Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co jest ze mną? Co robić? Jak leczyć?


Stella.

Rekomendowane odpowiedzi

Napiszę tutaj historię mojej nerwicy..

Chyba nerwicy, bo nawet nie jestem pewna dokładnie co mi dolega.

Nie wiem.. Może ktoś mi pomoże.. Powie co mam z tym robić..

Do kogo iść. Jak się z tego wyleczyć.

 

Nie mam bladego pojęcia od czego zacząć.

Mam tyle dziwnych objawów, że pewnie pogubię kilka po drodze.

Mam nadzieję, że się odnajdziecie w tym wszystkim i pomożecie sklasyfikować co mi dolega.

To się zaczęło jeszcze w dzieciństwie i trwa do dziś. Bardzo trudno mi z tym żyć, bo 'to' wszystko psuje. Gdy byłam jeszcze dzieckiem miałam dziwne schizy. Np. idąc drogą omijałam płytki chodnikowe, które były pęknięte. To nic wielkiego, ale potem było jeszcze gorzej. Idąc pomiędzy dwoma obiektami, musiałam równocześnie dotykać je ręką z odpowiednim naciskiem. Dla przykładu szłam mostkiem i dotykałam dłońmi poręczy z obu stron. Gdy już przeszłam uznawałam, że jedną poręczę dotykałam mocniej od drugiej. Musiałam wrócić i to poprawić. Gdy uderzyłam się w jedną rękę, musiałam uderzyć się też w drugą, żeby było sprawiedliwie. Czasami za drugim razem uderzałam zbyt mocno i musiałam wyrównywać pierwszą ręką. To było straszne! Czasami spędzałam po kilka minut "wyrównując" ból w dłoniach czy w nogach. Nie mogłam przestać. Musiałam to zrobić i tyle. Miałam też natręctwo myśli. Kiedyś gdy byłam młodsza pokłóciłam się z mamą i ona wyszła do sklepu sama, chociaż miałyśmy iść razem. Miałam wtedy kilka lat, no nie wiem może 8, czy 9 i nagle uderzyła mnie myśl, że ja muszę iść razem z nią. Po prostu muszę. Nie wiedziałam jak to powstrzymać. Stałam i płakałam, w końcu wiedziona jakimś impulsem wybiegłam z domu tak jak stałam w piżamie, cała zapłakana. Robiłam też inne rzeczy, których już nie pamiętam. Idąc drogą, albo klatką schodową wyczyniałam jakieś dziwne rytuały z dotykaniem rzeczy, skakaniem, omijaniem, mruganiem, itp. Do teraz mam te objawy. Czasami są bardzo silne. Np. włożę telefon do torebki i wiem, że tam jest, ale co kilka kroków muszę sprawdzać czy nie wypadł. Wiem, że tam jest, czuję go, ale i tak sprawdzam. Gdy włożę jakieś rzeczy do torebki, także co kilka kroków sprawdzam czy tam są. Wiem że tam są, ale muszę to sprawdzić, po prostu muszę. Gdy wyłączam żelazko z kontaktu i wychodzę z pokoju, po chwili muszę wrócić i sprawdzić czy jest wyłączone, tak kilka razy. Ostatnim razem zazwyczaj wpatruję się w kontakt i mrugam kilka razy, żeby zachować 'ten obraz' w pamięci. Tak samo mam jak zamykam drzwi. Wchodzę do pokoju i zamykam za sobą drzwi. Po chwili wracam i popycham je, żeby zobaczyć czy się nie otworzą. Oczywiście się nie otwierają. Bo są zamknięte. Ale ja i tak wracam i sprawdzam to, bo 10-15 razy. Mam też tak jak zamykam drzwi na klucz. Przekręcam klucz, a po chwili szarpię się z drzwiami, żeby zobaczyć czy są zamknięte. Wiem że są zamknięte, ale i tak przez kilka minut szarpię za klamkę. Takich sytuacji jest naprawdę dużo. Gdy słucham muzyki, po kilkanaście razy pogłaśniam dźwięk, chociaż wiem, że jest pogłośniony na maksa i więcej się nie da. Ostatnio w nocy obudziłam się z dziwnym przeczuciem, że w kuchence gaz jest odkręcony. Nie ruszałam kuchenki, ale czułam, że gaz jest odkręcony i wszyscy przeze mnie umrą. W środku nocy schodziłam na dół, żeby to sprawdzić. Oczywiście wszystko było w porządku. Mam też tak z kranami. Ciągle wydaję mi się, że są odkręcone. Gdy dotknę czegoś jedną ręką muszę to dotknąć coś drugą. Czuję w palcach, te dotknięte rzeczy. One tak wibrują.. Wszystko musi być po równo. Muszę czuć te wibrację, po obu stronach ciała. Nie wiem, czy mnie rozumiecie.. Gdy ktoś coś mówi, a ja tego nie usłyszę, proszę ich, żeby mi wszystko wytłumaczyli, po prostu muszę to wiedzieć. Czasami muszę się kogoś o coś spytać. Te myśli mnie dręczą. Muszę coś wiedzieć i tyle. Jeśli nie, robi mi się niedobrze, zaczynam płakać, itp. W czasach gdy spałam z moją młodszą siostrą w jednym pokoju, budziłam się z przekonaniem, że ona umarła. To przekonanie, było tak silne, że musiałam po kilka razy sprawdzać czy ona oddycha. Gdy siadam do komputera, jego brzegi muszą być równo ustawione do blatu biurka. Mam też dziwne 'schizy' jeśli chodzi o mruganie. Żeby zachować jakiś obraz w pamięci mrugam każdym okiem, po kilka razy, każdym po tyle samo, żeby 'odczucia' były takie same. Przekrzywiam też głowę na boki, tak, żeby czuć ból po równo, z każdej strony. Takie 'rytuały' trwają czasami po kilka minut, zanim wszystko się wyrówna.

Nie wiem jak z tym walczyć. Nie wiem wogóle czy to się leczy.

To tyle na temat nerwic. Pewnie ominęłam mnóstwo 'objawów', ale i tak dużo mi to zajęło.

O reszcie napiszę później, bo teraz już nie mam siły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×