Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 05 sty 2013, 10:49
jovana bardzo sie ciesze ze u ciebie nic powaznego. Z tym PCO to da sie zyc, tak na codzien nie odczuwam skutków tego schorzenia.
Dziekuje Ci za twoje wsparcie. Staram sie wyluzowac z całych sił
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez fuzzystone 05 sty 2013, 23:32
Witam wszystkich. Wasze forum podczytuję od dawna, ale chyba przyszedł czas, aby się zalogować i dodać swoje trzy grosze. Otóż od zawsze jestem osobą - delikatnie mówiąc - neurotyczną, mam za sobą epizod depresyjny. Miewałam już ostre schizy na tle zdrowia, parokrotnie wkręcałam sobie już raka (do ginekologa przyszłam zgięta wpół ze strachu), usg piersi (wykryto malutki torbielek) przebiegało w atmosferze płaczu i rozpaczy, ale to, co odstawiam ostatnio, przekracza wszelkie granice.
W połowie listopada się podziębiłam i przeziębienie to "przechodziłam" - dodam, że często chodzę na treningi - tak więc cały czas uprawiałam sport. Cały czas pobolewało mnie gardło itd. Miesiąc później w miejscu, gdzie trenuję jakieś pół godziny jak ostatnie cielę stałam w przeciągu (na dworze było chyba minus 10). Przewiało mi szyję i następnego dnia wywaliło mi węzeł chłonny przy tchawicy (blisko dołka w szyi). Przy dotykaniu bolał, z dotyku przypominał jajko 2 -3 cm. Przed pójściem do lekarza wlazłam w Google i oczywiście wyszukałam sobie ziarnicę, dzięki czemu ostatnie 4 tygodnie to jakiś obłęd. Poleciałam z histerią do laryngologa, ta popukała się w głowę, przepisała Bactrim i lek przeciwwirusowy. Po 2 dniach węzeł zaczął się leciutko zmniejszać, ale po kilku dniach zabolało mnie ucho i miałam 37,6 temperaturę. Więc poleciałam znowu do laryngologa (innego) i znowu z histerią. Dostałam antybiotyk, kobita stwierdziła, że to infekcja i że jej zdaniem węzeł nie jest już duży i że się wchłonie. Powiedziała, że jest to węzeł pozapalny i że mam się uspokoić. No i uspokoiłam się, ale na dwa dni... A potem znowu...
Węzeł macałam tak, że bolało mnie całe gardło. Cały czas czytałam te strony o ziarnicy i dostawałam świra. Pasują wszystkie objawy. Najgorsze jest to, że jakieś 7 lat temu stwierdzono u mnie astmę nieswoistą - nie mam alergii, ale mam kaszel astmatyczny, który bardzo się pogarsza w klimatyzacji, przy zmianach temperatury, dymie papierosowym i przy stresie, tak więc w zimie przez jakieś 3 miesiące cherlam z różnym natężeniem. Do tego dochodzą efekty ucisku/bólu w klatce. Oczywiście pasuje mi to jak ulał do ziarnicy.
Kiedy wyczytałam o potach nocnych, przez kilka nocy z rzędu budziłam się z uczuciem gorąca i spocenia. Wyczytałam o świądzie- zaczęłam się drapać (do tego kiedyś byłam atopikiem... ). Gorączkę mierzyłam po 40 razy na dzień, co pomiar to wartość inna (chyba z nerwów). Węzeł zaczął znikać, ale ja wyczytałam, że węzły przy ziarnicy mogą początkowo reagować na antybiotyki a potem pojawiać się w pakietach, więc oczywiście schiza na maksa.
Do tego jakieś dwa tygodnie temu zaczęłam odczuwać swędzenie i pobolewanie w pachach (nic nie wymacałam w nich) i trochę w okolicy żeber przy pachach - więc jazda na nowo.
Ze strachu zrobiłam morfologię - kobieta w laboratorium uprzedzała mnie, że 4 dni po antybiotykach i w ostatnim dniu miesiączki wyniki mogą być niezbyt dobre, ale się uparłam. Ta morfologia nie wyszła tragiczna, wartości bezwzględne po środku norm, jedynie w rozmazie procentowym miałam zwiększone limfocyty co podobno jest normalne po infekcjach (norma przekroczona o 1 %). Ale ja nadal schizowałam.
Kilka dni temu poszłam na Hobbita i siedząc na sali kinowej dostałam ataku paniki - wysiedziałam do końca, ale do domu wróciłam w stanie histerii (było pózno wieczorem), w łazience jak jakaś idiotka siedziałam zwinięta na dywaniku i smarkałam. Oczywiście z nerwów i z płaczu dostałam ataku kaszlu. Atak przeszedł, ale zaczęłąm czuć gulę w żołądku i gardle i niestety dostałam niewielkich torsji. Potem wzięłam tabletki na uspokojenie (zwykły Kalms) i wszystko minęło.
Do tego obsesyjnie obserwuję swój organizm, każde zadrapanie w gardle przyprawia mnie o bóle brzucha ze strachu, cały czas rozmyślam o tym czy mam już gorączkę czy nie, czarne myśli kłębią mi się w głowie, WSZĘDZIE widzę znaki zwiastujące chorobę - odpalam FB a tam jakiś łańcuszek o facecie umierającym na raka. Odpalam WP - nowotwór. Wchodzę do kwiaciarki - sprzedawczyni i klient gadają o nowotworach.
Ja się wykończe...
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:55
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jeraha 06 sty 2013, 12:38
fuzzystone nie masz ziarnicy. a im bardziej myslisz o chorobach tym wiecej sie na nie bedziesz natykac czy to w gazetach, czy w tv czy w rozmowach innych tzw. prawo murph'ego:)
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
11 lip 2012, 10:34

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez niesmiala 06 sty 2013, 18:12
fuzzystone im częściej o czymś myślimy, nawet w podświadomości, tym częściej tego doświadczamy. Przyciągamy niektóre rzeczy jak magnez. Wyłapujemy je podświadomie.

Mi natomiast kiedyś przeszkadzał dokuczliwy ból w okolicy prawego boku, chodziłam praktycznie cała zgięta przez dobre 1.5 miesiąca (jak nie dłużej), przez co ,,straciłam,, część stażu (dobrze że stażu, z pracy zapewne by mnie zwolnili za tyle czasu zwolnienia lekarskiego) Najpierw myślałam że to woreczek (wizyta w szpitalu), potem że ktoś mi żebra połamał i ból promieniował, a na końcu torbiel piersi (albo rak). (Torbiel potwierdziła nawet znachorka lecząca energią rąk u której w tamtym czasie przypadkiem byłam) Oczywiście wszystkie badania cokolwiek wykluczyły a skurcze były tak silne że ciągle chodziłam zgięta w pół i myślałam kiedy nastąpią. W końcu okazało się że to dyskineza powstała na skutek nerwów. Może nie typowa hipohondria ale ile sobie wtedy człowiek nawmawiał chorób to jego. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
16 gru 2011, 21:30

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez fuzzystone 06 sty 2013, 19:32
Zdaję sobie sprawę, że macie rację, ale mnie samej moje zachowanie zaczyna już przeszkadzać - ile można schizować i wkręcać sobie choroby? Oprócz ziarnicy wkręciłam sobie też gruźlicę i przedwczesną menopauzę (WIEM, JAK BEZNADZIEJNIE TO BRZMI). Swój cykl obserwuję czujniej, niż wiele pań starających się o dziecko... :)
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:55
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jeraha 06 sty 2013, 22:23
węzły zeszły?
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
11 lip 2012, 10:34

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez fuzzystone 06 sty 2013, 22:32
Tzn to co było powiększone to teraz jakby taka niewielka grudka - zależy z której strony ścięgna w szyi dotykam. Wyglądam jak idiotka grzebiąc w tej szyi i wyginając ją pod różnymi kątami. AAAA lekarka nr 2 powiedziała, że wchłanianie się węzła to nie jest hop siup i nie jest tak, ze znika przepisowo po 3 tygodniach.

Pobolewania w okolicach pach (żeber) mam nadal.

Dzisiaj przez pół dnia obsesyjnie mierzyłam sobie puls i wkręcałam gorączkę.
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:55
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 07 sty 2013, 14:09
A ja od nowa boje sie czerniaka. Włąsnie przeczytałam historie dziewczyny która zmarła na ta chorobę. ja byłam juz wiele razy u dermatologa. jedno znamie miałam wycinane i okazało sie ok. 3 miesiące temu byłam u dermatologa z pieprzykami na plecach. Babka mnie obejrzała i powiedział ze na ta chwile ona nie widzi podstaw do wycinania czegokolwiek. Kazała przyjsc do kontroli za 6 miesięcy i była zdziwiona ze tak sie denerwuje.
Teraz wszystko wróciło. Boje sie ze moge miec to paskudztwo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez fuzzystone 07 sty 2013, 22:05
Cały dzień był spokój, powstrzymywałam się przed schizowaniem. No i złamałam się, macałam resztki węzła i uznałam, że jest podejrzanie twardy. Potem obsesyjnie mierzyłam gorączkę. Mam dosyć.

Anka00: te historie z życia wzięte są najgorsze, nie czytaj tego...
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:55
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pannaMartka 08 sty 2013, 13:47
hehe..
od tygodnia męczył mnie bol w klatce piersiowej-raz mocny raz znikal w ogole-gula w gardle-poza tym zadnych innych objawow..pomyslalam hipochondria znowu..przeciez serce zdrowe,oddycham w miare normalnie..

dzis nie wytrzymalam i poszlam do lekarza pierwszego kontaktu..
okazalo sie ,ze mam zapalenie gardła, krtani i tchawicy ;/
antybiotyk i zakaz wychodzenia z domu

a ja zwalałam na nerwicę :D
pannaMartka
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Jei 08 sty 2013, 14:10
Ja od lat zastanawiam się czy mi rzeczywiście coś jest czy to tylko skupianie się na sobie powoduje aż tak silne objawy... Na przykład ciągłe uczucie przyspieszonego, niespokojnego bicia serca - myślałem że moje tętno wynosi 100, 110 i więcej a jak zmierzyłem to wynosi ledwo 60 do 80 i to i tak zwiększa się w czasie pomiaru. Co innego podczas rzeczywistego mierzenia ciśnienia u lekarza, jestem wtedy bardzo zdenerwowany i tętno jest dużo za duże. Często odczuwam jakby w moim organizmie toczył się jakiś stan zapalny, coś działo się nie tak i już nie da się nic z tym zrobić. Odczuwam bóle po lewej stronie brzucha, prawej, w żołądku. Mam dość częste bóle głowy, drganie powiek mimo suplementów i diety nastawionej na magnez i potas. Ktoś inny na moim miejscu już dawno by zwariował. Wszelkie badania jak dotąd wychodzą dobrze, poza tętnem z powodu zdenerwowania (mam nadzieje). Prawie cały czas czuje nieokreślone poczucie braku spokoju, wrażenie że coś jest nie tak, jakbym był nie z tego świata. Nie jestem pewien czy to ja powoduje te objawy czy rzeczywiście coś jest nie tak a ja jestem źle zdiagnozowany. Jednak coś w tym musi być bo w pełni zdrowy człowiek nie czuje potrzeby wsłuchiwania się w siebie.
Jei
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
21 gru 2012, 13:45

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Iruś:) 08 sty 2013, 20:46
chyba musi cos w tym byc,Jei mam tak samo jak Ty,ciagle mysle ze mam chore serce,kiedy tetno przyspiesza,serce zaczyna koziolkowac i przyspieszac,wariuje :hide: ,wtedy lewa reka wedruje na tetnice szyjna - musze ciagle czuc tetno a tam jest najlepiej wyczuwalne,ciagle mierze je i sprawdzam a prawa reka wedruje w okolice serca,sprawdzam czy serce rowno pracuje,czesto jest tak ze juz od samego trzymania sie w tych miejscach zaczyna mnie bolec cala klatka piersiowa i piecze za mostkiem,klasyczne objawy zawalu...,czasem w czasie napadow paniki trafiam do szpitala gdzie po zrobieniu EKG wszystko przechodzi jak reka odjąl,niestety sama nie radze sobie z przekonaniem ze jednak to nie serce,bo co jak lekarze cos omina??
ja sie ciagle wsluchuje w siebie....mam juz dosyc :hide:
"życie jest piękne,trzeba tylko umieć je dostrzec"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:53
Lokalizacja
19 km od Olsztyna

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jeraha 08 sty 2013, 22:41
agpaulagdaj znac co u ciebie? Mam nadzieje ze nie piszeszb bo jest dobrze i nie myslisz o chorobach;) moj wezel dalej powiekszony ale sie przesuwa
laryngolog powiedzial ze skoro krew jest ok to jest ok;)
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
11 lip 2012, 10:34

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez zetVi 09 sty 2013, 01:20
Chciałam tuta trochę o węzłach wtrącić co nieco.. mówicie tutaj często o węzłach jedno centymetrowych, 0,5- do 2 cm i wiążecie z nimi dość wyraźne obawy. Tymczasem prawidłowy węzeł chłonny, (poza tym, że ma prawidłowe echo w obrazie ultrasonograficznym) ma prawo przekraczać ten jeden centymetr. Powiem więcej. W stanie zapalnym, po zwłóknieniu, albo po intensywnym „badaniu” (mam na myśli wieczne uciskanie, macanie) – może urosnąć do 18 mm i nadal być prawidłowym. Tutaj nie wielkość węzła stanowi kryterium do podejrzewania jakiegoś rozrostu nowotworowego. Wielkość owszem, ma znaczenie kliniczne, ale wtedy i tylko wtedy, kiedy przekracza ona 2 cm i kiedy węzeł w obrazie USG wykazuje pewne nieprawidłowości w jego budowie. Ponadto taki zły węzeł „rzuca się w oczy”, ma nieprawidłową spoistość, jest przytwierdzony i często połączony z innymi naczyniami limfatycznymi. Dobry lekarz onkolog (a i czasem internista!) jest w stanie już po badaniu palpacyjnym wstępnie określić, czy należy coś podejrzewać czy nie należy. Dodam jeszcze, że w chorobach nowotworowych węzły lubią „wyskakiwać” niesymetrycznie, lubią trzymać się jednej strony. Hipochondrycy natomiast miewają je wszędzie. Wszędzie tam, gdzie potrafią sięgnąć i się pomacać. :-) A ja odradzam takie dotykanie. Przez nie, nie dość, że węzły rosną, to jeszcze odbiera się im szanse zmaleć. Węzeł potrzebuje niewiele czasu na to by urosnąć, ale już sporo więcej (czasem kilka miesięcy całkowitej abstynencji od dotykania), by zmaleć. Innymi słowy: im dłużej węzeł jest macany, tym dłużej będzie malał. Albo wcale nie zmaleje. Warto? :-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
26 lis 2009, 04:33
Lokalizacja
gdzieś tam, gdzieś tam :-)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do