Skocz do zawartości
Nerwica.com

Depresja - samotność, problem ze znalezieniem drugiej połówk


Twism1

Rekomendowane odpowiedzi

Witam ponownie,

Jak wyżej w temacie, nie potrafię z nikim znaleźć wspólnego języka, za to ludzie potrafią ze mną (wiem, dziwne).

Nieustannie czuję się samotny i wyizolowany, po prostu nie znam takiej osoby, której bym mógł w pełni zaufać i się otworzyć.

Rodzice już od dawien dawna mówili mi, że jestem bardzo skryty, wręcz czasami mroczny.

Znajomi twierdzili, że jestem niedostępny.

Może to przyczyna tego, że nigdy nikogo nie miałem, żadnej prawdziwej sympatii.

Jestem już zmęczony i zażenowany doszukiwaniem się u mnie usterek i wad, boli mnie już od tego głowa.

Jakoś do tej pory nigdy nie poczułem nic do nikogo, żadnej sympatii.

Ludzie wydają mi się być podejrzani, agresywni, z ukrytymi intencjami, dlatego jak najczęściej ich unikam.

Boję się odrzucenia i wyśmiania, boję okropnie.

Może to przyczyna mojej niskiej samooceny i zamykania się w sobie.

Nawet przed psychologiem nie potrafiłem się otworzyć, nie potrafiłem nawiązać kontaktu.

Boję się, że na zawsze będę skazany do egzystowania w swoim świecie.

Czasami myślę sobie, że jestem psychopatą albo cierpię od dawna na jakąś chorobę psychiczną, o której bliscy mi nigdy nie powiedzieli, ukrywali przede mną.

Wiem, że to brzmi jak paranoja, ale już wychodzę z siebie szukając przyczyny.

Pomimo tego, że byłem raczej popularny wśród rówieśników, w moim mniemaniu nigdy nie miałem szczerych przyjaciół.

Uważam się za osobę nieśmiałą, choć zdania o mnie są zupełnie odmienne, uchodzę za bardzo pewnego siebie. To mnie bardzo dziwi i doprowadza do szału.

Jestem zupełnie inny niż jakim mnie widzą ludzie. Może to przez nerwicę?

Wiecznie gdzieś uciekam, zamykam się ze swoimi problemami.

Te rzekome ciągłe noszenie maski już nawet wykańcza moją matulę i najbliższą rodzinę.

Moi rodzice się bardzo o mnie martwią, wyczuwam to, robią wszystko co mogą.

Jestem tak prosty i szczery, że aż przejrzysty, dlatego boję się, że ludzie wykorzystają moje słabości i wady, wyśmieją, albo zaatakują.

Wielokrotnie zawiodłem się na ludziach, których uważałem za najbliższych.

Dziewczyna, w której całkowicie się zakochałem i odpłynąłem, ode mnie odeszła twierdząc, że jestem bardzo zmienny i ze sobą nie rozmawiamy.

Ja widziałem to wszystko inaczej, była dla mnie ideałem, chciałem jak najlepiej.

Ilekroć chciałem poruszyć z nią ten wątek, wrócić do tego tematu, zawsze kończyło się to fiaskiem, więc zaprzestałem.

Od tamtej pory nawet przez myśl mi nie przeszło zaangażować się w jakikolwiek związek.

Od dwóch lat jestem samotnikiem z wyboru, tułaczem.

Czy jestem paranoikiem, czy czymś/kimś innym?

Czy faktycznie mam zaburzoną osobowość, czy nie?

Dopiero gdy znajdę osobę podobną do siebie, do której się w pełni otworzę i będę na tyle czuł się swobodny by być sobą, zaakceptuje i uwierzę w siebie, że jestem normalny.

Wiem, że to brzmi jak uzależnianie swojej wartości od drugiej osoby, ale ja wiem, przeczuwam, że takie coś dałoby mi ukojenie.

Aczkolwiek kto zechce chłopaka o takich kompleksach i niskiej samoocenie? W gronie kolegów, też czuję się ostatni, jak osioł. Nikt nie lubi wysłuchiwać wypocin niedoszłego wykolejeńca, więc jak mogę znaleźć kogokolwiek? Muszę najpierw 'wyzdrowieć', ale jak skoro nie znam genezy, nie wiem nic o sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wspomniałeś coś o psychologu...Jeśli dobrze podejrzewam, to albo do niego aktualnie chodzisz lub chodziłeś. Wydaje mi się, że jest to osoba kompetentna i od razu zaczęłaby podejrzewać jakieś większe zaburzenia w Twoim przypadku..Jeśli doszłaby do takiego wniosku, spierowałaby Cię do psychiatry.

Do czego zmierzam...Ludzi na forum nie są w stanie stwierdzić u Ciebie żadnych zaburzeń. Mogą jedynie podejrzewać. Ale z opisami i ogólnie z radami w internecie jest tak, że gdy czytamy dajmy na to "senność"- to zawsze jest depresja, a gdy komuś krwali palec - zapewne ma krwotok.

Także, nie tutaj takie pytania...Jeżeli oczywiście chodzi Ci o profesjonalne podejście do sprawy. Pogadaj z psychologiem..:)

Jeśli chodzi o ten drugi aspekt o którym pisałeś...Na moje oko to wynika z tego, że boisz się otworzyć, jak sam pisałeś "uciekasz od ludzi'' Nic się nie zmieni, gdy dalej będziesz tak robił. I nikt nie zmieni tego za Ciebie. Musisz sam. Małymi krokami zacznij wychodzić do ludzi, a jestem pewna, że w najmniej spodziewanym momencie spotkasz jakąś odpowiednią osobę. Chcę tu też zaznaczyć, że nie musisz ( a nawet nie powinnieneś ) od razu przedstawiać jej całego swojego życia, swoją ponadprzeciętną osobowość i wszystkie inne dziwactwa. Niech sama to odkryje. :)

Mówisz, że jesteś samotny od 2 lat...To nie tragedia, ludzie czują sie tak czasem przez całe życie.

 

Podsumowując,

Owtartości, odwagi, cierpliwości i pozytywnego nastawienia - tego właśnie Ci życzę i będzie dobrze :))

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×