10 cze 2007, 16:25
Nelcia co do tej terapi grupowej, to mój lekarz mi polecił, a na tej grupie było góra 8 sposób i kazdy po kolei opowiadał co u niego i jak miał jakiś problem to grupa starała się pomóc(dawała rady itd).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

nerwica depresyjno lękowa

przez 1507 12 mar 2008, 21:21
sam już nie wiem co, jak biore leki lęki się normują, wycofują sie lub są znosne, ale spada nastrój a biore antydepresanty teraz luxetę pół tabletki , może mało, w każdym razie mam porąbane myśli nie są natrętne ale jak przyjdą to nastrój spada cholernire , czuje się dziwnie, troche obco niepasujący do reszty świata, nieraz jakaś sytuacja moze mnie wyprowadzić z równowagi i odczuwam w sobie coś dziwnego nienaturalnego-wyobcowanie do tego cholerny smutek poczucie beznadziejności ale tak wielkie że nie potrafię tego opisać i zaczynam się nawet czasem tego bać. Ogarniają mnie wtedy mysli że tak już będzie zawsze że to nie minie i to beznadziejne samopoczucie zaprowadzi mnie w końcu na skraj szaleństwa. Czasem odczuwam napięcie w głowie ale takie myślowe że nie mogę aż sobie miejsca znaleźć, czuję że za chwilę zwariuję, ale nie są to natręctwa tylko to napięcie na zasadzie odczuwania. Cześto też się wyłączam. Ostatnio wyłączyłęm się prowadząc auto, dobrze że jechałem z kumplem bo bym komuś w tyłek wjechał, patrzyłem poprostu w lewą stronę i podziwiałem chyba krajobraz, w ogóle w tym dniu musiałem co trochę patrzeć w lewą stronę jadąc autem, innym razem wstaję rano przez 20 minut jest ok jak już sie przebudzę dopada mnie ogromny smutek czuje że sie rozpłaczę ale nie mogę coś to chamuje nie mam chęci do niczego nie chce mi się iść do pracy , jestem senny jak niewiem co , jak juz pojade do pracy wezme pół luxety to międzu 10-16 funkcjinuje w miarę dobrze ale gdy wracam do domu włączają mi się dziwne mysli, spada nastrój czuję sie znów beznadziejnie , na myśl o tym co sie ze mną dzieje ogarnia mnie lęk, w nocy spię w miarę dobrze chodzę spać ok 23, budzę się codziennie ok 3:30 muszę do kibelka i tak co dziennie w nocy, kładę się i zasypiam śpię do 7 rano i mam trudności ze wstaniem i przebudzeniem, mam przerwy wyrównawcz ze strony serca byc może to nerwowe, czuję się wycofany towarzysko, jak patrze w lustro i widzę siebie to czuję się dziwnie, czasem w kontaktach z bliskimi mi osobami jak żona dzieci tez czuję sie obco, miewam pojedyńcze nap[ady lęku w ostatnich 4 tygodniach miałem 3 , przy jednym juz myślałem że zwariuje, przeczytałem coś natemat psychoz i obsesji na punkcie kamer i bycia obserwowanym, ponieważ o tym myślałem odniosłem takie wrażenie w pracy podczas okreslonej czynności myślałem że fiksuję, lekarz mi powiedział że miałem poprostu napad leku a nie objaw choroby, sam sobie to chyba wkręciłem, czasem miewam trudności gdy mam się znaleźć w jakiejś sytuacji,m czuję się nie swojo najchętniej bym danego zdarzenia uniknąła ale wiem że nie mogę i powstaje wewnętrzny konflikt i znów spadek nastroju , czasem wydaje mi się że jestem złym człowiekiem , ojcem i mężem że jestem ciężarem dla rodziny i boje się że w końcu nie wytrzymam tego wszystkiego i sfiksuję. A nieraz przyjdzie tydzień gdzie jestem sobą w 85% i mam ochotę coś ze sobą dobrego zrobić, ale takich chwil jest niestety znacznie mniej. Pozatym staram si normalnie funkcjonować, pracuję , chodze na siłownię, do kościoła próbuję zyć normalnie, a raczej stwarzac pozory normalnego życia. Leczę się od 2005 roku przEżyłem przed leczeniem 2 bardzo ciężkie sytuacje życiowe od których wszytko się we mnie pokręciło, PO KTÓRYCH MIAŁEM KOSZMARNE NAPADY PANIKI I LĘKI. Dziś sytuacje wydają się być rozwiązane, a to one na początku powodowały lęki i załamania, nie mam juz z nimi problemów ale we mnie nadal tkwi coś co nie pozwala cieszć się zyciem, zaangażować się w coś, coś czego nie potrafie pokonać, nie mogę sie pozbyć. JAKIEŚ SUGESTJE?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:30 pm ]
a może nie napisałem nic odkrywczego ?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:30 pm ]
a może nie napisałem nic odkrywczego ? może to wszystko już znacie?
1507
Offline

witaj

przez milk_shake 12 mar 2008, 23:40
mimo ze mam 17 lat, przeżyłam w te wakacje to samo.Tzn w wakacje zaczęła się moja nerwica.Wszystko to znam, znam tą depersonalizacje, derealizacje, patrzecie w cos i nie wierzenie ze to stoi przed nami, dopiero dotknięcie nas w tym uświadamia.Zawroty głowy, dziwne bicie serca.Najgorsze jest bo 'błędne koło' ze wkręcimy sobie jakiś obiaw jakiejś choroby i zaczynamy sie uspokajac ze to nie mozliwe i wtedy nadchodza napady leku ze moze jestesmy nie normalni a potem gwałtowny spadek nastroju straszny lek i nie mal panika. I Chce sie płakać, nie chce sie nigdzie isc a z drugiej strony nie chce sie zostac w domu i o tym mysle.

a jeszcze teraz pogoda nie za bardzo, a to sprzyja nerwicy.

Ale razem damy rade, mam nadzieje ze sobie poradzisz.
Moim zdaniem nie powinienieś brać leków, bo przy odstawianiu lęki rosna.
Dla mnie najlepszy jest trening autogeniczny Schultza (naprawde polecam!) i psychoterapia.

Pozdrawiam ciepło :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 gru 2007, 00:57
Lokalizacja
Katowice

przez 1507 13 mar 2008, 11:37
w tym sprawa że chodzę na terapię, nieraz jest dobrze i pomaga, a innym razem samo sie chrzani, mamrównierz lęki na tle religijnym , nieraz myslałem że jestem opętany i raczej mi jest potrzebny egzorcysta , bzdurne prawda? samo takie myslenie chyba już świadczy o jakiejś chorobie, choć nieraz myślę że bierze sie to z jakiejś ludzkiej niedoskonałości , chęc bycia dobrym idealnym człowiekiekiem ,dobrym chrześcijaninem, dążeniem do doskonałości , stawiania sobie poprzeczki ciut za wysoko, sam nie wiem, a innym razem jestem twardy potrafię dac słowa otuchy innym , logicznie myślę prawie jak psycholog , eeech zycie życie
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do