Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Pretoria 23 gru 2016, 10:59
antylopa napisał(a):Dzisiaj rozmowa na temat mojej nowej pracy. Że muszę stawiać granicę zaraz na samym początku, bo jeżeli tego nie zrobie bedzie mi trudno pokonywać resztę problemów.

Serio powiedziała ,że musisz ? Rozumiem że to w dobrej wierze i sama chciałabym żeby czasami T wywierała na mnie presje, ale chyba za bardzo sie wczuła. Chociaż z drugiej strony może to Cie zmotywuje. Moja T. ciągle powtarza że nic nie muszę, że to moja terapia i olew totalny z jej strony. Mam wrażenie że ma mnie gdzieś. :roll:

Po świętach na uczelni mam prezentache o depresji :hide: już się stresuję, nie lubie wystąpień ;x
A tak wgl to wróciłam właśnie z szpitala po operacji kolana. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie że jestem zupełnie sama.. Dzwoniłam do matki a ona zamiast zapytać jak sie czuje pytała ile będa kosztować te zastrzyki teraz i że skad weźmie na to kase... A potem namiętnie pisał do mnie koleś z którym robie w/w prezentacje bo akurat wtedy on robił swoją część i w dupie miał to że leże po znieczuleniu i nie moge sie ruszyć. :blabla:
A potem drugi koleś wyciągał mnie na piwo :roll: wolałam już chyba być w tym szpitalu...

Wesołych Świąt Wszystkim !
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 23 gru 2016, 15:31
a ja juz dlugo nie bylam na terapii chyba z 3 tyg, tak sie zlozylo bylam chora.
teraz ide 4 stycznia do nowej mlodej T.
ciekawe jak bedzie z nia.
chorowalam dlugo 2 tyg na zwolnieniu zapalenie zatok i migdalkow.
pewnie mnie zwolnia z pracy za to chorowanie bo mam okres probny
ale nie przejmuje sie tym znajde inna :D no problem
na studiach poznalam fajnego kolege, nadajemy ''na tych samych falach''
remont u mnie trwa, takze ogolnie jest ''do przodu''
smutki sa ale nie czesto
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Siarlek 23 gru 2016, 21:25
3 tygodnie to długo? To co ile chodzisz normalnie?
LAHWF
Losing All Hope Was Freedom
Avatar użytkownika
Offline
Posty
512
Dołączył(a)
28 maja 2015, 18:26
Lokalizacja
Obóz na bagnach

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 23 gru 2016, 23:17
normalnie raz w tyg.chodze
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez antylopa 24 gru 2016, 08:57
Pretoria, moja T mówi co myśli. Nie owijamy w bawełnę i nawet powie mi że coś muszę by lepiej funkcjonować. Ja wiem że muszę tylko to wszystko jest dla mnie za szybko.
Czasem Deszcz, myślę że już po nowym roku otworzę własną działalność i będę działać. Boję się ze któregoś dnia nie będzie mnie stać nawet na chleb.
Mówiłam, że chce żyć bez Ciebie: Nie chciałam!
Mówiłam, że Cie nie kocham: Kochałam!
Mówiłam, że dam sobie rady: Nie dałam!
Mówiłam, że zapomnę: Kłamałam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2709
Dołączył(a)
28 gru 2014, 21:47

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez cdn. 24 gru 2016, 10:47
Jak was tak czytam o tym, jak działa na was słowo "musisz" , jak w napięciu czekacie na kolejną wizytę u T., nawet nie biorąc pod uwagę spóźnienia to uświadamiam sobie, że aspołeczna ze mnie świnia. Chyba lubię wkurzać ludzi.
W sumie to T. mi wygarnął - że ktoś tu kłamie - albo ja że chcę się zmienić albo on że mu bardziej zależy na tych zmianach niż mi. Może coś tu pokręciłam. To była odpowiedź na to, czego według mnie on ode mnie oczekuje. Stwierdziłam , że zmiany, jakiegoś postępu. Jednak on nie trzyma mnie w złudzeniu, że mu na mnie zależy.
U mnie słowo musisz nic by nie zadziałało. Pewnie bym zrezygnowała z takiej terapii. Ile razy wcześniej od innych osób słyszałam co muszę co nie muszę. A teraz bym miała za to jeszcze płacić?
Jednak co człowiek to inne potrzeby na terapii, inne sposoby motywowania.
Momentami mam wrażenie, że T. ma mnie dosyć :bezradny: Albo ma mnie dosyć albo to kolejna próba zwrócenia mi uwagi , że nikt o mnie za mnie nie zadba.
Offline
Posty
435
Dołączył(a)
05 sie 2015, 14:57

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Pretoria 24 gru 2016, 12:31
cdn. też mam od jakiegoś czasu wrażenie że T. ma mnie dość :lol: po nowym roku ją o to zapytam i zapytam czy chce dalej prowadzić tą terapię. Czuję że trochę ją to frustruje, chociaż nie wiem czy to nie moje odczucie.
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 26 gru 2016, 13:04
Pretoria, moze to dobry czas zeby zmienic T. z tego co piszesz to ta twoja wcale ci nie pomaga, nie stara sie.

ja jestem b.ciekawa tej nowej mlodej T. tamta starsza b.lubilam ale on jest ''zbyt mila'' nie pomagalami,
widziala we mnie same pozytywy.niby ok ale jednak T.nie powinien tylko glaskac po glowie.

powodzenia, Pretoria, i wszyscy z forum
zycze Wam zeby rok 2017 byl dla nas wszystkich duzo lepszy od poprzedniego
dla mnie 2016 byl przelomem w zyciu-same zmiany/na lepsze/
Wszystkiego Dobrego :D
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Malarz cieni 26 gru 2016, 20:20
Zgłaszam się po dłuższej przerwie. U mnie ostatnio nie było sesji ze względu na chorobę terapeutki. Paradoksalnie trochę brakowało mi grupy, mimo że przecież każda sesja tak wiele mnie kosztuje.

Pojawiły się wreszcie sny o terapii, dziwię się, że tak późno. Jeden był o tym, że na grupę chodzą osoby z mojej dawnej podstawówki i ogólniaka, których bym nigdy nie podejrzewał o poddawanie się terapii. Skoro szkoła to terapia odbywała się w ławkach w klasie. :lol: W drugim śnie grupa jest bardzo duża (około 20 osób) i nie siedzimy w kółku, tylko normalnie. Grupa zwiększa się w trakcie trwania sesji, co chyba odzwierciedla to, że często spóźniają się ludzie z mojej realnej grupy. Pojawia się też motyw zapisywania czegoś w zeszycie, jak w szkole. Nie jestem pewien, ale chyba jestem w tym śnie aktywniejszy niż normalnie na grupie. Cieszę się, że grupa jest tak duża.

Coraz więcej trudnych rzeczy mówią uczestnicy mojej grupy. Podziwiam ich odwagę, bo ja mam jeszcze wiele rzeczy do powiedzenia. Ostatnio tylko zasygnalizowałem problem z podróżowaniem i z przebywaniem w dużych salach. Teraz postaram się te problemy w rundce początkowej omówić, a potem wezmę się za trudniejsze rzeczy. Boję się tego, że terapia mi nie pomoże, a poprzednia terapeutka takie nadzieje pokładała w grupowej. Chyba jednak jeszcze za wcześnie na takie rezygnacyjne myśli, dopiero 2 miesiące z 10 za mną.
Wcześniej: Ramanujan, Robinho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 17:12
Lokalizacja
okolice Wrocławia

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 26 gru 2016, 20:55
Malarz cieni napisał(a):Zgłaszam się po dłuższej przerwie. U mnie ostatnio nie było sesji ze względu na chorobę terapeutki. Paradoksalnie trochę brakowało mi grupy, mimo że przecież każda sesja tak wiele mnie kosztuje.

Pojawiły się wreszcie sny o terapii, dziwię się, że tak późno. Jeden był o tym, że na grupę chodzą osoby z mojej dawnej podstawówki i ogólniaka, których bym nigdy nie podejrzewał o poddawanie się terapii. Skoro szkoła to terapia odbywała się w ławkach w klasie. :lol: W drugim śnie grupa jest bardzo duża (około 20 osób) i nie siedzimy w kółku, tylko normalnie. Grupa zwiększa się w trakcie trwania sesji, co chyba odzwierciedla to, że często spóźniają się ludzie z mojej realnej grupy. Pojawia się też motyw zapisywania czegoś w zeszycie, jak w szkole. Nie jestem pewien, ale chyba jestem w tym śnie aktywniejszy niż normalnie na grupie. Cieszę się, że grupa jest tak duża.

Coraz więcej trudnych rzeczy mówią uczestnicy mojej grupy. Podziwiam ich odwagę, bo ja mam jeszcze wiele rzeczy do powiedzenia. Ostatnio tylko zasygnalizowałem problem z podróżowaniem i z przebywaniem w dużych salach. Teraz postaram się te problemy w rundce początkowej omówić, a potem wezmę się za trudniejsze rzeczy. Boję się tego, że terapia mi nie pomoże, a poprzednia terapeutka takie nadzieje pokładała w grupowej. Chyba jednak jeszcze za wcześnie na takie rezygnacyjne myśli, dopiero 2 miesiące z 10 za mną.


malarz cieni
spokojnie, na pewno w jakims stopniu pomoze ci ta terapia
ciekawe sny
ja mialam mnostwo snow o terapii
bardzo wiele mowily mi omnie samej
byl tam zamek,sala tortur,zadanie ktore trzeba wykonac
pamietam ze w snach b.zalezalo mi na terapii
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Pretoria 27 gru 2016, 07:55
shira ale wtedy musiałabym zaczynać wszystko od nowa, ile to roboty. I tak jestem zdołowana ostatnią diagnoza zaburzeń osobowości, pokazuje mi jak bardzo jestem zaburzona, a T. powiedziała ze właśnie widze ogrom pracy który mnie czeka. A ja myślałam że 2 lata terapii to wystarczająco długo..

Nielubię swojej rodziny, piszę to po raz setny, ale święta mnie do tego zmusiły. Wszyscy siedzą przy stole bo muszą, pomimo że nie obchodzi ich co u kogo słychać, jak sie czuje itd. Muszę patrzeć na zburaczałego szwagra, który potrafi wypomnieć innym, przelicza ile co kosztowało i komentuje wszystko bo sam wie najlepiej, typowa polska cebula a koleś ma 30 lat. W dodatku nie mają w ogóle kultury, wulgarne żarty ,a szwagierka jest głupia jak typowa blondynka i fałszywa. Nienawidzę tego klimatu. Chciałabym kiedyś mieć znajomych którzy zastąpili by mi te rodzinne braki :105:
Myślałam jak wyglądają święta u T. Oczywiście mam wyidealizowany obraz, ale myślę że jeśli ktoś jest kulturalny i na poziomie ( potrafi porozmawiać o czymś wiecej niż promocje w biedronce i nie ma żalu na cały świat) to musi być miło.
:8):
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Pretoria 27 gru 2016, 08:03
Dodatkowa rozkmina z tych świąt; jedynym sposobem żeby poprawić swój stan psychiczny jest usamodzielnienie i wyprowadzka. Czuje że w przeciwnym razie to będzie się za mną zawsze ciągło.
Chciałabym miec przynajmniej jedną bliską osobę, bo tak samej to cholernie trudno. A że nie umiem nawiązywać bliskich relacji to koło się zamyka ;(
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez natrętek 27 gru 2016, 15:23
Pretoria, usamodzielnienie się i przeprowadzka w takiej sytuacji pomaga poprawić stan psychiczny, ale nadal trzeba pracować nad wyuczonymi błędnymi schematami myślowymi czy to samodzielnie czy przy pomocy terapeuty. Bliska osoba może okazać się pomocna, ale jak jej nie ma to jeżeli czujesz się na siłach mimo wszystko warto spróbować.
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez antylopa 27 gru 2016, 16:26
Pretoria, też kiedyś tak tylko pisałam, że to jedyne wyjście. Aż w końcu z dnia na dzień się przeprowadziłam 400 km od domu. Dzisiaj mija 1,5 roku jak żyje w miejscu w którym się dobrze czuje :)
Polecam zmianę, daje dużo spokoju psychicznego
Mówiłam, że chce żyć bez Ciebie: Nie chciałam!
Mówiłam, że Cie nie kocham: Kochałam!
Mówiłam, że dam sobie rady: Nie dałam!
Mówiłam, że zapomnę: Kłamałam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2709
Dołączył(a)
28 gru 2014, 21:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do