Forum Psychologiczne

Nerwica Depresja Psychologia

depresja, nerwica, forum psychologiczne


Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Temat: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

Wiadomości w tym temacie: 149


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku

 Strona 3 z 11  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11  Następna strona

Reklama




Autor

Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 20:34 

Od: 19 mar 2009, 20:04
Posty: 34
witam wszystkich, jestem tu pierwszy raz, usilnie poszukiwałam, kogoś kto przezywa i czuje to co ja, bo pomyślałam, ze wtedy będzie choć odrobinę łatwiej... Dziś znalazłam forum, przeczytałam o Waszych przeżyciach i coż mogę stwierdzić- piszecie o mnie. Moj problem zaczął się chyba w momencie śmierci mojego taty na raka, miało to miejsce jakieś 4 lata temu, początkowo moje leki były "do zaakceptowania", w tym momencie nie da się już z tym żyć. Boję się wszystkiego, jak ktoś trafnie okreslił "najmniejsze strzyknięcie" jest rakiem. Nie da się tego po prostu opisać, Wy wiecie o tym doskonale... Przeraża mnie każda kropka na skórze, tydzień temu miałam raka piersi, dwa tyg temu raka szyjki macicy, 2 miesiące temu białaczkę- mój lęk był tak silny, a pewność, że jestem chora tak wielka, ze zaczęły wystepować u mnie objawy fizyczne. Przeczytałam, ze objawem moze być lecąca krew z nosa, na drugi dzień oczywiście krew leciała. Mieszkam jeszcze przez dwa tyg w Anglii, za 1,5 mies, na szczęscie wracam na stałe do Polski. Byłam tak przerażona, ze przyleciałam, uprzednio żegnając się z moim chłopakiem( leciałam już na chemioterapię w moim przekonaniu) do Polski. Zrobiłam badania, a w momencie kiedy zobaczyłam wyniki morfologii, badania moczu, kały, przeswietlenia płuc, usg brzucha objawy ustąpiły. Coż z tego skoro przecież wyniki mogły wyjść nie do końca wiarygodnie, skoro może "zagnieździło" się już coś gdzieś indziej, chociaż w moim przypadku już miałam chyba prawie wszystko... Moj chłopak "nie ma życia" teraz, krzyczę że chodzi do pracy jak ja umieram, sprawdzam ciągle czy on "czegoś nie ma" . Strach o mnie i o niego nie pozwala mi życ. Mieliśmy po powrocie planować nasz ślub, kocham go bardzo i nie chce żyć bez niego, ale pomyślałam, ze chyba pora to zakończyć bo teraz bedzie man łatwiej uporać się bez siebie teraz, niż gdy coś strasznego się stanie. Wogole jak wiecie po prostu nie da się tego opisać, jak to strasznie się odczuwa i jak strasznie się z tym, nawet nie zazwe tego życie, bo to po prostu wegetacja... Cieszę się że jesteście tu, naprawdę :(


 
 Zobacz profil  
 
Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post Dzisiaj 

Od: 13 Lip 2005, 01:45
Posty: n/a
Miejscowość: internet
  • Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy


 
   
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 20:50 

Od: 15 mar 2009, 11:48
Posty: 26
Lokalizacja: Kraków
No cóż Karolinko
Przytulam Cię wirtualnie. Wszyscy w tym temacie wiemy, o czym piszesz i co przeżywasz. Nie wiem tylko czy rozstanie to dobry pomysł. Ja wiem, że jakbym była sama znosiłabym wszystko dużo gorzej. Pewnie mój mąż nie do końca rozumie co czuję, bo on ma zdrowe podejście do życia, dlatego lepiej mi pisać tu do osób, które wiedzą co taki lęk znaczy. Ale z drugiej strony, wiem, że on mnie kocha, i jak jest bardzo źle mogę po prostu wybeczeć mu się w rękaw. Myślę, że musisz po powrocie zacząć szukać pomocy u specjalisty, tak jak my. Jak widzisz, ja dopiero umówiłam się na pierwszą wizytę i nie wiem co z tego wyjdzie, ale to chyba najlepsza droga. Wpadłyśmy w spiralę samo nakręcającego się lęku i same z niej raczej nie wyjdziemy. A ja teraz wiesz co myślę o moim przełyku :( Pewnie przed psychoterapeutą zaliczę jeszcze laryngologa.
Pisz co Cię trapi. Może nie pomożemy, ale na pewno zrozumiemy :lol:


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 21:03 

Od: 19 mar 2009, 20:04
Posty: 34
dzięki, tak na pewno wybieram się do specjalisty, ostatnio zadzwoniłam do domu i wybeczałam mamie, ze umieram na raka, teraz ona płacze w domu i wszystkie pieniądze oszczędzone ciężko na moją przyszłość przekazać chce na leczenie mnie. Ja wiem, że rozstania nie przeżyję, ale to mnie tak strasznie boli jak patrzę na niego i myślę co mu może dolegać, jak śpi to oglądam wszystko co ma na skórze, bo teraz mam "fazę" na raka skóry. Stan Twojego przełyku doskonale rozumiem, naprawdę, też to miałam, w związku z tym przez raka przełyku, gardła i płuc też już przeszłam, ta suchość, "coś" powiększone, "coś" zaczerwienione spędzały mi także sen z powiek, do tego duszności, mroczki przed oczami, kołatanie serca, a przy białaczce tydzień też nie jadłam, bo przecież częstym objawem jest brak apetytu... tak, też myślę, że same z tego nie wyjdziemy, ja odliczam dni, jeszcze 1,5 miesiąca, wiem, ze przez ten czas przejdę jeszcze przez parę nowotworów, ale po powrocie od razu do psychologa, chyba tylko jakaś terapia jest nadzieją. Tak mi się właśnie przypomniało, ze jakiś czas temu postanowiłam zbadać sobie piersi, nie mam ich za wielkich, także żeby "dogrzebać" się do żeber nie było problemu. Wiedziałam, czułam, ze to kości, ale w moim umyśle wszystkie te nierówności, tkanka mięśniowa to były liczne guzy wystepujące w piersiach... Potem przez tydzień nie mogłam się dotknąć, no miałam siniaki i krwiaki od tego parogodzinnego uciskania... jesteśmy chore, niestety trzeba to nazwać chorobą... dziękuję, naprawdę bardzo dziękuję za odpowiedź:)


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 21:16 

Od: 22 lis 2008, 17:43
Posty: 707
Lokalizacja: Z Wariatkowa :P
karolinko doskonale Ciebie rozumiem. Wiem jak to jest ze strachem przed chorobą. Też to przeszłam. Jest to już coraz mniejsze, ale jest i jeszcze mnie trochę męczy.
Widzisz tak to jest, że my nerwicowcy jesteśmy bardzo sugestywni. Wyczytałaś, że objawem białaczki są krwawienia z nosa. Uwierzyłaś w to i faktycznie tak się stało, że krew z noska zaczęła płynąć. Jednak to świadczy tylko o sile sugestii, czyli mówiąc o sile naszej myśli. A zarazem też tego jak silna jest wiara. Jeśli coś sobie będziesz stale powtarzała to w końcu w to uwierzysz i to wystąpi w rzeczywistości. Wiem, że to trudne, ale musisz bacznie zwracać uwagę na swoje myśli.
Jeśli myślisz o chorobach, czyli myślisz negatywnie to wszystko się potem urzeczywistnia w postaci chorób, złego samopoczucia, lęków. Jeśli zaczęłabyś myśleć o zdrowiu, była byś zdrowa. To oczywiście nie nastąpi od razu bo musisz odgonić od siebie te wszystkie negatywne myśli, które przez tak długi czas pojawiały się w Twojej głowie. To co Ciebie w taki stan wpędza, może Ciebie także w niego wyciągnąć. Na to trzeba ogromu cierpliwości. Spróbuj się do tego nie zniechęcać, bo brzydko mówiąc "głupotą jest zrywać kwiat, zanim rozkwitnie" :smile: Pozdrawiam Cię serdecznie! :smile:

______
Bla bla bla...


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 21:29 

Od: 19 mar 2009, 20:04
Posty: 34
Dzięki dziewczyny, ze jesteście, ostatnio też usłyszałam od kogoś, żebym tak nie myślała, bo jeszcze ściągnę na siebie coś strasznego, i tego też zaczęłam panicznie się bać, że to jest jeszcze bardziej możliwe, bo tak strasznie ciężko przestać tak myśleć. Jak jestem w pracy, ciagle biegam, zeby gdzieś sie schować, zeby tylko pomacać sie i tak już po bolących od ucisku węzlów chlonnych i zeby sprawdzić czy dziwny pieprzyk nie zaczął wystawać, albo sie powiekszac... ciężko jest. A co do gardła, teraz trochę przeszło, ale pamiętam jak dziś, też "coś" tam miałam. Było to dosyć duże, strasznie wysuszylo mi gardło, nie miałam śliny, a do tego napuchło do takich rozmiarów, ze nawet palec by tam nie wszedł, w nocy musiałam układać się w dziwnych pozycjach, bo prawie kazda nie pozwalała mi oddychać, powiem też szczerze, ze troche lepiej mi się zrobiło, ze się odezwałyście,, że ja napisałam, na tyle lepiej, że chyba mam teraz siłę, zeby wstać i iśc do sklepu kupić chleb, bo od rana nie mogłam tego zrobic z uwagi na "szukanie" czegoś dziwnego w moim ciele, pozdrawiam


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 21:56 

Od: 15 mar 2009, 11:48
Posty: 26
Lokalizacja: Kraków
Karolinko
Ja myślę, że my to sobie zawsze znajdziemy powód do wynajdywania chorób. Kochasz swojego chłopka, więc się o niego martwisz. Ja przeżywam to w stosunku do córeczki, zwłaszcza młodszej bo jest chorowita, byłyśmy dwa razy w szpitalu - prawie umierałam. Jak na wyrok czekałam na wynik każdego badania. A po drugim pobycie długo utrzymywał się krwinkomocz - oczywiście podejrzewałam najgorsze. Ja już wcześniej miałam takie skłonności, ale to były napady lęków krótkotrwale i ustępujące na dłużej. Mniej więcej od wiosny zeszłego roku (drugi pobyt w szpitalu) to jest jeden ciąg. Albo u niej coś wyszukuję, albo u siebie. Tak na przemian. Ja sądzę, że jak byś się nie martwiła chłopakiem, to maksymalnie już skupiłabyś się na sobie, albo może potem na mamie, czy kimś innym. Ja widzę, że nawet jak ktoś znajomy coś powie o jakichś dolegliwościach to też się o niego w duchu martwię. Np. koleżanka ma OB 44/80 (przy infekcji przeziębieniowej robiła) już mnie męczy, że przy katarze to jednak za wysokie i może powinna się przebadać. Ale głupio mi jej to mówić, bo przecież dorosła jest i ona się nie przejmuje bo uważa, że przeziębienie jest wystarczającym usprawiedliwieniem. A mnie wysokie ob kojarzy się oczywiście z rakiem. Myślę, że przy tych naszych problemach oddzielanie się od ukochanych osób nic nie da. Bo to nie w nich jest problem. Ja długo się ukrywałam przed rodziną z tymi moimi lękami bo sobie zdaję sprawę, że to normalne nie jest. Ale w końcu nie wytrzymałam. Przy raku jelita lub czegoś tam w przewodzie pokarmowym (tak koło października) miałam tak silny napad lęku i strachu, że się wyryczałam się przed mamą i w końcu powiedziałam też mężowi. Lepiej mi że wiedzą. Nie czaję się już, że potrzebuję psychoterapii. Byłam u lekarki ogólnej która zrobiła mi podstawowe badania, nagadała, że to nerwica i kazała iść gdzieś na terapię. Zwlekałam, trochę było lepiej by po chwili mój umysł znów snuł domysły. Teraz znowu duży lęk.
Myślę, że Venus ma rację. Nasze umysły mają fenomenalną zdolność wywoływania objawów o których myślimy. Może faktycznie, ktoś pomoże nam nad nimi zapanować i równie (albo choć w połowie) mocno uwierzymy, że jesteśmy zdrowe.

PS
A co Twój chłopak o tym myśli? Czy wie, co tak naprawę Cię trapi, bo mnie np. trudno było o tym mówić.


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 22:22 

Od: 19 mar 2009, 20:04
Posty: 34
Dagi, mam tak samo, wszystko, po prostu wszystko jest dla mnie rakiem, najmniejsze ukucie, jakich zdrowy człowiek doświadcza setki w ciągu jednego dnia, i nawet nie zwróci na to najmniejszej uwagi, dla mnie to już wiadomo co, każda wizyta u lekarza, kojarzy się z tym, ze coś znajdą przypadkiem. Przy "wykryciu" białaczki, rodzina się dowiedziała, nie miałam wyjscia, skoro przyjechałam zrobic badania na pare dni, przed chłopakiem ukrywałam ile się dało, myślałam że pomyśli że jestem głupia, w końcu jak zobaczył parę razy że płaczę, wykrzyczałam mu że umieram, że mam jakiegos raka, tylko nie wiem jakiego. Przestraszył się, nie mówi tego, bo on ogólnie jest skryty, ale widzę, ze sie o mnie boi, dlatego nie denerwuje się jak robię mu "przegląd" i szukam nie wiadomo czego parę razy dziennie, też chyba nie wie jak ma reagować, bo on jako ten "normalny" nie do końca to rozumie co czuję, co czujemy wszystkie, i za co jestem mu wdzięczna jest ze mną mimo tego, że jestem tak strasznie nerwowa i mam swiadomość, ze bardzo odbija się na nim moja zdziwaczałość... trudno wmówić sobie, ze nie umrę, ze nie zachoruję, może terapia nam w tym pomoże... zobaczymy, nie mogę doczekać się juz powrotu zeby zacząć coś robić...


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 22:30 

Od: 16 mar 2009, 22:50
Posty: 15
Dagi! Normalnie mam wyrzuty sumienia, ale ja tak przypuszczam, że ta chrząstka to tez z nerwow. Generalnie cały dzien jestem skupiona na polykaniu sliny, od tego mam strasznie spiete miesnie szyi i boli mnie gardło.
Marze, zeby ta chrzastka dala mi spokuj, ale wiem, ze wtedy pojawi sie cos nowego.

Droga Karolinko, bez leczenia nie mamy szans na normalne zycie. a co do Twojego chlopaka, to pamietej, ze prawdziwe uczucie jest w stanie wiele wytrzymac, nie wiadomo, czy samej bedzie Ci lepiej, poza tym nie wiemy, czy my kiedys nie bnedziemy dla kogos wsparciem. Wiem, że moj chlopak ma sie ciezko ze mna, tymbardziej, ze jest niesamowicie wyluzowany i niczym sie nie przejmue, jak tylko mnie cos "boli" zawsze jest przekonany, ze to nic groznego i minie, chyba sie juz przyzwyczail. Kiedys obudzilam go o 5 rano, plakalam przez telefon, ze mam zanik miesni i umre za kilka lat, bo to jest choroba nieuleczalna, a on mnie uspakajal. Innym razem, gdy mialam silne leki wieczorem, przyjechal do mnie w sniezyce i spal ze mna w nocy, trzymalam go mocno za reke, bo balam sie, ze nie dozyje do rana, nie wyspal sie, ale przwezyl i jest nadal ze mna. Jednak najwiekszym moim wsparciem jest moja mama, swietnie mnie rozumie, bo sama w mlodosci leczyla sie na nerwice i wyszla z tego:-) zawsze moge z nia porozmawiac i nigdy mi nie mowi, ze wydziwiam, tylko mnie uspokaja.

Bardzo mi sie spodobala wypowiedz Venus, ciekawa jestem czy bylas juz na terapi, bo z tego, co pisalas, to masz takie podejscie, jakbys uczeszczala na terapie, super, ze dopingujesz innych. Sama ciesze sie jak dziecko, ze ide na rozmowe do psychologa. Jestem tak zmeczona swoja nerwica, ze musi sie udac.Pozdrawiam


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 19 mar 2009, 22:45 

Od: 19 mar 2009, 20:04
Posty: 34
no właśnie Venus, też jestem ciekawa, napisałaś, ze teraz jest lepiej, jak sobie z tym poradziłaś, napisz koniecznie... Dobrze, że ktoś z nami jest, mąż, chłopak, mama... Natalia co do wyluzowanego chłopaka, rozumiem:) I właśnie dlatego martwię się za nas dwoje, bo on się nie martwi, wyszukałam mu takie rzeczy, ze jak tylko będziemy w Polsce idzie z tym do lekarza, żeby tylko mi było lepiej... a ja do psychologa, ta mysl pozwala mi jakoś trwać póki co...pozdrawiam moje drogie


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 20 mar 2009, 16:33 

Od: 22 lis 2008, 17:43
Posty: 707
Lokalizacja: Z Wariatkowa :P
natalia85 napisał(a):
Bardzo mi sie spodobala wypowiedz Venus, ciekawa jestem czy bylas juz na terapi, bo z tego, co pisalas, to masz takie podejscie, jakbys uczeszczala na terapie, super, ze dopingujesz innych. Sama ciesze sie jak dziecko, ze ide na rozmowe do psychologa. Jestem tak zmeczona swoja nerwica, ze musi sie udac.Pozdrawiam


karolina25 napisał(a):
no właśnie Venus, też jestem ciekawa, napisałaś, ze teraz jest lepiej, jak sobie z tym poradziłaś, napisz koniecznie...


Witajcie Kochane!

No cóż...tak...dziś skończyłam pierwszy miesiąc terapii grupowej, i zaraz skończę 3 miesiąc terapii indywidualnej. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że poradziłam sobie z nerwicą, bo nie. Objawy już powoli ustępują, ale to dopiero początek. Pojawiają się też nadal, np. od środy znów czuję się gorzej, ale to tak niestety przebiega.
Terapia bardzo mi pomaga, ale przede wszystkim pomogły mi książki o pozytywnym myśleniu. Każda z nich, którą przeczytałam była po prostu o mnie. Nad każdą z nich ryczałam jak bóbr, bo dostrzegłam że sama siebie wpędzam w ten okropny stan, ale zauważyłam też, że co to mnie w niego wpędza może mnie z niego wyciągnąć. I na psychoterapii dowiedziałam się dokładnie tego samego.
Jest bardzo trudno z tym walczyć, ale maluśkimi kroczkami idę do przodu. Terapia ma też to do siebie, że człowiek musi się w jej trakcie kompletnie rozsypać, aby mógł się pozbierać. Ale to działa!!!
Teraz właściwie zauważyłam jeszcze jedną rzecz. Byłam w tak okropnym stanie, że powinnam była zacząć brać leki. Jednak się uparłam, że ich nie wezmę, mając świadomość, że nerwica to nie jakaś choroba fizyczna, tylko zaburzenie emocji i uczuć. Wiedziałam, że leki sprawy nie załatwią. Uparłam się, że poradzę sobie bez nich. Łez jest od groma, załamań, ale...żyję, dolegliwości ustępują, czyli dzieje się to, w co uwierzyłam! :D
Skuteczność terapii zależy od nastawienia, zresztą jak wszystko. Ja nastawiłam się na to, że terapia mi pomoże i mimo, że już nie raz miałam momenty, a nawet dni zwątpienia, to ona jednak pomaga! :D

PS. Pamiętajcie, nerwica odwraca naszą uwagę od ważnych spraw, które powinniśmy w sobie uporządkować.
Inaczej mówiąc-nerwica to choroba duszy...dlatego wszelkie badania wychodzą prawidłowo. ;)

______
Bla bla bla...


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 20 mar 2009, 19:25 

Od: 19 mar 2009, 20:04
Posty: 34
Venus, strasznie się cieszę, i dobrze, że piszesz, bo to daje nadzieje, że może jeszcze będzie normalnie... Musimy w to uwierzyć, nie chcę znowu takiej nocy jak dziś... spałam dwie godziny, co chwilę sprawdzałam stan mojego organizmu, nasłuchiwałam z której strony, co się powiększa a co zaczerwienia... straszne, nie mogę dziś normalnie funkcjonować, totalna porażka, nie wiem jak mam dotrwać do powrotu, jak przetrwać te 1,5 miesiąca, wiem, że na drugi dzień jak tylko wrócę pojdę do psychologa, pozdrawiam


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 21 mar 2009, 14:26 

Od: 15 mar 2009, 11:48
Posty: 26
Lokalizacja: Kraków
Kurczę, już wczoraj było lepiej z tym przełykaniem, wyluzowałam trochę, a dziś znowu. Rano wydawało mi się czuję coś jakby po stronie prawego migdała, tak pod nim. No i już się na tym skupiam. Przy jedzeniu miałam wrażenie, że coś czuję przy przełykaniu, właśnie w tym miejscu. Od razu poczułam falę zalewającego gorąca i lęku. Może ja jednak mam tam coś, jakiegoś guza, albo zmianę. Czy myślicie, że można sobie wmówić odczuwanie w konkretnym punkcie? Bo jak mnie dusiło tak bardziej ogólnie, w sposób nieokreślony, to było mi jakoś lepiej. Teraz jak mam wrażenie, że czuję to z prawej strony, a z lewej nie, to znaczy że to tam właśnie jest naprawdę. Nie no, muszę iść w poniedziałek do laryngologa, choć już się boję. Już prawie miałam zacząć czytać na Internecie o raku przełyku, ale zmuszam się, żeby nie (choć mnie strasznie korci) bo wiem, że zaraz znajdę u siebie wszystkie objawy i wtedy ogarnie mnie już mega lęk.
Jedyne czym się staram pocieszyć, to to że ten prawy migdał mam chyba od zawsze trochę bardziej przerośnięty, więc może od tego ciągłego łykania tamta strona jest bardziej podrażniona i stąd to wrażenie.
Pocieszcie mnie :(


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 21 mar 2009, 17:04 

Od: 19 mar 2009, 20:04
Posty: 34
zdecydowanie tak jest, że jak się skupiasz, to zaczynasz coś tam czuć, nie mówię już nawet o objawach jakie miałam przy wmówionej białaczce( czyli bladość, krwawienia z nosa, brak sił...), ale mam na myśli też to, że w zależności od tego co mnie martwi, tak strasznie nad tym myślę i tak strasznie nasłuchuję sygnałów, że autentycznie zaczynam odczuwać ból, pieczenie, swędzenie, uwieranie... i proszę Dagi, nie rób tego, nie szukaj informacji w internecie, bo sama wiesz czym to grozi, każda z nas chyba wie, wpiszesz w wyszukiwarkę, ze boli Cię cokolwiek, i nie ma takiej możliwości, żebyś nie znalazła strony z ostrzeżeniem: to może być rak, a w naszym przypadku wiadomo, skoro może to na bank jest. Wiem, że latwo mówić, sama codziennie czegoś szukam, wogóle nie rozumiem też co lekarze mają na myśli mówiąc o profilaktyce skoro siedzę w poczekalni i czytam ulotkę o raku szyjki macicy, która skonstruowana jest w ten sposób, że po przeczytaniu wiesz, że to po prostu cię nie ominie, na bank zachorujesz, a wtedy boisz się tak, ze zbadać się nie pójdziesz bo się boisz, no nic, taka nagła refleksja. Dagi możesz sobie wmówić odczuwanie w konkretnym punkcie, ja mam wrażenie, ze noga w miejscu z "dziwnym" pieprzykiem mi eksploduje, parę dni temu bolała mnie pierś, bo nasłuchiwałam co ja tam w niej mam. Idź do laryngologa, i pora wziąśc się za siebie, jedyną szansę da nam psycholog i terapia, nie zastanawiaj się, ja jestem już tak wymęczona, że w Polsce na stałe będę 3 maja w niedzielę, a 4 maja w poniedziałek ide na wizytę, nie wiem jeszcze gdzie ale idę, bo zwariuję... A co do przełykania, to parę miesięcy temu, już coś o tym wspominałam, też przechodziłam przez raka przełyku, gardło zmasakrowałam wręcz sobie przełykaniem śliny co 3 sekundy, ze napuchło mi tak strasznie i wysuszyło, że prawie się dusiłam... trzymajcie się i walczmy dziewczyny jakoś


 
 Zobacz profil  
 
Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady
Post 21 mar 2009, 17:44 

Od: 16 mar 2009, 22:50
Posty: 15
Dagi, prosze Cie nie szukaj niczego o przełyku w internecie, bo b edzie jeszcze gorzej. Ja przerabialam przelyk dwa miesiace temu, tez podejrzewalam raka, zwezenie lub zylaki przelyku, doprowadizlam sie do takiego stanu, ze balam sie polykac, schudlam do 41 kg! i wyladowalam w szpitalu na badaniach, co juz pisalam. Oczywiscie gastroskopia nic nie wykazala, tylko sie nameczylam niepotrzebnie i samo przeszlo. Teraz mam obsesje na punkcie tej chrzastki i w zasadzie calej szyi i gardla, ciagle polykam sline i analizuje, czy chrzastka przeskoczy czy nie, w trakcie polykania dotykam szyi, ze momentami juz mnie boli, a ludzie dziwnie na mnie patrza, z reszta nie dziwie sie. Chociaz bylam u laryngologa i lekarka powedziala, ze to minie oi to nic groznego, to caly czas sie zastanawiam, czy nie isc do innego, bo mnie to tak denerwuje. Takze sama widzisz, ze znalezienie sobie nowej dolegliwosci nie jest dla nas problemem. Juz sie nie moge doczekac srody i wizyty u terapeutki, chce juz zaczac ta terapie i wyjsc z tego. Pozdrawiam wszytskich


 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Administratorzy forum psychologicznego nie biorą odpowiedzialności za treści pisane przez Użytkowników.
Forum ma charakter informacyjny.
Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Forum jest prowadzone przez Nextweb Media Sp. z o.o.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptacje regulaminu.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Forum Psychologiczne - Depresja - Nerwica

All rights reserved by nerwica.com © 2005-2014

Grupa NextWeb Media

sitemap