L4 od psychiatry

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

L4 od psychiatry

przez Loris 11 lut 2011, 19:27
Tak się zastanawiam że niektórzy z nas pracują a czasem zdarzają się trudne okresy lub dni. I jak to u was bywa z abstynencją w pracy czy bierzecie L 4 od psychiatry i zanosicie je grzecznie dla pracodawcy ? Ja osobiście nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w zależności od stanowiska można potem być szykanowanym z tego powodu dostać wypowiedzenie po jakimś czasie itp wiadomo jacy sa ludzie zawsze na 10 normalnych trafi się 1 uszczypliwy. Jakoś nie wierze że szef i kadrowe pozostawią to w tajemnicy przed innymi. Wiadomo zaraz trafia się glosy ze to choroba jak każda inna, że jestem przeczulony mogę liczyć na wsparcie załogi i nie powinienem mieć takich obaw. Osoba chorowita jest mniej wydajna możne częściej robić pomyłki itp.
Ponoć niektórzy zanoszą pismo od swojego psyche do internisty i z diagnozą i oni wypisują ten zielony druczek, ale to jest jedynie dobra wola internisty.
A jak z tym bywa u was ?
Ostatnio edytowano 12 lut 2011, 00:07 przez Loris, łącznie edytowano 2 razy
Powód: przeniesiono do "psychologii"
Loris
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

L4 od psychiatry

Avatar użytkownika
przez Alienated 11 lut 2011, 22:29
Masz rację, czego by nam nie próbowano wmawiać, polskie społeczeństwo jest, i najprawdopodobniej długo jeszcze pozostanie, pod względem podejścia do tego typu spraw zacofane. Myślę, że jednym z najistotniejszych tutaj czynników jest na ile Ci na tej pracy zależy. Jeśli czujesz się przez innych, że tak powiem, dymany, nie miałbym absolutnie żadnych obiekcji przed dostarczeniem, długoterminowego nawet, zwolnienia od psychiatry. Jeżeli jednak wiążesz z wykonywanym przez siebie zajęciem jakieś poważniejsze plany, sugerowałbym dobrze się przed podobną ewentualnością zastanowić. Chyba że tak jak piszesz, przedstawić stosowny kwit swojemu lekarzowi rodzinnemu, i poprosić o papier z jego osobistą pieczątką... Nigdy wcześniej nie słyszałem o takim sposobie, ale nie powiem, całkiem interesująca metoda na wybrnięcie z kłopotliwej sytuacji ;).
Radość boli, bo jest nieprawdziwa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3223
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

L4 od psychiatry

przez wielkamała 01 mar 2011, 11:25
Jestem osobą, która bardzo zgrabnie ukrywa swoje emocje. Choć w środku szaleje burza, na zewnątrz jestem miłą i sympatyczną osóbką, pełną energii.... Nikt z pracy nie widział mnie w moich stanach depresyjnych, lękowych, kiedy wyładowywałam swoje emocje w różny sposób. Kiedy przyniosłam im zwonienie od psychiatry potraktowali mnie, jakbym wzięła je "na lewo" , bo chciałam sobie odpocząć od pracy, po prostu nie chciało mi się pracować wg nich. Strasznie mnie to rozśmieszyło i śmieszy do dziś, bo idąc zanieść zwolnienie panicznie bałam się nalepki "świr" i porozumiewawczych spojrzeń. Wróciłam już do pracy i nic się nie zmieniło w traktowaniu mnie. Tak, jakby nie było sprawy:)
"Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz, gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów (...) Czy w bezsilnej złości łykając żal, dać się powalić, czy się każdą chwilą bawić, aż do końca wierząc że los inny nam pisany jest..........."
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
13 sty 2011, 10:52

L4 od psychiatry

przez paradoksy 01 mar 2011, 11:36
Loris napisał(a):potem być szykanowanym z tego powodu dostać wypowiedzenie po jakimś czasie itp wiadomo jacy sa ludzie zawsze na 10 normalnych trafi się 1 uszczypliwy.


wtedy można udać się do specjalnych instytucji. szef nie ma prawa łazić i machać Twoim L4, żeby wszyscy pracownicy widzieli, na co chorujesz.
paradoksy
Offline

L4 od psychiatry

przez wielkamała 01 mar 2011, 12:01
To zależy jakie są w pracy zasady. Albo brak zasad. Któregoś razu byłam u mojego szefa na jakiejś rozmowie, a na biurku prościutko rozłożone zwolnionko mojej koleżanki, gdzie mogłam sobie wszystko przeczytać łącznie z pieczątką lekarza. Potem kilka osób wpadało po podpisy na dokumentach i oni również mogli sobie poczytać o przyczynie nieobecności w pracy koleżanki. Do tego jeszcze szef niewybrednie komentował przyczynę tego zwolnienia. Ja zostawiając swoje zwolnienie widziałam również parę osób wchodzących po mnie do szefa, więc sądzę, że też mogli zostać chcąc czy nie chcąc "uświadomieni". W tamtej jednak chwili mnie to bujało. Nawet, jak bym chciała oskarżyć szefa o ujawnianie poufnych danych, to jak mu udowodnić???????? Do sądu? Heh, a kto się przyzna że widział? Taka tajemnica poliszynela........
"Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz, gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów (...) Czy w bezsilnej złości łykając żal, dać się powalić, czy się każdą chwilą bawić, aż do końca wierząc że los inny nam pisany jest..........."
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
13 sty 2011, 10:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Przeskocz do