Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Inne zaburzenia.

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez alepysiak5 05 sie 2008, 04:32
ja nie cierpie patrzec w lustro... boje sie aż... nie wiem czemu ale nie czuje ze to ja, dziwne uczucie... mam ochote zapytac "kto ty jestes?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
16 gru 2006, 10:28
Lokalizacja
Kalisz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez anonimowa 05 sie 2008, 16:47
Ja natomiast często patrzę w lustro, albo jak idę ulicą, to patrzę na swoje odbicie w szybach samochodów. Gdy tak patrzę, myślę: "Ale ja jestem okropna!" Nie lubię, ani swojego ciała, ani swojego wnętrza. Nie dostrzegam niczego pięknego. Kiedyś dzieci naśmiewały się ze mnie, bo miałam takie pulchne policzki, mimo, że byłam bardzo chudziutka. Przezywali mnie "Homiczówka" i nadymali policzki. Nosiłam za duże ubrania, a nawet buty. Potem zaczęłam nosić w miarę dopasowane ubrania, ale wszystkie były czarne lub brązowe. Nie miałam nic kolorowego, aby nie rzucać się w oczy. Ot taka szara myszka, która chciała się ukryć w jakiejś norce. Teraz noszę kolorowe ubrania, na krótki rękaw, z niewielkim dekoltem; rybaczki, czasem spodenki (kiedyś tylko długie rękawy i spodnie). Niestety nadal nie umiem siebie zaakceptować. Czasem wydaje mi się, że wszyscy są na swój sposób urodziwi, a ja jak brzydkie kaczątko, tylko nie zmienię się w pięknego łabędzia. Uważam, że wszystko jest we mnie brzydkie. Mam brzydki nos, brzydki owal twarzy, trądzik, krzywe zęby, okropne ciało. Myślę, że mam nadwagę, bo ważę 52 kilo przy wzroście 162 cm (inni wyśmiewają mnie z tego powodu, że bzdury wygaduję). Kiedyś podobały mi się moje oczy, ale teraz to nawet oczy mi sie nie podobają, bo jestem krótkowidzem i muszę nosić okulary. Jak ktoś to przeczyta, to pomyśli, że jestem zakompleksioną, płytką dziewuchą. Ale co ja na to poradzę?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez tuvi 05 sie 2008, 17:37
O, ja nadal noszę za duże ubrania, jednak i to nie pomaga, bo doszłam do wniosku, że okropne ciało i tak wszyscy widzą. Np. jeśli moja idealna koleżanka ubierze się w workowate ciuchy, nadal wygląda świetnie, tylko bardziej zabawnie. Ja zaś wyglądam na osobę, która nieudolnie stara się być ładniejsza... i to jest takie żałosne. Ogólnie nigdy wśród ludzi nie potrafię sobie wygodnie usiąść [bo wtedy widać jak naprawdę wyglądają moje nogi] i cierpię męki, że w ogóle śmiałam usiąść z nimi.
Teraz się odchudzam, chociaż czuję, że niczego to nie zmieni.

Anonimowa, wydaje mi się, że masz dobrą wagę!... W ogóle, jeśli byłaś chudziutka jako dziecko... .__.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sie 2008, 22:32

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez SoNieCzKa 22 paź 2008, 20:19
Właściwie to zastanawiam się czy mam coś wspólnego z tą chorobą. Mam bardzo podobne objawy. Uwielbiam kupować za duże ciuchy po to żebym wyglądała na chudsza, tylko czy to ma jakiś sens ;/ Mam ogromny problem z moją wagą. Uważam, że waże za dużo i nikt nie jest w stanie mnie podnieść. Nigdy nie siadam nikomu na kolana bo boję się, że będzie u ciężko. Nie mówiąc o innych kompleksach, których jest cała lista. Nie wiem co zrobić, żeby widzieć w lustrze siebie inaczej niż widzę do tej pory :(
I'm A Host Of Imperfection ^^^ Ever Complex In Every Way
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 paź 2008, 20:10

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez Victorek 22 paź 2008, 22:58
hmm zastanowił mnie troche ten temat, bowiem teraz mam od roku silną depersonalizację, i właśnie nie mogę patrzeć w lustro ale nie z powodu ze źle wyglądam, tylko nie czuje siebie, spójności z ciałem, zawze pojawia się pytanie czy to ja? i dziwie się bo tego nie czuję, koszmar, ale zanim zachorowałem na tą nerwicę i zaczeły mi się zdarzać takie historię to miałem takie coś że nagminnie się przeglądałem w lustrze i to czasem non stop, bowiem od młodych lat mniałem silny trądzik i cały czas patrzyłem na swoją twarz i się kremowałem różnymi maściami itd, gdy trądzik mi minął zacząłem ćwiczyć i dostałem pierdzielca znów na punkcie przeglądania i patrzenia czy bicepsy i klata mi rosną, tyle że nie było to normalne bo nie było dnia żebym się ze dwadzieścia razy nie przejżał a jak mi ktoś przeszkadzał to reagowałem złościa, teraz mi to przeszło bo mam masę wstrętnych objawów i na tym się skupiam ale to ciekawe czy ma to coś ze sobą wspólnego
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

przez maggolla 22 paź 2008, 23:11
a co z osobami które są naprawdę bardzo brzydkie ( np ja) jak wtedy można nazwać to zaburzenie które nie pozwala poczuć się normalnym tylko dlatego, że jest się brzydkim, brzydota jak klątwa prześladuje mnie jestem brzydka więc nie mam faceta , jestem brzydka, okropna wstydzę się nieforemnego ciała
taki krąg zaklęty nie mam co o siebie dbać bo i tak jestem brzydka malując się itd robię się tylko śmieszna , mogę tyć bo jestem oślizgła jedna wada w ta czy w tamtą tak naprawdę nic nie znaczy bo i tak jest jak jest więc mogę się obżerać :twisted: nie tańczę bo jestem brzydka i śmieszna w swojej seksualności, nie mówię nikomu , że mi się podoba nie daje odczuć no bo i tak co to da pewnie i tak mnie odtrącą
żyje ze swoim ciałem tyle czasu i nie potrafię się z nim pogodzić, zaakceptować ograniczeń, cały czas jak w starej zdartej płycie "jesteś brzydka" "jesteś brzydka" chciałabym krzyknąć i co z tego ale nie potrafię :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 lip 2008, 17:07

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 paź 2008, 18:20
a pytanko mam czy takie częste przeglądanie się wręcz obsesja na punkcie swojego wyglądu może doprowadzić do depersonalizacja?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

przez Misiek 23 paź 2008, 22:26
Czy doprowadzić do depersonalizacji może... nie wiem, ale do narcyzmu pewnie tak ;)
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

przez madziolix 06 lut 2009, 23:53
Mam pytanie.. czy jestem w stanie sama z tego wyjść czy musze sie leczyc..

[*EDIT*]

I jeszcze jedno... kurcze.. jak Was czytam .. mam wrażenie, żę nabijacie się i nic nie wiecie o tej chorobie..
Początkowo nie chciałam wierzyc, że ona istnieje. Po głębszym poznaniu tematu wiem, że to nie są poprostu urojenia i że istnieją ludzie, którzy mają podobny (bo nie ten sam(!) )problem.
Szukam pomocy ale nie wiem czy udac się do psychologa.. czy od razu psychiatry.
Chciałabym przeczytać jakąś konkretną poradę.. nic w stylu każdy jest piekny...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 lut 2009, 23:30

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

przez elmagicom 27 lut 2009, 17:13
Cześć
Ja od jakiegoś czasu chodzę do psychoterapeuty.
Psychoterapeuta zapewne stwierdził u mnie fobie społeczną silnie związaną ze swoim wyglądem.
Też tobie radze zasięgnąć rady lekarza.
Ja walczyłem z tym sam, wczesniej nie zdając sobie sprawy z powagi zaburzenia i nie było lepiej tylko ciągle gorzej.
Teraz jestem wydaje mi się w krytycznym momencie, mam nadzieje ze może być tylko lepiej.

Moj przypadek jest taki, że mam duży nos. On jest dla mnie odrazający.
Ale dla normalnego czowieka duży nos nie powinien być rzeczą o ktorej mysli 12 godzin na dobę, przez ktorą
boi się wyjść z domu do pracy, czy do przyjaciól.
Jedni twierdzą, że nos mam normalny a inni że duży.
Zdania w tym temacie są podzielone.

Dzieje się to falami, raz jest dobrze - zapominam o moim nosie i smieje się swiadomie z tego że kiedyś mogł mnie tak pogrążać, a czasami jest tak jak teraz czyli bardzo ciężko.
Wszystkie szepty, smiechy, spojrzenia interpretuje jako naśmiewanie się.
I to jest właśnie dla mnie najbardziej bolesne.

I tu jest pytanie czy to dysmorfofobia, czy fobia społeczna spowodowana kompleksem dużego nosa.
Zaszło to już bardzo daleko..
Lekarz stosuje terapię poznawczą, mam nadzieję że to będzie dzialać.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 lut 2009, 17:00

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez Granica 27 mar 2009, 12:03
Witajcie! Bardzo cierpię z powodu dysmorfofobii. Chciałabym skontaktować się z dziewczyną, kobietą, która podobnie nie radzi sobie z dysfunkcjami w życiu, które powoduje właśnie to zaburzenie. Z góry dziękuję za jakikolwiek oddzew.

[*EDIT*]

Hej
Strasznie potrzebuję Waszej pomocy. Obecnie jestem już o pół tiptopa od samobójstwa. Zupełnie nie wiem, co robić.
Ok. 6 tygodni temu opuściłam szpital psychiatryczny, w którym spędziłam prawie miesiąc, właśnie po nieudanej próbie samobójczej. Wówczas to objawy dysmorfofobii doprowadziły mnie do takiego cierpienia... Nie do opisania. Niemoc zrobienia czegokolwiek.., poczucia stopniowego coraz silniejszego tracenia siebie. Świadomość i "moje wiem", że ta twarz nie może istnieć .. Te wszystkie towarzyszące emocje.. upokorzenie, wstyd, lęk.. przeogromny lęk.Natrętne czynności, myśli.W szpitalu nikt nie zwracał uwagi na to, co mówię.. Co mówię o swoich objawach. Zarówno psychiatra jak i psycholog potraktowali moją hospitalizacje jako czas przetrzymywania mnie... Im bardziej ignorowali tym mocniej zamykałam się w sobie.. Tym bardziej cierpiałam. Miałam wrażenie, ze nawet oni śmieją się ze mnie .. Gdy miałam 19 lat zdiagnozowano u mnie zaburzenie osobowości.. od tego czasu wszyscy jadą na jednym koniku, nie wsluchując się w moje objawy, śmiem twierdzić zaanwansowanej dysmorfofobii.
Terapeuta , z którym spotykałam się przez dwa lata w sesjach psychoanalitycznych , wyraźnie powiedział, że w dysmorfofobii nie jest w stanie mi pomóc.. Zrezygnowałam z Jego "usług".
Teraz w najbliższych dniach mam wizytę u nowego psychoterapeuty. Jednak ja nie jestem w stanie wyjśc z domu.. Nie wyobrażam sobie dotrzeć do Niego nawet "pod opieką" mojej przyjaciółki, a co dopiero pozwolić sobie , by na mnie patrzył. Jej... Proszę, niech ktoś z Was napisze mi .., prosze dajcie świadectwo Waszej walki..Prosze. Czy , jesli się leczyliście/leczycie, diagnozowano u Was jakies inne zaburzenia, choroby psychiczne.

[*EDIT*]

Kochani, piszcie proszę jak najwięcej o tym, z czym Wam najtrudniej. Jak radzicie/nie radzicie sobie z dysmorfofobią. Czy ktoś u Was zdiagnozował te fobię? Czy sami tak mocno nie radzicie sobie z tą niebezpieczną chorobą.., tzn. objawy dręcza Wan na tyle, że zakłócają i zubażają Wam życie? Może spróbujemy wspólnie walczyć, wspierać się, dawać wskazówki, wymieniać doświadczenia? W dzisiejszej dobie kultu ciała, licznych kompleksów u dużej rzeszy osób, trudnością opowiedziec komukolwiek co z nami się dzieje ..

[*EDIT*]

Kurcze Misiaki, żadne z Was nie nie napisze? :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
24 mar 2009, 13:04

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez Mizer 08 gru 2009, 18:49
Ja piszę i dołączam się do osób, które podejżewają dysmorfobię. Co mnie zaskoczyło? Depersonalizacja- zawsze mnie zastanawiało, dlaczego ta dziewczyna w lustrze to nie ja, nie ta sama, obca. Świetnie się dowiedzieć. Depersonalizacja to jest objaw psychologiczny?

Dalej... Nie piszę o konkretach. Boję się, że ktoś wyjedzie z takim samym konkretemi i okaże się, że to prawda...

Kiedyś miałam manię na punkcie zbyt szerokich ramion. Teraz gówno prawda, bo mam wąskie ramiona przecież. Jedną rzecz udało mi się pokonać... Mania na tle nosa tez poszła w niepamięć. Mania na tle twarzy nie pójdzie, no bo ja widzę przecież. A jak nawet się ustabilizuję to obejżę foty, zobaczę kogoś ładnego na ulicy, przejżę się pierwszy raz w lustrze danego dnia i znowu... Powiem szczerze, że zakochana w swojej twarzy byłam kiedyś, pełne utożsamienie. a teraz gówno. Myślałam, że wiąże się to ze zmianą w moim życiu, że musiałam wyeksportować najbliższą mi osobę. Nie wiem... I kompleks na punkcie głosu.

Co mi z tego, że otrzymuję wór komplementów nieraz i jestem "pusta", "głupia". Zmieni mi się nastrój i powiem: a w tym nastroju nie widziałaś, więc nie wiesz XD Oczywiście znajomi nic o tym nie wiedzą, jedynie najbliźsi, ale nie wierzę zbyt.
Na terapii grupowej w życiu nie zapytam, bo mi jeszcze potwierdzą i będzie buba.

Jeszcze raz powiem, że dysmorfobia jest najbardziej szitowa ze wszystkich moich zaburzeń. Mogłam tydzień nie wstawać z łóżka w depresji a myśli samobójczych nie było, a z dysmorfobią mam myśli w stylu: kurde, po co ja dalej żyję? zbieram na operację.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

Avatar użytkownika
przez aree1987 10 gru 2009, 22:21
Też to chyba mam. Boję się patrzeć w lustro w innych miejscach niż dom- sklepy, a najgorzej to chyba u fryzjera jednak. Muszę napomknąć o tym mojemu lekarzowi.. Poza tym nie czuje siebie, tak jakby ta osoba w lustrze nie była mną.
wenlafaksyna 450mg
--

I'm forever black-eyed
A product of a broken home
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1169
Dołączył(a)
15 lip 2009, 21:54

Re: Dysmorfofobia - Negatywny odbiór ciała w lustrzanym odbiciu

przez luciana 11 gru 2009, 14:06
Moim zdaniem to problem leży nie w naszym ciele tylko w niskiej samo ocenie oraz zaburzonym obrazie samej siebie. Ja mam duży tyłek ale uwielbiam go bo jest pulchny i odstający i mało tego jeszcze kupiłam sobie spodnie które podkreślają moją pupe. Mam też szeroki nos i wiele innych mankamenów które nie toleruje. Wydaje mi się że trzeba znalęść jakiś punkt odniesienia do tego nosa który nie akceptuje. Ja na przykład sobie myśle tak że mam szeroki nos no coż ale przynajmniej moge głęboko oddychać bez przeszkud :)) . Mam duży tyłek ale przynajmniej mam na czym siedziec i jest mi mięciutko i wygodnie itd. Sory że to mówie ale takie problemy to nie problemy. Problemem jest tu nie akceptacja samego siebie i nie ważne jakie się ma naturalne mankamenty każdy nawet zdrowy człowiek ma defekty których nie lubi. Zapytajcie osób z otoczenia jaka część ciała im sie nie podoba ?? każdy coś znajdzie. Ale jak się przywiązuje wage do szerokich ramion bardziej niż do czego kolwiek innego np: nauki, kariery zawodowej, no to sory ale są w życiu rzeczy ważne i mniej ważne i trzeba je umiejętnie oceniać.
No i przedewszystkim się nie pieścić nad sobą bo to do niczego nie prowadzi czyż nie ??
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
19 paź 2009, 10:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do