Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czemu los jest nie sprawiedliwy dla ludzi dobrych ?


SebastianWaWa

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem gdzie to wrzucic wiec wrzucam tu.

 

Zastanawialiscie sie czemu los jest taki niesprawiedliwy dla ludzi dobrych,uczynnych ,szczerych .Tylko wygrywaja prostaki,hamy i inne gbury.

Tak samo z chorobami ilekroc sie spotkalem ze jakis typowy "żul' albo inny narkoman pija-cpaja prowadza sie zle i sa zdrowi.A normalny czlowiek umiera na raka

 

Czemu ludzie tego nie widza czy nie chca dostrzec !?

 

Dlaczego tak jest zastanawial sie ktos nad tym?

 

Bo wedlug mnie "sprawiedliwosc to jest jakas bzdura i wymysly "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sobie tłumaczę to przez religię, dobrzy ludzie szybciej umierają to i szybciej trafiają do tego lepszego świata...

 

A jeśli chodzi o cierpienie ludzi dobrych to zwykle po pierwsze swoim kosztem dbają o innych, po drugie cierpią od tych chamów, gburów, prostaków którzy w sumie idą po prostej linii (zazwyczaj też po trupach) do celu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po co zadręczać się w ogóle takimi pytaniami, na które nie ma odpowiedzi :?: Zamiast marnotrawić czas lepiej wykorzystać go na czynienie dobra. Dla mnie cała tajemnica tkwi w tym, jak się czuję ze swoimi uczynkami. A inni niech robią co uważają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to że los jest niesprawiedliwy to jasne jak słońce; warto to sobie jakoś wytłumaczyć, bo trzeba mieć jakiś stosunek do tego wszystkiego...

trafnie bethi zauważyła, że warto działać w zgodzie ze swoim sumieniem, w zgodzie z samym sobą...dla niektórych jest to czynienie dobra, dla innych cwaństwo i interesowność...z drugiej strony wszyscy bylibyśmy chorzy gdybyśmy nie byli sobą (gdyby dobrym kazano czynić zło i vice versa), choć ofkorz istnieją granice...no ale nie dla wszystkich :roll:

osobiście wierzę moze nie do końca w reinkarnację, to jednak w fakt, że ludzie którzy krzywdzą innych oberwą za to wcześniej czy później->przyrodzie nic nie ginie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczne od tego, że nie wiem do końca o co chodzi komuś jak pisze" dobry". Są ludzie, którzy podejmują świadomy wybór, rezygniojąc z różnych rzeczy by działać dla innych , czy jakiś wartości , w które wieżą(coś mi mówi że ich tu na myśli autor nie miał). Są tacy ,którzy są dobrzy z egoizmu, którzy potrzebują robić dobrze, bo poprawia im to samopoczucie. Są też ci ,którzy podciągają własne braki pod dobroć.Są zbiorem kompleksów, sa zagubioni, przez co brak im energi do rywalizacji i do stawiania czoła przeciwnością.Ich dobroć wynika z niemożności zrobienia czegoś czego chcą, jeśli napotyka to jakiś opór. To nie jest rzadna dobroć. One krzyczą:"czemu nie moge tak jak on ?",noszą w sobie ogromne pokłady nie wyładowanych emocji, chętnie by zrezygnowały z własnej "dobroci" za szczypte "przychylności losu".Czy kogos takiego można nazwać dobrym?

Są też, ludzie którzy są poprostu sobą i są z sobą samym szczęśliwe.Działają w swoim interesie, chętnie innym pomogą, idą przez życie nie oglądając sie za siebie, swoim rytmem.Są tacy ,są inni... można wymioeniac w nieskończonośc. Dla człowieka z zewnątrz, wszyscy są na pierwszy żut oka dobrzy.

 

Czy warto sobie tłumaczyć? Pewnie tak ,ale czy obarczać za to los? Wątpie.

Los mogą obarczać ludzie ,którym zawala sie dom ,ginie rodzina, ludzi których co rok zalewa woda, którzy jadą kilkadziesiąt kilometrów dalej i widzą że inni są w dużo lepszej sytuacji i nie muszą sie zmagać z tym co oni.Ale czy to są żli ludzie, no nie wiem.Wydaje mi sie że w śród tych, których "krzywdzi" los są i tacy i tacy. A krzywdzi tylko tych którzy sie poddają i sami siebie za takich uważają.Bartoszewski był w obozie, a nie wygląda na takiego który sie uważa za skrzywdzonego, raczej doświadczonego.

 

Co do spraw związanych z medycyną to chyba najlepiej oszczedze sobie komentarza.Raka wątroby leczyć wódką.Raka płuc nikotyną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Człowiek prawdziwie dobry nigdy nie oczekuje niczego w zamian i nie uwaza ze świat powinien kłaniac sie mu czerwona czapka za to ze stara sie byc ''taki wspanialy''.Czlowiek prawdziwie dobry czuje jak powinien postepowac i robi tak bez wzgledu na okolicznosci.Od razu mowie ze nie jest to zadna ironia, a po prostu mysl ktora kiedys przeczytalam i w ktora bardzo wierze, ale sam nie moge wg tej definicji uznac siebie za prawdziwe dobra :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Dobrzy" ludzie to pojęcie względne. Mnie tam się wydaje, że każdy z nas myśli, że jest dobry bo dla swojego postępowania ma jakieś tam swoje argumenty. A jeśli każdy jest dobry, to każdy zasługuje na dobry los, prawda? Poznałam w życiu wielu ludzi, którzy robili mi krzywdę ale chyba nie mogłabym stwierdzić, że oni bardziej niż ja zasługują na to, żeby zachorować na raka lub umrzeć w męczarniach. Na tym właśnie polega sprawiedliwość losu, że działa na chybił trafił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to sobie wyjaśniam reinkarnacją. Śmiejcie się, ale ja naprawdę wierzę w reinkarnację.

 

ja coraz bardziej też w nią wierzę; czuję, że wyzbyłam się all pragnień jakie mną targały nie mając jednocześnie żadnej złości w stosunku do świata (no nie wliczając depresyjnych dołów), tzn gdyby przyszło mi dziś zipnąć, nie miałabym żalu, że tak młodo, nie spełniwszy się, etc-wręcz przeciwnie->może wkróce po prostu I'll return home what I long for...

 

P.S. zimbabwe, czy myślałaś o poddaniu się terapi regresywnej czy jak to tam się exactly zwie, żeby dowiedzieć się who ya were be4?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej, widzę, że jesteś już wtajemniczona so to speak ;)

ja żadnej wizji (jakże dokładnej!) odnośnie swojego previous life nie miałam, ale fakt jest taki, że duchową stroną swojej osobowości zajęłam sie stosunkowo niedawno tak więc wszystko przede mną ;) mam hope, że uda mi się podejrzeć to i owo i zwyczajnie pomoże mi to w tym life;

hmm, mam ? czy długo medytowałaś if i may ask zanim ya could see...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś medytowałam często i długo, przez nerwicę się to zawaliło, a teraz odbudowuje, bo pomału. małymi kroczkami, wracam do zdrowia, a przynajmniej zaczynam czuć się dobrze. No i znowu modlę się często, modlitwy mi bardzo pomagają... No i muzyka. Próbowałam już z ziołami, z hydroksyzyną, ale efekty były tego mierne, bo to ja muszę pomóc swojej duszy... A reinkarnacja wydaje mi się logiczna, bo jeśli założymy istnienie Boga, i jeśli ten Bóg jest sprawiedliwy, to jak inaczej wyjaśnić jego sprawiedliwość, skoro jedni są bogaci, zdrowi, mają wszystko, a inni są biedni, mieszkają w państwie totalitarnym, są chorzy? A biblijne piekło i niebo to dla mnie metafory reinkarnacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też jestem zwolenniczką reinkarnacji. Medytacja mnie bardzo pociąga ale jestem zbyt niecierpliwa :D

 

A jeśli chodzi o meritum tematu: jest takie przysłowie - jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Czego Ty Sebastianie zazdrościsz innym :?: Musisz po prostu skupić się na sobie, odkryć to, kim chcesz być i być nim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TO przytocz jakikolwiek FAKT, który stwierdziłeś wcześniej w dyskusji, kłade nacisk na słówko FAKT.

Ludzie idący po trupach, którzy dla kogoś z zewnątrz wydają sie ludzmi sukcesu, mają swoje problemy. Są to pewnie ludzie bardziej nie czuli, "silniejsi", ale przez to właśnie ciężej im sie zatrzymac i zastanowić czego chcą. Po kilkudziesięciu latach parcia do celu, który ma im zapewnić szczęscie ,okazuje sie że to nie to. Są samotni i zgorzkniali.Zrobiono eksperyment : Kilkunastu ludzi zajmujących wysokie stanowiska w dużych firmach(ludzi sukcesu, ale tylko zawodowego) którzy byli pracocholikami(co jest normą w tych środowiskach)wzięto na wakacje.Zawieziono ich na wyspe gdzie mieli spędzić kilka tygodni na robieniu co chcą.Nie znam szczegółow, ale częśc z nich wróciła po kilkunastu dniach z objawami wczesnej depresji.Byli tak przerażeni , że nie byli w stanie wytrzymać kilku tygodni. Oni musieli być przerażeni, że ktoś im odbiera całe życie i jeszcze prubuje im uświadomić jego bezsens i pustke, byli nadzy. Jeden z najbogatszych ludzi w Polsce, mówi że wypożyczał po 20 filmów i oglądał po 10, 15 minut początku.Po tym czasie stwierdzał ,że film jest nudny, przewidywalny i nie ma sensu go oglądać.Można powiedzieć, "jaka inteligencja"itd , ale coś jeszcze.Przecież on tak naprawde, nie ma pojęcia czego chce, cała jego wartośc i samoocena to to co ludzie mogą ocenić na pierwszy żut oka. On nie jest w stanie wytrzymać sam z sobą i własnymi emocjami kilku godzin.On musi już gdzieś biec coś osiągać, przesłonić sobie oczy tym wszystkim i zagłuszyć niepewnośc, tylko że to jest wór bez dna.Chyba wspominając ludzi idących po trupach taki model masz na myśli.

Mam też nie odparte przeczucie, graniczące z pewnością :oops::smile: , że ty jak i wielu z was pisze tu o mnie. Wspominając, kogoś kto w podstawówce robił mi to a kiedy indziej ktoś inny coś innego.Wielu z was ma takie wspomnienia i siedzi to wszystko w was nadal. Ja byłem wałaśnie tym z drugiej strony.Nie będe wspominał tego co robiłem, ale troche łez było.Nie ruszało mnie to wcale, wręcz śmieszyło, kompletnie tego nie rozumiałem, było to dla mnie w pełni sprawiedliwe i uzasadnione postępowanie. W pewnym momencie , jak poszedłem do liceum upadłem.Nie było kumpli itd...zupełnie inni ludzie. Nie było tzw. dresów, blokersów czy jak ich tam nazwać.Wszyscy byli... normalni. TO plus wiele innych czynników złożyło sie na moją , nazwijmy to pozorną degradacje.Poczucie winy , poprostu wbiło mnie w ziemie. Byłem przekonany , że Bóg mnie karze.Że jak choćby cos żle pomyśle o kimś(była to osoba z którą z podstawówki poszedłem do liceum) to Bóg to widzi i ze zsyła na mnie kare w postaci moich reakcji. Do dziś dzień czasem jak sobie wspomne, czy zobacze nie które osoby to chce mi sie płakać.Nie byłbym w stanie spojżeć ,nie którym w oczy .Kompletnie sie posypałem i rozpadłem.Byłem w takim stanie emocjonalnym, tak pobudzony i przestraszony, że wchodząc do atobusu wiedziałem jaki kolor bluzki kto ma , gdzie siedzi taki ktoś a gdzie inny.Moje zmysły tak działały, że odbierałem i analizowałem niemal każdy bodzieć, jak byłem w stanie lęku.Siłą rzeczy byłem uważny i obserwowałem. Wcześniej wszystko bylo proste.Jesteś silniejszy bijesz, krzyczysz, nie dajesz sie przegadać, nie ustępujesz.Racja nie miała znaczenia.Wtedy jesteś silniejszy, lepszy, mądrzejszy, ładniejszy....Potem dostrzegłem, że ten co niby przestraszył (czy pobił) drugiego i ten drugi działali dokładnie z tych samych pobudek.Więcej ,ten niby silniejszy to oszust!!!On tylko udaje, gra.Wychodzi z tej sytuacji jeszcze bardziej przerażony niż ten co niby poległ.Czuje ulge , że sie udało że ukrył przed innymi swoje braki, że udało mu sie ich oszukać, udało mu sie to na czym mu tak zależało.Obronił to co mogą mu dać tylko inni, o nie on sam, obronił samoocene.Sam sie w głębi uważa za łajze, więc musi przedsiębrać takie kroki.Okazało sie , że ja nie upadłem, tylko że zawsze taki byłem.Teraz poprostu wszystko sie wydało.Wcześniej, można było zademonstrować swoją"siłe" i przyłożyć komuś , lub sie pośmiać(oczywiście z najsłabszych).Nie najsłabszych fizycznie, tylko z tych najsłabszych psychicznie, tych najwyrażniej którzy nie mieli oparcia w domu(jak ja), oni byli najsłabsi.Gwarantuje wam, że takim ludziom nie ma sensu czegokolwiek zazdrościć, oni są bardzo słabi.

Teraz spojrzałem na moich byłych kumpli , z którymi kontakt sie urwał.Jeden 30 lat, mieszka z matką, co ma przechla cieszy sie , że jego 16 letnia dziewczyna robi mu laske.Drugi jak sobie nie przyćpa to nie czuje sie swobodnie, inny leje dziewczyne i grozi jej że jak odejdzie to ją zaj**ie.Nie wspomne o innych geniuszach ,co na zwieżecych sterydach tyli po 20 kg w 2 tyg a teraz jeżdżą do roboty na roweże rzeby spalić.

To są ci dresy(przynajmiej moi)którzy cieszą sie rzelaznym zdrowiem , nieśmiertelnością i Boską łaską.

Nawiązując do dobroci, czyli coś co mnie oburza. Wnioskuje , że za tego dobrego to ty sie uważasz :smile: .A przynajmiej lepszego niż inni. Wiesz co , może i masz troche racji i takie spojrzenie jest uzasadnione.Szkoda tylko , że tobie niezwykle zależy, na tych innych cechach. W tobie dobroco jest mało. Różnisz sie od innych ludzi z tego fora.Czytam sobie niektóre rzeczy, że ktoś ma problemy w pracy, że ktoś chce mieć gługie gęste włosy , że chce sie uważać za mądrego , czuje wtedy złośc, sympatie

i strach, strach że jak z tego wyjde i nie bede sie kontrolował to znów zasłóże na kare.

Takich ludzi jestem w stanie uznać za ...dobrych(niech będzie ,o temat jest dużo bardziej złożony).Ale jak czytam ciebie to zapala sie czerwone światełko,"uwaga".Ty z dobrocią w takiej formie jak napisałem wyżej nie masz nic wspólnego.Ty gdybyś tylko mógł, gdyby ktoś ci to umozliwił to robiłbyś jeszcze gorsze rzeczy niż robią tobie.Ty tak tego pragniesz, twoje spojrzenie na FAKTY jest tak przepełnione i nasiąkniete tym poczuciem niesprawiedliwości, że to nie ty możesz napiepszać innych.To jest perwersyjna tęsknota , którą tu widać.Mam nadzieje i ty pewnie też ,że jest ona tylko kroplą w możu czego inego.Jednak dochodzi do głosu w wyrażny sposub.Nie okłamałeś mnie poprostu, liznąłem obydwu stron.Ja za dobrego w każdym bądz razie nie uważam sie z powodu moich braków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj Sebastian jesteś rozgoryczony rozumie ale to naprawdę nie jest koniec świata. Osoby cierpiące na depresję, nerwicę czy cuś takiego mają skłonności do tragizowania - nie ma w tym nic nienaturalnego Sebastianie i wcale się nie dziwię, że tak się dzieje. Wynika to z faktu, że ciężko Nam dostrzec własne sukcesy, możliwości i potencjał - czyli z niskiej samooceny. Dlatego koncentrujemy się na złu tego świata bo nie potrafimy dostrzec dobra. Dobrze nad tym popracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bethi popieram w 100%! Ja jeszcze do niedawna sobie myślałam tak - dlaczego inni ludzie w moim wieku mają więcej sukcesów, są zdrowi, są silni, bardziej lubiani? I tak dalej, znacie to pewnie. Ale wystarczyło mi się tylko przysłuchać rozmowom kilku z nich - ta dziewczyna u mnie w klasie, najlepsza z polskiego, która mnie zawsze przebijała i nawet mówiła żebym jej nie przebijała bo ona jest lepsza itd. dowiedziałam się przypadkiem że ma bulimię - nie widać tego po niej w ogóle. A kiedy nie ma jednej z tych osób z "paczki" to zaraz jest obgadywanie itd. To wszystko jest fasada fałszywych uśmiechów. A ja tak sobie przemyślałam i stwierdziłam że w sumie w życiu spotkało mnie dużo dobrego. Mam świetnych przyjaciół, a przecież są ludzie którzy ich nie mają, jestem chora owszem, ale za to trafił mi się naprawdę dobry lekarz a i moja choroba najcięższa nie jest, tylko zaniedbana no i mam kogoś kogo kocham i ta osoba też mnie kocha - a tak nie każdy ma. Ja sobie myślę tak, że jeśli ktoś nie widzi dobra dookoła siebie, bo z powodu np. depresji nie może go widzieć, to wtedy rzeczywiście "jest" tak że wszędzie dookoła jest zło. Kiedy jednak zmienimy swoje patrzenie na świat, wtedy ujrzymy że jednak jest dobro na tym świecie. I przyznam się Wam, że do takiego wniosku doszłam chodząc przez niecałe 2 lata do osiedlowej przychodni - obserwując ludzi wiele się nauczyłam, także tego że owszem, są cwaniacy którzy myślą tylko o sobie, ale są też życzliwi ludzie którzy pomagają innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Artemizja, to jakaś akcja odkopywania starych tematów :D ? Żeby gadali o czymś innym niż imigranci I suppose

 

Jedyną sprawiedliwą rzeczą na tym świecie jest śmierć, dlatego jest kochana <3 Dopada każdego, niezależnie od statusu i tak dalej, w jej oczach wszyscy jesteśmy równi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×