Forum Psychologiczne

Nerwica Depresja Psychologia

depresja, nerwica, forum psychologiczne


Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Temat: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?

Wiadomości w tym temacie: 28


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku

 Strona 1 z 2  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Reklama




Autor

EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?

EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 01 lis 2009, 21:57 

Od: 01 lis 2009, 21:39
Posty: 19
Dzisiaj uświadomiłem sobie, że przez cały okres mojego życia (a stary jestem, mam 19 lat) nie było momentu, w którym byłbym wesoły, radosny. Oczywiście mówię o świadomym okresie życia, nie zamierzam się rozwodzić nad czasem, gdy byłem pięcioletnim brzdącem i mało co myślałem. Od kiedy zacząłem myśleć jestem smutny. Chyba już po przeczytaniu "Kubusia Puchatka" wiedziałem, że będę całe życie smutny. To smutne, że jestem smutny i bardzo mnie to smuci. Ostatnio nawet starałem się zmienić mój stan i stać się wesołym, w tym celu zakupiłem piwo, które gówno pomogło, bo stałem się przez nie jeszcze bardziej smutny. Są chwile, gdy czuję się lepiej. Rozmowa na gg, sen, jedzenie kolacji. Wtedy jestem mniej smutny, ale i tak jednak smutek siedzi w mojej głowie. I myślę tak sobie: "uwielbiam cię smutku, bądź mi przyjacielem, zyj ze mną, śpij ze mną, kochaj się ze mną." Może wkraczam trochę w perwersję, ale chyba się uzależniłem od bycia smutnym (celowo nie używam eufemizmów jak coś). Rodzina nie dostrzega tego, że jestem smutny, ale myślę, że nie ma sensu się nad nimi rozwodzić. Nie przedstawiają oni jakiejkolwiek wartości i najprawdopodobniej nie posiadają żadnych uczuć. Mniejsza z nimi. Ważny jestem ja. Freud by powiedział, że to narcyzm, ale ja tak nie uważam. Na tym forum każdy pisze o sobie, czemu ja nie mogę? A więc, jestem smutny. Ojej, powtarzam się. Problem mojego życia polega na tym, że nikt się do mnie odzywa i ja także nie mówię do nikogo. Powstaje przez to sytuacja taka, że z nikim nie rozmawiam. Jestem zatem całkiem sam, zagubiony w tym wesołym świecie. Dlatego jestem smutny? Nie, to by było za proste, Otóż, chodzi o to, że ja wcale nie potrzebuję rozmawiać z tymi ludźmi. Nie chcę, nie lubię, nie mam o czym. I wszystko byłoby fajnie gdyby oni też nikim nie rozmawiali. Wkurzają mnie ich głosy, dlatego noszę słuchawki, słucham Coila i Swansów, cieszę się nieżyciem w społeczeństwie. Tfu, cieszę się, co ja mówię, smucę się.

Myślę, że gdy miałem 13 lat dostrzegłem bezsens egzystencji. I teraz próbuję nadać jej jakikolwiek sens. Ale czy to się da?


udostępnij ten temat w: Udostepnij w Facebook { SHARE_ON_WYKOP } Udostepnij w Twitter { SHARE_ON_BLIP }

 
 Zobacz profil  
 
EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post Dzisiaj 

Od: 13 Lip 2005, 01:45
Posty: n/a
Miejscowość: internet
  • Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy


 
   
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 02 lis 2009, 08:13 
Avatar użytkownika

Od: 05 mar 2009, 08:22
Posty: 3062
To ze tyle czasu odczuwasz smutek swiadczy o jakims stanie depresyjnym, niekoniecznie musi to byc pelna depresja i nie jest gdyz nie masz typowych objawow, ale jakis stan depresyjny chyba tak. I sie nie lubuj w smutku, radosc jest o wiele bardziej fascynujaca.

______
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 02 lis 2009, 09:46 

Od: 01 lis 2009, 10:50
Posty: 19
Ja tu depresji nie widze, po prostu stary masz taki styl bycia, masz DOPIERO 19 lat i nie truj mi o starości bo nic o niej jeszcze nie wiesz.... Życie układa scenariusze, a charakter szlifujesz całe życie, zależy to tylko od tego jak Cie los pokieruje.... Jeśli nie chcesz zmieniać tego co jest to znaczy że jest Ci z tym dobrze, jeśli chcesz to zmienić to słucham ?

______
Człowiek jest tym i ma to o czym myśli


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 02 lis 2009, 17:25 
ExModerator

Od: 01 gru 2008, 18:15
Posty: 416
present nie odbierz tego zle ale twoj post wydal mi sie calkiem zabawny :mrgreen:

______
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 03 lis 2009, 11:29 

Od: 03 lis 2009, 11:12
Posty: 1
Hej, ja prawie z krzesła nie spadłam jak czytałam Twoją historię:D ale też mam podobne problemy.Moim zdaniem u mnie jest to związane z brakiem osób z którymi mogę porozmawiać, wygadać się, brakiem chłopaka a mam już 23 lata! To ja się zwykle rozstaje bo nie potrafię się dogadać, a czasem w ciszy też chciałabym posiedzieć, przecież nie zawsze musimy rozmawiać. Potrzebuje osoby z którą nie będę się czuła samotnie a tak właśnie się czuje przez większość czasu -sama nie kochana;/ Jeśli macie podobnie piszcie ewelin444@interia.pl


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 03 lis 2009, 12:02 
Avatar użytkownika

Od: 29 wrz 2009, 19:56
Posty: 1219
Lokalizacja: Gdańsk
A ja Ci present powiem tak... moje zycie bylo tez zawsze dla mnie smutne i wszystko bylo smutne co ja robilam itp, itd dobijalo mnie to... opowiedzialam to psychiatrze i stwierdzila, ze to dystymia, bo nie potrafie sie cieszyc... a "ciesze sie" smutkiem... no i lecze sie teraz i każą mi iść na terapie..... :?

______
Slowa zlewaja sie w falszywy ton gdy nadwrazliwosc jest jak bilet w jedna strone stad... Musze leczyc sie na bol i strach.



Ja tancze a niebo gra!!! :-D


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 03 lis 2009, 20:32 

Od: 02 lis 2009, 16:23
Posty: 14
present napisał(a):
I teraz próbuję nadać jej jakikolwiek sens. Ale czy to się da?

... a może nie o to chodzi by złapać króliczka... a tak na poważnie - jasne, że się da - trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać. Ale, choć świadomość po co się żyje i do czego to prowadzi bardzo pomaga żyć - chyba - to czasem ciągle jest bardzo źle. I można siebie znienawidzić, gdy sobie człowiek uświadomi, że ma tak wiele, a pomimo tego nie potrafi być szczęśliwy...
... pozdrawiam wszystkich smutnych i tych co chcą z nimi to przeżywać...


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 03 lis 2009, 22:42 
ExModerator

Od: 01 gru 2008, 18:15
Posty: 416
ja widze w tobie present duzo all or nothing thinking: cale zycie bylem i bede smutny
rodzina bez zadnej wartosci i bez zadnych uczuc z nikim nie rozmawiam...
zastanow sie czy rzeczywiscie tak jest ze nie ma w twoim zyciu radosnych chwil czy rodzina nie okazuje czasem uczuc a tobie zdarza sie czasami z kims porozmawiac ?
wydaje mi sie ze rzadko co w zyciu jest czarne albo biale
przy stanach depresyjnych czy innych zaburzeniach czesto wystepuje takie czarno-biale widzenie
poza tym wg mnie to kwestia zamkniecia sie w sobie
np jesli nie rozmawiasz z ludzmi wydaje ci sie ze nie lubisz i nie masz z nimi o czym rozmawiac (a tak naprawde mozna rozmawiac i o niczym a co wiecej czerpac z tego przyjemnosc :mrgreen: )
jesli nawet nie sprobujesz znalezc wokol siebie jakichs pozytywow i docenic ich to nie wiem czy cos sie zmieni
istnieje rowniez kwestia tego czy w ogole chcesz zmiany czy lubujesz sie w tym smutku
wiec ja zamiast pytac dlaczego jestes smutny zapytalabym czy chcesz byc taki nadal? i ewentualnie co mozesz zrobic by nie byc?

a sens zycia to dla mnie przereklamowana sprawa - zyje sie dla samego zycia ot co ;)

______
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 04 lis 2009, 09:59 

Od: 02 lis 2009, 16:23
Posty: 14
bunny_wrrr napisał(a):
a sens zycia to dla mnie przereklamowana sprawa - zyje sie dla samego zycia ot co ;)

Samo istnienie, nie jest życiem w pełnym znaczeniu tego słowa. Psycholog Sidney Jourard powiedział kiedyś „Człowiek żyje wtedy gdy czuje, że jego życie ma sens, jakąś wartość, gdy ma po co żyć”. A Elie Wiesel, który podczas drugiej wojny światowej przeżył koszmar hitlerowskich obozów zagłady, zauważył: „‚Po co tu jesteśmy?’ — oto najważniejsze pytanie, przed jakim staje człowiek. Widziałem bezsensowną śmierć, a mimo to wierzę, że życie ma jakiś cel”. Jeżeli życie ma mieć sens, musi także mieć określony cel. I cała zabawa polega na tym, by samemu go odszukać a potem się go uchwycić i wracać do niego gdy tak trudno jest żyć... tak myślę, ale mogę się mylić...


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 04 lis 2009, 17:59 
ExModerator

Od: 01 gru 2008, 18:15
Posty: 416
na pewno mozna i tak
ale np wg mnie takie okreslanie konkretnego sensu/celu zycia latwo moze okaza sie pulapka bo tak naprawde wszystko w zyciu ma swoj kres przemija
co moze byc takim celem? praca? pomaganie innym? druga osoba? a co jesli w pewnym momencie to sie skonczy - przestane zyc?
nie przestane bo nie zyje dla innych osob czy konkretnych aktywnosci
zyje dla samego zycia a reszta jest jakby srodkiem do celu ktorym jest ciagly jego rozwoj czyli wlasnie to egzystowanie
jedyne co towarzyszy nam nieustannie to my sami i nasze istnienie chwila obecna
szukajac jakiegos namacalnego sensu zycia latwo ja zatracic
liczy sie czysta radosc bycia - ludzie rzeczy mysli uczucia czynnosci przychodza i odchodza a zycie toczy sie dalej
jedynym 'sensownym' dla mnie sensem zycia bylaby jego swiadomosc slynne buddyjskie 'przebudzenie' ale to tez raczej bardziej pelniejsze zycie niz cel sam w sobie...
no ale to tez tylko moje przekonanie :mrgreen:
zeby nie byc tak calkiem goloslowna moje dwa ulubione tematy w tej kwestii:
"Istnieję, bo jestem i to wystarcza.
Choćby nikt na świecie nie wiedział o tym,
jestem zadowolony.
I choćby wszyscy wiedzieli,
jestem zadowolony.
Jeden świat o tym wie,
dla mnie bez porówniania największy, a jestem nim ja.
I czy dziś otrzymam to, co mi się należy,
czy za dziesięć tysięcy
albo za dziesięć milionów lat,
mogę z radością przyjąć to teraz,
albo równie radośnie,
mogę poczekać."
/Walt Whitman: Leaves of grass/

"Czas jest tylko strumieniem, w którym lowię. Piję z niego; ale gdy piję, widzę piaszczyste dno i dostrzegam, jaki jest plytki. Jego słaby strumień przemija, ale wieczność pozostaje. Piłlbym glębiej; ryba na niebie, której dno usiane jest kamykami gwiazd" /Henry David Thoreau: Walden/

______
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 04 lis 2009, 22:34 

Od: 01 lis 2009, 21:39
Posty: 19
Marhio2000 napisał(a):
Ja tu depresji nie widze, po prostu stary masz taki styl bycia, masz DOPIERO 19 lat i nie truj mi o starości bo nic o niej jeszcze nie wiesz....


Wpadasz w paradoks. Mówisz do mnie "stary", a potem uświadamiasz mi, że jestem jeszcze młody. Bardzo mi przykro, że nie dostrzegłeś dotyczącej "starości" we wcześniejszym poście.

Cytuj:
present nie odbierz tego zle ale twoj post wydal mi sie calkiem zabawny


Nie no, wychodzę z założenia, że nie należy brać życia całkowicie na serio, a więc staram się ubrać moje niezadowolenie z niego w jakieś pozytywne formy. Widać niekiedy się udaje.

Cytuj:
Hej, ja prawie z krzesła nie spadłam jak czytałam Twoją historię:D ale też mam podobne problemy.Moim zdaniem u mnie jest to związane z brakiem osób z którymi mogę porozmawiać, wygadać się, brakiem chłopaka a mam już 23 lata! To ja się zwykle rozstaje bo nie potrafię się dogadać, a czasem w ciszy też chciałabym posiedzieć, przecież nie zawsze musimy rozmawiać. Potrzebuje osoby z którą nie będę się czuła samotnie a tak właśnie się czuje przez większość czasu -sama nie kochana;/ Jeśli macie podobnie piszcie


Następnym razem uważaj, bo sobie coś zrobisz ;d Brak osób do rozmowy to oczywiście główny powód. Ja mam dość dziwne wymagania, chciałbym rozmawiać o swoich zainteresowaniach, albo przeżyciach metafizycznych, jednakże ludzie preferują chitchat, które dla mnie osobiście stanowi stratę czasu. Chcę robić w życiu, coś co ma sens, co nie nadaje się do szufladki: 'nieproduktywne'. Niekochanie natomiast nie jest dla mnie, aż tak ważne. Prawdopodobnie zadowoliłbym się miłością platoniczną, bo wtedy posiadałbym jakiś cel, do którego mógłbym dążyć (w zamyśle podbój jednostki, którą kocham). Ot, romantyczna duszę posiadam, nawet Wertera lubię. Ale może lepiej nie przyznawać się do tego. Milczenia też nie lubię, zawsze staram się je przerywać.

Cytuj:
A ja Ci present powiem tak... moje zycie bylo tez zawsze dla mnie smutne i wszystko bylo smutne co ja robilam itp, itd dobijalo mnie to... opowiedzialam to psychiatrze i stwierdzila, ze to dystymia, bo nie potrafie sie cieszyc... a "ciesze sie" smutkiem... no i lecze sie teraz i każą mi iść na terapie.....


Nie wiem nawet co to dystymia i raczej się nie dowiem. Psycholog, psychoterapeuta to też nie dla mnie, bo mój stan depresyjny bierze się raczej z charakteru, a nie z okoliczności w których się znalazłem. Nie wiem, czy psycholog potrafi zmieniać coś, z czym człowiek się rodzi (imo). Z drugiej strony, gdyby ktoś próbował zakorzenić we mnie cieszenie się z tak prozaicznych rzeczy, jak padający śnieg, to chyba nie omieszkałbym obrzucić tej osoby inwektywami. Tak, jestem cham, co zrobić.

Cytuj:
zastanow sie czy rzeczywiscie tak jest ze nie ma w twoim zyciu radosnych chwil czy rodzina nie okazuje czasem uczuc a tobie zdarza sie czasami z kims porozmawiac ?


Rodzina nie posiada uczuć. Jestem tego prawie pewien. Prawie, bo nie znam jeszcze wszystkich członków, lol. Natomiast co do rozmowy z wartościowym człowiekiem, to oczywiście zdarza się, ale głównie przez komunikator interentowy (chociaż z tym też bywają problemy, bo znajomi internetowi mają tendencję do obrażania się nie-wiem-o-co). Natomiast w tzw. realu niełatwo jest znaleźć osobę, która chciałaby rozmawiać na tematy, które preferuję. W grupie osób jest to praktycznie niemożliwe, dlatego nie odzywam się w towarzystwie. Jedyną formą kontaktu międzyludzkiego, którą stosuję jest rozmowa jeden-na-jeden, bo wtedy mogę mówić, co mi się żywnie podoba, a to ile potrwa taka rozmowa zależy wtedy od mojego rozmówcy.

Cytuj:
poza tym wg mnie to kwestia zamkniecia sie w sobie


Raczej wrodzony snobizm.

Cytuj:
np jesli nie rozmawiasz z ludzmi wydaje ci sie ze nie lubisz i nie masz z nimi o czym rozmawiac (a tak naprawde mozna rozmawiac i o niczym a co wiecej czerpac z tego przyjemnosc )


Jak wcześniej mówiłem - ja nie potrafię.

Cytuj:
wiec ja zamiast pytac dlaczego jestes smutny zapytalabym czy chcesz byc taki nadal? i ewentualnie co mozesz zrobic by nie byc?


Nie chcę, to się robi nudne. O ile jeszcze parę miesięcy temu dawałem sobie łatwo radę ze smutkiem, to obecnie prawie codziennie chce mi się płakać. Przez monotonię, znużenie, pustkę, które wywołują przygnębienie.


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 06 lis 2009, 19:42 

Od: 06 lis 2009, 18:45
Posty: 37
Dosłownie jakbym czytała o sobie. Nie pamietam kiedy byłam wesoła. Nie lubie ludzi, nie lubie z nimi rozmawiac. Czemu ? Chyba dlatego ze za duzo zła mnie od nich spotkało ? Tak mi sie wydaje.
Ja osobiscie nie wiem jak mam sie pozbyc smutku. Chyba pozbede sie go wyjezdzajac gdzies daleko . Ale nawet jak bede daleko , gdzie indziej to ten smutek i tak chyba nie minie. Nie wiem sama jak sie go pozbyc, mam ten sam problem.


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 07 lis 2009, 18:03 
Avatar użytkownika

Od: 14 gru 2008, 23:03
Posty: 30
Chwalisz się, czy żalisz? Przecież wcale nie chcesz się zmieniać, stanowi to twoją chlubę i przesądza o wyjątkowości. Czujesz się inny i przez to lepszy. Nie o to chodzi? Może ludzie to faktycznie banda idiotów. Ale ty nie jesteś nadczłowiekiem. Wniosek jest jasny. Jeśli to nie jest maska to można ci tylko współczuć. A jeśli jest... to ją w końcu zdejmij. Raczej nie jesteś bohaterem naszych czasów.

A czego oczekujesz od tego forum?


 
 Zobacz profil  
 
Re: EJ, dlaczego wciąż jestem smutny?
Post 07 lis 2009, 19:39 

Od: 01 lis 2009, 21:39
Posty: 19
motoko napisał(a):
Chwalisz się, czy żalisz? Przecież wcale nie chcesz się zmieniać, stanowi to twoją chlubę i przesądza o wyjątkowości. Czujesz się inny i przez to lepszy. Nie o to chodzi? Może ludzie to faktycznie banda idiotów. Ale ty nie jesteś nadczłowiekiem. Wniosek jest jasny. Jeśli to nie jest maska to można ci tylko współczuć. A jeśli jest... to ją w końcu zdejmij. Raczej nie jesteś bohaterem naszych czasów.

A czego oczekujesz od tego forum?


Srlsy? Nie. Nie chcę SIEBIE zmieniać, chcę zmienić SWOJE życie. Wcale nie miałem zamiaru idealizować własnej sytuacji, tydzież osoby :/

Forum, forum. Jest po to, ażeby się wyżalić, nieprawdaż? Ja naprawdę jestem smutny, mam stany depresyjne i wcale nie jest to powód do chwały, nie odczuwam czegoś takiego ;/ Chciałbym się tego pozbyć, ale nie wiem jak.

Większość ludzi, to naprawdę banda idiotów - tego będę się trzymał do śmierci. Ja nie jestem nadczłowiekiem, ale potrafię siebie ocenić. No sorry.


 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Administratorzy forum psychologicznego nie biorą odpowiedzialności za treści pisane przez Użytkowników.
Forum ma charakter informacyjny.
Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Forum jest prowadzone przez Nextweb Media Sp. z o.o.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptacje regulaminu.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Forum Psychologiczne - Depresja - Nerwica

All rights reserved by nerwica.com © 2005-2014

Grupa NextWeb Media

sitemap