natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez Buratino 17 paź 2010, 09:24
Też miałem bluźniercze myśli religijne i nawet robiłem egzorcyzm prosty. I chyba pomogło albo może to zwykłe placebo.
Buratino
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 17 paź 2010, 21:36
RafQ, Milutki - no... ten... tego... eeee... Spokój ma być!

Buratino, mysli bluźniercze to dość typowe natręctwo. Zacytuję książkę psychologa specjalisty, którą akurat mam w domu:

Myśli natrętne - mają różnorodną tematykę i różnią się poziomem towarzyszącego im lęku. Są też mniej lub bardziej uporczywe. Często łączą się z silnym poczuciem winy. W tematyce obsesji można wyróżnić między innymi:
1/ myśli sprzeczne z zasadniczymi przekonaniami i dążeniami jednostki [myśli natrętne "typu kontrastowego"].
Stanowią one przeciwieństwo zasadniczych poglądów i przeżyć chorego i pojawiają się wbrew jego woli. Myśli bluźniercze u ludzi głęboko religijnych, myśli o nieprzyzwoitej treści u osób skromnych i wstydliwych, myśli brutalnie agresywne w stosunku do osób kochanych - stanowią przykład obsesji tego typu
(... ) - (dalej inne typy)

Szukanie przyczyn i odpowiedź na pytanie "Co z tym zrobić?" to robota dla psychologa (dobrego), ale moim zdaniem pocieszające jest uświadomić sobie, że myśli te są sprzeczne z Tobą i Twoją wolą i nie podpadają w związku z tym (na zdrowy rozsądek) pod Twoją odpowiedzialność, bo można odpowiadać tylko za świadome wybory. I odmówienie egzorcyzmu raczej nie załatwi sprawy, a natręctwa łączą się właśnie z tendencją do odganiania ich rytuałem, przy czym to pomaga tylko na chwilę, bo żeby się pozbyć nerwicy, trzeba ją "przerobić" świadomie. Świadomość (i nasza wolna wola) to zasadniczy i śmiertelny wróg nerwicy i dlatego próbuje ona nas od niej odciągnąć ku rzeczom "magicznym".
Od razu dodam, że wierzę w modlitwę i egzorcyzmy i sama nieraz odmawiałam, ale to nie rozwiązuje problemu nerwicy, bo nerwica to nie jest opętanie i trzeba celowej pracy, żeby ją zwalczyć.

PS Nie spamujmy! :nono:
refren
Offline

Re: natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Milutki 18 paź 2010, 00:42
refren napisał(a):... natręctwa łączą się właśnie z tendencją do odganiania ich rytuałem, przy czym to pomaga tylko na chwilę, bo żeby się pozbyć nerwicy, trzeba ją "przerobić" świadomie. Świadomość (i nasza wolna wola) to zasadniczy i śmiertelny wróg nerwicy i dlatego próbuje ona nas od niej odciągnąć ku rzeczom "magicznym".

To ja tylko (grzecznie) dodam, że to co napisałaś refren brzmi bardzo rozsądnie,
wręcz podoba mi się to klarowne rozumowanie... :brawo:

To świadome "przerabianie" w zasadzie tyczy się wszystkich natręctw, nie tylko religijnych, prawda ?
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez ola 22 25 paź 2010, 14:14
hej co tam u was?co sie stalo z ostatniom forum na temet obsesji religijnych? moze napisze tak pewbie przez te jazdy .dobra hja czekam w kolejce na lekarza tyle moge zrobic
mtsle,ze czlowiek ktory morduje i gwlaci np dziecko robi gorzej,bo my myslimy,a oni robia
ola 22
Offline

Re: natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez fluke soc 11 lis 2010, 01:14
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 paź 2010, 14:08

Re: natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Milutki 11 lis 2010, 01:52

mało przekonujące wywody...

dobrze to podsumował kewals w komentarzu poniżej tego artykułu:
Każdy chyba wie że pierw pojawia się zła myśl a potem zły czyn. Nie zawsze zła myśl może prowadzić do zła ale na pewno im więcej takich myśli tym gorzej i tym większe prawdopodobieństwo że im ulegniemy. Dlatego porostu trzeba ich unikać.

I takie jest przesłanie religijnych nakazów/zakazów. Nie ma w nich nic więcej, a są one dla naszego własnego dobra.
Nie ma co się w nich doszukiwać przyczyn ZOK.
Przyczyny są, ale jak wiadomo złożone, ktoś natomiast chciał w prosty sposób winę za ZOK zrzucić na przykazania religijne... i jeszcze dopasowywał sobie wyniki różnych badań
(przecież jest oczywiste, że osoby bardziej wierzące na ogół są też bardziej wrażliwe itd. co może zwiększać statystykę przypadków ZOK wśród wierzących)

Ogólnie - moim zdaniem - dziecinada :roll:
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 11 lis 2010, 18:31
Ludzie niereligijni też mają natręctwa, z tym, że poczucie winy bywa u nich bardziej zakamuflowane - na przykład obsesja mycia po stosunku seksualnym. Moim zdaniem mają oni czasem dłuższą drogę do przebycia, aby uświadomić sobie w czym problem. Mają pewnie mniej obsesji na tle religijnym, za to dręczą ich sprawy typu lęk przed śmiercią czy obsesje na punkcie własnego wyglądu (np. łysienie) i brak wiary przed tym nie chroni. Myślę, że z wiarą i niewiarą jest jak z jazdą w pasach i bez, jedno i drugie z jednej strony daje plusy, a z drugiej naraża na przeciwne sobie niebezpieczeństwa, więc każdy (religijny i niewierzący) ma jakąś pracę do wykonania, żeby zrównoważyć zagrożenia. Na przykład:

"Syndromem ucieczki w ciało od spraw duchowych są różne zjawiska natury fizycznej - nerwicowe objawy somatyczne, migrena, hipochondria. Cierpienie cielesne staje się centralnym problemem świadomości i najważniejszym elementem relacji z otoczeniem, spychając w tło, istotne dla rozwoju duszy cierpienie duchowe. Powszechnym syndromem naszych czasów są wszelkie uzależnienia i nałogi, jednoznacznie wskazujące na brak zdolności budowania duchowej więzi i zdolności doświadczania głębokich uczuć."

Ciekawym przypadkiem jest też Gombrowicz, który nie miał uczuć religijnych i nie wierzył zdaje się w istnienie Boga, natomiast Dzienniki potwierdzają, że miał lęki "diabelskie" tzn natręctwa na temat diabła ("znowu poczułem swąd siarki"). Jestem przeciwna wszystkim uproszczeniom.

Można też porównać dwa spojrzenia na religię: Freuda i Junga. Pierwszy dostrzegał w niej regresję a drugi szansę na wielostronny rozwój. Każdy kij ma dwa końce, zależy jak chcemy na to spojrzeć.

<<<Funkcja religijna jest dla Junga, psychologa i psychiatry, faktem empirycznym i stanowi swego rodzaju psychologiczny dowód istnienia Boga. W perspektywie psychologii głębi trudno zakwestionować fakt, że naturalnym odruchem ludzkiego umysłu jest tworzenie obrazu Boga. Zadaniem psychologii, a w konsekwencji także psychoterapii, jest uwzględnienie religijnej funkcji psychiki (...)
Nieświadome pragnienie Boga nie może być usunięte i przezwyciężone, jak to sobie wyobrażał Freud. Efektem takich prób uwolnienia się od potrzeby religijnej są marzenia, opowieści, bajki, ziemskie raje, nadludzie i różnego rodzaju ludzcy bogowie"; znaczy to, że człowiek niereligijny nie będzie nigdy człowiekiem świeckim (...)
Źródłem religijnej postawy człowieka jest, uświadamianej lub nie, jest w systemie Junga nieświadomość, dokładniej rzecz biorąc, nieświadomość zbiorowa i tworzące ją archetypy, dziedziczne obrazy pierwotne, które są podłożem wszelkiego myślenia i mają znaczny wpływ na idee naukowe, religię, filozofię i etykę. Archetypy objawiają się świadomości, dlatego świadome "ja" człowieka nie może kontrolować lub zupełnie dowolnie sterować postawą religijną. Tłumaczy to chrześcijańska postawa wiary i łaski (...)
Istotą doświadczenia religijnego jest dla Junga osobiste przeżycie, polegające na "odsłonięciu głębi duszy ludzkiej" i dialog z nieświadomością. W interpretacji Junga Hiob dokonał swego rodzaju weryfikacji starotestamentowej figury Jahwe, docierając do irracjonalności jej poczynań względem człowieka. W świadomości Hioba, w jego konfrontacji z narzucającymi się obrazami nieświadomości, w zawiłym procesie analizy samego siebie i swego stosunku do Jahwe, dokonuje się uczłowieczenie surowego, bezwzględnego bóstwa, żądającego bezwarunkowego posłuszeństwa. Na przykładzie Hioba Jung przedstawił ewolucję obrazu Boga i związek tego procesu z transformacją osobowości, jej dojrzewaniem. Sukces w asymilacji sensu obrazu Boga zaowocował dojrzałością osobowości Hioba ...
Badanie wyobraźni religijnej człowieka w oparciu o założenia psychologii głębi wskazuje więc nie tylko na ograniczające indywidualny rozwój (regresja w rozumieniu Freuda) elementy obrazu Boga , ale także na ich znaczenie konstruktywne, inspirujące rozwój (transformacja, progresja).>>>

(Wszystkie cytaty: Regresja i transformacja w wyobraźni religijnej (Z. Dudek) w skrypcie: Sekty i kulty. Albo albo - problemy psychologii i kultury)
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez patryk022 15 cze 2011, 15:13
Witam wszystkich. Zwracam się do was z pewnym problemem, liczę na chociaż małą cząstkę pomocy bo nie moge sobie z tym dać rady. Mam obecnie 18 lat, bardzo wierzę w Boga, i męczy mnie kwestia jednego grzechu, wyspowiadałem się z niego na początku marca tego roku, żałowałem za niego do tego stopnia że płakałem w konfesjonale, wierzę w to że Bóg przebaczył mi ten grzech, jednak od jakiegoś czasu wróciło to do mnie i mam pewne wyrzuty sumienia że wogóle tego dokonałem i do tej pory ciężko żałuję za ten grzech. Tłumacze sobie tym że Bóg przebacza każdemu każdy grzech jeżeli się za niego żałuje- ja żałuje do tej pory. Aczkolwiek jak pisałem wyżej ciągle mnie męczą natrętne myśli związanie z tym mimo że wiem że jestem od tego grzechu wolny i czysty. Po drodze odbyłem jeszcze jedną spowiedź która była niedawno.

Co radzicie z tym zrobić bo nie daje mi to spokoju...

Pozdrawiam, Patryk.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 cze 2011, 15:09

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 15 cze 2011, 15:52
To nerwicowe, dobrze sobie tłumaczysz, a to wałkowanie nie ma już żadnego sensu, poza uprzykrzeniem Ci życia i zniechęceniem do wiary. Mówiąc inaczej : pokusa. Lepiej jakoś utnij to myślenie, bo zawsze się pojawi nowa wątpliwość i można tak bez końca. Ciach, ciach, na siłę. Szkoda życia.
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez patryk022 15 cze 2011, 18:49
W sensie jakieś konkretne zajęcie i ponowne przeproszenie Boga w konfesjonale? Bo ja naprawdę wierzę w to że poprostu Bóg nie zwarza już na to przewinienie ponieważ za nie żałowałem i żałuję do tej pory. Może jakaś lepsza rada niż mój pomysł?

Bo też wmawiam sobie to że nawet największe błędy da się naprawić i że każdy w życiu popełnia błędy które własnie da się naprawić i nie przesądzają losu człowieka że może za jedno przewinienie z którego się zresztą wyspowiadał zostać potępiony.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 cze 2011, 15:09

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Szeryf 16 cze 2011, 12:26
Mnie krew zalewa, jak sobie pomyślę, że mam iść od spowiedzi i spowiadać się z uczynków, których nie uważam za grzechy. Ze względu na swoją naturę buntuję się przeciw niektórym nakazom wynikającym z religii. Z tego z kolei wynika lęk, że będę miał później przerąbane. Mam problemy z określeniem swoich relacji z Bogiem. Chyba jestem agnostykiem. Pewien tego nie jestem :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:49
Lokalizacja
Kraina orlich gniazd

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 16 cze 2011, 14:54
Szeryf:
Mnie krew zalewa, jak sobie pomyślę, że mam iść od spowiedzi i spowiadać się z uczynków, których nie uważam za grzechy.


Nie ma przymusu spowiedzi, jeżeli nie uważasz czegoś za grzech, to do czego Ci potrzebna spowiedź? Strach to marna motywacja, działa na nas jak przemoc z zewnątrz i zawsze prowadzi do buntu.
Ostatnio edytowano 16 cze 2011, 14:56 przez refren, łącznie edytowano 2 razy
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez patryk022 16 cze 2011, 14:54
Ja po spowiedzi nieraz mam wątpliwości bo zazwyczaj przypomina mi się że nie wyznałem jakiegoś grzechu lecz nie bylo to celowe bo podczas spowiedzi o nim zapomniałem, wtedy wyznaję go na następnej spowiedzi, jednak moja psychika jest na tyle słaba że nieraz docierają do mnie sygnały właśnie takie jak posty wyżej że za dużo myślę o tym i ciężko żałuję że wogóle grzeszyłem lecz wierzę że Bóg przebaczył mi te grzechy bo obiecałem poprawę i poprawiłem się. Mam nadzieję że faktycznie te myśli są spowodowane tylko natręctwami i że nie jest to odzew sumienia że nie został przebaczony mi ten grzech. Wrrr... Jednak ja cały czas w to wierzę że Bóg darował mi wszystkie grzechy z których wyspowiadałem sie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 cze 2011, 15:09

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 16 cze 2011, 15:16
Patryk, jak powiedział ktoś mądry: "nawrócić się, to przyznać Bogu rację". Czyli jeśli uznajesz swój grzech za zło i nie chcesz go świadomie popełniać, to ok. A z intuicji chrześcijaństwa wynika, że potępienie następuje wtedy, kiedy uparcie, do ostatka się z Bogiem "kłócimy" i wiemy lepiej, tym samym nie potrafimy przyjąć Jego miłości. Wg niektórych świętych w momencie śmierci każdy jeszcze raz styka się z Bożą miłością i ma możliwość ostatniego wyboru. Czyli, żeby być potępionym, trzeba się uprzeć i być "zatwardziałym". Jeżeli masz skrupuły sumienia aż do natręctw, to chyba zatwardziałość Ci specjalnie nie grozi. :)
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do