Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...


NutShell

Rekomendowane odpowiedzi

Od około roku, czasem rzadziej czasem częściej miewam dziwne stany w nocy. Nie potrafię tego dokładnie sprecyzować, ale ogólnie chodzi o to, że zasypiam sobie spokojnie i kiedy już przysnę buzi mnie coś bardzo dziwnego i bardzo intensywnego... Najpierw tak jakbym powoli wybudzała się w ogromnym strachu, jakby mnie ktoś potwornie przestraszył choć nic jeszcze mi się wtedy nie śni, a potem jak już się lekko wybudzę serce wali szybko i oddycham szybko, a w głowie totalna panika i czuję się jakbym naprawdę miała umrzeć właśnie wtedy. Trwa to kilka, kilkanaście sekund. Zwykle mam około trzy takie napady w niewielkich odstępach czasu jednej nocy... Wtedy też czuje zawroty głowy. Czasem ataki są lżejsze i ledwo je pamiętam, a czasem są tak mocne, że naprawdę wydaje mi się, że na pewno zaraz umrę!!! Nie radzę sobie z tym...

To jeden z moich objawów, mam też kilka innych, ale tamte rozumiem, psychiatra powiedział mi, że mam klasyczną nerwicę i zapisał mnie na terapię... Nie wiem czy taka klasyczna, panika i lęk raczej bardzo kojarzą mi się z nerwicą lękową... Co Wy na to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan też to podobnie czuję, właśnie można to tak określić na coś w tym stylu jakbym się spod wody wynurzała i łapała oddech... Straszne to jest!

Co do mojego psychiatry to właśnie stwierdził, że to nerwica, ale nie, że lękowa tylko, że jestem nerwowa i po prostu mam klasyczną nerwicę, przynajmniej ja to tak zrozumiałam. Choć nie znalazłam nic takiego w internecie...

Oczywiście dodatkowe skurcze serca, problemy z zawrotami głowy i jelito drażliwe też nie dają mi żyć..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan też to podobnie czuję, właśnie można to tak określić na coś w tym stylu jakbym się spod wody wynurzała i łapała oddech... Straszne to jest!

Co do mojego psychiatry to właśnie stwierdził, że to nerwica, ale nie, że lękowa tylko, że jestem nerwowa i po prostu mam klasyczną nerwicę, przynajmniej ja to tak zrozumiałam. Choć nie znalazłam nic takiego w internecie...

Oczywiście dodatkowe skurcze serca, problemy z zawrotami głowy i jelito drażliwe też nie dają mi żyć..

Są to typowe ataki lękowe. Proponuje psychoterapię, aby pozbyć się tych nieprzyjemnych objawów, poprzez zrozumienie przyczyn lęku.

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem z początku tak, że przebudzałem się w ciągu jednej nocy po kilka razy z uczuciem silnego lęku chwilowego, rzadziej paniki. Oprócz nocy to jeszcze zawsze rano do południa przebudzałem się po kilka razy i za każdym razem śniło mi się coś innego. Miałem zazwyczaj po 5 różnych snów po 1 nocy a dokładniej to po 1 ranku :P. Ale przeszło. Teraz śpie jak zabity. Tobie też przejdzie. A powiedz. Czy bierzesz jakieś leki od psychiatry na noc? Mi to chyba one wlaśnie pomogły, albo po prostu te okresy dziwnych snów i przebudzeń same przeszły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez mialam takie przebudzenia w nocy-po kilka razy.Im bardziej balam sie zasnac i myslalam o tym w ciagu dnia ,tym bardziej budzilam sie w nocy-znowu kolo sie zamyka.Dzisiaj budze sie tylko raz :) kolo 2, ide do lazienki i klade sie spac,spie spokojnie do rana.Sny mam ekstra :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Carlos- nie biorę żadnych leków ponieważ nie zgodziłam się na leki z dwóch względów- po pierwsze jakoś się ich boję i liczę na dobre efekty psychoterapii, którą będę miała przez trzy miesiące codziennie, choć to dopiero za trzy miesiące, a po drugie mam wysoką prolaktynę i muszę ją obniżać, a te leki często jeszcze podwyższają prolaktynę...

Matylda77- ja też im bardziej się boję przez dzień tym gorzej, najgorsze jest właśnie wkręcanie sobie...

Życzę wszystkim zdrówka!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miałam podobnie pewnej nocy gdy już spałam wybudziło mnie szybkie bicie serca i zaczeło we mnie jak by coś narastać coraz silniej panika,zaczełam się trzęść jak przy ataku padaczki, raz zimno raz gorąco aż policzki mnie piekły do tego ten przerażliwy lęk że to zawał,nosiło mnie że nie mogłam uleżeć chodziłam całą noc trwało to pół roku,byłam wrakiem człowieka mało snu strach przed wieczorem ale wkońcu zdecydowałam się na farmakologie i nie żałuje...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Carlos- nie biorę żadnych leków ponieważ nie zgodziłam się na leki z dwóch względów- po pierwsze jakoś się ich boję i liczę na dobre efekty psychoterapii, którą będę miała przez trzy miesiące codziennie, choć to dopiero za trzy miesiące, a po drugie mam wysoką prolaktynę i muszę ją obniżać, a te leki często jeszcze podwyższają prolaktynę...

co do paniki w nocy, to w zasadzie jak to wczesniej inni zauwążyli, można ten stan nazwac smiało atakiem lęku. tam pojawia się tez panika z powodu zaistnienia lęku, że się zwariuje. tez miałam podobna sytuację, ale to kiedy próbowałam zasnąć, lekko się denerwowałam, aż tu nagle atak - potworny lęk, trzęsące dłonie, nogi, ból głowy i przekonanie, że zaraz zwariuje i nie wytrzymam tego.

 

tez nie zdecydowałam się na leki, ale to ze względu na to, że się boję i próbuję psychoterapii. powiedz mi, czy wysoką prolaktynę masz ze stresu, czy masz np. gruczolaka przysadki, czy coś innego co powoduje jej wzrost? mam podobny problem, ale ponoć to od stresu (potem pojawiła się nerwica).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nutShell ja miałam takie same napady paniki w nocy na poczatku mojej choroby też miałam same nie przespane noce z tego powodu. zasypiałam ale nie do końca zrywało mnie z łóżka kołatanie serca czułam że umieram,siły odeszły i wpadałam w panikę.w głowie się kręciło i jedna myśl tylko czy budzić kogoś i jechać na pogotowie.ataków takich mialam dużo ale sama jakoś je zniosłam bez wizyt nocnych po lekarzach.moja doktorka przepisała mi tabletki nasenne i antydepresanty.i z czasem miałam coraz zadsze ataki .dziś to jest to już dlamnie nie takim problemem mam ataki nocne ale żadko i są bardzo krótkie bo jak je dostaję nie wpadam w panikę tylko po prostu nie myślę o tym że serce wali i zaraz przechodzi.leków narazie nie biorę i daje sobie sama radę a ty jak masz tyle nieprzespanych nocy to idż jednak do jakiegoś specjalisty od nerwów i bierz jakiś czas jakieś słabsze tabletki nasenne żeby sen i nerwy unormować a z czasem odstawisz tabletki.bo wiem po sobie jakby nie tabletki to wrak zostałby ze mnie od nieprzespanych nocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ojojoj, zajeżdża mi tu moimi objawami;P

idealna podręcznikowa nerwica lękowa;)

ja mam jeszcze bardziej przewalone bo to trwa kilka godzin i myśli tych porąbanych za nic się opanować nie da. co ja piszę, sami wiecie;)

więc czym prędziej psychoterapię polecam żeby się to Wam nie rozwinęło jak mi:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie jak fantastycznie, ze jesteście! po przeczytaniu tego tematu potrafie przespac cała noc!:)

Myślałam, że coś mnie opetało, bo pewnej nocy nei potafilam zasnąc, serce mi kołatało jak szalone,fale lęku... oczywiście z zaśniecia nici..kompletna panika. musialam zadzwonic do mojej siostry..(eh a bylo kolo 1 w nocy).. ktora starala sie jakos mnei uspokoic..ale noc byla po prostu masakryczna..zero snu :( myslalam ze duchowo jest cos ze mna nie tak i tak przez nastepne dni sie w to wkrecilam ze juz mialam schizy, ze serio ze mna jest zle... ale potem przeczytalam o Waszych "przypadlościach" i ulżyło mi.dalej mam problemy z zasypianiem i miewam ataki lęku..czasem nawet nei wiem przed czym, ale przynajmniej noc jest w miare spokojna i przespana..w ogóle chyba ciemność na mnei źle działa..wtedy wszystkie lęki nagle narastają... mam zamiar wybrac sie do jakiegos lekarza..czy macie jakiegos poleconego w okolicach Katowic?prosze Was o pomoc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Ja co prawda nie leczę się "jeszcze" , ale to kwestia czasu.

Wydaje mi się , że mam nerwicę w związku z objawami które są typowe, lęki, wszelkiego rodzaje bóle szczególnie okolice serca ale to nie reguła, codziennie mnie gdzieś coś boli bez konkretnej przyczyny, biegunki "nerwowe', czasami zawroty głowy, lęki w dużych skupiskach ludzi, dzwonienie w głowie , myśli o śmierci, potworny lęk przed lekarzami bo może coś znajdą, a poco wiedzieć typowy syndrom białego fartucha.

Natomiast jeżeli chodzi o lęki w nocy to też mam takie. Doszło do tego że boję się nadchodzącej nocy, zwlekam z pójściem spać, siedzę do późna ale niewiele to pomaga.

Moje objawy to: w fazie praktycznie tuż po zaśnięciu lub trochę przed zaśnięciem zrywa mnie napad lęku, brak tchu, bicie serca i takie, hmm jak to opisać, jakby wewnętrzne wysokie ciśnienie w całym ciele. Zdarza się to raz lub kilka razy na początku próby uśnięcia, natomiast rano śpię jak zabity i mogę spać nawet do godz. 12 i dalej. Niestety po przebudzeniu jestem zmęczony ale w ciągu dnia dochodzę do siebie i znowu nadchodzi wieczór i pieśń od nowa. Ale najbardziej niepokoi mnie to, że coraz więcej piję alkoholu bo odkryłem , że po 2-4 piwach nie mam problemu z zaśnięciem. I to jest najgorsze, zdaję sobie sprawę z możliwości uzależnienia, ale potrzeba spokojnego zaśnięcia jest silniejsza. To przesądziło o tym, że postanowiłem poszukać pomocy u specjalisty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotr71-równiez zauważyłam ,że alkohol pomaga zasnąć.Dopóki nie zaczęłam brac leków tak właśnie się wspomagałam ale to błędne koło bo prędzej czy później przychodzi uzależnienie.

O ile dobrze sie zasypia to gorzej jest jak w nocy nadejdzie kac.Robi sie wtedy moim zadniem gorzej.

Mam pytanie do was czy te lęki podczas snu miewacie tylko w nocy?Jak śpię w dzień to takie sytuacje mi się nie zdarzają.

Z czego to wynika?Z tego ,że noc kojarzy sie z czymś straszbnym ,mrocznym i wtedy te lęki sie budzą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadza się, w dzień nie mam problemów, nie czuję strachu, kładę się na kanapie i nawet nie wiem kiedy zasypiam.

Z alkoholem zgadzam się, jest kac ale ja osobiście dosypiam do rana a źle czuję się w dzień, jestem jakiś taki roztrzęsiony, dziwnie zaniepokojony. Nie wspomnę o totalnej rozsypce dnia bo ani jak jechać samochodem bo z kolei strach po alkoholu wsiąść za kierownicę ani do pracy tylko tak człowiek siedzi i się zastanawia co zrobił najlepszego pijąc późnym wieczorem z tym że problem powraca znowu pod wieczór.

Najgorsze jest to, że tłamszę to w sobie już kilka lat, wstydzę się o tym mówić żeby nie wyjść na czubka, nerwica już odbija swoje piętno na psychice choć ciągle walczę, staram sobie wmawiać że dzisiejszy ból tu i ówdzie jest bardziej uroniony niż z konkretnej przyczyny, stawiam czoła zawrotom głowy i lękom w hipermarkecie, staram się bagatelizować ale ciągle siedzi mi to w głowie i nie sposób tego wyplenić.

Mam problemy w rodzinie, żona nie dostrzega problemu mojej nerwicy ( a tak nawiasem nie wie ), ona widzi to inaczej, że się zmieniłem, nie kocham, stałem się leniem a w ogóle to alkoholikiem. Wszystko się sypie i nie wiem jak to ogarnąć.

Kiedyś byłem człowiekiem wszędobylskim, aktywnym a teraz czuję się jak kaleka, jak stary człowiek z wieloma chorobami czekający na koniec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotr71, jeszcze troszkę, nie chcę być złym prorokiem.....a twoje małżeństwo się rozpadnie.

Przede wszystkim - musisz iść do psychologa i rozpocząć terapię, jeśli faktycznie czujesz się bardzo źle, idź do psychiatry. Musisz zacząć leczenie - inaczej nic się nie zmieni...a choroba sama nie zniknie. Po drugie musisz koniecznie porozmawiać z żoną - ona napewno też cierpi, bo się od niej izolujesz, nie mówisz jej nic, nie tłumaczysz, zamykasz się w swojej chorobie.

 

Tak poprostu nei da się żyć...... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdaję sobie z tego sprawę i na początek odstawiłem piwo ale nie zmienia to faktu, że trzeba się leczyć bo tak dalej być nie może. Czytam forum, dowiaduję się o problemach forumowiczów, o ich dolegliwościach i stwierdzam, że mają gorsze lub bardziej nasilone objawy a nie poddają się. Wiem na własnym przykładzie, że to trudne, dezorganizuje życie, samopoczucie ma wpływ na wszystko co robimy a także na relacje z najbliższymi. Zamykanie się w sobie, odtrącanie pomocy najbliższych i znajomych, odwracanie się i robienie z siebie ofiary, poszkodowanego, nierozumianego nic nie daje ale pogarsza sprawę. Odnoszę wrażenie, że stałem się strasznym egoistą dla którego najważniejszy jestem JA i moje cierpienie.

Nie odnosicie szanowni forumowicze czasami takiego wrażenia??

Jak wyglądają wasze relacje z najbliższym środowiskiem??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotr71, jasne, ze tak, ja ostatnio miałam dokładnie to samo. Miałam żal do najbliższej osoby że się mną nie interesuje - a sama się od niej izolowałam.

Tyle, ze samo "odstawienie piwa" nic nie da....naprawdę tu potrzeba pomocy specjalisty....i fajnie by było gdybyś np. poszedł z żoną do psychologa, tam napewno łatwiej jej będzie zrozumieć co przechodzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam to samo często czuję że nic dookoła się nie liczy tylko moje samopoczucie,jestem taka biedna bezradna,a jesli nikt tego z najbliższych nie zauważa mam do nich żal,niestety mojemu męzowi nie jest ze mną łatwo,czasem się zastanawiam ile on jeszcze ze mną wytrzyma...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam coś podobnego gdy byłam w okresie mauralnym- wkręciłam sobie jakis lęk i nie mogłam sie tego pozbyc. Nie miala wówczas pojęcia ze jest cos takiego jak nerwica natręctw czy jakś inna i nikomu o tym nie mówiłam. Byłam na skraju wykończenia psychicznego - trwało to długo. Zaczęłam się podlić Koronką do Miłosierdzia i po długich modlitwach jakoś mi sie poleprzyło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Wszystkich!

Nie wiem czy ktoś mnie jeszcze z tego forum pamięta( dawna cleo27) bo juz dawno tu nie zagladałam.

MOje ataki paniki skonczyły mnie dręczyc w czasie dnia za to zaczęły nocami.

Moje noce są straszne.Juz ok 22 zaczynam odczuwac lekki niepokoj bo wiem,ze niedługo nadejdzie pora spania :( ...jak juz położę sie dołozka ni próbuje zasnąc to zaczyna mi serce walic,jak usne to zawsze za kazdego snu wybudzam się z waleniem serca,musze usiąsc na łozku i uspokoic się i znowu jak zasne to za jakąś godzinę znowu wybudzam sie z zawleniem serca .....i dopiero ok 5 nad ranem jak widze,ze juz jest jasno zbliża sie ranek to zasypiam i juz spię dosyc dobrze bez koszmarów i wybudzam się w miarę normalnie.

Nadal nie biorę zadnych lekow bo chcialam to zwalczyc no,ale teraz o ile w dzien juz w miare normalnie funkcjonuje to jazdy mam noca i tak noc w noc.Moj organizm nienregeneruje sie w czasie snu,chodze potem jak snieta ryba przez cały dzień :(

CZy ktos z Was poradził sobie z nocnymi atakami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×