Skocz do zawartości
Nerwica.com

CZY ZWIĄZEK Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM ZABIERA NAM WOLNOŚĆ?


Sola

Rekomendowane odpowiedzi

To pytanie zadają sobie ludzie przyzwyczajeni do bycia singlem, a którzy właśnie się zakochali.\

Czy miłość do drugiego człowieka, stworzenie z nim związku, wzajemne zobowiązania, zaangażowanie emocjonalne może sprawić, że zaczniemy się czuć ograniczeni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To pytanie zadają sobie ludzie przyzwyczajeni do bycia singlem, a którzy właśnie się zakochali.\

Czy miłość do drugiego człowieka, stworzenie z nim związku, wzajemne zobowiązania, zaangażowanie emocjonalne może sprawić, że zaczniemy się czuć ograniczeni?

Miłość jest to jedność z drugą osobą oparta na zachowaniu własnej autonomii i indywidualności ,w dojrzałej miłosci dwie istoty stają się jedną pozostając jednocześnie dwiema osobami.Nikt nie jest naszą własnością,ani my niczyją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teoria zawsze dobrze brzmi, ale schody zaczynają się chyba wtedy, gdy w praktyce trzeba ustalić, gdzie owa granica przebiega, co znaczy autonomia i indywidualność dla jednej, a co dla drugiej osoby. Zapewne idealną sprawą byłoby spotkanie się dwóch osób, które mają bardzo podobne podejście, a jeśli tak nie jest, to ustalanie pewnych kompromisów może być bolesne. Chyba też wszystko zależy od etapu - na początku zapewne niewiele będzie przeszkadzało, ale jak pierwsze uniesienia miną i wróci się do "normalnego" życia, to się owe zgrzyty w dopasowywaniu pojawią i byćmoże się okaże, ze z tą wolnością różnie bywa. Wszystko też pewnie zależy od tego, czy w późniejszym etapie mieszkamy osobno, czy razem, czy spotykamy się częściej, czy rzadziej, od pracy (np. jedna osoba ma mniej wymagającą pracę, która nie pochłania wiele czasu, a druga osóbka ma pracę albo bardzo czasochłonną, albo po prostu ją lubi i wiele jej poświęca, więc będzie mieć mniej czasu, a próby narzucania prawie ciągłej obecności ze strony partnera/partnerki będzie uznawać za ograniczenia)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ja się tak przyzwyczaiłam do swojej nieograniczonej wolności, że bycie z kimś zawsze powodowało, że czułam jakieś ograniczenie i to mnie wkurzało. A teraz jestem sama i nie jest mi z tym wcale źle. Żyję sobie, jak chcę, nikogo to nie obchodzi, nikt mi niczego nie narzuca i jest fajnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak sa ograniczenia, ja czesto wychodziłam piatek, sobota wracałam czasem nie sama do domu o 4 rano,czasem z jedna osoba plci meskiej a czasem potrafiłam do domu zprosic o 4 rano 5 znajomych bo knajpe zamykali, a teraz sie ograniczam niestety,zycie w pojedynke ma swoje zalety i wady a zycie we dwoje tez, zawsze jest cos co nas cieszy i co nam przeszkadza w danym układzie singla bądź sparowania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jeśli ktoś ma mizofoniczną reakcję nerwową na melodyjki, które lecą między scenami w Ojcu Mateuszu? :why:

 

Jeśli chodzi o kwestie formalne, to zależy jak ktoś definiuje "wolność". Bo jeśli ktoś rozumie to jako możliwość robienia tylko tego co mu/jej w danej chwili przyjdzie do głowy bez większej odpowiedzialności, to lepiej żeby się za mocno nie angażował z ludźmi.

 

Jeśli wolność rozumiemy jako możliwość podejmowania dobrych wyborów, możliwość rozwoju i.t.d., to owszem, możemy to realizować z drugą osobą nawet lepiej niż samemu. Np. ktoś może nam pomóc pokonać własne ograniczenia, pokazać nowe horyzonty... Tak to rozumiem. Za wzór stawiam miłość, która jakąś wolność daje, nie zabiera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, po prostu rozbawił mnie ten Ojciec Mateusz :mrgreen:

Ale ja pisałem poważnie 8)

 

-- 15 kwi 2014, 20:33 --

 

detektywmonk, masz racje :) Powinna uszanowac Twoje zapedy do Ojca Mateusza :D

Candy 14 moja miłość to Malwina Florek z Pierwszej Miłości.Kocham jej rude włosy.Magda mi nie zabrania ani książek,ani seriali.Ani to, że odwiedzam kumpelkę lat 41.Też ruda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eee Macius nie bardzo :) Nie czuje sie ograniczana w zwiazku bo np. nie moge sypiac z innymi.. wybralam tego faceta i nie odczuwam potrzeby. W zasadzie jak teraz o tym mysle to nic nie musze.. chce ..czasami nie chce np, gotowac i tez nie ma z tym problemu. Mam duzo swobody

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie czuję się ograniczona, nie czuję, że mam zabraną wolność. Z racji swoich zaburzeń właściwie nie mam potrzeby,żeby się zadawać z innymi może to też ma na to wpływ. Ale ogólnie nigdy nie czułam się ograniczona, i nie czułam, że mój partner zabiera mi wolność. Nawet psycholog u którego byłam stwierdził, że między mną a moim partnerem jest taka szczególna więź

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Związek może stać się więzieniem, jeśli się do tego dopuści. Związek nie zabiera wolności. To ciągła zgoda na to, czego nie chcemy zabiera wolność...
ja się pozwalałem równe 3 miesiące poniewierać.. w sumie robiłem większość rzeczy na które nie miałem ochoty i jeszcze dostawałem jak czegoś nie dałem rady... ;/ przez takie akcje tylko można się wjebać w jakiś schemat i dorobić lęków ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

związek daje wolność od samotności i wolność do robienia rzeczy, których nie można robić samemu.

samotność daje wolność od związku i wolność do robienia rzeczy, których nie można robić w związku.

konkretne wydarzenia związane z tymi wolnościami, rozbijają się już o konkretne przypadki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Relacja tego typu z 2 człowiekiem z pewnością wiele zmienia,i trochę tej wolności,chcąc nie chcąc "zabiera",czy może nie wiem...zmienia ją,decyzje wspólne,trzeba patrzeć przez pryzmat "my" nie tylko "ja".

Ale to w zasadzie wszystko zależy od nas i partnera/ki,związek niekoniecznie musi oznaczać nagle bycie permanentnymi syjamami, i jakieś osobne wyjścia z funflami,czy rezygnacja z pasji/hobby powinna nie nastąpić.

Ale cóż,teoria a praktyka.

Związek jak wszystko,ma plusy i minusy,ale generalnie nie łudźmy się,w części rzeczy nas "ogranicza".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×